Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 2 lutego 2026

Śmiertelny wypadek. PRZYSYPANIA RUDĄ GÓRNIKA. Zawada 1935r

 Śmiertelny wypadek.

PRZYSYPANIA RUDĄ GÓRNIKA. Zawada 1935r
Wczoraj w kopalni „Huta Nowa Nr. 4" wydarzył się nieszczęśliwy wypadek, w którym poniósł śmierć górnik Grzyb Bronisław, lat 27, mieszkaniec wsi Zawady, gm. Poczesna. Wypadek nastąpił z niewyjaśnionych przyczyn oberwania się zwału rudy, którym nieszczęśliwy górnik został przygnieciony, panosząc śmierć.
Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_158_1935 

Wielka zabawa w Rudniku Wielkim. 1935r

 Wielka zabawa w Rudniku Wielkim. 1935r

Dziś, w niedzielę, staraniem koła rodzicielskiego przy szkole powszechnej urządzona zostanie : „Zabawa ludowa i Wieczór śmiechu" w lesistej, cichej, a pięknej wsi Rudnik Wielki, koło Kamienicy Polskiej. Program wielce urozmaicony. Złożą się nań: tańce, loterja fantowa, wyścigi piesze i w workach z nagrodami, poczta, zbijanie koguta, korowód rowerowy i konkurs na najwolniejszą jazdę, przedstawienie amatorskie p. t. „Ulicznik warszawski", de-klamacje, śpiew i w. in. Przygrywać będzie doborowa orkiestra z Kamienicy Polskiej, pod kier. p. Zajberta. Bufet obficie zaopatrzony. Początek zabawy o godz. 14, a koniec o 24-ej. Komunikacja z Częstochowy autobusami do Romanowa. Ceny wstępu 50 gr., dla dzieci 10 gr. Czysty zysk na zapoczątkowanie budowy szkoły powszechnej.


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_154_1935 

Tragedia bocianiej rodziny. Huta Stara 1935r

 Tragedia bocianiej rodziny. Huta Stara 1935r


Piorun uderzył w gniazdo z pisklętami. ub. piątek po południu podczas gwałtownej burzy, jaka szalała nad południowo zachodnią zwłaszcza częścią naszego powiatu, uderzył piorun do bocianiego gniazda, umieszczonego na wysokiej topoli we wsi Huta Stara (gm. Wrzosowa), . Skutki porażenia piorunem były tak fatalne, że po burzy znaleziono w gnieździe tylko cztery martwe bociany, mianowicie dwoje rodziców oraz dwoje piskląt nie zupełnie jeszcze upierzonych. Tragedia bocianiej rodziny wzbudziła smutne wrażenie w całej wsi, tembardziej iż ostatniami czasy coraz rzadziej spotyka się po wsiach bocianie gniazda, które wszak doniedawna były tak częstem zjawiskiem w naszej wsi, gdzie na każdej niemal stodole widniało „na kalenic" nieodłączne bocianie gniazdo. A sam bocian wreszcie, jakież symboliczne miał znaczenie w pojęciach i wierzeniach naszego ludu oraz z jaką nadzwyczajną opieką był przez ten lud otaczany. Jot.
Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_152_1935 

