Ginące piękno.
W historii rozwoju regionu częstochowskiego gmina Poczesna, Kamienica Polska i Starcza mają swój niewątpliwy wkład. Żyjące tutaj kolejne pokolenia dopisywały coraz to nowe osiągnięcia do otwartej księgi własnego bytowania.Tworząc dobra materialne, kultywowały tradycje, obyczaje, zwyczaje, obrzędy świeckie i religijne, realizowały własne inspiracje społeczne i kulturalne. Pisały też wizerunek umiłowaniem ziemi ojców, krwią i walką o narodową godność i wolność. My współcześnie żyjący, zajęci własnymi sprawami, wprzęgnięci w kierat codziennego życia, coraz bardziej zapominamy o przeszłości, tej odległej, a także tej - stosunkowo bliskiej. Z przysłowiowymi klapkami na oczach nie dostrzegamy, że uciekający nieubłaganie czas, niszczy w nas potrzebę korzystania z wiana pozostawionego nam przez naszych przodków. Na naszych oczach ginie i niszczeje wiele wspaniałości towarzyszących ich bytowaniu.
Idąc śladami pór roku, tak samo jak dziś wyzwalającymi poczucie piękna, nasi przodkowie po trudach pracy na roli, w kopalniach, przy tkackich krosnach, robotach społecznie użytecznych, potrafili zagospodarować sobie wolny czas wspaniałą rozrywką.
Okres karnawału żegnano "ostatkami", gromadnym śpiewem "przebierańców", wędrujących wiejską drogą.
Wiosnę witano topieniem Marzanny w rzekach i strumykach, gaikiem zielonym pięknie przystrojonym, niesionym przez dziewczęta od chaty do chaty z przyśpiewkami.
Święta Wielkanocne były czasem dla kolędników z koszami na jajka, z wiklinowymi i słomianymi biczami, no i oczywiście śmigusu-dyngusu.
Zwyczaj "majenia" chat brzeziną i tatarakiem głosił pochwałę dla Zielonych Świąt, wieńczonych zabawami na wolnym powietrzu.
Cieszyły oczy i duszę obrzędy Nocy Świętojańskiej, kiedy to w blasku ognisk, na pagórkach, jako symbolu "wici", dziewczęta puszczały nurtem rzeki wianki z zapalonymi w nich świeczkami, śpiewając przy tym pieśni i tańcząc przy dźwiękach harmonii.
Wiele piękna, wzruszeń, śmiechu i satysfakcji łączyło się z dorocznymi świętami dożynek. Frywolne przyśpiewki adresowane do gości dożynkowych nagradzano oklaska mi. Towarzyszyła temu prezentacja najdorodniejszych wieńców, a także plonów warzyw i oczywiście zabawa z fantami. Okres lata wypełniały zbiorowe wycieczki, rajdy turystyczne, zawody sportowe i strażackie, połączone z koncertami orkiestr dętych, wspólnym spożywaniem grochówki.
Każdy parafialny odpust wyludniał domy, a liczni "kramarze" oferowali korkowce, koguciki, wiatraczki, karmelki, obwarzanki. Karuzela i lody z cukrowej waty, dopełniały ten jakże barwny i hałaśliwy dzień.
Szaruga jesienna znaczona była Andrzejkowym laniem wosku i ostatnimi taktami muzyki i tańca przed adwentem.
Górnicze święto "Barbórka" wyzwalało j poczucie dumy z przynależności do górniczego stanu. Ważnym rytuałem z tej okazji było pasowanie na górnika, czy sztygara. Występy artystyczne i wspólna "karczma piwna" bratały i radowały wspólnym, gromkim śpiewem. Mikołaj i "Gwiazdka" to okres prezentów i rózeg dla dzieci. To wigilia, choinka, opłatek, kolędy, wędrówka chłopców po wsiach z "Gwiazdą" i "Herodami", to jasełkowa szopka, lukrowane ciastka, to czas przebaczania, radości, życzeń, miłości.
