Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 28 grudnia 2025

Awantury na weselu we wsi Bargły. 1936r

 Awantury na weselu we wsi Bargły. 1936r

W ub. niedzielę odbywało się wesele we wsi Bargły (gm. Poczesna) u gospodarza Piotra Grucy, który wydawał córkę za mąż. I podczas tego wesela, jak to z reguły niemal bywa na naszych wiejskich weselach i zabawach, doszło do srogiej awantury. Mianowicie w momencie, kiedy zabawa weselna była w pełni, znany awanturnik tamtejszy, 24-letni Stan. Kamiński, wraz z niemniej godnym od siebie 18-letnim Stef. Grochowiną i kilku jeszcze innymi sprawcami — jako „nieproszeni goście" wtargnęli do weselnego domu i wszczęli bez powodu gwałtowną awanturę, rozpędzając gości oraz demolując mieszkanie, gdzie powybijano szyby w oknach i same okna z ramami powyrywano. Smutny, a niestety tak częsty dziś na wsi, był widok, gdy z weselnego domu zamiast starodawnych śpiewów radosnych i śmiechów, jakie towarzyszyły dawniej weselom, rozlegały się poprzez wywalone okna przeraźliwe krzyki i dzikie klątwy, a na pobliskich polach do późnej nocy słychać było przeciągłe nawoływanie rozproszonych gości weselnych, którzy w panicznej ucieczce w (szczere pole, szukali schronienia przed niehybnem niebezpieczeństwem...


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_037_1936

W świecie ciszy i pamięci

 W świecie ciszy i pamięci


Uciekająca szybko jesień, pełna barw opadających liści, darząca nas słońcem, poranną mgłą i wieczorną szarugą, przybliża nas do dni szczególnie zaakcentowanych w naszym kalendarzu życia, do Wszystkich Świętych i Zaduszek. W tych dniach mocno akcentujemy naszą pamięć o naszych najbliższych, którzy śpią wiecznym snem w miejscach ciszy i spokoju na naszych parafialnych cmentarzach.
Wszystkie one mają podobną historię i rolę, jaką spełniają wobec człowieczego rodu w łańcuchu odrastających ciągle rodowych korzeni życia.
Wszyscy przynosimy na świat radość i pragnienie życia zawarte w gałązce przeznaczenia i niesiemy ją latami sukcesów i porażek, szczęśliwości i upadków, miłości i zapomnienia. Niesiemy tę gałązkę przeznaczenia w dzieciństwie i młodości w latach starości, w dniach pełnych światła, a także cieni smutku i łez. Aż nadchodzi nagle lub powoli kres naszej ziemskiej wędrówki, kiedy to przełamujemy tę gałązkę przeznaczenia i zabieramy ją ze sobą do grobu, jako widomy znak naszego życia, pozostawiamy ślad tej gałązki naszym najbliższym, aby była trwałym elementem pamięci. Te wszystkie smutne, acz głęboko prawdziwe ludzkie losy podkreślają piękne strofy poezji o tym, że "człowiek przychodzi na świat z zaciśniętymi piąstkami, jakby mówił: cały świat jest mój. Lecz schodzi z tego świata z rozwartymi ramionami, jakby chciał powiedzieć, patrzcie nie zabieram ze sobą niczego".
Ta najważniejsza z prawd ludzkiego losu nakazuje nam pamięć, którą przynosimy w sercach do miejsc wiecznego spoczynku naszych najbliższych. W korowodzie ludzi, kwiatów, lampek, pomników idziemy w zadumie cmentarnymi alejkami.
Idąc nimi, odczytujemy imiona i nazwiska, daty urodzenia i śmierci, a pożółkłe fotografie przywołują naszej pamięci ich ziemskie życie w rodzinie i środowisku sąsiedzkim i koleżeńskiej egzystencji. Odczytujemy wiek naznaczony starością, a także dramatycznie krótkie życie, przerwane nagle wypadkiem, nieuleczalną chorobą, nienawiścią, nałogami. W tych rozważaniach, idących z nami cmentarnymi alejkami przystajemy przy grobach nieznajomych z pytaniem, kim byli za życia, co pozostawili po sobie w sensie duchowym, materialnym, w życiu rodzinnym i społecznym. Czy w ich życiu dominowało dobro, czy zło, czy byli pomocą w rodzinie, czy udręką, czy w ich życiu było więcej miłości w czynieniu dobra czy łotrostwa.



Idąc cmentarnymi alejkami, pośród kwiatów i nagrobnych lampek, napotykamy samotne i zapomniane mogiły. Pytamy w milczeniu, kto śpi pod tym krzyżem powalonym starością i co jest przyczyną zapomnienia przez bliskich.

Miarą upływu czasu są stare grobowce kryjące szczątki naszych przodków, będące świadectwem czasu przemijania.

W tym naszym symbolicznym obchodzie napotykamy groby ofiar wojny, żołnierzy, partyzantów poległych w boju, ludzi szukających ocalenia w ucieczce, rozstrzelanych w różnych okolicznościach cywilów w różnym wieku.

Nasza polska ziemia kryje miliony ofiar wojny, na naszej polskiej ziemi jest ponad trzydzieści tysięcy miejsc upamiętnionych śmiercią ludzi różnych narodowości i wyznania. To nasza polska ziemia przyjęła wiele ton prochów ze spalonych w krematoriach istnień ludzkich, po których pozostał tylko maleńki ślad znaków krzyża. Rzędy żołnierskich mogił wrogich sobie narodów uświadamiają nam, czym była wojna zrodzona z ludzkiej nienawiści.

Ślady tej wojny odnajdujemy również na naszych parafialnych cmentarzach, między innymi we Wrzosowej. Grób Nieznanego Żołnierza kryje szczątki żołnierza poległego w dniu 3 września 1939 roku, który poległ w potyczce z hitlerowcami będącej początkiem bitwy pod Dębowcem. Są też mogiły trzech partyzantów AK, poległych w akcjach bojowych w rejonie powiatu włoszczowskiego.

Tutaj w zbiorowej mogile pochowani są czterej powstańcy warszawscy, którym w październiku 1944 roku nie powiodła się ucieczka z transportu jenieckiego w Korwinowie. Są też mogiły zabitych cywilów, a wśród nich matka z dzieckiem, których dosięgła niemiecka kula w ciemnościach nocy w dniu 3 września 1939 roku. W samotnej mogile naznaczonej czerwoną gwiazdą, pochowany jest żołnierz rosyjski, poległy w czasie nalotu samolotów niemieckich na kolumnę wojsk rosyjskich, wkraczających na teren gminy Poczesna w dniu 17 stycznia 1945 roku. Wszyscy oni mieli swój rodzinny dom, pragnęli przeżyć wojnę i w spokoju budować własne rodzinne szczęście. Wojenny los i przeznaczenie wyznaczyły im tutaj we Wrzosowej miejsce wiecznego spoczynku. Zapewne długo jeszcze po wojnie płakała po nich matka i ziemia ich urodzenia. W bolesnym losie zapomnienia należy wspomnieć o kilkudziesięciu ludziach bezdomnych, dotkniętych nędzą, których nie rodzinna, lecz wrzosowska ziemia, przytuliła na zawsze.
W atmosferze smutku i nostalgii Święta Zmarłych rozpamiętujemy w zadumie przeszły, obecny i przyszły czas, który był, jest i będzie wyznacznikiem naszego ziemskiego życia. Pamiętając o naszych zmarłych, pamiętajmy również o tym, że nie tylko nagrobne marmury, kwiaty i światło lampek zdobią miejsce spoczynku zmarłego, lecz pamięć o nim. Bo "nie umiera ten, kto w pamięci i sercach naszych". Tego pragną oni, co już powrotu nie mają.
Autor: Ireneusz Cuglewski
Źródło: "Drobiazgi Życia" - Ireneusz Cuglewski

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Z Sądu Okręgowego NAPAD NA STARUSZKĘ. 1936r

 Z Sądu Okręgowego

NAPAD NA STARUSZKĘ. 1936r
W dniu 25 września 1935 r. mieszkanka wsi Bargły, gm. Poczesna, Zofja Minkida, 79-letnia staruszka udała się do stodoły, celem sprawdzenia maszyny. W pewnej chwili jakiś osobnik uderzył z znienacka pięścią staruszkę w głowę, a następnie chwyci! za szyję i zaczął dusić. Gdy spostrzegł, że staruszka jest na pół przytomna, zaczął szukać pieniędzy, a namacawszy coś brzęczącego, urwał całą kieszeń i rzucił się do ucieczki. Minkidowa po przyjściu do przytomności powiadomiła o napadzie policję, określiła rysopis napastnika i podała, że w urwanej kieszeni były jedynie trzy klucze. Policja zaaresztowała niejakiego Władysława Bartnika. W Bartniku staruszka rozpoznała sprawce napadu. Na rozprawie w Sądzie Okr. oskarżony próbował ustalić swoje alibi. Jednak Sąd nie dał mu wiary i skazał Bartnika na półtora roku więzienia, z zaliczeniem aresztu prewencyjnego od 29 września 1935 r. i na mocy ustawy amnestyjnej z dn. 3 stycznia 1936 r. złagodzić mu karę do połowy. Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_005_1936

Z Poczesnej 1936r

 Z Poczesnej 1936r

Dnia 2-go lutego b. r. po sumie odbyła się w sali Domu Katolickiego uroczysta Akademja ku czci Ojca św. Piusa XI i ku czci naszego Arcypasterza. Obszerna sala była wypełniona po brzegi. Po odegraniu marsza przez orkiestrę, ks. proboszcz J. Kozakowski, zagajając uroczystą Akademię, podkreślił wielkość i zasługi Ojca ów., Jego rzewny stosunek do Polaków, fakt utworzenia naszej diecezji, ofiarność i pracę naszego Arcypasterza, oraz naszą cześć, miłość i przywiązanie tak do Ojca św., jako też i do naszego Arcypasterza. Punktem kulminacyjnym uroczystego obchodu był piękny i głęboki referat p. Inż. Józefa Ostrowskiego — prezesa parafjalnej Akcji Katolickiej, w którym zwięźle przedstawił łączność Ojca św. z Polakami. Jego poświęcenie w groźnych dniach Warszawy, Jego epokowe encykliki i pracę społeczną, historię naszej diecezji i działalność naszego Arcypasterza. Kończąc swój referat, p. inżynier wzniósł okrzyk na cześć Ojca św. i naszego Arcypasterza, który to okrzyk wszyscy zebrani z entuzjazmem powtórzyli. Do uświetnienia naszej uroczystości przyczyniły się: orkiestra, chór i deklamacje. Orkiestra smyczkowa druhów z Huty Starej odegrała bardzo dobrze 4 utwory' muzyczne (,.Marsz", „Na szczytach Karpat", „Kalif z Bagdadu" i „Wiązankę"). Wyrazem powodzenia były rzęsiste oklaski. Chór parafjalny pod kierownictwem Kawki odśpiewał następujące utwory: „Jak Opoka", „Łódź Piotrowa„,Pójdźcie do mnie wszyscy" i „Króluj nam Chryste". Wreszcie druhny wygłosiły dwie deklamacje na cześć Ojca św. Kończąc uroczysty obchód, ks. proboszcz odczytał tekst rezolucji, która została przyjęta i po podpisaniu przez delegację parafjan odesłana do D. I. A. K. Scena była przybrana wieńcami, a na tronie w zieleni tonęły portrety Ojca św. i naszego Arcypasterza. Miłe tony orkiestry smyczkowej żegnały odchodzących i podniesionych na duchu parafjan. Uczestnik.


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_032_1936

Z Bargłów. 1936r

 Z Bargłów. 1936r W ub. niedzielę, dn. 12 b. m., dzieci ze szkoty w Bargłach, przy udziale kilku członków koła b. wychowanków tejże szkoły odegrały w sali Straży Pożarnej „Jasełka" w 3-ch aktach z prologiem W. Szalay-Groele. Przede wszystkiem podkreślić trzeba, że wszystkie rekwizyty teatralne (za wyjątkiem kostiumów) wykonały dziecina lekcjach robót ręcznych. Dekoracje zaś etniczne zrobili b. wychowankowie. Mimo fatalnej pogody deszczowej i niebywale błotnistych dróg — obszerna sala wypełniona została szczelnie przez ludzi okolicznych wiosek. Prócz dzieci, około 150 osób starszych z zainteresowaniem śledziło przebieg akcji. Młodzi aktorzy wywiązali się z zadania dobrze. Wyróżnił się Herod, a szczególnie Setnik. Śpiewy dość poprawnie wykonał dwugłosowy chór szkolny. Przedstawienie zakończył piękny żywy obraz. W końcu pominąć nie można dużego nakładu pracy włożonej przez tutejsze nauczycielstwo na czele z kierownikiem szkoły, który był reżyserem, charakteryzatorem, inspicjentem i suflerem w jednej osobie. Sukces tego zbiorowego wysiłku był kasowy i moralny, gdyż zebrani, a szczególnie dzieci opuszczały salę z żalem. iż przedstawienie już się skończyło. Widz.


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_015_1936

Z Kamienicy Polskiej 1936r

 Z Kamienicy Polskiej 1936r

W niedzielę, dn. 29 XII. staraniem wszystkich organizacyj katolickich na terenie Kamienicy Polskiej został urządzony doroczny opłatek parafialny w sali Straży Pożarnej. Tradycyjną tę uroczystość zagościł miejscowy proboszcz ks. I L. Kaczmarzyk, dzieląc się opłatkiem ze wszystkimi parafianami. Po przemówieniu chór mieszany parafialny wykonał dwie kolędy „Anioł Pański" i „Do szopy", poczem prezeska Akcji Katolickiej p. J. Jagodzińska w imieniu organizacyj katolickich złożyła życzenia zebranym. Wspólnie zaśpiewana kolęda „Bóg się rodzi" towarzyszyła łamaniu się opłatkiem i składaniu sobie wzajemnych życzeń. Jako urozmaicenie tej wspólnie spędzonej chwili, druhna St. Walentówna wygłosiła monolog p. t. „Po spadek", poczem druhny i druhowie miejscowego K. S. M. wykonali obrazek sceniczny w jednej odsłonie p. t. „W wigilię. Bożego Narodzenia". Na tern zakończono doroczny wspólny wieczór w życiu naszej parafii. Ob.


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_012_1936

Z Kamienicy Polskiej 1936r

 Z Kamienicy Polskiej 1936r

W dniu 26 XII., t. j. w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, ku rozweseleniu miejscowej ludności, jak również będących na urlopie naszych Żołnierzy, na miejscowej scenie ukazała się arcywesoła komedjo-opera p. t. „Miłostki ułańskie", wykonana przez miejscowe Kółko teatru amatorskiego przy K. S. M. Wykonawcy ze swych ról wywiązali się doskonale, wprowadzając audytorjum w pogodny humor oraz zyskując dla siebie huczne oklaski. — Bezpośrednio po przedstawieniu w sali Domu Ludowego odbyła się zabawa taneczna.


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_012_1936

1965r. Kariera w rytmie passdoble.