1967r. Klucz do miasta. Gdyby mi wówczas po pierwszej wojnie powiedziano, że się Blachownię osuszy, nigdy bym nie uwierzył — opowiada z uśmiechem Kazimierz Wilk pracownik odlewni, pełniący równocześnie funkcję zastępcy przewodniczącego Prezydium MRN. Mieszka w Blachowni już ponad pół wieku, obserwuje zachodzące w rodzinnej miejscowości zmiany, jest z nich dumny. — Przy hucie była niewielka osada małych jednorodzinnych domków, jeden sklep „Społem”, jeden prywatny; wokół torfowiska, łąki, pola uprawne, lasy, droga gruntowa do stacji — opowiada pan Kazimierz.
— Zwykła wieś, Blachownia. A teraz... Pierwszych osadników przyciągnęła nad małą rzeczkę Stradomkę możliwość otrzymania zajęcia przy wybudowanych tu przed trzystu pięćdziesięciu laty piecach hutniczych. W roku 1835 uruchomiono fabrykę blachy i naczyń blaszanych. Trzystu mieszkańców liczyła osada w roku 1900. Była jedną z gromad gminy Ostrowy. Przyjeżdżali tu ludzie z okolicznych wiosek w poszukiwaniu pracy w odlewni. Dopiero powojenna rozbudową zakładu stworzyła realne szanse zwiększenia zatrudnienia i rozwoju osady. W 1951 roku liczyła 1280 mieszkańców. Na dawnych łąkach i tzw. "morgach rosło osiedle nowych bloków. W roku 1955 lokatorzy zajmowali już w pierwszych oddanych do użytku domów. W tym też czasie Blachownia' "awansowała administracyjnie .Utworzono Gromadzką Rade Narodową. Pierwszy roczny budżet wynosił 390 tysięcy zł. Skład personalny Rady: trzy osoby, łącznie z przewodniczącym i sekretarzem. W cztery lata później, w roku 1951, Blachownia otrzymała prawa osiedla. Od 1 stycznia bieżącego roku jest miastem Do Blachowni, oddalonej od Częstochowy o 12 km, można dojechać pociągiem PKP i wówczas wysiada się w Ostrowach, choć stacja ma nazwę Blachownia, Na samo miejsce, aż do bram odlewni, dotrze, się autobusem MPK. Od ruchliwej trasy Częstochowa — Herby oddziela Blachownię skrawek uroczego lasu — parku. Otacza on zresztą miasto' ze wszystkich stron, przecina wewnątrz naturalnymi pasami wspaniałej zieleni. Alejami wśród starych wysokich drzew dochodzi w zachodniej części miasta do ulicy Wręczyckiej, Kościuszki, Nadrzecznej... Kilka lat temu jeszcze tych ulic nie było. Istniały wsie: Malice, Plaszczyki, Gać. Obecnie stanowią integralną część Blachowni. Miasto park zajmuje powierzchnię 23,49 km kwadratowych, na której mieszka pięć i pól. tysiąca mieszkańców. Latem nad piękne duże (56 ha) jezioro ściągają rzesze wczasowiczów: na niedzielny wypoczynek, lub dłuższy urlopowy relaks. — Droga, którą wybudowaliśmy kilką łat temu, już jest za Ciasna — mówi przewodniczący Prezydium MRN Julian Mleczko. — Byliśmy bardzo zadowoleni z położenia twardej nawierzchni ną dawnej drodze gruntowej, a teraz trzeba myśleć stanowczo o poszerzeniu jezdni. Zimą tak się tego nie odczuwa. ale jak tylko nastanie wiosna—tłok. Życie samo dyktuje nam zmiany, nie pozwala zatrzymywać się w miejscu. W styczniowy zaśnieżony dzień nowo kreowane miasto wygląda bardzo czysto i wesoło. Z pawilonu Domu Książki dobiega dyskretny dźwięk romantycznych melodii; dzieci bawią się w śniegu, jeżdżą na sankach... Budynek szkoły podstawowej nr 2 pełen jest słońca. Z okien widać pobliski las. Na pierwszym piętrze w pracowni zajęć praktycznych dziewczęta z VII klasy przygotowują pod okiem nauczycielki Kamili Mikołajczyk cztery rodzaje surówek jarzynowych. Pod drzwiami niecierpliwie pokrzykuje męska połowa klasy.. Szybko skończyli dziś swoje prace i czekają na smaczny poczęstunek. Zgodnie z zarządzeniem władz, oświatowych praktyczne zajęcia kulinarne rozpoczęto w tym roku w wielu szkołach podstawowych. W Blachowni stosowano je już w ubiegłym, nim nadeszły oficjalne polecenia.
Tendencja do wyprzedzania jest widać cechą wrodzoną mieszkańców. Szkoła urządzona jest nowocześnie. Kierownik Roman Sikora z dumą prezentuje gabinety: fizyczny, matematyczny, historyczny, geograficzny. Do dwóch szkół podstawowych w Blachowni uczęszcza około 2 tysięcy dzieci Przy obu są tzw. klasy zerowe, spełniające rolę jednorocznych przedszkoli, przygotowujących sześciolatków do rozpoczęcia nauki. Jest poza tym jedno przedszkole dla stu dzieci. Do przyzakładowej szkoły zawodowej i Ośrodka Szkolenia Zawodowego uczęszcza około 500 uczniów. — Potrzebna nam jest szkoła średnia —• mówi Julian Mleczko. Absolwenci podstawówek chcą się uczyć dalej. Ulicą szkolną dochodzi się do stadionu sportowego. Jeszcze niegotowy; powstaje w czynie społecznym mieszkańców i instytucji. Na razie stanowi doskonały teren saneczkowania. Budowę obiektu traktuje się tu poważnie, ’ szybko też zapewne oddany zostanie do użytku. Na prawo od stadionu droga do jeziora, nadziei mieszkańców Blachowni na rozwój podmiejskiej turystyki. Piękny ośrodek sportów wodnych gotowy będzie dopiero za trzy lata. Między stadionem a blokami osiedla mieszkaniowego pusta przestrzeń. Do końca bieżącej pięciolatki staną tu nowe domy. — Miejsca pod zabudowę mamy dużo — stwierdza przewodniczący Prezydium. — W najbliższym czasie rozpocznie się budowa czteropiętrowego bloku przy ul. 22 Lipca; obok staną pawilony przeznaczone na zakłady gospodarki komunalnej. Planuje się budowę około stu domków jednorodzinnych. Mieszkańcy miasta mają już na ten ceł odłożone w PKO oszczędności. Pomoże im Prezydium... Trudno sobie dzisiaj wyobrazić, że istniał tu kiedyś zaledwie jeden czy dwa sklepy. Sieć handlową tworzą obecnie 22 placówki, z których każda dokłada wszelkich starań, aby wyglądać nowocześnie i estetycznie Jest komplet, punktów usługowych. Przy ul. Miodowej buduje się nowy pawilon handlowy. Oprócz biblioteki wyposażonej w 3.200 tomów, klubu młodzieżowego, jest w Blachowni jeszcze jeden obiekt kulturalny: stare kino „Metalowiec” czynne trzy razy w tygodniu. — To stanowczo za mało na nasze potrzeby — twierdzą mieszkańcy. Kino w starych magazynowych pomieszczeniach fabrycznych nie odpowiada wymogom estetyki, bezpieczeństwa i higieny. A dzieci w szkołach przygotowują wystawę propozycji budowy nowych obiektów w Blachowni. Rysują piękne kolorowe pałace kultury. Na takie w ich wyobraźni zasługuje rodzinna miejscowość. Nie ma już starej manufaktury z pierwszej połowy XVII wieku, od której dawna wieś wzięła nazwę. Z odlewni i emalierni pozostała hala. Jeszcze się tu pracuje. Z dwóch starych pieców tzw. kopniaków wypływa roztopione żelazo. Trzeba zręczności i wprawy, aby nabrać ognistej lawy do wyłożonych szamotem fanek (rodzaj wiadra), a potem szybko wlewać przez niewielkie otwory do przygotowanych form. Wszystko odbywa się ręcznie. Ale to już ostatni relikt przeszłości. Obok stoi nowa hala. Proces produkcyjny zmechanizowany prawie całkowicie, montuje się kolejne, jeszcze bardziej nowoczesne urządzenia. Dalej również nowy budynek oczyszczalni, hala obróbki mechanicznej. Tu przy warsztacie Czesława Popczyka ostatnie szlify otrzymał przygotowany przez modelarza Stanisława Wojciechowskiego wielki mosiężny klucz do bram miasta. Wręczono go władzom miejskim w czasie ostatniej uroczystej sesji z okazji nadania Blachowni praw miejskich. To nie przypadek, że właśnie w warsztacie Odlewni wykonano symboliczny klucz. Zakład od dawna jest przyczyną i podstawą rozwoju miasta, kluczem rosnących ambicji mieszkających tu ludzi. Blachownia w śniegu wygląda uroczyście. Na ulicy Nadrzecznej w domu pod numerem 30 święto wyjątkowe. W rodzinie Wojtasów urodził się pierwszy obywatel nowego miasta. Przyszedł na świat 9 stycznia o godzinie 10.30. Nadano mu imię Sławomir. Dla niego opowieść o dawnej wsi. osadzie i osiedlu będzie już tylko historią... Tekst: HALSZKA ADAMCZYK. Zdjęcia: ZBIGNIEW NOWAK. Źródło: Gazeta Kłobucka, 1967, R. 12, Nr 3



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz