Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 4 sierpnia 2024

Kamienica polska uczciła pamięć bojowników o wolność rozstrzelanych przez Niemców w 1939r . (1947r)

 Kamienica polska uczciła pamięć bojowników o wolność rozstrzelanych przez Niemców w 1939r . (1947r)

Staraniem działającego przy Polskim Związku Zachodnim Komiltetu Opieki nad Grobami dokonana zostaław ub. sobotę w Lesie Jaakrowskim ekshumacja zwłok bojowników o Niepodległość a to: Waleriana Mesjasza, Kazimierza Dzierżyka, Zygmunta Fazana i Antoniego Macocha z Kamienicy Polskiej oraz Wiktora Strąka i Jana Strąka z Rudnik Wielkich. Po ekshumacji i rozpoznaniu szczątków przewiezione one zostały do Kamienicy Polskiej, gdzie nastepnego dnia odbył sig uroczysty pogrzeb, który stał się wielką manifestacją ludności Kanienicy Polskiej, Rudnika Wielkiego i wsi okolicznych. W pogrzebie wzięli także udział przedstawiciele władz Związku b. Uczestników Walki Zbrojnej o Niepodlegiość i Demokrację, Związku b. Więźniów Politycznych, Komitetu Opieki nad Grobami, Polskiego Związku Zachodniego, partii Politycznych. organizacji młodzieżowych, młodzież szkolna oraz pluton wojskowy z Częstochowy. W kościele odczytano wzruszający list ks. Alojzego Wojtali z Mirowa, który w grudniu 1939r przygotowywał na śmierć Mesjasza i jego towarzyszy. Na cmentarzu krótkie żołnierskie przemówienie wygłosił p. Boliński ze Zw. Uczestników Walki Zbrojnej oraz Komitetu Opieki nad Grobami. Przemówili także pięknie p. mec. Chołdyk w imieniu Zw. b. Więźniów Politycznych, a w imieniu miejscowej ludności p. sędzia Bielobradek. Po oddaniu przez Pluton wojskowy salwy honorowej zwłoki bojowników złożono na wieczny spoczynek w ziemi wsi rodzinnej. Źródło: Życie Częstochowy, 1947, nr 171, https://www.sbc.org.pl/.../344938/edition/325891/content



Program wystawy przemysłu i rolnictwa guberni' Piotrkowskiej w Częstochowie na rok 1909. Dzwonek Częstochowski : pismo miesięczne, illustrowane. 1908, [R.8]

 Program wystawy przemysłu i rolnictwa guberni' Piotrkowskiej w Częstochowie na rok 1909. Dzwonek Częstochowski : pismo miesięczne, illustrowane. 1908, [R.8]

Wystawa zostanie urządzona w parku miejskim i na sąsiednich polach, wzdłuż ulicy Jasnej. Otwarcie wystawy nastąpi dnia 5 sierpnia, zamknięcie w dniu 15, względnie 30 września 1909 roku. Wystawa dzieli się na 4 działy: 1) Przemysł wielki i średni. 2) Przemysł domowy i rękodzielnictwo. 3) Rolnictwo, leśnictwo, rybołówstwo, ogrodnictwo. 4) Dział ogólno-kulturalnego znaczenia. Po za tern program wystawy obejmować ma grupy następujące: Górnictwo, hutnictwo i literatura produkcyj mineralnej; silniki wszelkiego rodzaju; maszyny i narzędzia; urządzenia elektrotechniczne; wyroby przemysłu wióknistego; przemysł ceramiczny i szklany; przemysł metalowy; przemysł drzewny; przemysł skórny; przemysł papierniczy; przemysł chemiczny; przemysł rolniczy i przedmioty spożywcze; przemysł ludowy; rolnictwo, wystawa inwentarza żywego; leśnictwo i łowiectwo; ogrodnictwo, sadownictwo i pszczelnictwo; praca i zadania kobiet w społeczeństwie; szkolnictwo; pożarnictwo i ratownictwo; hygiena; wreszcie grupa ogólno-kulturalna, obejmująca dzieła sztuki świeckiej i kościelnej, wystawę etnograficzną, dane statystyczne co do ludności, szkolnictwa i t. d., okazy sztuki repro-dukcyjnej (wraz z historyą drukarstwa w Częstochowie) i zbiory fizyograficzne. Zgłoszenia przedmiotów nna wystawę należy adresować do Dyrekcyj Wystawy na dwóch blankietach deklaracyjnych, których dostarczy bezpłatnie Biuro Wystawy w Częstochowie, ul. Panny Maryi, aleja III Nr 73, parter. Osoby, życzące sobie urządzić własne pawilony, powinny do dnia 1-go kwietnia 1909 r. zawiadomić Dyrekcyę Wystawy, przyczem zastrzega się, że projekt pawilonu należy przedłożyć Dyrekcyi do zatwierdzenia. Przedmioty włościańskie gospodarstwa rolnego i żywy inwentarz włościan przyjmowane będą na wystawę bezpłatnie.

Dzieła sztuki plastycznej, zabytki starożytności, plany architektoniczne i wogóle przedmioty znaczenia społeczno-kulturalnego wolne są od opłat za miejsca na wystawie; ulegają jednakże ścisłej ocenie Komitetu Wystawy, co do swej wartości społecznej. Przy zwiedzaniu Wystawy przez korporacye, ogół członków towarzystw zawodowych, stowarzyszeń i t. d. Komitet będzie czynił wszelkie ustępstwa i udogodnienia. Przyjmowanie przedmiotów na placu wystawy rozpocznie się z dniem 20-go czerwca 1909 r. Do dnia tego sierpnia 1909 r. muszą być obowiązkowo wszystkie przedmioty zadeklarowane na wystawę na przeznaczonych miejscach ustawione, w przeciwnym razie wystawa traci prawo do miejsca i wniesioną za nie opłatę, a Dyrekcya może dowolnie rozporządzić tem miejscem. O wszelkie wyjaśnienia w kwestyach dotyczących wystawy, jako też o szczegółowy program należy się zwracać do Biura Wystawy w Częstochowie, ul Panny Maryi, aleja III M 73. Prace około wystawy, jak zaznaczyliśmy, są w pełnym biegu. Niedawno w Centralnem Towarzystwie Rolniczem w Warszawie omawiano sprawę postawienia na wystawie zagrody włościanskiej. Obecni byli włościanie, którzy wypowiadali się również w tej ważnej sprawie. Z obywateli brał udział w dyskusyi poseł Grabski. Wszyscy jednogłośnie oświadczyli się za postawieniem zagrody włościańskiej, która składać się będzie z domu mieszkalnego, obory, zabudowań gospodarczych, nadto założony będzie kwietnik, sad owocowy i t. d.; zabudowania zajmą przestrzeń 800 prętów. Całe obejście projektowane na 70 kw. prętów. Odbyło się też w biurze wystawy posiedzenie sekcyi rękodzieł wiejskich, na które przybyli: ks. ks. Jaruszyński z Koziegłów, Walutycz z Białej, Knor z Poczesnej, Stawiński z Konopisk, Zaborski i Sędzimir z Częstochowy, nadto panie: Siemieńska z Żurawia, przedstawicielka Koła ziemianek, Zwolanowska z Kruszyny, oraz panowie: Cianciara z Kamienicy Polskiej, Szwejcer z Wancerzowa i wielu innych. Po zagajeniu posiedzenia przez zarządzającego wystawą inż. Al. Bogusławskiego, wywiązała się dyskusya, świadcząca o zainteresowaniu się tym działem naszej wsi, poczem wręczono zebranym szmaty dla statystyki ruchu rękodzielniczego w powiecie, które zobowiązali się wypełnić; — i na tern posiedzenie zamknięto. Roboty ziemne w parku przeznaczonym na wystawę już się rozpoczęły. W sprawie tej bawił w Częstochowie zaproszony przez Komitet ogrodnik m. Warszawy, p. Szanior, który obejrzał szczegółowo teren. Według zdania p. Szaniora należy drzewa owocowe, będące w stanie dzikim wyciąć, pozostawiwszy brzozy, wiązy, jesiony i. t d. Cały park będzie zniwelowany, nadto w pośrodku urządzony staw sztuczny. Z chwilą rozpoczęcia robót ziemnych, potrzeba będzie dużo rąk roboczych, — co wobec zbliżającej się zimy jest wiadomością bardzo pożądaną. W końcu dodać należy, że miasto, które ofiarowało, jak wiadomo, na cel powyższy rb. 7,000 pozyska park piękny, na który w innym razie, musiałoby długo czekać.

Źródło: Dzwonek Częstochowski : pismo miesięczne, illustrowane. 1908, [R.8], [T.9(82)] - [wrzesień] 

poniedziałek, 22 lipca 2024

Społeczeństwo Częstochowy i powiatu uczci pamięć bohaterów z Kamienicy Polskiej. 1947r

 Społeczeństwo Częstochowy i powiatu uczci pamięć bohaterów z Kamienicy Polskiej. 1947r

Do miejscowości najwięcej pokrzywdzonych przez wojnę w naszym powiecie należą pobliskie osady Kamienica Polska i Romanów.

Natychmiast po wkróczeniu pierwszych oddziałów armii niemieckiej rozpoczęły się tutaj prześladowania. Niemcy wyciągali ludność z mieszkań, mordowali ją ża lada pozorem, paląc przy tym domy. W Kamienicy Polskiej i Romanowie zapanował nastrój zgrozy i rozpaczy, a potem i chęći odwetu za doznane krzywdy. Nastąpił impuls — garstka patriotów postanowiła samorzutnie zawiązać tajną organizację. Byli to: kpr. zaw. Mesjasz Walerian, Dzierżyk Kazimierz, Fazan Zygmunt, Macoch Antoni z Kamienicy Polskiej oraz Strąk Wiktor, i Strąk Jan z Rudnika Wielkiego. Pierwszy był wojskowym, pozostali rolnikami wzgl. robotnikami rolnymi. Dla celów organizacji zgromadzono broń zachowaną, w różnych miejscowościach naszego powiatu z okresu Kampanii wrześniowej 1939 roku. jJednakże nie udało się utrzymać tajemnicy konspiracji. Element niemiecki, którego Kamienica Polska posiadała b. dużo, stał się dla ludności rdzennej najniebezpieczniejszy. Przedstawiciele tego elementu wpadli na trop pracy konspiracyjnej i niebawem mianowicie w dniu 19 Września 1939 roku organizatorzy jednej z pierwszych na naszym terenie bojówek niepodleglościowych znaleźli się w rękach szalejącego już podówczas gestapo. Mesjasz, Dzierżyk, Fazan, Macoch i bracia Strąk zostali osadzeni w więzieniu na Zawodziu, gdzie poddano ich najwyszukańszym torturom. W dniu 1 grudnia 1939 roku stanęli przed niemieckim Sądem Wojennym, który skazał ich na karę śmierci przez roztrzelanie. Wczesnym rankiem 16 grudnia wyrok zestał wykonany w lesie jaskrowsko-mirowskim. Tak zginęli pierwsi organizatorzy pracy podziemnej na terenie Kamienicy Polskiej i Romanowa, pierwsi bojownicy, którzy oddali swe życie za sprawę Polski w walce z najeźdźcą niemieckim. Z inicjatywy istniejącego przy Polskim Związku Zachodnim, Komitetu Opieki nad Grobami Bohaterów Poległych i Pomordowanych w Walce o Wolność Ojczyzny, nastąpi w dniu 13 bm. ekshumacja zwłok sześciu bojowników, a dnia następnego uroczystości pogrzebowe w Kamienicy Polskiej.

Źródło: Życie Częstochowy, 1947, nr 160

LOTERYJKA

 LOTERYJKA

Gra towarzyska niezwykle popularna w Kamienicy. Zajęcie na długie wieczory w czasach, gdy nie było telewizji. Dla niektórych czysty hazard. Rodzaj wiejskiej ruletki. Grze towarzyszyły charakterystyczne powiedzonka. Nie mówiąc już o specyficznym dla mieszkańców Kamienicy, Podlesia i Romanowa poczuciu humoru.

Poszczególnym kombinacjom cyfr nadawano oryginalne nazwy. Przypominamy niektóre z nich: 1- banaś, 7- kosa, 10- bochenek, 11- pinkusowe buty, także: dwa kije w lesie, 12 - południe, 22 - taś taś, 40 - sorok, 69 - tam i sam (tam i nazod), 77 - dwie kosy, 88 - baranie jaja, 90 - stara. Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie", R.VIII, nr.26, 3/1998

Założenie szkoły w Kamieńskich Młynach.

 Założenie szkoły w Kamieńskich Młynach.

Początki szkoły w Kamieńskich Młynach sięgają końca XIX wieku, kiedy to 4 sierpnia 1899 roku, rozporządzeniem Królewskiej Rejencji w Opolu postanowiono dla dzieci Kamieńskich Młyn, Huty Karola i Pakuł wybudować nową szkołę. Wcześniej, bo od czasu założenia w średniowieczu szkoły w Lubszy, w której początkowo udzielano lekcji chętnym z całej parafii, dzieci z istniejących już wtedy wiosek i przysiółków uczęszczały do tejże szkoły parafialnej. W XVIII wieku powstały kolejne szkoły: ewangelicka w Piasku oraz katolicka w Kamienicy, której początki datuje się na połowę lat osiemdziesiątych tegoż wieku. Do szkoły tej uczęszczały dzieci z Młyn a z chwilą powstania w końcu XVIII wieku Pakuł i Huty Karola także i dzieci z tych przysiółków. Od 1843 roku, kiedy to utworzono związki szkolne i dokonano podziału terenu pod względem przynależności szkolnej, dzieci z Pakuł oraz wschodniej części Kamieńskich Młyn i Huty Karola przydzielono do szkoły w Ligocie, natomiast pozostałe dzieci z Młyn uczęszczały do szkoły w Kamienicy.

Dzieci miały do pokonania od 1 do 5 kilometrów drogi w jedną stronę, najczęściej pieszo. Z chwilą podjęcia wspomnianej wcześniej decyzji o budowie z 1899 roku, kierownik szkoły w Ligocie, w zapisach kroniki szkolnej, wyraził swoje niezadowolenie z obrania Kamieńskich Młyn jako miejsca przyszłej inwestycji. Uważał on, że więcej pożytku przyniosłoby postawieniu budynku szkolnego pomiędzy koloniami Pakuły i Gorole (obecnie - Górale). Uważał widocznie, że szkoła przygarnęła by uczniów nie tylko tych osad ale i dzieci z Czarnego Lasu, Skrzesówki i zanikłej kolonii Fridrichshof, założonej pomiędzy Goralami a Pakułami, cegielni Jurczyka oraz dzieci z terenu Kamieńskich Młyn i Huty Karola, które do tej pory uczęszczały do szkoły w Ligocie. W 1902 roku, po przybyciu do Lubszy, ksiądz proboszcz Feicke złożył do władz szkolnych rejencji wniosek o budowę szkoły w Młynach 4 maja 1903 roku, na budowę katolickiej szkoły w Kamieńskich Młynach-Pakułach wydano zgodę na przekazanie z państwowej kasy kwoty pomocy w wysokości 16.500 marek. Na początkach 1905 roku Erich Scheer z Bytomia, mistrz murarski w szybkim tempie postawił budynek szkolny, którego budowę zaplanowano ukończyć jesienią tegoż roku. Budowę zakończono w końcu miesiąca września 1905 roku. 19 października 1905 roku miała miejsce uroczystość otwarcia i poświęcenia szkoły. W uroczystości udział wzięli von Thaer, królewski starosta ziemski (landrat), Stephanblome, królewski powiatowy inspektor szkolny, ksiądz proboszcz Feike a także szkoły z Kamienicy i Ligoty Woźnickiej. Królewska Rejencja w Opolu, na stanowisko 60 nauczyciela w nowej szkole mianowała Waltera. Wśród dzieci, które przejął pod swoją opiekę, 28 było dotychczasowymi uczniami szkoły w Ligocie Woźnickiej.

Źródło: ,,Szkice z dziejów Lubszy i okolicy" , Szczech, Bernard str 58-60

Pogotowie Bojowe PPS

 Pogotowie Bojowe PPS


Gromadząc materiały do pracy o działalności organizacji Polskiej Partii Socjalistycznej w Częstochowie i powiecie częstochowskim natrafiłem w Centralnym Archiwum Wojskowym w Rembertowie na ciekawy dokument związany z historia Kamienicy Polskiej. Jest to wniosek o przyznanie odznaczenia, który w 1935 roku złożył Kazimierz Marsik. Autor wniosku (wniosek w aktach Komitetu Krzyża i Niepodległości) urodził się w Kamienicy Polskiej w 1895 roku. W drugiej połowie 1918 roku, wraz z Józefem i Romanem Gallami, Teofilem Kidawą, Józefem Jeruszką, Władysławem Kapuścińskim zorganizował w Kamienicy Polskiej placówkę Pogotowia Bojowego Polskiej Partii Socjalistycznej. Organizacja ta, która powstała w Królestwie Polskim w styczniu 1918 r. zajmowała się gromadzeniem broni, materiałów wybuchowych, prowadziła akcje terrorystyczne i sabotażowe. Jej przywódcą był Tomasz Arciszewski, a w okręgu częstochowskim Antoni Wołowski „Zenon". Ten ostatni bywał również w Kamienicy Polskiej przywożąc instrukcje dla członków tutejszej placówki. Do ważniejszych akcji miejscowego koła Pogotowia Bojowego PPS należy zaliczyć zorganizowanie strajku robotników okolicznych kopalni rudy żelaza oraz zniszczenie fragmentu torów linii kolejowej. Po wykryciu przez Niemców placówki Pogotowia Bojowego większość jej członków zastała aresztowana. Kazimierz Marsik został wywieziony na kilka miesięcy do Niemiec. Po powrocie działał w Polskiej Organizacji Wojskowej. Po odzyskaniu wolności wstąpił do Milicji Ludowej (aktyw stanowili członkowie Pogotowie Bojowego PPS), później pracował w Policji Państwowej. Nie wiem, jakie były dalsze losy Kazimierza Marsika. Autor: Juliusz Sętowski

Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie", R.VIII, nr.26, 3/1998

PIECZENIE CHLEBA DAWNIEJ. Część2.

 PIECZENIE CHLEBA DAWNIEJ. Część2.

Na polskich wsiach wypiekano chleb w piecach piekarskich usytuowanych w domach (występowały w całym kraju), lub w piecach budowanych poza domem. Piece piekarskie wolnostojące charakterystyczne były dla zachodnich i północnych terenów Polski. Stawiano je w zagrodzie, najczęściej w sadzie lub na polu. Na Pomorzu, zwłaszcza na Kaszubach, często piec do chleba budowany był na potrzeby całej wsi. Kolejność pieczenia była wtedy ściśle oznaczona i poszczególne gospodarstwa musiały się do niej dostosować. ( Duże piece wolno stojące budowali nieraz bogaci gospodarze. Korzystający z tych pieców mieszkańcy wsi, obowiązani byli do odrobku na rzecz właściciela pieca określonych, wyznaczonych przez niego prac. Na przykład dwa dni przy kopaniu ziemniaków, półtora dnia przy sianokosach lub dzień przy obróbce lub przędzeniu lnu ) . Z wyrośniętego ciasta formowane były bochenki. Gospodynie robiły je ręcznie na stolnicy lub używały do ich kształtowania glinianych, bądź, jak to było na przykład na Lubelszczyźnie, drewnianych mis. Służyły do tego celu także specjalne, okrągłe lub podłużne koszyki plecione ze słomy, wikliny lub korzeni. Uformowane bochenki pozostawiano jeszcze na jakiś czas do wyrośnięcia, następnie wypiekano. Przed włożeniem chleba do pieca gospodynie upewniały się czy piec ma odpowiednią temperaturę. Jednym ze sposobów było wrzucenie do wnętrza pieca garści mąki. Jeżeli przybierała brunatny kolor, był to znak, że bochenki można wkładać. (Gdy piec był zbyt gorący ochładzano go mokrym „pomiotłem” lub wiechciem ze słomy.) Chleb wsuwano do pieca przy pomocy drewnianej łopaty. Wcześniej jednak, leżący na łopacie bochenek obmywano po wierzchu wodą, mlekiem lub smarowano rozmąconym jajkiem i posypywano (w zależności od regionu) czarnuszką, kminkiem, makiem lub nasionami kopru. Pieczono chleb bezpośrednio na dnie pieca (trzonie) posypanym mąką albo otrębami bądź na rozłożonych na trzonie liściach chrzanu, dębu, kapusty lub tataraku (także w zależności od regionu). W okresie międzywojennym rozpowszechniło się pieczenie chleba w prostokątnych, metalowych formach („blachach”), co praktykowane jest do dzisiaj. Wypiek chleba trwał od 1 do 3 godzin. Było to uzależnione od tego, z jakiego rodzaju mąki był robiony i od wielkości bochenków. W zwyczaju było, że wkładając bochenki do pieca, gospodyni kreśliła nad nimi znak krzyża, wymawiając przy tym na przykład takie słowa: Rośnij chlebie, jak słońce na niebie lub w imię Boże, żebyś mi się darzył.

Po upływie wymaganego czasu sprawdzano czy chleb jest upieczony. Jednym ze sposobów było stukanie w bochenki palcami. Jeżeli chleby wydawały głuchy odgłos, był to znak, że są już dobre. Wyjęty z pieca chleb obmywany był ponownie wodą albo, tak jak to bywało na Pomorzu, smarowano go gęsim smalcem, aby miał gładką i błyszczącą skórkę, następnie pozostawiano chleb do wystygnięcia. Chleb przechowywany był przeważnie w komorze lub w spichlerzu, gdzie rozkładany był na półkach lub na specjalnych wieszakach. Przechowywano go również na strychu, najczęściej w lnianych workach zawieszonych na belkach. Większość czynności, które wykonywane były dawniej przy wypieku chleba, obwarowana była określonymi zasadami postępowania nie tylko natury kulinarnej. Z wypiekiem chleba wiązało się wiele przesądów. Dotyczyły one nie tylko samego pieczenia chleba, ale również sprzętów służących do jego wypieku. Wierzono na przykład, że dopóki chleb jest w piecu, gospodyni nie może usiąść, bo wtedy chleb by opadł i zrobiłby się w nim zakalec. W czasie pieczenia chleba nie można było także hałasować, otwierać drzwi, ani też jeść chleba. Gdyby to się stało, chleb w piecu by popękał. Dzieżę uważano za symbol kobiecego gospodarstwa i płodności. W wielu regionach, w trakcie wesela, sadzano na niej pannę młodą, aby dokonać oczepin. Łopatę chlebową wystawiano przed dom w czasie burzy, wierząc, że ochroni ona zagrodę od uderzeń pioruna. Chleb był również wykorzystywany w lecznictwie ludowym. Przede wszystkim przykładano go na trudno gojące się rany. Zeskrobane z ostrza noża resztki chleba uważano za skuteczny środek na zgagę. Okłady z ciepłego, wyjętego prosto z pieca chleba, stosowano na ból gardła i ból głowy. Jeżeli ktoś cierpiał na ból zębów zalecano, aby jadał chleb, który wcześniej pogryzły myszy. Ciasto zeskrobane z łopaty chlebowej wykorzystywano do leczenia oczu. Natomiast kąpiel w wodzie z dodatkiem „ze skrobek”, miała być skuteczna na gruźlicę. Dawne wierzenia, zwyczaje i zabiegi o charakterze magicznym związane z chlebem i jego przygotowaniem, odgrywały niezwykłą rolę w tradycyjnej kulturze ludowej. Ich mnogość była proporcjonalna do ciężkiej pracy, jaką należało włożyć w to, aby chleb uzyskać. Nie każdy również miał go pod dostatkiem. Rola chleba w życiu dawnych mieszkańców wsi widoczna była chociażby w tym, że upuszczony przypadkowo na ziemię był podnoszony, całowany i przepraszany, a każdy zaczynany bochenek żegnano znakiem krzyża. W dzisiejszych czasach chleb nie odgrywa już tak ważnej roli w codziennym pożywieniu Nie mniej jednak również współcześnie cieszy się poszanowaniem. Widok rozrzuconego przy śmietnikach chleba wielu ludzi bulwersuje i budzi dezaprobatę. Bo przecież „z chlebem się tak nie postępuje, nie można”.

Autor: Anna Cichosz ,
Źródło: ,,Chleb z masłem i serem'', Zamość 2015

1965r. Kariera w rytmie passdoble.