Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 26 lipca 2026

1965r. DISNEYLAND przy Kawiej.

 1965r. DISNEYLAND przy Kawiej. Od tej maksymy Makarenki - pedagoga najczęściej odbiega bardzo daleko postępowanie zarówno rodziców jak i producentów zabawek. Ci pierwsi przeważnie nie uwzględniają ani wieku dziecka, ani jego zainteresowania. Kupują zabawki takie, które podobają się im, a nie dzieciom. Ci drudzy przystępując do wytwarzania określonej zabawki opierają się wyłącznie na opinii opracowujących wzory przyszłego towaru dla najmłodszych. Rezultatem tego są często w naszych sklepach sprzedawane nieestetyczne miniaturowe samochody, misie-potworki i lal ki-brzydule, które miast radości, rodzą w dzieciach lęk. W wielu krajach przed przystąpieniem do masowej produkcji wytwórnie organizują giełdy zabawek-prototypów, w których poza przedstawicielami fabryk i plastykami biorą udział nauczyciele i dzieci.' I właśnie najmłodsi wraz ze swymi wychowawcami przede wszystkim decydują o tym, czy ta lub inna zabawka ukaże się na rynku. Wróćmy jednak na własne podwórko.


W Częstochowie nie mamy giełd. Posiadamy za to sklepy, oferujące nie zawsze estetyczne wyroby dla naszych milusińskich. Mamy także największą w województwie katowickim fabrykę — Częstochowskie Zakłady Zabawkarskie Przemysłu Terenowego. Produkują one w ciągu roku około miliona sztuk zabawek z metalu i tworzyw plastycznych, ponad 600 tys. lalek z celuloidu i około 6 milionów piłeczek do tenisa stołowego (w tej produkcji częstochowska fabryka jest jedyną w Polsce). Na tegoroczną „Gwiazdkę" zakład przygotował ponad 150 tys. różnych zabawek. W ostatnich kilkunastu miesiącach fabryka nie ma kłopotów ze zbytem. Jej towary chętnie są nabywane przez odbiorców w kraju i za granicą. Jak to zwykle bywa, najmniej otrzymuje ich nasze miasto. To nie te czasy, gdy Komisja Oceny Jakości w ciągu jednego roku zmuszona była do wydania zarządzeń o usunięciu z produkcji kilku asortymentów. Dotyczyło to przede wszystkim lalek. Stoją teraz w oszklonych szafach w dziale kontroli technicznej miniaturowe ludziki, patrząc wybałuszonymi oczyma na „Telimeny”, „Tosie", „Lucynki” i „Ewy” zamknięte w sąsiedniej szafie których sobowtóry znajdują się w sprzedaży. Te drugie są niebrzydkie. Pierwsze kiedyś straszyły w snach małe dziewczynki. Częstochowski zakład produkuje także na eksport. W ubiegłym roku wartość produkcji przynoszącej dewizy osiągnęła kwotę ponad 7,5 milionów zł. W roku bieżącym zmniejszyła się do dwóch milionów. Przyczyna?... Na eksport produkowano przede wszystkim lalki. Wysyłano je do Związku Radzieckiego, Jugosławii, Irlandii, NRF. Ale zagraniczni odbiorcy nie chcą już lalek z tradycyjnego, łatwopalnego celuloidu Za granicą modne są lalki z tworzyw sztucznych, miękkie, elastyczne i co najważniejsze — ładniejsze. Zgodnie z tymi wymogami nasze Zakłady Zabawkarskie przystąpią już w rok.i przyszłym do produkcji lalek z polichlorku winylu i polietylenu. W tym celu sprowadzono angielską maszynę, bez której o takim eksperymencie nie można by było myśleć. Skoro już mowa o lalkach warto dodać, że są one ładniej ubrane, niż ich poprzedniczki. Ongiś stroje dla nich szyły spółdzielnie częstochowskie. Od niedawna czynią to spółdzielnie w Kaliszu i Puszczykowie koło Poznania, nastawione wyłącznie na wytwarzanie ubiorów dla lalek. Zakład produkuje w 50 procentach zabawki zmechanizowane, poruszające się. Należą do nich różnego rodzaju samochodziki osobowe, ciężarowe i wywrotki, konny rydwan, karuzela, gimnastyk ćwiczący na drążku, barwny bąk i wreszcie bardzo atrakcyjna zabawka — kolejka wysokogórska, której wagonik pokonuje bez trudu przeszkody w postaci wzniesień, dolin i tunelu. Niezwykle pomysłowa! Niestety, nie o wszystkich produkowanych u nas zabawkach można to samo powiedzieć. Niektóre jeszcze lalki nie grzeszą pięknością, nie wszystkie samochody są takie, o jakich marzą najmłodsi amatorzy automobilizmu, nie ma też w zabawkach zbyt wielkiego wyboru. Wprawdzie fabryka produkuje aż 5? asortymenty ale w sumie tworzą one kilka grup zabawek podobnych do siebie. Dotyczy tp przede wszystkim lalek i samochodów. Te zaś stanowią gros produkcji. Czy sytuacja ulegnie zmianie? Należy się spodziewać, że tak. W początkach stycznia przyszłego reku powstaje przy Częstochowskich Zakładach Zabawkarskich komórka wzorcująca, której zadaniem będzie przygotowywanie wzorów przyszłych zabawek. Podobno takie komórki (są już w niektórych zakładach tej samej branży) działają cuda. Zobaczymy! I jeszcze jedna ciekawostka. W najbliższych latach nastąpi kosztem 6 milionów zł. rozbudowa zakładu przy ul. Kawiej. Po jej ukończeniu produkcja częstochowskich zabawek wzrośnie o około 30 procent. HALINA MÍECZYÑSKA. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1965, R. 10, Nr 49

1966r. Płuczka dla „rudego złota”.

 1966r. Płuczka dla „rudego złota”. Od „rudego złota”, w którego pokłady bogata jest ziemia częstochowsko-kłobucka, do otaczających nas wyrobów metalowych wiedzie długa droga procesów hutniczych i wykonawczych. Jednym z etapów na niej są Zakłady Górniczo-Hutnicze w Sabinowie. Tutaj przerabia się ok. 90% rudy żelaza, wydobywanej w rejonie częstochowsko - kłobuckim, czyli bez mała 70% krajowego wydobycia tej cennej kopaliny mineralnej. Czasy, kiedy prymitywnymi, ręcznymi sposobami starano się oczyszczać rudę na dole w kopalniach i bezpośrednio dostarczać ją do pieców hutniczych, nie są odległe. W związku z rosnącym zapotrzebowaniem na żelazo, mechanizacją kopalń i wydobywaniem na powierzchnię całego urobku, zaistniała konieczność budowania nie tylko zakładów przeróbczych, lecz także stosowania w nich coraz nowszych i wydajniejszych systemów uszlachetniania i wzbogacania rudy. Tradycyjne metody sortowania i prażenia rudy, chociaż i pod tym względem notowany jest duży postęp (np. wydajność starych pieców prażalniczych wynosiła na dobę 5 ton, a nowych wynosi 17 t. rudy przy równoczesnym zmniejszeniu zużycia paliwa na 1 t. rudy z 70 do 20 kg) nie wystarczają. Poważny problem stanowią rosnące składowiska odpadowych wysiewków rudzianych, zawierające ok. 25% żelaza, ale ze względu na zbyt drobnoziarnistą strukturę, nie nadające się do pieców hutniczych. W rejonie częstochowsko-kłobuckim stanowią one ok. 35% wydobywanej rudy.


Składowiska ZGH Sabinów powiększają się corocznie o ok 600 tys. ton tego surowca. Jak go wykorzystać? Z pomocą przychodzą najnowsze metody tzw. głębszego wzbogacania. Jedną z nich jest stosunkowo kosztowny proces żelgrudowania. Bardziej ekonomiczna jest metoda płukania, a następnie grudkowania surowca ze składowisk. W ZGH Sabinów dobiega końca budowa płuczki, czyli kilkupiętrowego budynku, mieszczącego w sobie cały zestaw urządzeń mechanicznych do oczyszczania rudy z domieszek płonnych za pomocą wody. Koszt tej inwestycji, zaprojektowanej przez gliwickie Biuro Projektów Przemysłu Hutniczego, wyniesie ok. 150 milionów zł. (do chwili rozruchu). Przewiduje się, że uruchomienie płuczki pozwoli wykorzystać w ok. 95% żelazo zawarte w rudzie (obecnie w 75%). Budowa płuczki nie jest jednak cyklem zamkniętym. W ślad za nią pójdzie wznoszenie tzw. grudkowni — pierwszego tego typu urządzenia w Polsce, które oczyszczony surowiec ze składowisk w płuczce w postaci koncentratu, dostosuje do potrzeb pieców hutniczych. Tymi nowoczesnymi urządzeniami, budowanymi w ZGH Sabinów, interesują się m. in. niektóre kraje afrykańskie. Uruchomienie w br. płuczki będzie bardzo poważnym etapem na drodze pod noszenia wydajności pracy w Zakładach Górniczo-Hutniczych w Sabinowie, obchodzących jubileusz 10-lecia istnienia. Zakładów, których produkcja jest antyimportowa. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1966, R. 11, Nr 1

1966r. 101 anilanowych „cudów“.

 1966r. 101 anilanowych „cudów“. Wzorzyste kapy przygotowane są do wysyłki. Pojadą do Jugosławii, a niektóre nawet do Estonii. Spółdzielnia Pracy Tkaczy i Dziewiarzy eksportuje ten to war już od roku 1962. W bie ż°cym roku zastosowane zostaną w produkcji nowe wzory. W magazynie obok pięknych nakryć na tapczany i łóżka le i? na półkach stosy pończoch, rajstopek dziecinnych, stylonowych apaszek, kołder. Jest jeszcze kilka modeli wyrobów dziewiarskich z anilany. To ostatnia nowość wprowadzona tutaj do produkcji.


Mała spółdzielcza placówka wykazuje wiele energii, aby jak powiada prezes, nie pozostać w tyle za innymi. Tkacze i Dziewiarze należą do pierwszych w kraju, którzy zainteresowali się wykonywaniem artykułów z wełnopodobnego włókna syntetycznego, zwanego anilaną. W. ciągu roku chałupnicy spółdzielni (na ich pracy wyłącz nie opierają się usługi dla ludności) wykonali ponad 2 tysiące swetrów, garsonek, bluzeczek itp. Seledyn, błękit, koral, wrzos w pięknych pastelowych odcieniach przyciągają wzrok. Katowicki „Centrogal” już nadesłał zapas włóczki na I kwartał br. Grubości anilanowych nitek różne, wszystkie równe. i miękkie. Z takiego surowca można wykonywać istne cuda. Ilość deseni, wzorów i kształtów jest nieograniczona, (ponad ICO). Może być np. perełka (zwykła lub łamana), kolczuga, angielski i wiele wiele innych. Kobiety (bo one prze de wszystkim są klientkami punktów usługowych spółdzielni) są wybredne, poszukują przeważnie wzorów rzadko spotykanych. Ale trzeba przyznać, że od czasu do czasu (ko lory anilany nie są na razie w guście mężczyzn), z trudnośclą podejmują decyzję. Kiedy w ub. roku spółdzielnia zaprezentowała klientom pierwsze sweterki z nowego włókna, patrzyli z niedowierzaniem: wełna nie wełna, jak się to będzie nosić? W ciągu roku plan anilanowych usług wykonano w 121 procentach. Teraz za szczęśliwych mają się ci, dla których jeszcze pięknej włóczki starczy. Spółdzielnia nie jest w stanie sprostać zapotrzebowaniu na anilanę. Otrzymuje przecież tylko przydziały z Katowic. Tego surowca zaś jeszcze w ogóle nie mamy wiele w kraju. W tym roku prawdo podobnie sytuacja się poprawi. Wełnopodobne włókno ma wiele zalet: mocne, nie zmienia koloru, nie filcuje się. Wyroby z anilany doskonale piorą się zwykłym domowym sposobem, szybko schną. To wielka wygoda, zwłaszcza w odniesieniu do garderoby dziecięcej. Spółdzielnia ma zamiar w dalszym ciągu rozwijać anilanowe usługi, o ile oczywiście starczy surowca. Już czynne są w mieście i po wiecie 22 punkty usługowe. W najbliższym czasie uruchomione zostaną dalsze 4: przy ul. Sobieskiego, w Blachowni, Rędzinach i Brzeźnicy. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1966, R. 11, Nr 2 

1966r. Rzeka, która płynie co siedem lat.

 1966r. Rzeka, która płynie co siedem lat. Cztery kilometry za miejscowością Złoty Potok, przy drodze w kierunku Żarek, znajduje się — już w powiecie myszkowskim — mała miejscowość Ostrężnik. Samą wioskę reprezentują tylko cztery domki i leśniczówka. Tuż za osiedlem, po lewej stronie drogi, jest rezerwat przyrody o tej samej nazwie. W. rezerwacie na skale o wysokości bezwzględnej 25 metrów, są ślady dawnej strażnicy Ostrężnik. W odległości najwyżej 40 metrów od drogi wiodącej do Żarek płynie obecnie niewielka rzeczka, biorąca u podnóża góry początek. Warto ją zobaczyć, jest bowiem zjawiskiem rzadkim: rzeką okresową, wypływającą tylko co kilką lat z wywierzyska, będącego bardzo oryginalnym utworem krasowym. Wypływająca spod skał woda tworzy rodzaj trzech zewnętrznych źródełek, łączących się w mały zbiornik krystalicznej czystości. Zbiornik ma 3 metry szerokości 4 metry długości i jest około półtora metra głęboki. O dziwo, na powierzchni zbiornika w końcu grudnia, w pełni zimy, pływa kilkanaście zwierząt, w których roz poznano 2 gatunki chrząszczy, 1 gatunek muchy i 1 gatunek skorupiaka.


Chrząszcze — to pisarek pływający po wodzie zygzakami, jakby istotnie coś wypisywał oraz pływak stawowy. Oba gatunki należą do zwierząt wodnych. Skorupiakiem jest kiełż zdrojowy, występujący przeważnie, ale dość rzadko, u źródeł strumieni górskich. Mucha jest również typowa dla wód strumieniowych i występuje niekiedy zimą, ale również nieregularnie, nad wodami niezamarzającymi. Dlaczego wymienione gatunki stawonogów przetrwały dość duże mrozy (do 18°C), które miały miejsce w listopadzie i na początku grudnia 1965 r. Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest stała temperatura wody, która wynosi przy samym wywierzysku 9,8°C., około trzech metrów za zbiornikiem i w dalszej odległości 9,4°C. Temperatura wody waha się więc tylko w granicach 0,4°C., co stwarza zupełnie dobry klimat i odpowiednie środowisko dla wegetacji wymienionych już gatunków zwierząt z typu stawonogów. Wracajmy jednak do samego zjawiska rzeki okresowej: wypływa ona co 6—7 lat — prawdopodobnie z tej przyczyny, że pod górą, na której stoi Grodzisko, znajdować się musi duży zbiornik naturalny (głęboka misa skalna), który przez 5 lub 6 lat napełnia się wodą i wreszcie wypełniony całkowicie wylewa w postaci dużego strumienia, Napełnienie zbiornika naturalnego odbywa się przeważnie w lata obfitujące w liczne opady. Po tym okresie następuje widocznie okres suszy i zbiornik nie napełnia się, a raczej wysycha. Wypływająca co 7 lat rzeczka płynie przez kilka miesięcy w kierunku źródeł rzeki Wiercicy; po tym okresie słabnie coraz to bardziej jej działalność i wreszcie całkowicie ustaje. Z bardzo czystej wody w okresie wypływu rzeczki korzystają nie tylko mieszkające w sąsiednich lasach ptaki i ssaki, ale i mieszkańcy Ostrężnika oraz turyści. Miejscowość Ostrężnik jest przecież położona na Wyżynie Krakowsko-Wieluńskiej (około 300 metrów n.p.m.), gdzie o wodę nie jest łatwo, a najbliższe źródła — Zygmunta — leżą o 1800 m na wschód od Ostrężnika. Szkoda więc, że rzeczka tak rzadko wypływa. Chociaż... Jest przecież osobliwością bardzo rzadką. Warto tedy jechać do Ostrężnika — póki rzeczka jeszcze płynie. Na następną okazję trzeba będzie czekać 6—7 lat. JÓZEF MARKIEWICZ. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1966, R. 11, Nr 2

środa, 22 lipca 2026

1966r. Częstochowska „Melodia“

 1966r. Częstochowska „Melodia“ w tureckim salonie wykonane klarnety dla dzieci i kamertony 2 i 4-głosowe. W pierwszych dniach stycznia ukazała się w sprzedaży pierw sza partia poszukiwanych kamertonów 6-głosowych. Chociaż harmonijki nadal są chętnie nabywane, szczególnie przez odbiorców zagranicznych i w roku bieżącym ich produkcja wcale nie ulegnie zmniejszeniu. Fabryka przygotowuje się do wytwarzania nowych atrakcyjnych towarów. Na tegoroczne Międzynarodowe Targi w Poznaniu pojadą prototypy dwóch ciekawych instrumentów: 8-głosowego klarnetu z różnokolorowymi klawiszami oraz — dla dzieci szkolnych — „Melodii 1”, oryginalnej konstrukcji projektantów „Cefamy”.


Załącznikiem do klarnetu będzie zeszyt z nutami również kolorowymi: każda z nich jest odpowiednikiem klawisza tej samej barwy. Ną takim instrumencie każde dziecko zagra z zeszytu łatwą melodię. W dalszej kolejności przewiduje się rozpoczęcie produkcji instrumentu „Melodia II”, również ustnego z miniaturową klawiaturą jak w pianinie i uchwytem na pulpit. Oryginalny i ciekawy! „Melodia I” i „Melodia II” produkowane będą w uzgodnieniu z Ministerstwem Oświaty. W przygotowaniu są również instrumenty — zabawki dla najmłodszych: saksofonik i harmonijka ręczna w bardzo ładnej plastykowej oprawie. Tyle o nowościach produkcyjnych. Bo są tu także inne. Przede wszystkim należy wspomnieć, że zakłady otrzymały nareszcie swój znak fabryczny. Na nowych opakowaniach, wykonanych przez częstochowską „Udziałową” i krakowską Spółdzielnię „Młoda Gwardia”, widnieje napis: „Melodia". Nowością w dziedzinie opieki nad załogą jest zorganizowane systemem gospodarczym wygodne i estetyczne ambulatorium, posiadające poza gabinetem lekarskim mały zakład fizykoterapii. Największym jednak wydarzeniem jest — projekt nowego zakładu. Jego budowę w dzielnicy Kule rozpocznie się za dwa lata. Będzie to nowoczesny obiekt z pięknymi halami produkcyjnymi i nie mniej eleganckimi pomieszczeniami socjalnymi. Na razie jednak załoga i kierownictwo fabryki borykają się z ciasnotą. Tym większą więc mają wagę ich stale osiągnięcia produkcyjne i eksportowe, tym większe znaczenie fakt przekroczenia planu ubiegłej pięciolatki o 15,5 miliona zł. HALINA MIECZYÑSKA. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1966, R. 11, Nr 3

niedziela, 12 lipca 2026

1987r. „Max-y" z Korwinowa.

 1987r. „Max-y" z Korwinowa. Wraz z nadejściem wiosny wzmaga, się ruch ha placach budów domów jednorodzinnych i obiektów inwentarskich. Po zimowej przerwie ruszają rzemieślnicze cegielnie i zakłady betoniąrskie. U progu, sezonu- budowlanego byliśmy z kamerą w liczącym sobie 84 lata zakładzie Ceramiki Budowlanej w Korwinowie.


Po modernizacji w latach 1978/79 ta duża, przemysłowa, pracująca przez cały rok cegielnia specjalizuje się: w produkcji ceramicznych pustaków szczelinowych typu „MAX". Wytwarza się ich, przy pracy na 3 zmiany, 240 .tys. sztuk miesięcznie, co stanowi równowartość- objętościową 2 min sztuk cegieł. Jest to materiał budowlany umożliwiający szybkie wznoszenie ścian budynków, a przy tym, zapewniający ich dobrą ’izolację termiczną. Po uruchomieniu kilką niesprawnych wentylatorów suszarni grzebieniowej i zainstalowaniu drugiej prasy do formowania - pustaków wzrośnie ilość i jakość poszukiwanych na rynku ,.MAX-ÓW. Jak poinformował nas kierownik zakładu Jerzy Klama pd 1 lutego br. załoga ..Korwinowa” objętą została grupową organizacją pracy. Daje to już pierwsze efekty: dwukrotnie większe zaangażowanie robotników pracą, lepsza jakość, wyrobów., i wyższe płace. Źródło: Gazeta Częstochowska, 1987, R. 32, nr 13

Korzystne zmiany w K.R.Ż. 1966r.

 Korzystne zmiany w K.R.Ż.Pierwsza, w roku 1966 konferencja Samorządu Robotniczego w przedsiębiorstwie rud żelaza „Grodzisko” poświęcona była omówieniu zmian w systemie zarządzania. Referat na ten temat wygłosił dyrektor naczelny Wacław Głowa. W czasie obrad stwierdzono, że coraz bardziej wnikliwe zajmowanie się sprawami gospodarczymi w kopalniach podległych przedsiębiorstwu pozwoliło samorządowi zwiększyć udział w zarządzaniu. KSR doszła do wniosku, że fundusz rozwoju, przyznany przedsiębiorstwu, jest niewystarczający w zestawieniu z potrzebami. Z nakreślonych planów wynika bowiem, że do roku 1970 wydajność na tzw. roboczodniówkę wzrośnie, do 1000 kg. Przyczyni się do tego mechanizacja procesów wydobywczych, co z kolei wymagać będzie zatrudnienia większej ilości fachowców i zastosowania nowych urządzeń. Stąd wniosek, że fundusz rozwoju musi ulec zwiększeniu, aby przedsiębiorstwo mogło wykonać nakreślone zamierzenia. W podziale funduszu zakładowego zaszły zasadnicze zmiany. Zniesiono zarządzenie, prze widujące odpisywanie pewnych sum z racji przekroczenia wydajności ogólnej. Teraz fundusz zakładowy będzie ściśle związany z wynikami pracy przedsiębiorstwa, a jego wysokość uzależniona od obniżenia planowanych strat. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1966, R. 11, Nr 4


1965r. DISNEYLAND przy Kawiej.