Karnawał w zimowej scenerii był czasem zabaw w remizach strażackich, a także kuligów na wiejskich drogach, na polach i w duktach leśnych. Skarbnicą tradycji były wiejskie wesela, na czele z rytualnymi "oczepinami", z przyśpiewkami i szalonymi tańcami obertasów z przytupem. Wielką rolę w zapewnieniu ludziom rozrywki spełniały amatorskie zespoły artystyczne, w szczególności teatralne i muzyczne. Działały one przez wiele lat w Poczesnej, Wrzosowej, Barglach, Nieradzie, Kamienicy Polskiej, w Hucie Starej "A". Wszystkie formy rozrywki rodziły się spontanicznie, kolektywnie, z nadrzędnym celem uczynienia życia społeczeństwa radośniejszym, łączącym ludzi w serdecznej przyjaźni. Czy ten jakże barwny korowód obrzędów, obyczajów, zwyczajów, prezentacji artystycznych, towarzyszący życiu naszych ojców i dziadków utraciliśmy już bezpowrotnie? Czy nasze pokolenie stać jest na przywrócenie pełni blasku choćby niektórym z nich?
Z pewnością tak.
Wiele z tych piękności przeszło już bezpowrotnie do historii.
Warto o nich pamiętać. Trzeba też ocalić od zapomnienia inne ginące piękno.
Ze smutkiem i nostalgią odchodzi z naszego życia widoki naszego, bytowania, miejsc urodzenia, utrwalonych na pobladłych fotografiach, widoki fragmentów wodnych młynów w Korwinowie, Poczesnej, Kamienicy Polskiej, Własnej. Odeszły z naszego pejzażu dorodne sady szumiące wiatrem zboża, pachnące kwiatami wiekowe dęby, będące pamiątką do puszczy trzej, która tutaj kiedyś była żywicielem i schronieniem naszych przodków. Zniknęły gniazda bocianie i wielu innych ptaków. Nie ma już polnych ścieżek i dróg, duktów leśnych prowadzących nas kiedyś do miejsc pracy na roli. Nie zobaczymy pastuszych ognisk i krów skubiących trawę, koni ciągnących z mozołem pługi i wozy na żelaznych obręczach.
Zatrute rzeki i małe oczka wodne zniszczyły wiele gatunków ryb i ptaków, zarośli będących siedliskiem żab tak pięknie umilających ludziom majowe wieczory. Cichnie świergot jaskółek nad ranem a kukanie kukułki brzmi cicho jakby wstydliwie. Do rekwizytów muzealnych i do pieców hutniczych trafiły starego typu żelazne narzędzia, przedmioty, uzbrojenie wojska. W ich miejsce człowiek wyprodukował nowe narzędzia do zabijania innego człowieka.
Już nigdy nie usłyszymy rytmicznego trzasku warsztatów tkackich Które od prawie 200 lat były żywicielem mieszkańców Gminy Poczesna, Kamienica Polska, Starcza a które w starej wersji przywieźli na taczkach osadnicy czescy i niemieccy, Zniknęły z naszego życia weselne bryczki i chłopskie półkoszki a także barwne sanie wykorzystywane do zimowych kuligów. Nie wyciskają naszych łez stare filmy na czele ze "Znachorem" i ""Trędowata". Do rzadkości należy widok taborów cygańskich , które przed laty biwakowały w romanowskim i wrzosowskim lesie. Już nigdy nie powrócą do naszego życia przydomowe ganeczki pełne kolorytu, służące spotkaniom rodzinnym i towarzyskim. Nie powrócą podwórkowi skrzypkowie, katarynki z białymi myszkami, żołnierze kwaterujący w stodołach w czasie dorocznych manewrów. Nie ujrzymy cyrkowych siłaczy walczących z niedźwiedziem, iluzjonistów zręcznie oszukujących widzów.
Wszystko to przeszło i przechodzi w sferę zapomnienia. Mijający nieubłaganie czas pozostawił jednak w naszej pamięci, zwłaszcza starszego pokolenia ludzi, to ginące piękno, abyśmy z niego czerpali wiedzę o życiu naszych przodków, którzy tutaj na skrawku częstochowskiej ziemi, swym pracowitym życiem pisali piękną historię trzech narodów, tj polskiego, czeskiego i niemieckiego, których jesteśmy potomkami, a które dziś złączyła jedna ojczyzna, której na imię Polska.
A ginące piękno?
Niech pozostanie ono w naszych sercach i przypomina nasze dzieciństwo i młodość, które przecież każdy człowiek ma tylko jedno. Choć więcej w nich było niedostatków niż sytości i radości, zachowajmy tamten uciekający czas dla pokoleń, któremu daliśmy życie po to, aby uszanowało owoce naszej pracy dla dobra wspólnego.
Autor: Ireneusz Cuglewski
Źródło: "Drobiazgi Życia" - Ireneusz Cuglewski
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz