Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 16 listopada 2025

Zbiornik Michalina

 Zbiornik Michalina, zalane wodą wyrobisko cegielni Michalina (→ Częstochowskie Zakłady Materiałów Ogniotrwałych) w dzielnicy Błeszno, na Bugaju, ok. 200 m od skrzyżowania al. Wojska Polskiego i ul. Bugajskiej (drogi nr 46 w kierunku Jędrzejowa), przy drodze szutrowej odchodzącej przed przejazdem kolejowym (linii Częstochowa – Katowice) w stronę ul. Jęczmiennej (dawniej: fragment ul. Żareckiej). Nazwa pochodzi o imienia żony właściciela cegielni (→ Stanisława Helmana) – Michaliny (z Hejmanów). Eksploatację iłów mułkowatych stanowiących dobrej jakości surowiec ceramiczny rozpoczęto na Bugaju w 1897. Złoże miało średnio 17 m miąższości, przykryte nakładem czwartorzędowych piasków i żwirów (o średniej grubości 1,5 m). Iły zawierały także pewne ilości składników szkodliwych, np. rozpuszczalnych w wodzie związków siarki (SO2 i MgSO4 i pirytu – FeS3). W końcowym okresie eksploatacji (na początku lat 70. XX w.) pracownicy wydobywający iły odsłonili źródło o dużej wydajności, napływ wody był tak intensywny, że nie zdążono zdemontować sprzętu (koparki i torów kolejki), nie zdołano zapobiec podnoszeniu się poziomu wody. Zastosowano drenaż odprowadzający jej nadmiar do Warty. W momencie zalania niecki zbiornik miał ok. 3 ha powierzchni, w wyniku powstawania osuwisk powierzchnia zwiększyła się do ok. 5,5 ha; kumulacja materiału ilastego na dnie zmniejszyła jego głębokość z ok. 30 do ok. 14–15 m (dane są orientacyjne z powodu braku szczegółowej dokumentacji). Po likwidacji cegielni zbiornik wydzierżawiło od miasta (w 1974) Koło Polskiego Związku Wędkarskiego „Okoń” działające przy Hucie B. Bieruta (→ Huta „Częstochowa”); akwen został zarybiony takimi gatunkami, jak karpie, okonie, szczupaki, amury, klenie i wzdręgi (pierwsze zawody wędkarskie urządzono w 1975). Dla mieszkańców okolicznych osiedli zbiornik pełni dziś także funkcję rekreacyjną, z racji głębokości i stromych brzegów (skarpy od strony południowej i południowo-zachodniej posiadają wysokość 8 m od lustra wody) jest to akwen niebezpieczny i choć obowiązuje zakaz kąpieli, nie brak amatorów pływania w okresie letnim. Mankamentem są sterty śmieci zostawiane przez uczestników rekreacji. Woda w zbiorniku posiada II klasę czystości, ma odczyn lekko zasadowy. Wśród roślin wodnych występują: wywłócznik kłosowy, rogatek sztywny, moczarka kanadyjska i jeżogłówka gałęzista. W zbiorniku stwierdzono obecność racicznicy zmiennej z rodziny małżowatych, pijawki rybiej, wypławka tygrysiego i raka amerykańskiego. W strefie przybrzeżnej rosną m.in.: szuwar trzcinowy, trzcinnik i w mniejszej ilości – tatarak zwyczajny. Wokół zbiornika rośnie wiele gatunków drzew, m.in. robinia akacjowa, wierzba iwa, brzoza, osika, klon pospolity, topola, od strony południowo-zachodniej sosna, a ponadto rosną tu dzikie jabłonie i grusze. Ma tu stanowisko trzciniak zwyczajny, gatunki zalatujące to kaczka krzyżówka oraz śmieszka, w maju można spotkać tu słowika. W pobliżu zbiornika znajduje się → kamień i krzyż Mariusza Bojemskiego.



Surowce mineralne województwa częstochowskiego, pod red. L. Wielgomasa, Warszawa 1981, s. 63–64 (tu: zdjęcie wyrobiska w okresie eksploatacji iłów); Stanisław Cabała, Cezary Gębicki, Krzysztof Pierzgalski, Jerzy Zygmunt, Ekosystemy wodne Częstochowy, Częstochowa 2008 (wersja elektroniczna): http://www.czestochowa.pl/data/other/2.wody_czestochowy.pdf (data dostępu: 23.07.2019); Karina Nowińska, Charakterystyka glinianki Michalina w Częstochowie, Częstochowa 2011 (wersja elektroniczna): http://pzwokon.pl/prawo/HistoriaMichaliny.pdf (data dostępu: 23.07.2019).

Autor: Andrzej Kuśnierczyk Źródło: https://encyklopedia.czestochowa.pl/hasla/zbiornik-michalina 

Z Kamienicy Polskiej (Koresp. własna ,.Gońc Częst."). 1932r

 Z Kamienicy Polskiej (Koresp. własna ,.Gońc Częst."). 1932r

Nauczycielstwo tamtejsze urządziło w ub. niedzielę na rzecz Straży Pożarnej ładne amatorskie przedstawienie teatralne, które odbyło się przy małym niestety — udziale publiczności w Domu Ludowym. Na program wspomnianego przedstawienia złożyła się bardzo zabawna 3 aktowa sztuka francuska p.t „Dwadzieścia dni kozy". Wreszcie co do małego stosunkowo frekwencji i na tern ładnem przedstawieniu, —zaznaczył trzeba, że przedewszystkiem przypisać to należy tylko niepogodzie jaka panowała wieczorem ub. niedzieli. a wiadomo przecież że tego rodzaju okoliczności i przeszkody decydują zazwyczaj na wsi o powodzeniu wszelkich imprez. Jot.


Źródło: ,,Goniec Częstochowski " nr048,1932r

wtorek, 11 listopada 2025

Piekarczyk przy kierownicy samochodu. Eskapada 14 letniego chłopca. 1931.

 Piekarczyk przy kierownicy samochodu. Eskapada 14 letniego chłopca. 1931.

Z Częstochowy donoszą: W osadzie Kamienica Polska pod Częstochową, Izydor Nabiałek posiada samochód, który garażuje w stodole sąsiada, Bielobradka. Wczoraj rano. kiedy Nabiałek udał się do zagrody po samochód ujrzał otwarte wrota stodoły, z samochodu zaś nie pozostało nawet śladu. Ktoś z przechodniów widział samochód, stojący przed stodołą, obok zaś 14 letniego piekarczyka, Józefa Polaka. Równocześnie stwierdzono tajemnicze zniknięcie wymienionego chłopca. Od te go czasu upłynęło kilka godzin, chłopiec więc mógł już odjechać bardzo daleko. Początkowo poszukiwano śladu, aż do pobliskiej granicy niemieckiej, mimo jednak skrupulatnych badań, nikt nie widział od rana żadnego samochodu.

Rzucono się w pogoń, mając nadzieję przychwycenia oryginalnego szofera, który tyle znał się na kierowaniu, ile go tolerowano jako gapia, przypatrującego się drobnym naprawom dokonywanym przez szoferów zajmujących się w Kamienicy Polskiej. Tymczasem młody szofer dojechał jeszcze za Radomsko kilkanaście metrów, zatrzymał się w podwórzu zagrody sołtysa wsi Woźniki. Była dopiero 9 wieczór. Zdumiony sołtys dobiegł do samochody , z którego wyszedł szofer tłumacząc swe zachowanie brakiem benzyny i zapowiadając iż po krótkim postoju udaję się w dalszą drogę. Zabrał ze sobą blaszankę (bańkę) i poszedł na wieś. Zaraz po jego nadejściu nadjechało auto pościgowe, gdzie w zagrodzie znaleziono samochód. Młodociany szofer piekarczyk przejechał około 80km szosą, bocznymi drogami polnymi przyczym materiału pędnego dużo zużył.

Źródło: Gazeta ,,Echo" nr131,14maj 1931r. 

Wystawa wyrobów włókienniczych i konfekcyjno-krawieckich. Tkactwo z Kamienicy Polskiej na wystawie . 1910r.

  Wystawa wyrobów włókienniczych i konfekcyjno-krawieckich. Tkactwo z Kamienicy Polskiej na wystawie . 1910r. Warszawa niema szczęścia do wystaw.

Od lat kilkunastu jesteśmy świadkami najrozmaitszych wystaw specyalnych, które, stosownie do środków, jakimi rozporządzają, ich organizatorowie, przedstawiają się mniej lub więcej dodatnio i dają peWne pojęcie o jakości odnośnej gałęzi przemysłu. Żadna jednak z tych wystaw nie była wyczerpującym pokazem
wytwórczych zasobów tego przemysłu, przeciwnie, nasz przemysł krajowy jest w rzeczywistości o wiele potężniejszy i o wiele okazalszy, niżby sądzić o nim można było z owych pokazów. Nie mam zamiaru, z tego powodu czynić wyrzutów inicyatoróm poszczególnych wystaw, gdyż na niefortunny ich przebieg składa się zwykle brak środków materyalnych oraz obojętność", wielu, przedstawicieli naszego przemysłu. Przemysł ten jest przeważnie przemysłem wywozowym, nasi fabrykanci całą swą energię wytężają ku zdobyciu i utrzymaniu wschodnich rynków, odnosząc się obojętnie do wszelkich wystaw, posiadających charakter lokalny. A jednak pomyślny przebieg wystawy przemysłowej w Częstochowie jest najwyraźniejszym dowodem, że należyte przedstawienie przemysłu naszego, we wszystkich jego gałęziach, na wielkiej wystawie przemysłowej w Warszawie doznałoby najzupełniejszego powodzenia. 

Do urządzenia takiej wystawy nie starczą, jednak zabiegi grona osób zasobnych w pewną dozę energii i dobrej woli, lecz instytucya poważna, jaką jest istniejące od niedawna Tow. Przemysłowców Królestwa Polskiego. Otwarta w m. b. w Warszawie Wystawa wyrobów włókienniczych i konfekcyjno-krawieckich również posiada wzmiankowane już powyżej wady obok dowodów jak najlepszych usiłowań grona ludzi zasobnych w energię i dobrą wolę. Pomijając oddział konfekcyjno-krawiecki, jako nie podlegający naszej korapetencyi, pragnę zwrócić uwagę na eksponaty przemysłu włókienniczego, przedstawione w rotundzie na ulicy
Karowej. Na pierwsze wejrzenie zwraca uwagę naszą, kilka potwornie olbrzymich szyldów. Sa, to przeważnie płócienne, nader nieestetyczne płachty, śród których wymiarami swymi góruje szyld Tow. Akc. M. Silberstein w Łodzi; i niewiadome dla kogo taka płachta ma być reklamą: czy dla fabryki wyrobów włókienniczych, czy dla malaria Szyldów i znaków. O wiele estetyczniejsze wrażenie wywierają pokazy reklamowe Tow. Akc. wyrobów bawełnianych K. Scheibler' w Łodzi, Tow. Akc. Zakładów Żyrardowskich oraz Tow. Akc. Krusche i Ender w Pabianicach, Są, to również szyldy, lecz ozdobione wielobarwną mozajką wyrobów odnośnych firm. Szczególną uwagę zwracają wystawcy-przybysze z poza Królestwa; im też nasamprzód słów kilka poświęcę. Na pierwszem miejscu spostrzegamy pokazy fabryki sukna ks. H. Sanguszki w Sławucie, a więc słynne na cały kraj materyaly na burki sławuclde, jak również i gotowe burki, kołdry, wyroby sukienne i t. p. Obroty fabryki są dość znaczne; w Warszawie firma sprzedaje rocznie swych wyrobów za rub. 100000.
W niedalekiem sąsiedztwie z powyższą firmą usadowiła się wystawa Tow, Dago-Kertellskiej fabryki sukna K. i E. Ungern Sternberg w Dago-Kartell (w Estlandyi). Pirma ta jest jedną z najdawniej istniejących w Państwie, a jej sukienne wyroby (na ubrania cywilne i wojskowe) cieszą się zarówno u nas jak i na rynkach Cesarstwa zasłużonem uznaniem. Fabryka Sternbergów, począwszy od r. 1844, zbudowała cały szereg kolonii, przeznaczonych dla rodzin robotników. Kolonia składa się z wygodnego domu mieszkalnego i 2000 w? gruntu, wystarczających na zaspokojenie potrzeb domowych całej rodziny. Kolonie takie otrzymują robotnicy na własność, przyczem zarząd strąca im 25$ zarobków do czasu spłacenia długu, z tym
warunkiem, że kolonia może być odstąpiona tylko innemu pracownikowi fabryki. Tego rodzaju kolonii znajduje się w Dago-Kartell z gór% 200, przyczem większość jest już spłaconych. Trzecia z kolei, jest fabryka sukna Rudolfa Jakobi w Dobrzyniewie pod Białymstokiem, której specyalnością są t. zw. lisiurki, t. j . materyały sukienne na ubrania dla strzelców, leśników i t. p. Z firm krajowych okazalej nieco wystąpiły dwie: Tow. Akc. Schlóesserowskiej przędzalni bawełny i tkalni w Ozorkowie, oraz Tow. Akc. wyrobów bawełnianych Ludwika Geyera w Łodzi. Pierwsza wystawiła wyłącznie tkaniny białe, a mianowicie: płótna, batysty, barchany, krośniaki i bieliznę stołową, zaś druga przeważnie barchany drukowane oraz kolorowe płótno introligatorskie. Wspomnieć tu również należy o wystawie Tow. Akc. manufaktury sukienniczej A. G. Borst w Zgierzu, która wystąpiła z wyjrobami sukienniczymi i czesankowymi na konfekcyę męską.
Z okazyi wystawy w Częstochowie, zwróciłem w swoim czasie uwagę, na dział przemysłu ludowego, urządzony bardzo starannie, dzięki usiłowaniom Tow. popierania przemysłu ludowego w Królestwie Polskiem. I tym razem przemysł ludowy wystąpił bardzo okazale, wykazując dowody dalszego swego rozwoju. W omawianym dziale spotykamy się z nową zupełnie a poważną już firmą. Jest to Związek chrześcijański „Tkacz", założony w r. b. w Kamienicy Polskiej (st. Poraj, gub. Piotrkowska).
„Tkacz" jest to zrzeszenie na mocy ustawy, wzorowanej na arielach, posiada 80 członków i 112 krosien przy 5000 rub. kapitału zakładowego. Założycielem i kierownikiem przedsiębiorstwa jest ks. Zygmunt Sędzimir. Spółka wytwarza tkaniny bawełniane, wełniane i półwełniane. Spółka „Tkacz" zjednoczyła rozpierzchłe siły pracownicze i stała się już dzisiaj podwaliną dobrobytu mieszkańców. Tkaniny wyrobu Spółki odznaczają się starannością wykończenia i stojąi w zupełności na wyżynie współczesnej techniki. Podlasie (Neple,. Kołćzyn i Koroszczyn) wystąpiło z ładnymi wyrobami lnianymi, hr. G. Komar i M. Krasicka (warsztaty tkackie w Pietkowie, gub. Łomżyńskiej) wystawiły wyroby wełniane, Jan Cianciara (warsztaty tkackie w Kamienicy Polskiej), kolorów© sukienka bawełniane, wreszcie hr. Anna Mohl (Ezeczyca w gub. Witebskiej)—ładne wyroby wełniane, zwłaszcza zaś kołdry wełniane, imponujące pięknym doborem barw. W zakończeniu wspomnieć należy o spółce tkackiej we Frampolu (gub. Lubelska), która wyrabia: serwety, ręczniki, fartuchy, porty ery, kapy na łóżka; kilimki, chodniki, worki i t. p. St. Jakubowicz, inż.
Źródło: PRZEGLĄD TECHNICZNY, Tom XLYIII. Warszawa, dnia 29 września 1910 r. 

Folwark Wyczółki.

 Folwark Wyczółki.

Wydzielony w 1877 r. z dóbr Konopiska posiadał powierzchnię 831 mórg i 176 prętów.
Według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego Wyczółki to osada leśna w powiecie częstochowskim w gminie Dźbów, ma 1 dom i 832 morgi powierzchni (Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, T. XIV, Warszawa 1895, s. 75)
Florentyna Wyczółkowska córka Stanisława Suskiego żona Józefa Wyczółkowskiego syna Antoniego nabyła folwark Wyczółki od małżeństwa Adolfa i Zofii Bewenze 15/27 czerwca 1877 r. za 11.050 rubli.
Adolf i Zofia Bewenze nabyli folwark Wyczółki od Florentyny Wyczółkowskiej 7/19 lutego 1879 r. Florentyna Wyczółkowska winna była małżeństwu Bewenze sumę 8050 rubli, która zapisana była na hipotece folwarku Wyczółki. Małżeństwo Adolf i Zofia Bewenze zrzekło się tej sumy, ale w zamian za przejęcie od Florentyny Wyczółkowskiej tego folwarku. Akt nabycia folwarku Wyczółki sporządzono przed notariuszem Władysławem Piątkowskim w Częstochowie za nr aktu 128.
Wiktor Maręż (Maring) nabył dobra Konopiska wraz z folwarkiem Wyczółki od małżeństwa Adolfa i Zofii Bewenze 8/20 kwietnia 1880 r. za 77.500 rubli.
Anastazja Trepka nabyła dobra Konopiska wraz z folwarkiem Wyczółki od Wiktora Maręża 5/17 lipca 1880 r. za 102.000 rubli.


Maks Józef syn Izaaka i Cecylia vel Chaja Cyrla córka Josla z domu Weinkranc małżeństwo Braun nabyli dobra Konopiska wraz z folwarkiem Wyczółki od Anastazji Wincencji Trepka z domu Kalkstein córki Wincentego 22 lipca / 3 sierpnia 1882 r. za 112.000 rubli.
Zmieniający się ciągle różni właściciele z czasem bardzo zadłużyli dobra Konopiska wraz z folwarkiem Wyczółki. Nie byli w stanie spłacić wierzytelności wobec Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, które z tego powodu co jakiś czas wystawiało dobra Konopiska i folwark Wyczółki na licytację publiczną.
Stanisław Stasiakowski syn Jana i Ryszard Bukowski nabyli dobra Konopiska wraz z folwarkiem Wyczółki na licytacji publicznej na żądanie Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego 2/14 maja 1887 r. za 17.255 rubli.
Alfons Bukowski syn Juliana nabył połowę dóbr Konopiska od Ryszarda Bukowskiego 23 lipca / 4 sierpnia 1894 r. za 12.000 rubli. Akt sporządzony przed notariuszem Władysławem Piątkowskim w Częstochowie.
W 1896 r. powierzchnia dóbr Konopiska wraz z folwarkiem Wyczółki wynosiła 1573 morgi i 45 prętów.
Towarzystwo Akcyjne Zakładów Metalowych B. Hantke w Warszawie nabyło dobra Konopiska wraz z folwarkiem Wyczółki od Stanisława Stasiakowskiego i Alfonsa Bukowskiego 5/17 grudnia 1898 r. za 34.000 rubli. Akt sporządzony przed notariuszem Władysławem Małkowskim w Częstochowie za nr aktu 3348.
Dnia 4 kwietnia 1928 r. firma zmieniła nazwę na Towarzystwo Zakładów Metalowych B. Hantke w Warszawie - Spółka Akcyjna.
Modrzejów - Hantke Zjednoczone Zakłady Górniczo Hutnicze Spółka Akcyjna przejęły dobra Konopiska wraz z folwarkiem Wyczółki ponieważ na mocy dwóch protokołów z dnia 22 lutego 1934 r. nastąpiło połączenie (fuzja) spółek akcyjnych Towarzystwo Zakładów Metalowych B. Hantke w Warszawie Spółka Akcyjna z Modrzejowskie Zakłady Górniczo - Hutnicze Spółka Akcyjna w jedną spółkę akcyjną o nazwie Modrzejów - Hantke Zjednoczone Zakłady Górniczo - Hutnicze Spółka Akcyjna. Akty sporządzono przed notariuszem Henrykiem Włoskowiczem zastępcą Władysława Włoskowicza notariusza w Warszawie za nr aktów 176 i 177.
W 1945 r. folwark Wyczółki został przejęty przez Skarb Państwa. Ponieważ jednak folwark ten składał się z lasów to podpadał pod dekret z 12.12.1944 r. o przejęciu niektórych lasów na własność Skarbu Państwa. W ten sposób tereny należące do folwarku Wyczółki weszły w skład lasów państwowych. Czy nadal znajdowały się na tym terenie jakieś zabudowania, trudno powiedzieć. Folwark ten miał tych samych właścicieli co dobra Konopiska, za wyjątkiem lat 1877 - 1879, gdy należał do Florentyny Wyczółkowskiej. Teren ten został nazwany Wyczółki zapewne od nazwiska właścicielki. Być może wcześniej nosił inną nazwę.
Źródło: https://www.genealodzy.czestochowa.pl/.../8802...
Foto: https://www.facebook.com/.../a.1048625050.../113627817522156 

Szkoła Powiatowa Specjalna, (Częstochowa)

 


Szkoła Powiatowa Specjalna, (Częstochowa) , pięcioklasowa szkoła z językiem wykładowym polskim, utworzona w 1862, w wyniku reformy oświatowej A. Wielopolskiego. Po ukończeniu 4 klasy można było bez egzaminu wstępnego kontynuować naukę w gimnazjum. Świadectwo ukończenia szkoły dawało konkretne uprawnienia zawodowe, np. nauczyciela w szkole elementarnej lub pisarza magistrackiego. Szkoła liczyła początkowo około 200 uczniów, później spadła do 150. Siedziba szkoły znajdowała się początkowo w budynku poklasztornym ss. → mariawitek przy → kościele pw. św. Jakuba, a od 1865 w zachodnim skrzydle dawnych zabudowań klasztornych ss. mariawitek przy ul. Panny Maryi (al. NMP) → Aleja 56. Od 1866 prowadzono działania mające na celu przekształcenie Szkoły Powiatowej Specjalnej gimnazjum klasyczne, lecz nie przyniosły one efektu. Na czele szkoły stał inspektor podległy Łódzkiej Dyrekcji Szkolnej; funkcję tę sprawowali kolejno → Adam Bar, Karol Witte i Józef Kontkiewicz. W 1867 szkołę przekształcono w → Częstochowskie Męskie Progimnazjum Klasyczne; znalazła się w nim kadra nauczycielska szkoły specjalnej.



Franciszek Sobalski, Jak powstało pierwsze gimnazjum w Częstochowie, „Nad Wartą” 1961, nr 11, s. 7; IV Liceum Ogólnokształcące im. Henryka Sienkiewicza w Częstochowie 1862–2007, pod red. J. Sętowskiego, Częstochowa 2007, s. 20, 21, 22.

Autor: Juliusz Sętowski
Źródło: https://encyklopedia.czestochowa.pl/.../szkola-powiatowa...

Studium Nauczycielskie (SN)

 Studium Nauczycielskie (SN), powstało w 1957 decyzją ministra oświaty, przejęło bazę kadrową i materialną → Wyższej Szkoły Ekonomicznej. Funkcjonowało w budynkach dawnych → koszar Zawady przy ul. Deglera 31 (obecnie J.H. Dąbrowskiego) później w kompleksie budynków przy ul. Zawadzkiego (Armii Krajowej), SN przejęło słuchaczy ze Studium Nauczycielskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego (SN ZNP) w Sosnowcu, przygotowywało nauczycieli na kierunkach: matematyka, fizyka, biologia, chemia (od 1964) oraz ekonomika gospodarstwa domowego i żywienia zbiorowego, wychowanie przedszkolne z nauczaniem początkowym. Przez pewien czas kształcono także polonistów i nauczycieli rysunku. W 1968 SN otrzymało nowe budynki przy ul. Zawadzkiego; znalazły się tam: 14 sal wykładowych, 45 pracowni, sala gimnastyczna, aula. SN zakończyło działalność 31 VIII 1971, budynki dydaktyczne, Dom Studenta, kadrę naukowo-dydaktyczną, pomoce naukowe przejęła → Wyższa Szkoła Nauczycielska. Dyrektorami SN byli → Konstanty Zajda, Zygmunt Skurczyński, Jan Ciosek i ponownie K. Zajda. Działającym od 1957 SN dla Pracujących kierowali: J. Ciosek, → Gustaw Gracki, Stefan Nowotny.



Droga do Akademii WSN-WSP-AJD 197–1974–2004, pod red. R. Szweda, Częstochowa 2006, s. 15, 16

Autor: Juliusz Sętowski
Źródło: https://encyklopedia.czestochowa.pl/.../studium...

1965r. Kariera w rytmie passdoble.