Łączna liczba wyświetleń

środa, 6 sierpnia 2025

Pływalnia przy ul. Sobieskiego 5,

 Pływalnia przy ul. Sobieskiego 5, budowę obiektu rozpoczęto przed II wojną światową i ukończono w czasie jej trwania, pod niemiecką okupacją. Po zakończeniu wojny odkrytą pływalnię Miejskiego Ośrodka Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego otwarto 20 V 1945. Następnie obiekt przeszedł pod zarząd Wojska Polskiego, jednak korzystać mogli z niego także cywile. W 1964 wojsko przekazało pływalnię Towarzystwu Krzewienia Kultury Fizycznej → „Ognisko”. W 1969 dokonano przebudowy pływalni, wykonano basen do skoków z trampoliny. W kolejnych latach rozebrano stare drewniane zabudowania mieszczące sekretariat oraz kabiny, by zrobić miejsce na nowy, murowany budynek. 30 I 1979 sezonowa pływalnia została przekazana → Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji; działała przez trzy miesiące w okresie letnim (w czerwcu, lipcu i sierpniu). Lato 2010 było ostatnim sezonem funkcjonowania pływalni – została zamknięta i zlikwidowana ze względu na zły stan techniczny.



„Gazeta Wyborcza Częstochowa” 2018 (20 IV), s. 6; „Głos Narodu” 1945, nr 83, s. 3; „Życie Częstochowy” 1960, nr 137, s. 6, 1969, nr 162, s. 6; – Tomasz Cybulski, Pływanie i ratownictwo wodne w Częstochowie 1989–2004, s. 25, 26 (praca licencjacka w zbiorach Ośrodka Dokumentacji Dziejów Częstochowy Muzeum Częstochowskiego).

Autor: Paweł Michalski
Żródło: https://encyklopedia.czestochowa.pl/.../plywalnia-przy-ul...
Foto: https://wyborcza.pl/AkcjeSpecjalne/51,155762,23296256.html

,,Merkury” , (Częstochowa) ,

 ,,Merkury” , (Częstochowa) , dom towarowy wzniesiony w I połowie lat 70. XX w. w miejscu wyburzonego → Szpitala Najświętszej Maryi Panny przy al. Najświętszej Maryi Panny (al. NMP). Był to budynek sieci handlowej Domy Towarowe Centrum zaprojektowany przez Józefa Zaborowskiego i Zdzisława Życieńskiego. Oddany do użytku w 1975 „Merkury” odznaczał się nowoczesną architekturą, z trzema poziomami handlowymi, o dwóch wejściach – od strony al. NMP oraz od strony torów kolejowych. Przy wejściu głównym funkcjonował bar (z charakterystycznym malowidłem), po jego likwidacji, na przełomie lat 80. i 90., mieścił się tu krótko sklep firmowy „Baltony”, a następnie apteka. W wyniku przekształceń własnościowych obiekt przejęła spółka pracownicza, dolną kondygnację wynajęto firmie Leader Price, przejętej później przez Tesco. W 2006 obiekt kupiła spółka Polimeni z kapitałem amerykańskim planująca stworzenie w tym miejscu pierwszej w mieście galerii handlowej, z parkingiem i reprezentacyjną fasadą przybliżoną do alei NMP. Plany nie zostały zrealizowane. Kolejno wycofywały się wynajmujące powierzchnię firmy handlowe. W 2012 zaczął funkcjonować (w zdegradowanych architektonicznie wnętrzach) chiński market. W 2017 z najniższej kondygnacji wycofało się Tesco, opustoszał znajdujący się z tyłu budynek biurowy. Internetowy plebiscyt częstochowian przyniósł „Merkuremu” i otoczeniu (handel na schodach z kartonów) niechlubny tytuł najbrzydszego budynku w centrum miasta.



Eliza Kwiatkowska, 10 lat od „zamknięcia” Merkurego, „Gazeta Wyborcza Częstochowa” 2017 (12 V), s. 4–5.

Autor: Andrzej Kuśnierczyk
Źródło: https://encyklopedia.czestochowa.pl/hasla/merkury

Szarwark (od niem. Scharwerk z Schar – gromada, zastęp, tłum: werk - czyn, dzieło),

 Szarwark (od niem. Scharwerk z Schar – gromada, zastęp, tłum: werk - czyn, dzieło), polegał na przymusowym, nieodpłatnym zaangażowaniu miejscowej ludności wiejskiej, wyposażonej w prymitywne sprzęty rolnicze do poprawy, utrzymania i budowy dróg, mostów, przepraw w swojej okolicy. Wraz z umacnianiem się państwa, te obowiązki przeszły na administrację państwową i miast, jednak ludność rolnicza nadal zobowiązana była do utrzymania dróg wiejskich i dojazdowych do pól.


Z tego obowiązku z czasem wynikł przymus bezpłatnego świadczenia pracy na rzecz dworu lub gromady wiejskiej w wymiarze około 32 dni rocznie, egzekwowany urzędowo. Ilość dni i zakres prac na przestrzeni lat ulegała zmianom, ale dopiero w XIX wieku wprowadzono możliwość wykupienia się od szarwarku. Pieniądze stąd pochodzące przeznaczano na utrzymanie dróg lokalnych. Szarwark zniesiono w 1958 roku.
O tym, że istnieje ścisły związek pomiędzy rozwojem państw a rozwojem dróg nie ulega wątpliwości. Również to, że na rozwój dróg znaczny wpływ miała obowiązkowa praca mieszkańców na ich rzecz tzw. szarwark jest niezaprzeczalnym faktem. Szarwark, można powiedzieć, przyczynił się również do powstania współczesnych podatków drogowych gdyż w pewnym okresie wprowadzono zamianę świadczeń pracy w naturze na rzecz opłat (wykupu) od tej pracy by z czasem całkiem zrezygnować z obowiązku jej świadczenia.
Nie był on domeną polską ale praktykowanym działaniem w całym cywilizowanym świecie. Początkowo jedynym sposobem budowy i utrzymania dróg, a w późniejszych czasach doskonałym uzupełnieniem tych prac gdy nie starczało pieniędzy z kasy państwowej na ich wykonywanie przez wyspecjalizowane przedsiębiorstwa. Dlatego z prac szarwarkowych nie rezygnowano nawet w okresie wyżu gospodarczego. Z pracy tej korzystały też kraje bogate takie jak np. Francja gdzie szarwark stanowił w przeliczeniu 30% ogólnej kwoty przeznaczanej na utrzymanie dróg powiatowych.
Po kilku stuleciach od chrztu pierwszego polskiego władcy kraj był rozwinięty nie tylko przemysłowo, rolniczo ale i administracyjnie. Podobnie jak w każdym cywilizowanym kraju gdzie pojawia się dobrobyt do sprawowania skutecznej władzy potrzebna jest sprawna komunikacja. Pierwsze obowiązki drogowe pojawiają się w średniowiecznych wspólnotach opolnych. Za czasów panowania króla Zygmunta Starego (1467 - 1548), ważniejsze arterie komunikacyjne oddawano pod opiekę starostów, którzy wraz z wybraną szlachtą na której obowiązek drogowy spoczywał, sprawowali nadzór, budowali, poprawiali stan dróg przy pomocy podległej, zależnej od nich ludności.
Forma, czas, przeznaczenie była rożna, traktowana dość uznaniowo i decydowali o tym jednostronnie możnowładcy. Należy odróżnić szarwark od pańszczyzny. W miarę kształtowania się stosunków feudalnych, szarwark był również świadczony na rzecz gromady wiejskiej czy gminnej a z czasem uregulowany prawnie, a wywodził się z obowiązku średniowiecznej wspólnoty opolnej dowolnie interpretowanego. Administracja Królestwa Kongresowego w 1816 roku wydała zarządzenie na mocy, którego gminy miały obowiązek utrzymania i budowy dróg w stosunku zależnym od ilości mieszkańców oraz odległości od prowadzonych robót. Wprowadzone zarządzenie napotkało jednak spore problemy min. z powodu słabej organizacji i braku doświadczenia kierowników robót, niedostatecznego nadzoru organów lokalnych jak również w dużej mierze opieraniu się na prawie zwyczajowym, które można było swobodnie interpretować.
Jego wysokość i wykonanie należało do Wójtów. Urząd Wójta był wybieralny, więc restrykcyjne egzekwowanie szarwarku niezbyt korzystnie przekładało się na głosy wyborców i dlatego zakres i jakość wykonania prac szarwarkowych pozostawiała wiele do życzenia. Dlatego kolejne zarządzenie z 1820 roku poparte było już szeregiem instrukcji szczegółowych, można powiedzieć przepisów wykonawczych co przełożyło się w kolejnych latach na poprawę jakości prac szarwarkowych. Zarządzenie to wprowadzało min. Że z 8 dni szarwarku odrabianego z dymu (od domostwa), 4 dni będą pobierane w opłacie pieniężnej liczonej jako 2 dni szarwarku konnego przeliczanego 2 zł za dzień o raz 2 dni szarwarku pieszego liczonego po 1 zł za dzień.
Były to więc pierwsze podatki drogowe wprowadzone w Polsce i wynikały z zamiany szarwarku na gotówkę. Inny artykuł tego zarządzenia określał, że na drogi gminne i wiejskie przeznacza się 2 dni robocze a pozostałe 2 dni na inne drogi z zastrzeżeniem, iż prace te nie mogą się odbywać dalej niż o 1 milę od wsi mieszkańca. Dążono przy tym by w każdym powiecie kierownictwo robót szarwarkowych podlegało specjalnemu urzędnikowi technicznemu posiadającemu władzę i odpowiednie kwalifikacje by prace te jak najskuteczniej i najefektywniej egzekwować i organizować. Rozwój sieci drogowej wymagał ciągłego zwiększania środków na ich prowadzenie dlatego w późniejszym okresie zwiększano zakres i taryfę opłat szarwarkowych dostosowując ją do aktualnych warunków gospodarczych i cen. Stopniowo starano się zamienić świadczenia w naturze na gotówkę by z czasem całkowicie je zastąpić podatkiem drogowym. Niestety takie działania okazały się nieskuteczne gdyż przy wahaniach koniunktury sięganie do kieszeni podatnika nie miało sensu ponieważ przy słabej koniunkturze, często podatnik odprowadzał do kasy państwa mniej podatków niż zakładano. Przykładem może być Ustawa Krajowa galicyjska z 1907 roku, która zniosła świadczenia w naturze na rzecz podatków od osób fizycznych i instytucji korzystających z dróg lub je niszczących. Mimo ustawowego zniesienia szarwarku gminy same oddolnie go wprowadzały gdyż wpływy z podatków były nie wystarczające do utrzymania dróg. Mimo różnic między zaborcami, zwyczaje szarwarkowe wyglądały bardzo przybliżenie.
Młode państwo polskie po odzyskaniu niepodległości z powodu niewystarczających środków swoją gospodarkę drogową również w znacznym stopniu musiało oprzeć na pracach szarwarkowych. Do czerwca 1935 roku szarwark prowadzony był na drogach w oparciu o ustawę o drogach z 1920 roku. A od 16 czerwca 1935 roku zaczęła obowiązywać tzw. „ustawa szarwarkowa”, która rozszerzała zakres tych prac na rowy melioracyjne, budynki gminne oraz zagospodarowanie i zalesianie nieużytków. Na podstawie tych ustaw sporządzano instrukcje szarwarkowe które w sposób szczegółowy określały zakres i normy prac szarwarkowych. I tak np. instrukcja dla dozorców robót szarwarkowych z końca lat 20 XX wieku przewidywała, że świadczenia w naturze winny być wykonywane w akordzie a normy robót przewidywały min. że:
na drogach robotnik pieszy winien wykonać w ciągu 8 godzin:
wykopać w gruncie średniej twardości 6 m3 ziemi,
wykopać i przewieźć taczką przy odległości 25 mb 2 x 4 m3 ziemi,
pogłębić lub oczyścić 10 mb rowu,
wykopać 6 mb rowu,
odarniować 40 m2 skarp,
splantować 50 m2 jezdni lub pobocza.
jedna furmanka konna w ciągu 8 godzin:
przewieźć 4 m3 ziemi na odległość do 100 m,
przewieźć 3 m3 na odległości do 300 m,
przewieźć 2 ½ m3 ziemi na odległości 400 m.
Co ciekawe ciężarem prac szarwarkowych obciążano głównie ludność wiejską. U podstaw takiego podejścia do prac szarwarkowych leżało przekonanie, że Polska jako kraj rolniczy posiada wiele dróg z których korzystają głównie obszary wiejskie i to na nich powinien spoczywać głównie obowiązek ich utrzymania. Według danych statystycznych w okresie międzywojennym ok 70% ludności Polski utrzymywało się z pracy rolniczej. I to głównie wpływy z ich podatków przekładały się na kasę państwową. Jednak dochody rolników zależne od koniunktury nie zawsze były na tyle wysokie by wpływy z ich podatków zapewniły właściwe utrzymanie dróg, dlatego powstawała konieczność uzupełnienie deficytu w kasie poprzez ekwiwalent świadczenia pracy w naturze. Dodatkowo, tak jak zaprezentowano to na „Powszechnej Wystawie Krajowej” w Poznaniu w 1929 roku: cyt. „rolnik pozostaje przez 60 – 90 dni w roku bezrobotny(!), przez co również uszczupla wpływy podatkowe, dlatego posiada dużo wolnego czasu by go spożytkować dla dobra kraju”.
Oprócz ustaw, instrukcji istniało przeświadczenie, iż potencjał szarwarku nie jest w dalszym ciągu do końca właściwie i efektywnie wykorzystywany. Kierownik robót szarwarkowych w powiecie płockim Stanisław Hejke obliczył, iż w samym województwie warszawskim w latach 1926 – 1930 można było poprzez poprawę jakości prac szarwarkowych osiągnąć wpływ o 17 mln złotych wyższe niż osiągnięto. Dawało to stosunek zdolności szarwarkowej do sumy podatków w województwie na poziomie 37% a faktycznie zdolność ta powinna osiągać poziom 60 % i wyższy.
Szarwark nie był idealnym rozwiązaniem do budowy dróg. Jednak w przypadku braku wystarczających środków finansowych stanowił czasem jedyną alternatywę do budowy dróg lub utrzymania ich chociaż na podstawowych poziomie.
Rozwiązanie to wykorzystywano również w Polsce po II wojnie światowej. W początkowym okresie istnienia PRL ustalanie wymiaru szarwarku należało do gromadzkich rad narodowych. Przykładowo w jednej z gmin na tzw. Ziemiach Odzyskanych wymiar szarwarku był następujący: chłop małorolny – 6 dni rocznie, gospodarz mający powyżej 5 ha ziemi – 10 dni, a powyżej 10 ha – 15 dni. Samotna i niepracująca panna zobowiązana była do jednodniowego szarwarku. Pomimo oficjalnego zaprzestania prac szarwarkowych w 1958 roku, władze PRL nigdy nie zrezygnowały z pracy świadczonej w naturze przez społeczeństwo. Przez kolejne dziesięciolecia w epoce Polski Ludowej świadczenie to przetrwało w formie tzw. „czynów społecznych”. Często czyn społeczny zlecany był przymusowo, odgórnie przez władze do prac niekoniecznie istotnych z punktu widzenia gospodarczego a bardziej w celach propagandowych dla budowania tzw. „ducha narodu”. Niejednokrotnie jednak inicjowany przez obywateli przyczyniał się, tak jak wcześniej szarwark, do powstania dróg, które z powodu braków środków finansowych lub opieszałości władz, tylko przy wydatnej pracy świadczonej w naturze przez społeczności lokalne mogły zostać wybudowane.
Źródło: https://www.archiwum.gddkia.gov.pl/pl/a/33366/Szarwark

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Podjasnogórska dzielnica

 Podjasnogórska dzielnica, obszar dzielnicy ograniczony od południa torami kolejowymi Częstochowa–Opole (do dworca Stradom), ul. Pułaskiego, Popiełuszki, ul. 3 Maja, Klasztorną, Wyszyńskiego, Jadwigi, Barbary, Główną, do torów kolejowych.



Najcenniejsze zabytki architektoniczne dzielnicy to klasztor jasnogórski wraz z parkiem klasztornym, kościół pw. św. Barbary (konsekrowany w 1643) wraz z domem nowicjackim oraz zabudowa ul. 7 Kamienic. Ważną rolę spełniają parki podjasnogórskie: park 3 Maja (do 1916 park Stary) i park Staszica. Ich namiastką był park na wschodnim stoku wzgórza jasnogórskiego powstały w latach 40. XIX w. w miejscu projektowanego, lecz niezrealizowanego Rynku Jasnogórskiego. Właściwe założenia parkowe zrealizowane zostały przez Franciszka Szaniora w 1908–09 w związku z Wystawą Przemysłu i Rolnictwa, powstały wówczas następujące obiekty: Muzeum Higienicznego (wg projektu Brunona Paprockiego), Muzeum Przemysłu Ludowego, Zagroda Włościańska, budynek Towarzystwa Akcyjnego „Zawiercie” (później Obserwatorium Astronomiczne, dziś Multicentrum „Zodiak” wykorzystywane obecnie przez Muzeum Częstochowskie). Na terenie parku znajduje się kilkanaście drzew – pomników przyrody. Gruntowną rewitalizację (wg projektu Jerzego Hnata) parki przeszły w 2008, zdobywając w ogólnopolskim konkursie architektonicznym tytuł „Modernizacji roku 2008”. W parku 3 Maja znajduje się pomnik Stanisława Moniuszki (autorstwa Stefana Policińskiego), w parku Staszica popiersia Stanisława Staszica oraz Kazimierza Pułaskiego (autorstwa Jerzego Kędziory), ponadto rzeźba Władysława Rudlickiego przedstawiająca młodą kobietę (z 1910). Atrakcją turystyczną jest Muzeum Górnictwa Rud Żelaza (jeden z obiektów Muzeum Częstochowskiego) z podziemnymi korytarzami, znajdujące się na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Oba parki dzieli al. H. Sienkiewicza, przy niej znajdują się: pomnik ks. Jerzego Popiełuszki (autorstwa Jerzego Kędziory) oraz Grób Nieznanego Żołnierza sytuowany tam w 1925, przebudowany przez artystę Włodzimierza Ściegiennego, a w 1999 przez Adama Myjaka i Antoniego Pastwę). Ciekawa pod względem architektonicznym jest zabudowa ul. 7 Kamienic, przy której znajdowały się dawniej domy zajezdne. Przy tej ulicy przyszły na świat dwie znane poetki: Halina Poświatowska (pod nr. 17) i Ludmiła Marjańska (pod nr. 29). Pod nr. 21 mieściła się – od października 1944 do stycznia 1945 – siedziba Komendy Głównej Armii Krajowej, z dowódcą Leopoldem Okulickim „Niedźwiadkiem”. W dzielnicy znajdują się Wyższe Seminarium Duchowne (w tym budynku także Archiwum Archidiecezji Częstochowskiej im. ks. W. Patykiewicza oraz Muzeum Archidiecezji Częstochowskiej – ul. św. Barbary 41), Szpital Miejski im. T. Chałubińskiego (ul. Bony 1/3) oraz zabytkowy dom drewniany z XVIII w. (ul. św. Barbary 66).

Materiały w zbiorach Ośrodka Dokumentacji Dziejów Częstochowy Muzeum Częstochowskiego.

Autor: Juliusz Sętowski
Źródło: https://encyklopedia.czestochowa.pl/.../podjasnogorska...

Z Poraj. 1912r

 Z Poraj. 1912r

Właściciel fabryki tektury w Klepaczce pod Porajem podwyższył pracownicom swoim stopę zarobkową. W fabryce tej pracuje kilkadziesiąt dziewcząt w wielu 15-18 lat, od 6 ej rano do 6-ej wiecz., mając 15 minut śniadania i godzinę obiadu; zarabiają obecnie po 25 kop. dziennie, a pracujące kilka lat 30 do 50 kop. Zadużo by umrzeć—zamało, by wyżyć! Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_324_1912

Ze szkół w Kamienicy. 1913r

 Ze szkół w Kamienicy. 1913r

W dniu 15 b.m. rozpoczęła się nauka we wszystkich szkołach Kamienicy Polskiej, a mianowicie: w dwuklasowej, gdzie zapisało się 180 dzieci, , w jednoklasowej pod Romanowem 75, w górniczej— 80, czyli razem 286 dzieci. Ponieważ do szkól rządowych przyjmowane są komplety z 60 osób, przeto uczyć się będzie dzieci 260. Według spisu gminnego we wsi jest 300 dzieci w wieku szkolnym, czyli jeszcze 40 dzieci spędzać będzie czas poza szkołą. Jest jednak nadzieja, że i w roku przyszłym przez otworzenie równoległych oddziałów przy miejscowej dwuklasowej szkole w Kamienicy będzie zaprowadzone faktycznie powszechne nauczanie. Dodać należy dla całości, ze ochronka miejscowa kształci około setki dziatwy w wieku przedszkolnym.
Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_254_1913

Strajk na kop. „Klepaczka". 1913r

 Strajk na kop. „Klepaczka". 1913r

Przybyły na kop. ,Klepaczka" główny zawiadowca kopalni Twa „B, Hantke" inżynier Kontkiewlcz, po uprzedniem obejrzeniu robót podziemnych, zawiadomił góralków, że ceny na niektórych robotach będą podwyższone, a na innych pozostaną stare.

Po tem zawiadomieniu górnicy do roboty nie przyszli. Strajkują właściwie górnicy i wydobywacze (tak zw. szlepry) w liczbie około 200. Inni nie przystąpili do bezrobocia. Powodu strajku trudno się dopatrzeć, o ile uważać go za ostateczną broń robotnika. A przecież strajk — to ostateczność. Górnikom idzie o podwyższenie cen akordowych od metra sześciennego wydobytej rudy. Takle podwyżki praktykują się na kopalni stale i nigdy jeszcze z tego powodu do strajku nie dochodziło. Zwykle, gdy szło o podwyżkę, górnicy występowali do zawiadowcy, co wystarczało. Tymczasem o obecnym strajku nikt absolutnie nie wiedział, oprócz miejscowej policji, którą zawiadomili delegaci robotników. Jeżeli się głębiej wpatrzyć w tę sprawę przedstawia się ona dziwnie. Mówiąc tak, bynajmniej nie stajemy po stronie berlińskich akcjonarjuszów. Im też można dużo zanucić, a w pierwszym rzędzie brak odpowiednich maszyn do ściągania wody, wskutek czego bardzo często się zdarzało, te górnicy nie dzień ani dwa, lecz całe tygodnie nie mieli odpowiedniej roboty, gdyż kopalnia była jeśli nie zatopiono, to przetopiona i w ten sposób pracę, którą mogli wykończyć w 2 miesiące, przerobili zaledwie w 3 lub 4 miesiące. Rzecz charakterystyczna: przychodzą górnicy rano i słyszą, że kopalnia zatopiona, czy przytopiona. Cóż robić? po siedzą, pogawędzą i idą do domu. Nikt pretensji nie ma. A przecież takie wypadki mogły być tylko z winy administracji. A ile takich świąt administracja urządziła górnikom?! Ale to drobnostka — któż by o tem dzisiaj pamiętał. Dzisiaj wiemy, że robotnicy sami sobie zrobili święto. Sarni to do prawdy nie do przebaczenia! Jak śmieli coś podobnego zrobić? I oburza się administracji i ma urazę! Zyg. — War. Kamienica—Polska, 2 maja 1913

Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_119_1913