Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Historia Nawiedzenie Matki Bożej.

 Historia Nawiedzenie Matki Bożej.

1. Geneza powstania dzieła Nawiedzenia
Uwięziony w Komańczy Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, przekazując tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego prosił, aby podczas głównego nabożeństwa uroczystości Jubileuszu 300-lecia ogłoszenia Maryi Królową Polski (26 sierpnia 1956) Księża Biskupi wynieśli Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej na Szczyt, ukazując z bliska MATKĘ Jej dzieciom.
Gdy procesja z Cudownym Obrazem doszła do Bastionu Trójcy Świętej, Księża Biskupi unieśli wysoko Obraz w kierunku placu, na którym zgromadziła się ponad milionowa rzesza ludu. Generał Zakonu Paulinów o. Alojzy Wrzalik poprosił wówczas Księży Biskupów, aby tym Obrazem udzielili ludowi błogosławieństwa. Wzruszeni ludzie płakali, modlili się na głos i nagle zerwał się spontaniczny okrzyk tłumu: Matko, zejdź do nas!, Matko, bądź z nami!, Matko, kochamy Cię!, itp. Również po zakończeniu nabożeństwa Księża Biskupi udzielili błogosławieństwa Cudownym Obrazem, a lud ponownie wznosił błagania: Matko, nie opuszczaj nas!, Matko, pozostań z nami!...
Wieczorem tego dnia zebrało się grono głównych organizatorów tej uroczystości: Przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński, Kustosz o. Teofil Krauze i inni wraz z Instytutem Prymasowskim – by wymienić wrażenia i podzielić się niesłychaną radością z triumfu Matki Bożej. Szczególną uwagę zwrócono na okrzyki ludzi, którzy spontanicznie wyrazili pragnienie swego serca, by mieć blisko Matkę w Jej Jasnogórskim Wizerunku.
Zastanawiano się, jak zrealizować to pragnienie. Wiadomo, że Cudownego Obrazu nie da się ruszyć z Jasnej Góry. A więc... kopia! Tak, to chyba jedyny sposób: wierna, doskonała, jak najbardziej zbliżona do Oryginału kopia, poprzez którą Matka Boża zejdzie do swojego umiłowanego ludu, wędrując po parafiach Polski. Wszyscy byli w tej idei jednomyślni, ale zdawali sobie sprawę, że zrealizowanie jej w tamtych warunkach politycznych (stalinizm i formalne prześladowanie Kościoła) było niewykonalne. Trzeba poczekać, aż wyjdzie z więzienia Ksiądz Prymas. On, wielki czciciel Jasnogórskiej Dziewicy Wspomożycielki, z całą pewnością ideę zaakceptuje i nada jej rangę urzędową - dzieło Prymasa Polski.
2. Realizacja idei Nawiedzenia

2 listopada 1956 r., wkrótce po powrocie z więzienia, Ksiądz Prymas przybył na Jasną Górę. W Kaplicy Cudownego Obrazu powiedział: Ta, przed Obliczem której stoję, była mi przez cały ten czas [uwięzienia] MOCĄ i wytrwaniem, światłem i oparciem, pociechą, nadzieją i pomocą nieustanną - prawdziwą DZIEWICĄ WSPOMOŻYCIELKĄ!
Wtedy to zapoznano Księdza Prymasa z ideą ewentualnego Nawiedzenia. Pochwalił ją i uznał za wspaniałą: To byłoby przedłużone ramię Dziewicy Wspomożycielki! Dzieło możliwe do przeprowadzenia w obecnej sytuacji politycznego odprężenia, ale - mówił Prymas - to mogę uczynić tylko w swoich obydwu Archidiecezjach. Gdyby ta idea miała być przeprowadzona w całej Polsce, musiałbym mieć zgodę Konferencji Episkopatu, a nie jestem pewien, czy większość Biskupów wyrazi akceptację tego zamierzenia. W każdym razie - konkludował - módlcie się gorąco, by Maryja, Virgo Auxiliatrix znalazła sposób urzeczywistnienia tego zamiaru!
Zapalony do tej idei wielki czciciel Matki Bożej Jasnogórskiej (swojej Szefowej) o. T. Krauze podjął się zadania przeprowadzenia rozmów z Księżmi Biskupami, głównie ordynariuszami, nakreślając powstałą ideę i prosząc o wyrażenie swojej opinii. Wszyscy byli za realizacją pomysłu (niektórzy byli nią wręcz oczarowani), tylko jeden biskup miał wątpliwości, czy to się uda i czy pomoże pogłębić wiarę Narodu, ale nie wyrażał sprzeciwu. Udana misja o. Teofila niezmiernie ucieszyła Księdza Prymasa, który nie miał już żadnych wątpliwości, że projekt można wnieść na obrady Konferencji Plenarnej.
45. Konferencja Plenarna Episkopatu Polski, obradująca na Jasnej Górze 11 kwietnia 1957 r., uchwaliła wprowadzenie dzieła NAWIEDZENIA-PEREGRYNACJI we wszystkich parafiach.
Należało więc sporządzić kopię Cudownego Obrazu. Tym zajął się o. Teofil. Nie było łatwo znaleźć artystę, który podjąłby się tak trudnego zadania - i to w tak krótkim czasie! (do początku maja 1957). Wielu odmówiło z obawy, że nie sprostają zadaniu. Wreszcie ktoś polecił Kierownika Katedry Konserwacji Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu doc. dr. Leonarda Torwirta. O. Teofil udał się do niego ze słowami: Panie Profesorze, szukamy św. Łukasza! Nie rozumiem – odpowiedział p. Leonard. O. Teofil wyjaśnił, że wg podania św. Łukasz Ewangelista namalował tak śliczny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, więc potrzebna jest bardzo wierna kopia do Nawiedzenia. Profesor wymawiał się różnymi sposobami, ale o. Teofil nie ustąpił, odpierając każdy argument.
Artysta przyjechał na Jasną Górę, aby z bliska zobaczyć Cudowny Obraz. Zwątpił ponownie w swoje możliwości i chciał się wycofać, ale o. Teofil nie ustąpił: Odprawię Mszę św. w tej intencji i Matka Boża pomoże, bo to Jej sprawa! Nocami udostępniano p. Leonardowi Cudowny Obraz. Artysta niejako „przenosił” go na płótna (malował dwie kopie - do Nawiedzenia i jako dar dla papieża Piusa XII). Tej pracy towarzyszyła nieustanna modlitwa wielu osób; sam Artysta rozpoczął pracę od spowiedzi i Komunii św. Praca trwała od 31 marca do 2 maja 1957 r. Wszyscy podziwiali dzieło i gratulowali: dzieło mistrza chwali.
6 maja 1957 r. Ksiądz Prymas udając się do Rzymu, by odebrać kapelusz kardynalski (wcześniej władze komunistyczne odmówiły wydania paszportu), zabrał ze sobą obydwie kopie. Towarzyszyli mu abp Antoni Baraniak, bp Michał Klepacz i Sekretarz Episkopatu bp Zygmunt Choromański. Na specjalnej audiencji (14 maja 1957) papież Pius XII z radością przyjął dar od przedstawicieli Polski zawsze wiernej - kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, a drugą poświęcił i uroczyście pobłogosławił dla Peregrynacji. Ojciec Święty, w swej wielkiej dobroci pobłogosławił Obraz, który ma wędrować po Polsce jako widomy znak łączności Polski katolickiej ze Stolicą Świętą przez Maryję Jasnogórską - mówił Ksiądz Prymas na Jasnej Górze (26 sierpnia 1957 r).
19 czerwca 1957 r. Obraz Nawiedzenia został przywieziony pociągiem na Dworzec Główny w Warszawie. Wiadomość ta rozeszła się „pocztą pantoflową”, dlatego tłumy Warszawiaków wyległy na ulice, którymi odkrytym samochodem wieziono Obraz do Archikatedry Św. Jana. Straż honorową przy Obrazie trzymali paulini warszawskiego klasztoru na czele z Przeorem o. Anzelmem Radwańskim. Ten ogromny entuzjazm, z jakim Warszawiacy witali Matkę Bożą, był znakiem i zapowiedzią, że Peregrynacja będzie dziełem owocnym.
3. Rozpoczęcie Nawiedzenia
Obraz Nawiedzenia przewieziono z Warszawy na Jasną Górę na uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej - 26 sierpnia 1957 r. Podczas Sumy Pontyfikalnej na jasnogórskim Szczycie Ksiądz Prymas ogłosił rozpoczęcie Peregrynacji: Najmilsze Dzieci Boże! Zarówno Wy, jak i my kapłani, stoimy dziś razem przed Obliczem naszej Matki, przed wierną kopią Cudownego Obrazu z Kaplicy Jasnogórskiej (…). Cudowny Obraz wyjęty z ołtarza przydźwigaliśmy przed chwilą z Kaplicy w podwoje Bazyliki Jasnogórskiej. Tu czekał już Obraz Nawiedzenia, który widzimy przed sobą. Dokonaliśmy zbliżenia Obrazów - jakby jakiegoś świętego pocałunku na znak, że Obraz Nawiedzenia będzie szedł przez polską ziemię obdarzony mocami Cudownego Obrazu, że to sama Królowa Jasnogórska, wyzbywszy się koron i brylantów, idzie ze swego Tronu nawiedzać wierny lud (…).
Spojrzyjcie raz jeszcze ku naszej Najmilszej Matce, która niedługo niesiona przez kapłanów i lud Boży od świątyni do świątyni, od katedry do katedry, od diecezji do diecezji, z woli Episkopatu i z jego błogosławieństwem ma uradować swym Nawiedzeniem Ojczyznę całą i Was wszystkich.
Bracia Kapłani! W wasze dłonie kapłańskie oddajemy naszą Najlepszą Matkę!
Ludu katolicki! W wasze dłonie oddajemy naszych braci kapłanów, abyście zaczęli z nimi żyć w głębokiej wspólnocie i w nadprzyrodzonej miłości, która ma nas wiązać w Kościele, i we wzajemnym zaufaniu.
29 sierpnia 1957 r. Obraz Nawiedzenia został przewieziony do Warszawy, gdzie w Archikatedrze rozpoczęło się uroczyście Nawiedzenie - najpierw w parafiach i kościołach Stolicy, a potem w parafiach archidiecezji warszawskiej.
Do milenijnego roku 1966 Obraz nawiedził wszystkie parafie diecezji północnych (warszawskiej, siedleckiej, administracji apostolskiej z siedzibą w Białymstoku, diecezji łomżyńskiej, warmińskiej, gdańskiej, chełmińskiej) i trzech administracji apostolskich na Ziemiach Zachodnich (w Gorzowie, Wrocławiu i Opolu).
3 kwietnia (Niedziela Palmowa) 1966 r. nastąpiła przerwa w Nawiedzeniu, ponieważ Episkopat zdecydował, iż uroczystości 1000-lecia Chrztu Polski będą obchodzone we wszystkich diecezjach przy Obrazie Nawiedzenia. Obraz przywieziono na Jasną Górę, a następnie do Gniezna, gdzie 14 kwietnia 1966 r. - w historyczną rocznicę chrztu Mieszka I - odbyły się uroczystości milenijne. Obchodom milenijnym dość mocno przeszkadzały władze komunistyczne, urządzając „swoje” uroczystości.
Zaczęto ograniczać swobodę przewożenia Obrazu. Gdy po centralnych uroczystościach milenijnych (3 maja - Jasna Góra) przewożono Obraz (6 maja) do Krakowa, od Olkusza funkcjonariusze MO skierowali samochód z Obrazem na inną trasę, by udaremnić złożenie hołdu Maryi przez wiernych, licznie zebranych przy wyznaczonej trasie.
4. „Aresztowanie” Obrazu Nawiedzenia
1) 7 czerwca 1966 r. - po uroczystościach milenijnych w Lublinie - Obraz odwożony był na Jasną Górę. Samochód prowadził paulin o. Lucjan W. Przekop, a obok siedział bp Jan Mazur z Lublina. Po ok. 20 km, samochód został zatrzymany przez funkcjonariuszy MO, wśród których był wyższy rangą oficer i prokurator. Zabrano dowód rejestracyjny i prawo jazdy o. Lucjanowi, który nie chciał oddać kluczyków ani prowadzić dalej samochodu, z którego wyrzucono kwiaty i okryto go brudną plandeką. Za kierownicą usiadł Ksiądz Biskup i tak - pilotowani przez MO - przyjechali na Jasną Górę.
2) 19 czerwca 1966 r. księża diecezji warmińskiej przyjechali swoim samochodem na Jasną Górę, by zabrać Obraz Nawiedzenia na uroczystości milenijne we Fromborku. Gdy w 20 czerwca wracano z Obrazem, pod Liksajnami (pomiędzy Pasłękiem a Ostródą) samochód został zatrzymany przez funkcjonariuszy MO i siłą przejęty, mimo protestu obecnego Księdza Prymasa. Milicja przywiozła Obraz pod Archikatedrę w Warszawie i tu pozostawiła. Obraz został umieszczony w zakrystii licem do zakratowanego okna, co doskonale symbolizowało „uwięzienie” Matki Bożej. Ludzie gromadzili się na modlitwę do „zakratowanej” Maryi. Potem przeniesiono Obraz do prezbiterium i umieszczono w centralnym miejscu.
Ksiądz Prymas w przemówieniu do ludu Warszawy na Żoliborzu, dokąd wiózł Obraz, mówił z bólem, ale i ze spokojem, do którego nawoływał: Jako Biskup Warszawy z ubolewaniem patrzyłem na to, co się działo, gdy przez trzy godziny byliśmy trzymani na drodze, a później - w sposób niesłychanie niegodny szacunku dla obywateli - eskortowani, chociaż uważaliśmy, że mamy prawo udać się, dokąd chcemy. Jestem zdania, że tego rodzaju czyny naruszają przede wszystkim nasze prawa wierzącego Narodu. Godzą one i w nasze prawa religijne, ograniczając prawo do publicznej czci Matki Najświętszej. A ponieważ godzą w Obraz szczególnie czczony, dlatego też niewątpliwie, łączy się to z jakimś świętokradztwem i publiczną zniewagą… (21 czerwca 1966 – kościół św. Stanisława Kostki na Żoliborzu).
3) 4 września 1966 r. miało być wznowione Nawiedzenie w parafiach, poczynając od diecezji katowickiej. 2 września po Obraz Nawiedzenia pojechała do Warszawy delegacja: bp Józef Kurpas, ks. prał. Walter Wrzoł oraz ks. Arnold Szuła, a samochodem przeznaczonym do wożenia Obrazu paulin o. Emil Jarosz. Podróż przebiegała spokojnie i nic nie wskazywało na to, że będą jakieś przeszkody. Nagle przy małym skrzyżowaniu w lesie pod Będzinem, tuż przed godz. 12.00 zjawiły się samochody milicyjne i zatrzymały wiozących Obraz. Milicja nakazała zawrócić i zawieźć Obraz z powrotem na Jasną Górę. Nie pomogły żadne argumenty, perswazje i protesty Księdza Biskupa. A więc przemoc i gwałt! Po ponadgodzinnym oporze samochód z Obrazem musiał zawrócić. Konwojowało go aż pięć samochodów MO. Gdy przywieziono Obraz na dziedziniec jasnogórski, wyższy oficer MO wezwał Przeora o. T. Krauze i przekazał decyzję najwyższych władz państowych: Obraz ma pozostać na Jasnej Górze. W razie niepodporządkowania się temu nakazowi, zostaną powołani do służby wojskowej wszyscy wasi klerycy i będzie zlikwidowany wasz klasztor warszawki! Ojciec Przeor odpowiedział, że Obraz Nawiedzenia jest własnością Episkopatu i tylko on może decydować o tym, gdzie będzie przebywał!
Paulini jasnogórscy wnieśli Obraz procesjonalnie do klasztoru, a Ksiądz Biskup odprawił przed Cudownym Obrazem Mszę św. wynagradzającą za zniewagę i świętokradztwo. Wysłał też telegram do Księdza Prymasa powiadamiając go o fakcie „aresztowania” Obrazu. Wkrótce pojawiły się posterunki milicyjne pilnujące dniem i nocą wyjazdu z Jasnej Góry. To trwało aż 6 lat!
5. Dalsza trasa Nawiedzenia
Mimo uwięzienia Obrazu postanowiono kontynuować Nawiedzenie, posługując się symbolami: pustą ramą, Ewangeliarzem i świecą. Tak rozpoczęło się Nawiedzenie w diecezji katowickiej. Symbol pustych ram towarzyszył również Nawiedzeniu Matki Bożej w trzech diecezjach południowej Polski (krakowskiej, tarnowskiej i przemyskiej) oraz dwóch na ziemiach wschodnich (administracji apostolskiej z siedzibą w Lubaczowie i diecezji lubelskiej).
Entuzjazm i zaangażowanie Ludu Śląskiego, przeżywającego rozpoczęcie Nawiedzenia (4 września 1966) bez Obrazu, lecz tylko z symbolami, dały do zrozumienia, że Nawiedzenie będzie trwało nadal i to z równie obfitymi owocami duchowymi. Sromotnie zawiodły się władze komunistyczne sądząc, że uwięzienie Obrazu zniszczy dzieło Nawiedzenia, które uważały za akcję polityczną Prymasa Wyszyńskiego. Ludzie nadal wierzyli w rzeczywiste spotkanie z Matką Bożą, tak jak poprzednio w kopii Jasnogórskiego Obrazu, tak teraz poprzez symbole. O tym wciąż przypominali Księża Biskupi i Misjonarze. Tę wiarę wyraził później papież Jan Paweł II w jednej z modlitw jubileuszowych do Matki Bożej Jasnogórskiej: Przypominam raz jeszcze ten czas, kiedy byłaś „uwięziona” na szlaku Nawiedzenia, a jednak Nawiedzenie trwało nadal. Nie przybywał do parafii Twój Obraz, ale Ty przybywałaś bez Obrazu - w pustych ramach, i poprzez te puste ramy wszyscy przeżywali Twoją obecność tak samo - boleśniej, może głębiej. Wierzyli, że nie możesz być nieobecna w dniu, w którym miałaś przybyć. Wierzyli, że nie można Ci zamknąć drogi! (3 lutego 1982).
6. Powrót Obrazu i dalsza trasa Nawiedzenia
Kończyło się Nawiedzenie w diecezji lubelskiej. Kolejną miała być diecezja sandomierska. Jeden z kapłanów tej diecezji - ks. Józef Wójcik podjął bardzo śmiałą myśl przywrócenia Obrazu na trasę Nawiedzenia. Udał się z tym zamiarem do Księdza Prymasa, który odpowiedział krótko: Widzę Księże Józefie, że Cię świerzbi! Uznał to za aprobatę, a przynajmniej za brak kategorycznego sprzeciwu. Całą odpowiedzialność wziął na siebie, wtajemniczając tylko jednego kapłana i Służki z Mariówki, które służyły samochodem.
Aby nie obarczać odpowiedzialnością Jasnej Góry, postanowił po prostu potajemnie wykraść Obraz. Tak się akurat złożyło, że wreszcie zlikwidowano posterunki MO przy Jasnej Górze. 13 czerwca 1972 r. Obraz został wywieziony z Jasnej Góry do Radomia. W wielkiej tajemnicy przechowywano go do rozpoczęcia Nawiedzenia. 18 czerwca 1972 r. w czasie procesji do kościoła Mariackiego kapłani sprytnie włączyli się w nią z Obrazem. W tym momencie Ksiądz Prymas (zapewne uprzedzony wcześniej) odwrócił się w kierunku Obrazu i dyskretnie uczynił znak krzyża, aprobując „szalony pomysł” ks. J. Wójcika. W kazaniu Ksiądz Prymas powiedział m.in.: Kościół musi mieć swoją Matkę. Była już na Godach w Kanie. Jakże się cieszymy, że wróciła! Narodowi potrzebna jest MATKA! Cieszymy się, że Obraz - dar Ojca Świętego - który jest własnością Episkopatu Polski i oddany został pod moją opiekę i odpowiedzialność - będzie waszą radością.
Od tego czasu Peregrynacja kontynuowana była już bez przeszkód w diecezjach: kieleckiej, administracji apostolskiej z siedzibą w Drohiczynie, diecezji łódzkiej, wrocławskiej, płockiej oraz archidiecezji gnieźnieńskiej. Ostatnim etapem wędrówki Obrazu była diecezja częstochowska.
7. Zakończenie I etapu Nawiedzenia
12 października 1980 r. zakończył się I etap Nawiedzenia wszystkich parafii w Polsce. Obraz z katedry częstochowskiej przyniesiono w uroczystej procesji na Szczyt Jasnej Góry, gdzie odprawiono pontyfikalną Sumę koncelebrowaną przez Sekretarza Episkopatu abp. Bronisława Dąbrowskiego, Biskupów diecezji częstochowskiej oraz Generała Zakonu Paulinów o. Józefa Płatka. Eucharystii przewodniczył abp Henryk Gulbinowicz z Wrocławia. Na wstępie bp Miłosław Kołodziejczyk odczytał List Ojca Świętego Jana Pawła II przysłany na tę uroczystość. Następnie bp Stefan Bareła, ordynariusz diecezji częstochowskiej, przekazał oficjalnie Obraz Nawiedzenie Księdzu Prymasowi na ręce jego delegata – abp. B. Dąbrowskiego, który wygłosił kazanie. Udział wzięło ok. 500 kapłanów i ok. 300 tys. wiernych. Żródło:
O. Melchior Królik, Historia Nawiedzenia, Dwumiesięcznik 'Jasna Góra', nr 4-5, 2007 r.

1910. Tkacz w Kamienicy Polskiej.

 1910. Tkacz w Kamienicy Polskiej.Kamienica Polska jest kolonją przemysłową nad rzeką Wartą i Kamieniczką w pow. Częstochowskim, w odległości paru wiorst od stacji Poraj kolei Warsz.- Wied. W początkach XIX stulecia (w 1818 r.) osiedlili się tu koloniści z Czech i Moraw, przeważnie tkacze. Kobiety przędły na kołowrotkach cieniutką przędzę lnianą i konopną, mężczyźni tkali na ręcznych krosnach piękną bieliznę stołową. Zarobki z tago żródła płynące starczały na przyzwoite utrzymanie rodzinom tkackim. Niektórzy zabieglejsi i umiejętniejsi tkacze podorabiali się nawet w Kamienicy, Ale czasy się zmieniają. Tkactwu ręcznemu przybył grożny konkurent w postaci siły mechanicznej, w postaci fabryk, wyrabiających tkaniny mniej trwała, natomiast a wiale tańsze i efektowniejsze. Wartość pracy ręcznej wskutek tego spadła, zarobki tkaczów obniżyły się. Z czasem doszło do tego, że większość tkaczów kamienickich pracowała głównie dla paśredników-handlarzy, dostarczających przędzy (niesnutej i niezwijanej) właścicielem warsztatów tkackich i płacących od zrobionej sztuki towaru. Rodzina, złożona z 8—4 osób pracujących, zarabiała 4 do 6 rb. tygodniowo; więc część zarobku pochłaniał przedsiębiorca pośrednik. Taki stan rzeczy trwał przez szereg lat ostatnich. Do domów niezamożnych tkaczów coraz częściej zaczęła zaglądać bieda. To ich skłoniło do samoobrony przed wyzyskiem. Przed paru laty zabrali się do organizowania spółki wytwórczo-handlowej. „Trzeba się wziąć za ręce, mówili niektórzy, trzeba wspólnie o lepsza warunki pracy walczyć*.


Ale robota organizacyjna nie szła, Nie wszystkim bowiem była na rękę praca zrzeszona. Handlarze-pośrednicy, widząc się zagrożonymi w swych interesach, starali się przeciwdziałać powstaniu kooperatywy. Nie szczędzili też pracy, a nawet i wydatków, aby dobre zamiary unicestwić, Robili to, oczywiście, skrycie, udając jednocześnie przyjaciół wyzyskiwanych niemiłosiernie tkaczów. I może dotychczas robota organizacyjna | nie posunęłaby się nawet na krok, gdyby nie zjawił się w Kamienicy Polskiej człowiek młody, energiczny, śmiały i rzutki, o dużym zmyśle organizacyjnym — w osobie proboszcza, ks. Zygmunta Sędzimira. Rozejrzawszy | się w sytuacji, zbadawszy sprawę dokładnie, zabrał się energicznie do roboty. Począwszy od września r. z. do l maja r. b. odbyło się pięć zabrań organizacyjnych dosyć licznych. Na zebraniach tych omówiono warunki, przedyskutowano statut, posłany do legalizacji, poczyniono kroki przed wstępne. Przeszkody tymczasem piętrzyły się: niechętni przyszłej spółce handlarze intrygowali, jak mogli, aby do zawiązania się kooperatywy nie dopuścić. Silna woła zwyciężyła jednak, Statut został zatwierdzony i w dniu 1 maja r. b, odbyło się ostateczna zebranie organizacyjne, na którem powołano zarząd, z trzech osób złożony, mianowicie z pp.: Al, Szmidli, Fr. Wagnera i Ant. Grucy. Ks. Ź. Sędzimir został kierownikiem moralnym spółki do czasu jej zupełnego zorganizowania się. Do spółki zapisało się narazie 80 udziałowców, posiadających z górą 100 warsztatów tkackich ręcznych. Wysokość udziału określono na 50 rb., z zastrzeżeniem jednak, iź jeden stowarzyszony nie może posiadać więcej ponad 3 udziały. W ten sposób dało się uniknąć przewagi możniejszych w stowarzyszeniu i jednocześnie zapewnić ustrój demokratyczny „Tkacza". Wszystkie urzędy płatne i honorowe w stowarzyszeniu mogą pełnić tylko członkowie: nawet woźny musi być udziałowceem i posiadać swój warsztat tkacki. „ Tkacz" jest kooperatywą wytwórczo handlową. Zarząd nabywa przędzę i już zupełnie gotową, t. j. snutą i zwijaną, rozdaje do roboty stowarzyszonym, płacąc im od zrobionej sztuki 2 rb. 15 kop. do 4 rb. 20 kop. Zapewnia to pojedyńczemu tkaczowi 5 do 8 złotych dziennego zarobku. Sprzedażą wyrobionych tkanin zajmuje się zarząd. Po zamknięciu roku czyste zyski podzielone zostaną pomiędzy udziałowców, oczywiście, po odtrąceniu stosownej części na kapitał zapasowy i rezerwowy. Obecnie wyrabiane są przez spółkę kamienicką tkaniny bawełniane bluzkowe i koszulowe przeważnie. Tkaniny te są gustowne, trwałe i stosunkowo tanie, Na niedawno odbyty w Warszawie zjazd stowarzyszeń spożywczych ks. Z. Sędzimir przywiózł kilkadziesiąt sztuk towaru. Znaczną część rozebrali delegaci do swych sklepów lub dla siebie, pozostałe kilka sztuk zabrał sklep przemysłu ludowego przy ul. Brackiej 18. Stowarzyszenie „Tkacz* liczy na poparcie społeczeństwa polskiego, a głównie pokrewnych mu instytucji, t.j. kooperatyw spożywczych, które na brak zbytu uskarżać mu się nie pozwolą, SŁ. G. Żródło:

Społem : tygodnik poświęcony sprawom kooperacji R.5, nr 14 (29 sierpnia 1910)

Historia Nawiedzenie Matki Bożej.