Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 23 lutego 2026

Z Kamienicy Polskiej. Sylwester 1934r

 Z Kamienicy Polskiej. Sylwester 1934r

Z inicjatywy tutejszej Straży Pożarnej dorocznym zwyczajem odbyła się w miejscowym Domu Ludowym zabawa sylwestrowa, która cieszyła się dużem powodzeniem publiczności i naogół wypadła mile i ładnie, jak przystało zresztą na kulturalną wieś. Jednakże i w Kamianicy Polskiej zabawa sylwestrowa zakłóccna została drobnym „Incydentem", który wprawdzie porównać się nie da do tych awantur i bijatyk krwawych, jakie towaszyrzyły zabawom sylwestrowym w okolicy, lecz ze względu na osoby, wchodzące tu w grę, warto o tym „incydencie" napomnieć... Mianowicie, gdy podczas zabawy nadeszła uroczysta- chwila: północ, w tym celu na moment pogaszono na sali światło, poczem szanowany tutaj wielce działacz społeczny, blisko 70-letni starzec p. dr. K. Giedryk chciał wygłosić przemówienie okolicznościowe na powitanie Nowego Roku. I właśnie pewien „inteligentny" młodzieniec, niejaki. p. P., będąc w różowym humorze.., ustawicznie przeszkadzał p. doktorowi Giedrykowi, przedrzeżniając go i nie pozwalając mówić. Oczywiście, że .,popisy" owego młodziczka wywołały powszechne oburzenie na sali i kto wie czy nie dałyby powodu do jakiegoś doraźnego zbiorowego wymiaru satysfakcji ze strony podnieconej publiczności, która nie tyczyła sobie bynajmniej, aby podchmielony młokos kpinkował z poważnego starca, — gdyby nie stanowisko tego samego p. dr. Giedryka. który, nie chcąc widocznie dopuścić do ja kiegoś zajścia, czemprędzej kończył swoje krótkie przemówienia polecając kapeli grać do tańca że jako w tańcu łatwiej oburzenie publiczności się łagodzi... Jot,


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_006_1934

Śmiertelny wyścig Tragiczny wypadek wskutek nierozważnego zakładu młodych ludzi.1935r

 Śmiertelny wyścig Tragiczny wypadek wskutek nierozważnego zakładu młodych ludzi.1935r


Onegdaj robotnik z Nowej Wsi, nie jaki Marjan Błaszczyk, powracał furmanką z Częstochowy do domu po sutej libacji. W podróży do domu towarzyszył mu kuzyn. W pewnej chwili kuzyni posprzeczali się na temat, które konie są lepsze, jego, czy Błaszczyka. Stanął zakład. Rozpoczęto jazdę „kawalerską", która zakończyła się jednak tragicznie, bowiem przestraszone biciem konie poniosły, przewracając wóz do rowu. Błaszczyk przy upadku dostał się nieszczęśliwie pod wóz i doznał ogólnego wstrząsu mózgu. — Po kilku chwilach Błaszczyk zakończył życie.. Towarzysz jego nie odniósł w wypadku szwanku.
Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_299_1935

Rudlicki Władysław (1876–1949), rzeźbiarz, malarz, pedagog. Ur. 24 III 1876 w Częstochowie, był synem Ksawerego.

 Rudlicki Władysław (1876–1949), rzeźbiarz, malarz, pedagog. Ur. 24 III 1876 w Częstochowie, był synem Ksawerego.


Studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, w 1899–1900 malarstwo u Floriana Stanisława Cynka (otrzymał II nagrodę za rysunek aktu), a w 1899–1903 rzeźbę u Konstantego Laszczki (1900 i 1901 otrzymał dwa medale brązowe i 1902 medal srebrny) i w I półroczu 1906/1907 malarstwo u Józefa Mehoffera. W 1905 wziął udział w konkursie Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych, uzyskując II nagrodę za rzeźbę Z powrotem. W końcu 1906 wyjechał na studia do Włoch; w 1907 przebywał we Florencji, Rzymie i Wenecji. Po powrocie do Częstochowy do 1938 był nauczycielem rysunku w I Państwowym Gimnazjum im. H. Sienkiewicza, współpracował z pracownią ceramiczną Stanisława Placyda Bednarskiego (czynną od 1938), był współorganizatorem wystaw artystycznych. W Częstochowie związał się z grupą literacko-artystyczną „Drugi Tor”, a później z grupą „Lit-Ars”. Od 1902 wystawiał w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie oraz od 1905 w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Krakowie. Ponadto uczestniczył w wystawach w Łodzi i wielokrotnie w Częstochowie, m.in. w 1909 w → Domu Sztuki na → Wystawie Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie, w 1913–14 w → Salonie Sztuki, a w 1938 w Salonie Jesiennym Lit-Arsu (pokazał wówczas 32 obrazy i dwie rzeźby). Po wojnie brał udział w wystawach oddziałowych (1945, 1946, 1948, 1949). W muzeum w Częstochowie odbyła się indywidualna wystawa obrazów i rzeźb artysty. W 1947 wystawił większą ilość obrazów w salonie Władysława Ratusińskiego w Częstochowie. Oprócz portretów (redaktora → Franciszka Dionizego Wilkoszewskiego, prezydenta Gabriela Narutowicza), rzeźb rodzajowych i alegorycznych, podejmował się większych zleceń, m.in. w 1904 wykonał cztery posągi świętych (Jadwigi Śląskiej, Floriana, Kazimierza, Pawła Pustelnika) na wieżę jasnogórską, rzeźby na nagrobkach Zagrodzkich i Górskich na → cmentarzu Kule w Częstochowie, w 1911 rzeźbę siedzącej dziewczyny w → Parku im. Staszica oraz popiersie Adama Mickiewicza. Rzeźby Rudlickiego zdobiły salę koncertową Towarzystwa Śpiewaczego → „Lutnia” (figury alegoryczne Sztuka) oraz pomieszczenia Gimnazjum im. H. Sienkiewicza. Wiele prac Rudlickiego nie zachowało się, niektóre znane są jedynie z fotografii (Grajek, Postać chłopa spod Rakowa). Twórczość rzeźbiarska Rudlickiego nosi znamiona symbolizmu i secesji, a nade wszystko dochodzi w niej do głosu impresjonistyczny sposób traktowania formy. Prace Rudlickiego znajdują się w Muzeum Częstochowskim (rzeźby, obrazy, m.in. dwa autoportrety, szkicowniki), w Muzeum Narodowym w Warszawie (rzeźby: Portret Mężczyzny, ok. 1908, Gabriel Narutowicz, 1930) i w posiadaniu prywatnym. Zm. 30 V 1949 w Częstochowie, pochowany został na cmentarzu św. Rocha, w sektorze 3, rząd 2, grób nr 3.



Cmentarz św. Rocha w Częstochowie. Przewodnik biograficzny, pod red, J. Sętowskiego, Częstochowa 2012, s. 196–197; Słownik biograficzny ziemi częstochowskiej, t. I, (A. Jaśkiewicz), red. A. Zakrzewski, Częstochowa 1998, s. 127–128; – Urząd Stanu Cywilnego w Częstochowie, akt zgonu nr 883/49.

Autor: Aleksander Jaśkiewicz
Źródło: https://encyklopedia.czestochowa.pl/hasla/rudlicki-wladyslaw

Nowy most na drodze do Starczy. 1935r

 Nowy most na drodze do Starczy. 1935r


Ukończono budowę mostu betonowego na drodze do Starczy, gdzie od dłuższego czasu buduje się szarwarkowym sposobem drogę o twardej nawierzchni (Żwirówkę). I przy budowie tej właśnie drogi, mającej wkrótce połączyć Starczę oraz pobliski Śląsk z szosą główną do Częstochowy, nowowzniesiony most stanowi zawsze największą trudność i budową swoją nastręczał najpoważniejsze kłopoty dla tamtejszego samorządu gminnego. Bo jakkolwiek w miejscu, gdzie pobudowano nowy most, przepływa tylko zwykła struga, odprowadzająca spływy z pól do pobliskiej rzeczki Kamieniczki i zdawałoby się na pozór, że zbyteczny jest tam tak masywny most, jednakże dawniej, kiedy jeszcze nie było tam nawet drewnianego mostu, przejazd przez strugę odbywał się wbród i wskutek tego potworzyły się wyboje i doły,, a następnie powstało na drodze całe jeziorko, które w okresie wiosennych roztopów zwłaszcza, zamieniało się na prawdziwe jezioro, zalewając drogę i przyległe do niej pola w promieniu kilkudziecięciu metrów. Chcąc przeto usunąć tę długoletnią bolączkę, której skutecznie zaradzić przedtem nie zdołano, trzeba było koniecznie zdobyć się na wysiłek i pobudować odpowiedni most, tembardziej. że na budujacej się tam obecnie szosie nie mógł przecież pozostać lichy most drewniany, ani też nie można było strugi przejeżdżać wbród, jak dawniej. Stanął więc nareszcie solidny most betonowy, który do użytku otwarty zostanie dopiero po upływie kilku tygodni, gdyż takiego czasu wymaga konserwacja wszelkich betonowych budowli. Okazuje się, że przy dobrych chęciach w dzisiejszych nawet trudnych czasach wiele można zrobić. Bo oto, jak widać z powyższego przykładu, w krótkim czasie wybudowano masywny most, na jaki nie można było zdobyć się nawet w lepszych przedkryzysowych czasach. A co najważniejsze, że budowa tegoż mostu nie wiele zaciążyła na budżecie gminnym, gdyż młody i energiczny wójt gminy Rększowice, p. Antoni Szlachcic, tak jakoś potrafił przytem pokierować, że gminniacy oprócz przewidzianych ustawą szarwarków żadnych dodatkowych ciężarów świadczeń nie ponieśli. Jot,
Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_283_1935

Ze Starczy. 1935r

 Ze Starczy. 1935r

W sobotę 30 ub. m. wieczorem, z okazji św, Andrzeja, Kat. Stow. Młodzieży w Starczy urządziło w świetlicy wspólne „Andrzejki". Pod wrażeniem zapewne przysłowia: „Na świętego Andrzeja błyska pannom nadzieja" licznie zebrały, się z całej parafji druchny, które przy udziale pań z patronatu przeprowadziły'' przemiłe w swej tradycji „Andrzejki". Najpierw tedy lano roztopiony wosk do wody, a wydobywane z niej w najdziwaczniejszych kształtach „odlewy" stawały się raz po raz przedmiotem ogólnej wesołości. Zaś pani kierownikowi Łotocka z patronatu tłumaczyła rozradowanym dziewczętom symboliczne znaczenie tych odlanych z wosku figur. Obok lania wosku były również w użyciu „trzy talerze" oraz pierścionek ze szklanką... Wreszcie „tajemne" te obrzędy zanikającego już dziś obyczaju zakończono wspólną herbatką, którą młodzież stowarzyszeniowa podejmowała grono starszych osób wraz z ks. prob. W. Kucharskim. Pozatem na zakończenie „Andrzejek" odbyła się krótka zabawa taneczna, urozmaicona śpiewem i monologami druchen. Widz.
Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_282_1935

niedziela, 15 lutego 2026

Poczesna od Zygmunt III Wazy po lata wspólczesne.

 Poczesna od Zygmunt III Wazy po lata wspólczesne. Powstanie, erygowanie Parafii Poczesna przypadło w latach jeszcze wielkiej świetności Rzeczpospolitej obojga narodów. Na tronie polskim zasiadał wtedy Zygmunt III Waza otwierający krótką dynastię Wazów. Polska jeszcze dwieście lat będzie państwem wolnym. Czas ten przyniósł nam wielkie dni polskiego oręża, dumy narodowej. Wydarzenia historyczne, które były natchnieniem do napisania „Trylogii” przez Henryka Sienkiewicza zaczynały dopiero swój bieg.

Zwycięstwo króla Jana III Sobieskiego w 1683 roku nad Turkami pod Wiedniem, przełomowe w Europie zapewne miało swój komentarz czy tylko małe wspomnienie w murach 100 - letniego już wtedy kościoła w Poczesnej.
Czas utraty niepodległości, później nadziei związanej z Napoleonem miał żywe odbicie w dziejach naszej parafii. Pierwsza szkoła elementarna przyparafialna zaczynała swoje istnienie w 1792 roku, aby po roku działalności wraz z utratą niepodległości tych ziem (drugi rozbiór Polski) przerwać nauczanie.
Utworzenie Księstwa Warszawskiego, które swoim terytorium obejmowało Poczesnę ma także radosny element w naszej parafii. Szkoła elementarna przyparafialna mogła wznowić swoje nauczanie, które trwało do 1830 roku.
Przedstawione wybrane elementy historyczne dają wyobrażenie jak niezmiernie dawno i w bardzo ważnych wydarzeniach parafia, a zarazem my uczestniczymy, jako cząstka dziedzictwa Kościoła, narodu.W czasie tworzenia parafii Poczesna była wsią królewską, osadniczą. Powstała w XVI wieku i należała do Starostwa Olsztyńskiego Ziemi Krakowskiej. Lustracja królewska z 1569 roku wzmiankuje, że „są bory, lasy do starostwa olsztyńskiego należące niemałe, w których są kuźnice jak Sarnowa, Łojkowska, Poczesna.”
Być może to najstarszy zapis mówiący o istnieniu Poczesnej. W tym okresie Poczesna miała znaczenie przede wszystkim jako centrum wydobycia i przetwarzania rudy żelaza. To w głównej mierze dla wygody i potrzeb kuźników wybudowano w Poczesnej kaplicę, która dała podwaliny pod późniejsze powołanie parafii. Późniejsze lata, aż do zupełnej utraty niepodległości przez Polskę, Poczesna ma cały czas ze związane z starostwem olsztyńskim. Jest jego jednym z czterech administracyjnych kluczy, najbogatszym. Podczas najazdu Szwedów w 1655 roku na Polskę Olsztyn został zdobyty i zniszczony, po czym już się nie podźwignął. Zdarzenie to przykre dla Olsztyna stało się elementem wzrostu znaczenia Poczesnej. Przeniesiono siedzibę starostwa olsztyńskiego do Poczesnej. Fakt ten miał także korzystne znaczenie dla uposażenia naszego kościoła. W tym okresie w Poczesnej rezydowali starostowie o wielkich nazwiskach Rzeczpospolitej, między innymi Wacław Wikliński, Jerzy Lubomirski, Teodor Potocki. Powyższy układ administracyjny trwał aż do 1793r. W tym roku nastąpił drugi rozbiór Polski, który swoim zasięgiem zajął tereny Poczesnej. Miejsce byłego starosty olsztyńskiego Stanisława Sołtyka zajęła dzierżawczyni Wilhelmina Beata Szmekla reprezentująca państwo pruskie. Taki „porządek” prawny trwał do 1806 roku.
W 1807 rządy nad naszą okolicą w wyniku działań napoleońskich objęło rządy utworzone Księstwo Warszawskie, a od 1815 roku Królestwo Polskie będące w dominacji rosyjskiej.


W okresie Królestwa Polskiego Poczesna była siedzibą jednej z pięciu ekonomii rządowych regionu częstochowskiego. Ekonomia Poczesna liczyła 2 miasta (Przyrów, Mstów), 28 wsi i kolonii, 15 folwarków, wiele karczm, młynów i mniejszych jednostek gospodarczych.
Po powstaniu styczniowym na mocy ustawy z 31 grudnia 1866 roku został wprowadzony nowy podział administracyjny Królestwa Polskiego.
W Guberni Piotrkowskiej utworzono powiat częstochowski. W skład powiatu weszły następujące miasta: Częstochowa, Kłobuck, Krzepice, Mstów, Przyrów, Olsztyn i Janów oraz gminy wiejskie: Baryły, Dźbów, Mykanów, Lipie, Popów, Przystajń, Wancerzów, Węglowice, Miedzno, Kamyk, Grabówka, Panki, Rędziny, Staropole, Kamienica Polska, Kuźniczka, Rększowice, Opatów, Olsztyn, Potok Złoty, Huta Stara.
Dlaczego w tym zestawieniu zabrakło Poczesnej, która przez 250 lat była jednym z centrów administracyjnych regionu i w tym okresie szczególnie dobrze się rozwijała gospodarczo. Ruszało na dużą skalę górnictwo rudziane.
Z informacji nie do końca sprawdzonych to kara administracyjna za przychylność dla powstania styczniowego. W 1876 roku zlikwidowano gminę Bargły, a należące do niej wsie włączono do Gminy Kamienica Polska.
W 1923 roku już w wolnej Polsce utworzono Gminę Poczesna, która istnieje do dzisiaj zmieniając w tym okresie swoją wielkość. Miejscowość Poczesna liczy obecnie wraz z Kolonią Poczesna 1869 mieszkańców (stan na dzień 28. 04. 2006).
Źródło: http://korwinow.com/.../Poczesna-tamtego.../d/33/p/239

Plaga pożarów nad Porajem. 1935r

 Plaga pożarów nad Porajem. 1935r

W ub. czwartek wieczorem w zagrodzie Teofila Majora w Poraju powstał pożar, od którego spłonęła stodoła, pełna zboża w domie. Dom mieszkalny, pomimo że położony był tuż obok płonacej stodoły, ocalał dzięki energicznej akcji ratunkowej, jaka podjęła miejscowa ludność i straż pożarna.

W chwili, kiedy ludność powracała od akcji ratunkowej po stłumieniu tego pożaru, znowu zabłysnął nagle ,,czerwony kur", zwiastując nową pożogę w pobliżu. I rzeczywiście okazało się, że tym razem płonie znowu zagroda pod Porajem, należąca do brata Teofila Majora, Józefa, a będąca zarazem ojcowizna Majorów. W tym wypadku jednakże pożar wyrządził znacznie większe szkody, bo chociaż dom mieszkalny ocalał również, lecz spaliła się stodoła i wszystkie zabudowania gospodarskie wraz z całym inwentarzem martwym i żywym. Na szczególną litość zastosuje uboga staruszka, matka bracl-pogorzelców Majorów, której rozpacz z powodu pożaru nie miała granic gdyż przy pożarze zagrody syna Jótefa, będącej niegdyś jej gospodarstwem, straciła ona w ogniu resztki swojego nędznego dobytku, a nadewszystko straciła jedyną żywicielkę swa, kozę, która również poniosła śmierć w płomieniach. Zrodziło się przypuszczenie, że te dwa tajemnicze pożary, wzniecone niemal jednocześnie u 2-ch braci, są dziełem jakiejś zbrodniczej zemsty. Wreszcie prawdopodobieństwo tego potwierdza jeszcze ta okolicznść, że niedawno spalił się również w Poraju dom Chwastkowej,1 siostry Majorów. Podczas pożaru u Chwastkowej w Poraju uległ poparzeniu zamieszkały tamże znany miejscowy i powszechnie ceniony stolarz B. p. Adam Wawrzeckl, który wkrótce po pożarze zmarł wskutek odniesionych ran. Nazajutrz rano. kiedy jeszcze ludność Poraja nie zdążyła ochłonąć z wrażenia po 2-ch pożarach tajemniczych znowu poruszona została alarmem, że... pali się w leśniczówce! Przed dwoma tygodnia- donosiliśmy o pożarze w tej samej leśniczówce. kiedy to z niewiadomej przyczym, spaliły się tam zabudowania gospodarskie. Obecnie w podobnie tajemniczy sposób wybuch znowu pożar. Tym razem spaliła się stodoła ze zbożem, dwa brogi i stóg siana, należące do p. ; leśniczego Dowhyluka, który w tak krótkim czasie został aż dwa razy pogorzelcem. Wreszcie w chwili, kiedy straż pożarna z Poraja pośpieszyli na ratunek do , leśniczówki.- w Poraju wybuchł nowy pożar. Mianowicie spaliła się jedna z 2-ch poprzednio ocalałych chałup u braci Majorów.

Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_280_1935