Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 4 stycznia 2026

Z odpustu w Pocześnie. 1936r

 Z odpustu w Pocześnie. 1936r

W ub. niedzielę z okazji uroczystości św. Trójcy obchodzono odpust w pobliskiej Pocześnie, gdzie dorocznym zwyczajem przybyło sporo wiernych z okolicy oraz kilku księży z sąsiednich parafii. Starodawny kościół w Pocześnie, która jest jedną z najstarszych parafji w naszej okolicy, wzniesiony jest właśnie pod wezwaniem św. Trójcy. Poczesna, za dawnych polskich czasów przed I rozbiorowych, była jednem z największych osiedli w księstwie Olsztyńskiem, do którego należały olbrzymie połacie ziemi, wówczas nie zaludnione, a obecnie pokryte gęstą siecią wsi, które często pod względem liczebności swych mieszkańców przewyższają znacznie starodawną Poczesne.


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_136_1936

Pobity przez zięcia.

 Pobity przez zięcia.

Kołodziejczyk Władysław, lat 56,rolnik zamieszkały w Kamienicy Polskiej zameldował policji, że w dniu 22 b.m. o godzinie 20-ej na tle zatargów rodzinnych, uderzony został drzewem w głowę przez zięcia Kowalskiego Józefa, doznając ciężkiego uszkodzenia. Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_126_1936

Walka dwóch kuzynów 1936r

 Walka dwóch kuzynów 1936r

Niedawno temu na szosie obok Koziegłów dokonano napadu na przejeżdżającego furmanką wieśniaka, Jana Jaśkiewicza. Kiedy wieśniak przejeżdżał obok zarośniętego. krzakami rowu, napadnięty został przez jakiegoś mężczyznę, który zaczai go okładać kijem po głowie. Jaśkiewicz widząc. że ma do czynienia z jednym tylko napastnikiem, wyrwał mu z ręki kij, chwycił go wpół i chciał obezwładnić.

Silniejszy jednak od niego przeciwnik uderzył go pięścią w głowę i zaczął uciekać. Uciekającego nie ścigał Jaśkiewicz. Po przyjeździe do miasta udał się do komisarjatu policji, gdzie zameldował, te napadu dokonał jego kuzyn, Jan Raróg z Koziegłów. Na skutek tego zameldowania Raroga aresztowano, a wczoraj stanął on przed sądem okręgowym w Sosnowcu. Na rozprawie do winy się przyznał. Oświadczył on, że napadając na Jaśkiewicza, nie wiedział, że trafi na... kuzyna o swej żony. Sąd skazał Raroga na półtora roku więzienia, z pozbawieniem praw na trzy lata.

Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_114_1936

czwartek, 1 stycznia 2026

Pamiętna rocznica

 Pamiętna rocznica

Nowy 1945 rok, szósty rok niemieckiej okupacji, mieszkańcy wsi i miast witali uwikłani w różne trudne okoliczności życia bez fajerwerków, szampana, zabaw i radosnych uniesień. Dominowała bieda i walka o przetrwanie oraz nadzieja na rychłe odzyskanie wolności. Tragiczne skutki wojny odczuwała prawie każda rodzina. Jak każdy nowy rok przywoływał pamięć o zabitych i pomordowanych o najbliższych, których zawierucha wojenna wypędziła z rodzinnych domów do obozów jenieckich, do oddziałów partyzanckich, przymusowej pracy na terenie III Rzeszy niemieckiej, do obozów koncentracyjnych, do oddziałów wojska polskiego na Zachodzie. Bieg wojennych zdarzeń spowodował, że wolność miała przyjść ze wschodu, a nie od strony zachodniej, jak przez lata oczekiwano.
Za sprawą podziemnej prasy ludność wiedziała o tym, że wojska radzieckie już od szeregu miesięcy znajdują się nad Wisłą. W tamten mroźny styczeń 1945 roku nic nie wskazywało na rozpoczęcie ofensywy przez armie radzieckie. Terminu jej rozpoczęcia spodziewano się dopiero na wiosnę.
Tymczasem 12 stycznia, na całej szerokości frontu wschodniego, ruszyła ogromna siła bojowa wojsk lądowych i powietrznych. Kolumny czołgów i aut, groźne „katiusze", artyleria, dobrze uzbrojeni żołnierze w błyskawicznym natarciu wypierały wojska niemieckie ku granicom siedliska faszyzmu. Niedawni butni i pewni siebie faszyści uciekali w panice, opuszczając kolejne miasta i wsie. Niespodziewanie szybko, bo już 16 stycznia, wyzwolona została Częstochowa, a główne siły wojsk radzieckich kierowały się drogą w stronę Blachowni, Herbów, Lublińca. Do naszych wiosek kolumny czołgów, samochodów, wozów konnych nadciągały od strony Częstochowy, Olsztyna, Poraja w godzinach porannych 17 stycznia 1945 roku. Zaskoczenie było kompletne, zarówno dla mieszkańców, a szczególnie dla wojsk niemieckich, które na odcinku od Korwinowa przez Wrzosowę, Brzeziny, Kuźnicę aż do Blachowni, zamierzały stawić opór wojskom radzieckim w gęsto umocnionych stanowiskach artylerii, zaporach przeciwczołgowych i rowach strzeleckich. Budowali je przymusowo przez całe lato i jesień 1944 roku okoliczni mieszkańcy.



Cały ten misternie opracowany plan obronny zawalił się i runął nagle pod zdecydowanym naporem wojsk radzieckich. Aż strach pomyśleć, co by się stało z naszymi domami, jeżeli doszłoby do ciężkich walk na tym odcinku frontu. Sam fakt pojawienia się wojsk radzieckich w opłotkach naszych wiosek, po ponad pięciu latach prześladowań i terroru, ludność przyjęła z ulgą, jednak bez nadmiernego entuzjazmu. Wielu starszych ludzi pamiętało przecież carską niewolę a także napaść wojsk sowieckich na Polskę w 1939 r., wojnę bolszewicką 1920 r. Wyrażano jednak powszechną radość z ocalenia życia i zadowolenie, że nie trzeba było, jak we wrześniu 1939 r. - opuszczać własnych domostw.
W atmosferę ogólnego odprężenia, zadowolenia oraz ciekawości nowych przybyszów wczesnym popołudniem 17 stycznia 1945 r. wdarł się nagle basowy huk niemieckich samolotów lecących od strony zachodu. Na odpoczywające kolumny wojska w Poczesnej, Zawodziu, Osinach, Wrzosowej spadały ze świstem bomby, a świetlane pociski karabinów maszynowych siały śmierć i panikę. W ten sposób Niemcy pragnęli zademonstrować swoją, ciągle jeszcze przecież dużą siłę. Nalot samolotów z czarnymi krzyżami trwał zaledwie kilkanaście minut lecz jego skutki były tragiczne. Zabitych i rannych zostało kilkudziesięciu żołnierzy radzieckich. Były też niestety ofiary wśród ludności cywilnej. Pod gruzami własnego domu zaginęła cała rodzina Rakowskich, bomba niemiecka zraniła Czesława Rozpądka i zabiła jego 3-letnią córeczkę. Rannych zostało też kilku mieszkańców Osin. Zniszczone zostało wiele dachów na domach, wyleciały szyby z okien. Jedna z bomb eksplodowała nieopodal kapliczki w Poczesnej. Do dziś pozostał po niej ślad w postaci wyrwy w cegle. We Wrzosowej od serii karabinu maszynowego spłonął dom mieszkalny, przy którym zabity został żołnierz radziecki. Nauczeni przykrym doświadczeniem ludzie gromadzili się w piwnicach murowanych domów. Zabitych żołnierzy pochowano w prowizorycznych mogiłach, a cywilów na parafialnym cmentarzu.
Choć miniony czas coraz bardziej zaciera pamięć o wojnie, to tamten zimowy dzień 17 stycznia 1945 r. będzie dla nas mieszkańców gminy radosną, ą jednocześnie bolesną pamiątką, a także źródłem refleksji nad tym, czym była dla nas wojna zrodzona z hitlerowskiej nienawiści do innych narodów.
Autor: Ireneusz Cuglewski
Źródło: "Drobiazgi Życia" - Ireneusz Cuglewski 

Elegantka z Koziegłów. STRZYGŁA SIĘ 12-ma MASZYNKAMI. 1936r

 Elegantka z Koziegłów. STRZYGŁA SIĘ 12-ma MASZYNKAMI. 1936r

Ludzie mają dar czasami do komponowania pięknych bajeczek. Jednak nie wszyscy wierzą w podobne historyjki. Również Brygada Kontroli Skarbowej , (Akcyz) w Częstochowie odniosła się sceptycznie do opowiedzianej bajeczki przez schwytaną w Koziegłowach Rarog Marjannę, przy, której znaleziono 12 maszynek do strzyżenia włosów z kompletnemi dodatkowymi częściami zapasowemi.

Rarog w naiwny sposób dowodziła, że maszynki dużą do jej osobistego upiększenia bujnej fryzury. Oczywiście 12 sztuk maszynek to traszkę za dużo, jak na jedną „pięknisię" wiejską, która cieszy się notabene opinią zawodowej przemytniczki. Brygada Kontroli Skarbowej maszynki skonfiskowała i sporządziła protokół, Dalszy ciąg ciekawej tej historii 32-letniej elegantki Rarog Marjanny z Koziegłów odbędzie się w sądzie. Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_109_1936

Manewry

 Manewry

W latach 1932 - 1938 na rozległych terenach gminy Kamienica Polska i Poczesna odbywały się ćwiczenia i manewry wojskowe 27 pułku piechoty, 7 pułku artylerii lekkiej z Częstochowy, kompanii łączności z Aniołowa .0 ich miejscu zadecydowały korzystne ukształtowania terenu, a zwłaszcza liczne pokopalniane hałdy, rzeka Warta i Kamieniczka, wiejskie i polne drogi, zagajniki leśne, rozległy piaszczysty teren w Nieradzie, przydomowe stodoły w których biwakowali żołnierze i konie pociągowe do dział artyleryjskich oraz kawaleryjskich. W 1936 roku jednostki te. uzupełnione zostały przez 74 pułk piechoty z Lublińca, drugi pułk ułanów z Tarnowskich Gór i kompania obrony narodowej z Romanowa, pluton tankietek na gąsiennicach oraz samoloty z lotniska w Kucelinie i polowym lotnisku we Własnej. W ten sposób powstała dywizja o znacznej sile bojowej w niedalekiej odległości od granicy Polski z Niemcami.
Głównym celem manewrów było sprawdzenie w pozorowanych walkach z wrogiem walorów nowego uzbrojenia bojowego, współdziałanie różnych jednostek w natarciu i obronie linii okopów i stanowisk artylerii a także sztabów dowódczych. Liczne tarcze i atrapy ustawione w ważnych miejscach terenowych, były sprawdzianem ostrego strzelania z broni ręcznej i maszynowej oraz celność armat artylerii.
Wszystko to było potrzebne i konieczne, bo uciekający czas coraz bardziej potwierdzał roszczenia hitlerowskich Niemiec wobec Polski na Śląsku i Pomorzu oraz Wolnego Miasta Gdańsk. Wobec zagrożenia agresji faszystowskich, społeczeństwo polskie mocno wspierało polskie wojsko między innymi w zbiórce funduszy na zakup broni w ramach tzw. Funduszu Obrony Narodowej. Wprawdzie fundusze te były zbyt skromne, jednak wspierały żołnierzy moralnie i psychicznie. Ta spontaniczna akcja łączyła naród w przekonaniu, że w razie napaści Niemiec na Polskę, nasza armia obroni nasze granice państwowe a tym samym całą Polskę, jednak realia były nieubłagane. Po prosu byliśmy słabsi od Niemców. Deklaracje Francji i Anglii o udzieleniu nam pomocy, były dość niepewne. Dlatego w ćwiczeniach i manewrach szukano możliwości dobrego opanowania bojowego. Wojsko uczestniczące w manewrach traktowano bardzo życzliwie, bo przecież było ono jedyną nadzieją, że obroni Polskę przed śmiertelnym wrogiem z zachodu i wschodu.


W wolny po ćwiczeniach czas wykorzystywano na spotkania, w czasie których głównym tematem były oczywiście zagrożenia Polski ze strony armii hitlerowskich. Oczywiście były też rozmowy bardziej kameralne, Siedząc na ławeczkach przed domami, gospodynie częstowały żołnierzy mlekiem i wiejskim chlebem a oni rewanżowali się kostkami cukru z kawą oraz żołnierskim razowym chlebem.
Śpiewano piosenki żołnierskie, opowiadano o różnych zdarzeniach. poważnych i śmiesznych. Weterani wojny bolszewickiej z 1920 roku opowiadali o swoich losach w walkach na wschodnich rubieżach Polski. Wielką frajdę miały dzieci, które z zainteresowaniem obserwowały wojsko powracające z ćwiczeń, mundur był dla nich szczególnie ceniony.
Dowództwo manewrów znajdowało się pod namiotem z lesie Romanowskim. Również tam znajdował się punkt sanitarny i kwatermistrzostwo. Kilka namiotów zajmowali żołnierze stanowiący ochronę, tego najważniejszego miejsca. Jak zawsze w przeszłości w centralnym miejscu znajdował się maszt z flagą biało-czerwona. Wokół niego wykonano z kamienia białego godło państwowe oraz insygnia poszczególnych rodzajów wojska uczestniczącego w manewrach. W wyznaczonych miejscach zbiórki żołnierskiej odbywały się wieczorne modlitwy i śpiewy przed pójściem na spoczynek. Były też uroczyste wręczanie pamiątkowych znaków pułkowych dla wyróżniających się żołnierzy.
W niedzielne popołudnia żołnierze zapraszali mieszkańców do wspólnej zabawy, której ozdobą była orkiestra dęta 27 pułku piechoty. Były też popisy zręcznościowe i sportowe, mecz piłki koszykowej. Chóralne śpiewy przy ognisku, których echo odbijało się hen daleko w opłotkach wiosek. Ogromnym powodzeniem cieszyła się nowo skomponowana piosenka, którą śpiewali żołnierze wracający z ćwiczeń w szyku zwartym. Oto ona: Karabin maszynowy to idealna broń,

Bo każdy chłop morowy ochoczo rwie się doń.

Na tej maszynce gram jak artysta,

Kuleczki sypią się jak grad,

Bo na minutę wysyłam czterysta,

I to poświadczy każdy raz.

Wszystko w miarę czasu przycichało, bo faszystowska bestia przygotowywała się do napaści na Polskę.

Jakby na pożegnanie z wojskiem jesienią 1938 roku odbyła się wzruszająca uroczystość wręczenia ręcznego karabinu maszynowego żołnierzom 27 pułku piechoty z Częstochowy, ufundowanego przez społeczeństwo Kamienicy Polskiej zakupionego z dobro- . wolnych składek pieniędzy. Te patriotyczne i sielskie-anielskie obrazki, przerwane zostały czarnymi chmurami nad Polską, w wyniku czego wojsko wyszło z koszar na wyznaczone rejony koło Lublińca, Herbów Starych, Koszęcina, Dębowca, Janowa, Szczekocin. W dniu 1 września 1939 roku wojna stała się faktem. Żądni krwi i zniszczeń Faszyści rozpoczęli unicestwianie narodów i państw.
Na polach bitewnych, poległo wielu żołnierzy, którzy doskonalili swoje wojskowe umiejętności. Zginęło również w boju l8 mieszkańców gminy Poczesna i 26 mieszkańców gminy Kamienica Polska. A manewry wojskowe, choć na ów czas potrzebne, nie uratowały II Rzeczypospolitą przed upadkiem.
Trzeba też zadać pytanie, a co stało się z ręcznym karabinem maszynowym, który tak uroczyście wręczono polskiemu wojsku? Czy zrobiono z niego użytek, czy też został porzucony, jak niepotrzebna już zabawka, a może ukryty w lesie stał się przydatny polskim partyzantom. Odpowiedzią na to jest cisza, która unosi się nad żołnierskimi grobami, tych którzy w manewrach na ziemi pocześniańskiej i kamienickiej szukali siły do obrony ukochanej przez nich Ojczyzny.
Autor: Ireneusz Cuglewski
Źródło: "Drobiazgi Życia" - Ireneusz Cuglewski

Z Sądu Okręgowego Sprawa przy drzwiach zamkniętych. 1936r

 Z Sądu Okręgowego Sprawa przy drzwiach zamkniętych. 1936r Onegdaj Sąd Okręgowy rozpatrywał sprawę oskarżonej Szyi Janiny, miesz-kanki wsi Starcza, która 30-go sierpnia 1934 r. w tejże wsi przez oblanie kwasem siarczanym pozbawiła zupełnie wzrosku na oba oczy Władysława Hurasa. Sąd skazał Janinę Szyję na 4 lata więzienia, darowując jej 1,3 kary na mocy amnestji. — Sprawa odbyła się przy drzwiach zamkniętych.


Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_053_1936

1965r. Kariera w rytmie passdoble.