Niszczycielskie skutki piątkowej burzy. 1935r

 Niszczycielskie skutki piątkowej burzy. 1935r


Gwałtowna burza z piorunami, jaka w ub. piątek w godzinach po południowych przeszła nad południowo - zachodnią częścią naszego powiatu, wyrządziła znaczne szkody po wsiach oraz w polach i lasach. Przedewszystkiem było wiele wypadków uderzenia piorunów, przyczem jednak, jak słychać narazie, nie było śmiertelnych wypadków porażenia od pioruna. M. in. uderzył piorun do chałupy J. Wawrzeńczaka. we wsi Zawisna (gm. Poczesna), nie powodując większych szkód, oprócz porysowania ścian oraz lekkiego porażenia dziewczyny, córki właściciela zagrody. W Kamienicy Polskiej również uderzył piorun do murowanego domu Wład. Hornika, gdzie wskutek tego wzniecił się pożar na strychu, lecz w zarodku stłumiono go. Pozatem mnóstwo drzew. zwłaszcza rosnących samotnie w pniu, zostało ugodzonych piorunami, które niekiedy bardzo nieiznaczne tylko czyniły ślady zniszczenia,, zdzierając korę z drzew, bądź gałęzie. W innych znowu wypadkach „silniejsze" zapewne pioruny rozłupywały olbrzymie drzewa poprostu na połowy, albo na drobne szczapy. Wreszcie gwałtowna wichura, która towarzyszyła piątkowej nawałnicy, wyrządziła również niemałe szkody, zdzierając po wsiach dachy z lichych chałup i stodół. Z łąk porywał wicher całe kupy siana, które formalnie znikały w mgnienia oka rozsypując się w powietrzu, niczem pierze. Zbytnio wybujałe zboza ozime powalił wicher i przykuł do ziemi. Zaś w lasach zwłaszcza w gromadzkich lasach Kamienicy Polskiej oraz w przyległych państwowych lasach w rejonie leśnictwa Siedlce dalej w lasach żarkowskieh niszczycielskie ślady wichury sa aż nadto widoczne, pełno tam bowiem miejscami powywracanych z korzeniami drzew i połamanych cieńszych drzew i oraz całe stosy gałęzi. Przyczem ciekawe i zjawisko te wichura dokonała takiego zniszczenia lasu tylko w pewnych miejscach, gdzie szalejący wiatr tworzył zapewne „korkociągi" niszcząc z żywiołową siłą wszystko, co_tylko w jego wirze się znalazło. Patrząc na to niejako „pobojowiska" w lesie, odnosi się wrażenie, jak gdyby widziało się prawdziwe pobojowisko wojenne, tak samo bowiem wyglądały podczas wojny lasy zbombardowane przez artylerję. Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_150_1935 

niedziela, 1 lutego 2026

Z Sądu Okrągowego. Pomyłka kasjera i 1 rok więzienia zamiast

 Z Sądu Okrągowego. Pomyłka kasjera i 1 rok więzienia zamiast

złotego zegarka. Własna 1935r
Do okienka w Urzędzie Pocztowym w dn. 31 stycznia 1933 r. zgłosił się niejaki Józef Szkop, mieszkaniec wsi Własna, gm. Rększowice, i na kwit o wartości 10 zł. 45 gr., tytułem renty z Zakładu Ubezpieczeń od Wypadków, otrzymał wskutek wielkiego tłoku przy okienku pomyłkowo od kasjera Antoniego Stępienia sumę 1455 zł. 77 gr. Po otrzymaniu pieniędzy Szkop odszedł, nie zwracając uwagi kasjerowi o wysokiej nadpłacicie. Stępień, sprawdzając po trzech dniach kasę, spostrzegł brak 1445zł, zaczął więc skrupulatne przeglądanie kwitów i doszedł do przekonania, że wypłacił Szkopowi więcej, niż było na kwicie czekowym, w czem upewnił się zresztą, bo na kwicie nie było adnotacji. O wypadku zameldował natychmiast w Urzędzie Śledczym. gdzie przydzielono mu jednego z wywiadowców, z którym udał się do wsi Własna. Na pytanie. czy tu jest zagroda Szkopa, otrzymali od jego żony charakterystyczną odpowiedź: — „Już idzie! Co wy od niego chcecie, kiedy on wziął pieniądze, jakie mu dali"! Upewniło to obecnych, że Szkop przywłaszczył sobie nie należąca do niego sumę pieniędzy. Sam zaś Szkop zaklinał się na wszystkie świętości, że o żadnych pieniądzach nic nie wie. Po kilkogodzinnej rewizji bez rezultatu Szkopa aresztowano i przewieziono do aresztu przy Urzędzie śledczym. Badany kilkakrotnie do niczego Się nie przyznawał i dopiero po trzech, dniach wskutek podstępu wygadał się i przyznał do schowania pieniędzy. Pojechano jeszcze, raz do wsi Własna i tam pod strzechą znaleziono ukryte 1400 złotych. Obecnie Szkop stanął przed Sądem. Mimo zapewnienia Szkopa, że nie miał przy sobie okularów, to też nie mógł przeczytać sumy na kwicie. — Sąd skazał go na 1rok więzienia z zawieszeniem wykonania kary na przeciąg 3 lat. Po rozprawie rozgoryczony Szkop zwrócił się do świadka wywiadowcy: — A mówił pan, że dostanę złoty zegarek, jak się przyznam, a od kasjera 100 zł...!


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_138_1935

Z Kamienicy-Polskiej. Uroczystość poświęcenia sztandaru K.S.M. 1935r

 Z Kamienicy-Polskiej. Uroczystość poświęcenia sztandaru K.S.M. 1935r

Dnia 30.V. br. K.S.M., oddział w Kamienicy Polskiej, obchodziło uroczystość poświęcenia sztandaru organizacyjnego. Na uroczystość zaproszone zostały: „Związek Młodzieży Polskiej" w Częstochowie, dalej cały szereg oddziałów pozamiejscowych, jak również wszystkie organizacje miejscowe. O godz. 10 rano na placu Straży Pożarnej zgromadziły się wszystkie organizacje i oddziały K.S.M., gdzie instruktor Związku druh. Józef Józefowski odebrał raport, poczem przy dźwiękach orkiestry Straty Pożarnej pochód ruszył na nabożeństwo, które odprawił ks. L. Kaczmarzyk, przed nabożeństwem dokonywając ceremonji poświęcenia sztandaru, oraz Życząc jednocześnie 'w krótkich słowach. K.S.M. wypełnienia swej misji. Podczas uroczystego nabożeństwa miejscowy chór parafjalny wykonał mszę łacińska „Jubilamm". Podczas nabożeństwa sekretarz generalny K.S.M. ks. mag. Zyg. Lipa wygłosił podniosłe kazanie, nawołując młodzież zgromadzoną pod sztandarami K.S.M. do godnego pełnienia swego posłannictwa.

Po nabożeństwie wszyscy odśpiewali hymn „Boże coś Polskę", poczem opuszczono kościół, przygotowując się do defilady, i którą odebrał sekr. gm. ks. mag Z. Lipa, wraz z rodzicami chrzestnymi. Po defiladzie cały pochód udał się na salę Ochotniczej Straży Pożarnej, gdzie odbyła się draga część powyższej uroczystości: wbijanie gwoździ pamiątkowych do sztandaru. Pierwszy złożył gwóźdź miejscowy asystent ks. L. Kaczmarzyk, następnie ks. St. Jastrzębski, były patron i opiekun, jak również budowniczy tegoż K.S.M. W dalszym, ciągu składali gwoździe zaproszeni, wreszcie inne organizacje i oddziały K.S.M. Po złożeniu życzeń i wbijaniu gwoździ, w pełnej powagi chwili miejscowy asystent wręczył druhnie chorążyni i druhowi chorążemu sztandar, polecając im nosić go chlubnie w imię haseł na nim widniejących. Chorążowie hasłem „Sprawie Służ" i „Gotów",.: przyjęli sztandar w swoje ręce. Po tej pełnej nastroju chwili odbyło się przyrzeczenie tak druhen jako i druhów, którego dokonał asystent ks. L. Kaczmarzyk, poczem druhny: St. Szwynarówna i I. Czerna wygłosiły podniosłe- deklamacje, których tematem był -„Wasz sztandar". Również płomienną deklamację. wygłosił druh K. Kapuściński. Chór męski K.S.M.M. oddział Kamienica Polska odśpiewał na głosy hymn ,,Błękitne rozwińmy sztandary", poczem ks. L. Kaczmarzyk, dziękując wszystkim zebranym za tak liczny udział w uroczystości oficjalną drugą część tejże rozwiązał. O godz. 16.30 jako urozmaicenie rozegrany został mecz towarzyski piłki koszykowej między drużynami: K.S.M.M. oddział Kam. Polska i drużyną Związku Strzeleckiego, również Kam. Polska, z wynikiem 16:10 na korzyść K.S.M.M. na tem. powyższa uroczystość się zakończyła. („Z").

Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_137_1935

Konne omnibusy wracają. Kamienica Polska 1935r

 Konne omnibusy wracają. Kamienica Polska 1935r

Okazuje się, że w dzisiejszych kryzysowych czasach komunikacja samochodowa jest za droga dla szerokiego ogółu i wobec tego coraz częściej słyszy się tu i owdzie o wznowieniu konnej komunikacji omnibusowej, jak za dawnych czasów. Oto np. ostatnio, obok kursujących konnych omnibusów na liniach Częstochowa — Kłobuck, Konopiska i inne, uruchomiony został również bardzo ładnie urządzony omnibus konny na linji Kamienica Polska, gdzie za kurs płaci się tylko 50 gr. I chociaż na wszystkich nieomal tych liniach czynna jest równocześnie komunikacja autobusowa, jednakże konne omnibusy mają większe powodzenie, gdyż są znacznie tańsze, a więc i przystępniejsze dla zubożałej publiczności, niż kosztowne bądź co bądź autobusy. Nieco dziwne to zjawisko, że w okresie motoryzacji, samochody schodzą nie jako na drugi plan, a zaniechane omnibusy konne powracają, zdobywając sobie na nowo obywatelstwo na drogach naszych. Albowiem ponad wygodę i pośpiech komunikacji- mechanicznej: wyrobić - dziś trzeba przymusową oszczędność, chociaż by to było nawet ze szkodą dla podróżującej publiczności. Jot.


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_133_1935