Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 2 sierpnia 2026

1987. Chłop co się zowie!.

 1987. Chłop co się zowie!. Pytając pracowników wydziału cylindrów Zakładu Budowy. Maszyn „Osiny” o Jerzego KOSTĘ każdy, no może prawie każdy powie, że jest to chłop co się zowie. Co kryje się pod tym stwierdzeniem? W towarzyskich rozmowach w szatni, podczas przerwy śniadaniowej najczęściej słyszy się: facet z autorytetem, można na nim polegać, jak coś obieca, to choćby się świat walił doprowadzi sprawę do końca. A no, po tych kilku króciutkich opiniach warto chyba poznać Jerzego Kostę, przyjrzeć się bliżej jego pracy, zainteresowaniom, pasjom i marzeniom.


Od początku, czyli od ponad 30 lat, związał swoje życie zawodowe z jednym zakładem. Dawniej była to kopalnia „Szczekaczka; teraz ZBM. Przeszedł niemal wszystkie szczeble wtajemniczenia zawodowego, aż do stanowiska starszego mistrza utrzymania ruchu. Może pochwalić się prawie tak samo długim stażem w działalności partyjnej. Obecnie jest sekretarzem Oddziałowej Organizacji Partyjnej w swoim wydziale. I właśnie o tej sferze zainteresowań i aktywności tow. Kosty chcemy z nim porozmawiać, przedstawić OOP przez pryzmat jego postaci, a raczej jego- samego na tle organizacji partyjnej. — Często jeszcze ocenia się prace poszczególnych organizacji partyjnych na podstawie ilości sporządzanych dokumentów, sprawozdań, pisemek — mówi sekretarz. U nas jest z tym trochę na bakier. Nie tylko ja, ale wszyscy członkowie naszej organizacji OOP, których jest , 40, wolimy stanąć przy warsztacie niż pisać sprawozdania, wolimy pracować niż gadać. Egzekutywy odbywają się .przy stanowiskach pracy. _ Szczególnie obecnie preferujemy ten styl działania. Ludzie nie boją się roboty' Trzeba im tylko zapewnić odpowiednie warunki. Jeżeli już mówię o robocie, uciążliwej aurze, to nasuwa mi się jeszcze inna, nieco gorzka refleksja. Z jednej strony ciągle słyszymy i sami odczuwamy brak ludzi do pracy, chociażby przy odśnieżaniu czy wyładunku węglarek; z drugiej natomiast zewsząd płyną informacje o różnych, zebraniach, naradach, szkoleniach, nasiadówkach odciągających ludzi od pracy każdego dnia setki tysięcy ludzi w skali całego kraju. Czy tale powinno być? Podczas dzisiejszej egzekutywy Komitetu Zakładowego PZPR .(20 ub. m. przyp. ak) trochę na ten temat rozmawialiśmy Odczucia wszystkich są jednoznaczne: szkolenia mogą bez większego szwanku poczekać na bardziej sprzyjający okres. Gospodarka nie. Nietrudno chyba domyślić się, że podczas partyjnych spotkań przy tokarce członkowie OOP rozmawiają nie o sprawach ideologicznych, wielkiej polityce, lecz o zaopatrzeniu ich wydziału w materiały i surowce, jakości produkcji, a nawet braku osłony przy maszynie Kowalskiego. — I chyba tak powinno być — zastanawia się tow. Kosta. Bądźmy realistami.,' My tu na dole nigdy bezpośrednio nie decydowaliśmy i nie będziemy decydowali o rezultatach , rokowań wiedeńskich czy innych ważnych dla świata i Polski spotkaniach i rozmowach. Możemy tylko je akceptować lub nie. Mamy natomiast ogromny wpływ na jakość i ilość .wyrobów opuszczających nasz zakład, na atmosferę i stosunki panujące między ludźmi, na podejście poszczególnych robotników do pracy, przedsiębiorstwa. I tu widzę szerokie pole do popisu przede wszystkim dla członków partią ale dla bezpartyjnych również..? O bezpośrednim zainteresowaniu towarzyszy wydziałem i zakładem najlepiej można było przekonać się podczas ubiegłorocznych "rozmów indywidualnych. Zgłoszono wówczas wiele wniosków, mówiono o sprawach dużych, takich jak na przykład modernizacja parku maszynowego oraz o tych całkiem małych, ale utrudniających codzienną pracę. Pa kilku miesiącach do realizacji pozostały tylko te największe — perspektywiczne. . — Fajną sprawą jest również fakt, że udało nam się rozbudzić zainteresowanie ludzi wnioskami racjonalizatorskimi — mówi sekretarz OOP. Jeszcze nie tak dawno ruch racjonalizatorski praktycznie u nas nie istniał. Obecnie teczka z patentami pęcznieje niemal z dnia na dzień. To może tylko cieszyć, bowiem przy dość starym parku maszynowym drzwi dla tzw. małej modernizacji są szeroko otwarte. Ponadto wymogi reformy gospodarczej i co tu dużo mówić ścisłe limity zmuszają do racjonalnego, i oszczędnego gospodarowania. Często rozmawiamy o tym w gronie towarzyszy. Widać już pierwsze symptomy zmian na lepsze. Chociaż nie jest jeszcze tak, jak tego byśmy chcieli. Nadal asortyment materiałów i surowców do produkcji nie odpowiada wymogom technologicznym. Tak więc odpadów jest więcej, wyższe koszty wytwarzania, a więc same straty. Z pewną- nadzieją oczekuję na realizację słów ministra Janusza Maciejewicza, - który nie tak dawno w wywiadzie ,telewizyjnym powiedział,-.że : polskie hutnictwo dostosuje, profil produkcji do potrzeb, całej gospodarki. Natomiast mówiąc o zmianach na lepsze miąłem na myśli prawie pełne wykorzystanie odpadów. Jeżeli nie udaje się tego zrobić w naszym zakładzie sprzedajemy je po bardzo niskich cenach okolicznym przedsiębiorstwom i wytwórniom, gdzie stanowią pełnowartościowy surowiec. Nic nie: powinno, nie może marnować się. Ale jakie będą wyniki nowego, racjowalnego myślenia, pracy w zmienionych warunkach, przekonamy się pod koniec dopiero co rozpoczętego roku. O sprawach gospodarczych z tow. Kostą można by rozmawiać jeszcze długo. Jest to bowiem jego konik, życiowa pasja. Warto jednak przez chwilę zastanowić się nad atmosferą pracy panującą w ZBM, stosunkami i układami między ludźmi na co dzień spotykającymi się w halach produkcyjnych. Wiadomo przecież, że są one równie istotne jak cała sfera ekonomiki. Jeszcze w latach^ siedemdziesiątych o załodze „Osin” mówiło się „osińska rodzina”. Czy dzisiaj nadal stwierdzenie to jest aktualne? — Może nie w takim stopniu jak przed laty, ale część tamtych więzi nadal pozostała i— odpowiada Jerzy Kosta. Marzy nam się, żeby znów można było o nas mówić i myśleć kategoriami rodzinnymi. A marze-ia te są naprawdę realne. Stosunki pomiędzy organizacją partyjną i kierownictwem administracyjnym, związkami zawodowymi i radą pracowniczą są'wręcz modelowe. Nikogo nie razi, że nie organizujemy akademii, odczytów z okazji różnych świąt i rocznic państwowych, narodowych,; Wystarczy uścisk dłoni, życzenia, ciepłe słowo. To więcej znaczy niż napuszone mowy 4 obietnice. O powrocie do pięknej tradycji świadczą coraz częstsze i bardziej bezpośrednie kontakty z.bezpartyjnymi pracownikami, którzy oczywiście stanowią większość załogi. Mamy również swoje kłopoty. Ot chociażby trudności w dotarciu do młodych, dopiero rozpoczynających pracę robotników. Problemów jest o wiele więcej. Nie mówię o nich, bo. to nasza sprawa i tylko my sami powinniśmy się z nimi uporać. Źródło: Gazeta Częstochowska, 1987, R. 32, nr 5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz