Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 10 maja 2026

1987r. Stacja Poraj - proszę wsiadać.

 1987r. Stacja Poraj - proszę wsiadać. Każdego, kto po 18 lipca znalazł się na stacji PKP w Poraju musiał uderzyć dość niezwykły, jak na naszą kolejową rzeczywistość, widok. Tym widokiem był budynek dworca, którego : nie powstydziłyby się znacznie większe od pięciotysięcznej miejscowości miasta.


Obszerny, piętrowy, pachnący jeszcze farbą obiekt mieści w swym wnętrzu prócz kas i przestronnej, oszklonej poczekalni, świetlicę stworzoną z myślą o dojeżdżającej do szkół młodzieży oraz bufet..O zaopatrzenie tego ostatniego dba, traktując to jako swą wizytówkę, miejscowa Gminna Spółdzielnia. I trzeba przyznać, że czyni to jak na razie znakomicie. Na piętrze usytuowano komfortowe pomieszczenia' dla służb kolejowych... I pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu podróżnych „straszyła" postawiona przed blisko trzydziestoma laty — oczywiście jako prowizoryczna — obskurna buda, którą nawet na gminnej stacji PKP trudno nazwać było pomieszczeniem dworcowym. Zabiegi o budowę budynku dla pasażerów kolei rozpoczęły władze Poraja już w latach 60. Argumentów „za” było sporo. A to; że większość mieszkańców pracuje daleko poza rodzinną miejscowością — w Częstochowie, na Śląsku, a to że do szkól młodzież musi dojeżdżać koleją. W latach siedemdziesiątych dorzucono jeszcze jeden, przy okazji budowy zbiornika retencyjnego: turystyczny charakter miejscowości. Decydenci z argumentacją się zgadzali, a inwestycja przez lata „wypadała z planu”. Najbliżej szczęścia byli mieszkańcy Poraja w roku 1979. Pieniądze były, plany też zabrakło tylko... chętnych do podjęcia budowy. W 1981 roku naczelnikiem gminy został 29-letni, wówczas, Andrzej Pluta. W rok później idea stworzenia godziwych warunków na kolejowej stacji ,, Poraj” powróciła... Przygotowania do jej. realizacji rozpoczęto od oficjalnej wizyty partyjno-administracyjnych władz gminy w dyrekcji Śląskiej DOKP. Po kilku spotkaniach przekonano kolejarzy, że Porajowi stacja jest potrzebna. Przekonać dyrekcję pomogli, no może już nie tak oficjalnie, ludzie w kolejarskich mundurach— w „cywilu” żyjący w Poraju. Stworzyli oni swoiste lobby w Sląskiej DOKP i dopięli swego. Szefowie dali pieniądze i podpisali potrzebne dokumenty. Plac budowy mógł, się ożywić. Głównym wykonawcą inwestycji zostało Przedsiębiorstwo Budownictwa Rolniczego w Myszkowie. Naczelnik Pluta niemal każdego dnia, od chwili wmurowania kamienia węgielnego, a nastąpiło to 19 kwietnia 1985 roku znajdował choć chwilę by zajrzeć na stację kolejową. Jak twierdzi dzisiaj, co prawda do zadań administracji nie należy prowadzenie budów, ale... „pańskie oko konia tuczy”. Trzeba przyznać, że „tuczyło" wyśmienicie, gdyż 17 miesięcy później obiekt był gotowy do użytku. Oczywiście władze gminne w swych działaniach nie były osamotnione. Gmina ma to „szczęście”, że na jej terenie zlokalizowanych jest 12 różnorakich przedsiębiorstw. Ich szefowie tworzą Radę Dyrektorów, która działa na rzecz terenu i z myślą o mieszkańcach. .Tak było i przy budowie dworca. Główny wykonawca nieraz- miał kłopoty z uzyskaniem niezbędnych materiałów budowlanych. I nieraz w takich przypadkach pomagali dyrektorzy miejscowych firm. Zwłaszcza dyr. Jerzy JANAS z Przedsiębiorstwa Zaopatrzenia Budownictwa Hutniczego często spełniał rolę „pogotowia”. Ale też nic dziwnego, gdyż prócz dyrektorskiej Jerzy Janas pełni funkcję przewodniczącego Gminnej Rady PRON. A to już zobowiązuje. . Budowie bacznie przyglądała się miejscowa społeczność, gdy zbliżał się dzień uroczystego przecięcia wstęgi gremialnie chwycono za taczki, łopaty, miotły by własnoręcznie uporządkować przyległy do budynku teren i tym samym mieć swą „cegiełkę” w budowie. Osiemnasty dzień lipca był świętem dla Poraja, a tłum na stacji PKP zdziwił nawet przybyłych na otwarcie dworca przedstawicieli władz wojewódzkich. W tym dniu, w Poraju, mieszkańcy mówili „nareszcie doczekaliśmy się inwestycji na miarę czterdziestolecia”. Źródło: Gazeta Częstochowska, 1987, R. 32, nr 35

1967r. Pierwsze kino z prawdziwego zdarzenia,

 1967r. Pierwsze kino z prawdziwego zdarzenia, Zewnętrznie i od wewnątrz pierwsze rakowskie — nie tylko rakowskie — kino z prawdziwego zdarzenia prezentuje się okazale. Architektura wnętrz ciekawa, malowidło ścienne w poczekalni bardzo oryginalne, widownia zapewniająca dobre oglądanie filmów z każdego miejsca — z wyjątkiem ostatniego rzędu pod samą ścianą.


Choć budowano kino prawie 10 lat. choć zapewniano, ze na inaugurację wszystko działać będzie sprawnie, zawiodła jednak klimatyzacja, były przerwy w projekcji. Baczne oko dostrzec mogło wiele śladów brakoróbstwa, wiele niedociągnięć budowlanych i organizacyjnych. Dlaczego na przykład nie postarano się dostatecznie wcześnie o kurtynę, której brak zdecydowanie razi? Mimo jednak mankamentów kino jest ładne, i gdy tylko usterki zostaną usunięte, filmy powinno się tu oglądać z prawdziwą przyjemnością. Tym bardziej, że kierownictwo zapowiada doskonały tematycznie dobór obrazów. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1967, R. 12, Nr 31

1987r. Stacja Poraj - proszę wsiadać.