Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 12 maja 2026

1967r. Saksońskie sceny w olsztyńskiej warowni « Hrabina Cosel» na planie.

 1967r. Saksońskie sceny w olsztyńskiej warowni « Hrabina Cosel» na planie. Stanisław Jasiukiewicz jeszcze pół godziny temu był Zaklitą — kondotierem na usługach saksońskiego króla. Teraz jest klientem olsztyńskiej gospody. Je wcale nieprotekcjonalną grochówkę. Spieszy się — za cztery godziny teatralny występ. Powróci tu jutro, aby znów wsiąść na konia, przywdziać osiemnastowieczny strój. W filmie „Hrabina Cosel" olsztyńskim terenom zamkowym przypada rola poczesna. Tutaj właśnie przed chwilą nakręcono scenę wstępną: Zaklita (Stanisław Jasiukiewicz) wiezie wiadomość o abdykacji Augusta Mocnego (Mariusz Dmochowski). Tutaj wkrótce powstaną fragmenty końcowe. Tytułowa bohaterka filmu (Jadwiga Barańska) dowie się, iż król Saksownii zwrócił jej wolność. I odpowie: Nie. Pozostanie w zamkowej baszcie. W Olsztynie kręcić się będzie pełne rozmachu sceny batalistyczne. Jeżeli dopisze pogoda ekipa filmowa pracować nad nimi będzie dziś, to jest we wtorek 19 bm. i w środę 20 września. Powstaną tu ujęcia z udziałem króla szwedzkiego (Daniel Olbrychski). Cały film trwać ma trzy godziny. W okolicach olsztyńskiego zamku nakręcone będą fragmenty oglądane na ekranie przez 50 minut. Mówiąc filmowym językiem, nakręci się tu 950 metrów taśmy. W Książu około Wałbrzycha kręcono zdjęcia w zamkowych wnętrzach, w Olsztynie narodzą się plenery. Myliłby się ktoś gdyby sądził, iż zareklamował olsztyński krajobraz „Pamiętnik znaleziony w Saragossie”. Reżyser „Hrabiny Cosel” — Jerzy Antczak — „Pamiętnika” w ogóle nie oglądał. Przyjechano tutaj przede wszystkim z dwóch względów. Poszukiwano zamku z charakterystycznym, ponurym wyrazem, który po odpowiednich zabiegach dekoratorskich łatwo będzie mógł zamienić się na saksoński Skolpen. Podobno olsztyńskie zamczysko nadaje się do tego jak żadne w kraju. W poszukiwaniu odpowiedniego obiektu spenetrowano dokładnie cały Dolny Śląsk. Drugą rzeczą, jaka ściągnęła tutaj filmowców jest zieleń. Kolorowa taśma („Hrabina Cosel” będzie czarno-biała i kolorowa) nie znosi pełnej, soczystej zieleni. Ta olsztyńska jest właśnie szara, taka, jakiej wymaga film. „Hrabina Cosel” będzie w trzech częściach: „Kamaryla”, „Władza” i „Upadek”; powstaje w dwóch wersjach: telewizyjnej (w tej będzie więcej zbliżeń) i filmowej; nakręcona zostanie na taśmie kolorowej i czarno-białej. O tym wszystkim donosiła już cała krajowa prasa. Teraz o innej stronie filmu.


Jerzy Antczak chce, by był to film pełen życia, „krwisty". Dlatego znajdzie się w nim wiele dramatycznych ujęć, galopad, Ale ten film równocześnie — mówi reżyser — będzie miał niejako drugą warstwę — psychologiczną. Będzie mówił o konfliktach towarzyszących ludzkości od zarania jej dziejów, o mechaniźmie władzy, o miłości. Jerzy Antczak nie chce nikogo odbrązowiać, chce pokazać Augusta Mocne go takim, jakim był — kobieciarza, pijaka. Nie chce również odbrązowiać kondotiera Zakłity, Chce pod dekoracjami z saskiej epoki-pokazać problemy współczesne.- Na ławeczce ustawionej pośrodku olsztyńskiego rynku kończymy rozmowę z Jerzym Antczakiem. Prosi o przekazanie serdecznych pozdrowień mieszkańcom miasta. — Czuje się głęboko związany z Częstochową. W niej spędziłem siedem lat swego dzieciństwa, przez trzy lata chodziłem do Liceum „Traugutta” (twórca „Hrabiny Cosel” kończył szkołę średnią w pobliskim Lublińcu — przyp. red.) Stanisław Jasiukiewicz odjechał przed kilkoma minutami. Olsztyn jest jak zazwyczaj spokojny, nieco senny. Jeszcze nie ogarnęła go filmowa gorączka. Pracownicy techniczni ekipy zbierają się na brydża, na którego umawiali się podczas obiadu. Dla reżysera, jego najbliższych współpracowników sjesty nie będzie, nawet w pierwszym dniu zdjęć. Za chwilę wyjadą szukać miejsc, gdzie będą mogli filmować galopadowe zbliżenia. Prawdopodobnie przeniosą się w tym celu do Rudnik. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1967, R. 12, Nr 38

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz