Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 9 kwietnia 2023

Krwawe porachunki rodzinne. Choroń. Poraj 1936r

 Krwawe porachunki rodzinne. Choroń. Poraj 1936r

Do swej rodziny, zamieszkałej we wsi Choroń, gm. Poraj przybyli dwaj szwagrowie, a mianowicie Czesław Kamiński i Władysław Nabiałek , obydwaj zamieszkali w Częstochowie. Prawdopodobnie mieli oni tu do załatwienia jakiś bardzo ważny interes rodzinny, gdyż dyskusja nad sprawami prowadzona początkowo spokojnie, przemieniła się w pewnym czasie w burzliwą kłótnią. W czasie kłótni Kamiński chwycił siekierę i zadał Nabiałkowi silny cios w głowę. Widząc, że Nabiałek zbroczony krwią padł na ziemię, Kamiński opuścił szybko podwórko rodziny, poczem zbiegł w stronę Częstochowy. Ciężko rannego Nabiałka odwieziono do szpitala w Częstochowie, zaś za zbiegłym Kamińskim wszczęła policja poszukiwania.


Źródło: Słowo Częstochowskie : dziennik polityczny, społeczny i literacki. R.6, nr 122 (27 maja 1936)

Dzieje Kamienicy Polskiej ( 1827-1902). Migracje i emigracje.

 Dzieje Kamienicy Polskiej ( 1827-1902). Migracje i emigracje.

W poprzednich artykułach o mieszkańcach naszej wsi, przy okazji omawiania ich profesji, nazwisk i imion, za,stanawialam się nad przyczynami zniknięcia niektórych „na zawsze". Zapoznałam się z dokumentami, które udostępnił mi redaktor naczelny „Korzeni". Pozwolę nieco rozjaśnić te sprawę. Są to: „Kontrola przybywających różnych osób za świadectwami do miasta Łodzi" (z Archiwum Państwowego w Łodzi), „Księga ludności niestałej gminy Kamienica Polska", „Księga meldunkowa gminy Kamienica Polska". Obejmują one lata 1827-1902, a więc spory kawał czasu. Ktoż więc wybywał z naszej wsi do Łodzi? Przede wszystkim tkacze, terminatorzy i czeladnicy tkaccy.

Pociągała ich nie tylko Łódź - ale i Pabianic i Zgierz, i inne miejscowości w łódzkim okręgu włókienniczym. I tak udał się tam Antoni Richter, Karol Baer, Krzysztof i Franciszek Fiedler, Ignacy Kloze, Antoni, Dominik i Jan Cange, Jan Macke, Amand, Kajetan, Karol Cymmerowie, Roman Klinger, Jan Bohner, Ignacy Klar, Józef Knoll i inni. Mieli oni paszporty czasowe wydane przez wójta gminy Kamienica Polska i musieli odnawiać meldunki, stąd nazwiska powtarzają się w aktach wielokrotnie. Były także lata, gdy z Kamienicy do Łodzi i okolic nie wyjechał nikt. Było i tak, że z rodziny wyjechał najpierw np. jeden z braci, a za nim ciągnęli do Łodzi pozostali. Tak było z rodziną Cymmerów czy Cangów. Do „ziemi obiecanej" ciągnęli nic tylko tkacze. Z Kamienicy wyjechało wtedy wiele kobiet w charakterze służących, np. Małgorzata Reinsch, Barbara Prinke, Regina Hartwich, Rozalia Klinger, Teresa Ludwik, Magdalena Cejpin, Wiktoria Roner i in. Przy nazwiskach niektórych kobiet były określenia „wyrobnica", „na zarobek". Była wśród nich Teresa Hofman, której - po krótkim pobycie w Łodzi - „polecono udanie się prostym traktem do miejsca właściwego zamieszkania." Nie zostały podane przyczyny tegoż wydalenia. Fali tkaczy, służących, wyrobnic udających się do Łodzi z nadzieją na zarobek towarzyszyli ludzie przeróżnych profesji. Wprawdzie nie pochodzili oni z naszej wsi - ale pozwolę sobie wymienić ich nazwiska a zwłaszcza zawody, bo są one dla mnie - leksykalnego tropiciela - nadzwyczaj smakowite. Tak więc byt wśród nich Jakub Weysser - komedyjant, Rudolf Erian - rytownik francuski, Carol Nikolaus - formstecker, Piotr Feller, - sztukmistrz, Daniel Rossi - meneżernik, a nade wszystko Wacław Jurksill - powietrzny żeglarz. Większość nazwisk, które „wyszły wtedy do Łodzi" z Kamienicy, już nie wróciły, stąd ich brak w aktalnych spisach ludności wsi. Podobną rolę dla Łódź dla naszych mieszkańców - pełniła z kolei nasza Wieś, do której ciągnęli ludzie z całej dość rozległej tedy gminy - a także z dalszych okolic. Przyciągały ich nasze małe fabryczki tkackie jak np. Ksawerego Cianciary, czy „zespól różnych zakładów" założonych przez Jana Bendę. I tak np. u Ksawerego pracowala i zamieszkała spora rodzina Karfiatów z gm. Huta Stara. Kilku z tkaczy przybyłych do pracy w tej fabryczce pozostało we wsi na stale, jak np. Mikołaj Forc (Forcz), Franciszek Słowikowski z Źarek, Karol Szuster czy Andrzej Kohon, Marianna Sitek. Reszta, po pewnym czasie, ruszyła np. do Częstochowy i dalej a wraz z nimi wywędrowały ich nazwiska, które „tropię" na łamach „Korzeni", np. Weintritty, Mazelany, Miszniaki, itd., itd. Byli to w większości ludzie młodzi, mężczyźni w wieku od 18 do 30 lat. Interesującą sprawą jest - niezwykle nasilony w tych latach - ruch kobiet i mężczyzn utrzymujących się „ze służby". W ciągu dwu lat 1865 i 1866 przewinęło się przez Kamienicę 57 służących a tylko 15 tkaczy. Z tych 57 przy kolejnych meldunkach powtarzają się nazwiska 23 - reszta ode-szła znowu gdzież w świat. Będąc w Kamienicy mieszkali (byli zameldowani) w kilku miejscach. Może to być jednoznaczne ze służbą w tej rodzinie - ale może tylko z przebywaniem. Najwięcej przybyszów pracowało i mieszkało na Bendowiźnie. Był to folwarczek nad Wartą, gdzie Jan Benda założył blich płótna, farbiarnię, młyn i magiel. W roku 1840 nastąpiła licytacja tego majątku, bo nie zdołali Bendowie założyć tam silnej manufaktury tkackiej. Mieszkali tam wprawdzie jeszcze w latach 50. XIX wieku - ale zaczynał się nowy okres Klepaczki. W latach 80. zaożył tam fabrykę tektury Jan Kleberg i powoli Bendowizna przejdzie w Klebrowiznę. Poza Bendowizną sporo ludzi, głównie tkacze z rodzinami, czeladnicy, mieszkało w kasarnach u Ksawerego Cianciary. Wielu było zameldowanych u Michała i Piotra Bednarczyków (stolarz), także u sołtysa Józefa Hazlera czyj u Józefa Dusiela. Powoli rozwijal swoją działalność w Kamienicy Leyzor Kreutzberg - więc i u niego mieszkało wielu utrzymujących się „ze służby". Poza Kreutzbergiem wiele meldunków było w domu Józefa Idzikowskiego, Leopolda Szpigla, Józefa Nowotnego a także Jana, Franciszka i Ferdynanda Walentów. W masie tych ludzi, którzy utrzymywali się „ze służby" i tkaczy pojawiali się także inni. Byli to przede wszystkim Żydzi - handlarze, tacy jak Mosiek Szejn z Pilicy, Wolf Weinberg z Częstochowy czy Herszlik Frenkenberg, który był także farbiarzem. Przebywali we wsi także Żydzi innych profesji, np. Haskiel Broniatowski - guwerner z Częstochowy -najpierw u Leopolda Szpigla, potem u Edwarda Kreutzberga, felczer Szmul Heftler z Częstochowy zamieszkały najpierw u Jana Górala, potem u Jana Łebka. Tenże Hefler przywiódł ze sobą chyba brata Rafała Heftlera - cyrulika. Przewinął się także przez wieś lcyk Szpigel i 16-letni służący Josek Slińczyński. Handlarze zatrzymywali się głównie u Józefa Bielobradka. Ponich i po ich nazwiskach ślad zaginął. Rozwiali się gdzieś w czasie i przestrzeni. Z ciekawych postaci przebywających wówczas w Kamienicy należy wymienić Józefa Rutkiewicza (w innym zapisie Bukiewicza) z gminy Olsztyn -„żołnierza nieograniczenie urlopowanego" - dwu Johanów (Otrąbek i Stedziński) przybyłych z Prus, dwie panny Benda - Emilię i Marię przybyłe także do wsi z Prus. Na koniec należy wymienić Antoniego Kidawę - lat 15, który „wyszedł do powstania". Ten niezwykle nasilony ruch odbywał się głownie między gminami Kamienica, Rudnik Wielki, Choroń, Poczesna, Żarki, Kromołów. W latach 1886-1902 czyli 20, 30 lat później wyraźnie zmienił się przekrój społeczny ludzi meldowanych w Kamienicy i gminie Kamienica Polska. Przede wszystkim pojawili się górnicy. Przybywali z Wyrazowa, Konopisk, Nierady, Będusza, Miedzna, Jastrzębia a nawet spod dalekiego Hrubieszowa - Franciszek Radlak, zaś z pięknej, jako nazwa miejscowa, wsi Ługi-Radły. Nazwiska tych górników to Kowalski, Uflik, Pakulski, Garczek, Sawick i, Materac (!), Frączak, Rębalski, Dudek, Pióro, Kowalewski, Przygoda,Świtała, Ligęza. Większość mieszkała u właściciela kopalni rudy Walentego Zissa (Zisa), przybyłego tutaj ze śląska (urodził się w Praszce). Niektórzy z górników byli zameldowani u Klebera, także u Szczepana Czarnego i Józefa Pilca. Niektóre z tych „nazwisk" osiadły w naszej wsi i wrosły w nią - inne powędrowały gdzieś dalej. Druga znaczącą grupa przybyłą w tym czasie byli robotnicy i robotnice zatrudnieni i zamieszkali u Jana Klebera w fabryce tektury. Byli to ludzie bardzo młodzi (w wieku od 15 do 21 lat). Ich nazwiska to Lula, Wesołek, Chwist, Siwiec. Makuch a pochodzili głównie z Jastrzębia (wówczas w gminie Choroń). W tych latach w „Księdze meldunkowej" jest bardzo niewielu tkaczy.' Zatrzymują się głownie bądź u Ksawerego Cianciary (Antoni ,Józefowicz' Rybak). Gerwazy Rostkowski - siedemnastoletni uczeń tkacki z Pińczowa - zatrzymał się u Karola Wajdermana - potomka Franciszka - „Wiedeńczyka". Trzecią grupą byli „służący", tyle że zmieniły się domy, w których służyli czy mieszkali. Wymienić tu należy Józefa Sitka z Zawady, Wojciecha Bielobradka, Józefa i Waleriana Ficenesów, Jana Ciejpę z Zawady - i oczywiście Jana Klebera, Edwarda Kreutzberga, Ksawerego Cianciarę i tajemniczego dla mnie Jana Pejchla (Pejchel), u którego kilku z nich służyło i mieszkało. Służący pochodzili z Własny. Łyśca, Małego Rudnika, Kusiąt, Nierady, Zrębic, Srocka. Obok służących sporą grupę tworzyli wyrobnicy i wyrobnice - mieszkali u Walentego Kaszy (Śmietanowie). u Józefa Skowrońskiego, u Józefy Hartmana, Józefa Pilca. Tomasza Zemły. Krócej lub dłużej przebywali w owym czasie we wsi piekarze - Ignacy Rychter i Franciszek Lis. Mieszkali u Amanda Walenty. U Wojciecha Bielobradka zaś zatrzymali się młynarze Stanisław Zajączkowski i Władysław Szller. U Józefa Sitka w Zawadzie mieszkał młynarz z Radkowa. Franciszek Opilski. W domu Firmiana Ficenesa przebywał z rodziną kowal Tomasz Jeziorowski. Podobnie jak 30 lat temu przemieszczali się przez wieś żydowscy kupcy. W domu Tomasza Walentka zatrzymali się Herszlik Lipszyc i Icyk Simsel Meryn; w domu Ignacego Kozaka, a potem u jego „naśladowników" - Abram Aba Szwymer; u Karola a potem Adolfa Blaszczyków mieszkał Lewek Frankenberg z żoną Irką. Pojawiają się już w tych latach Merynowie - ale na razie jako penetrujący możliwości wsi. Na stale pojawiają się niewiele później. W „Księdze meldunkowej" gminy Kamienica Polska z lat 1886-1902 znaj-duje się także ślad, że powstała już parafia. Pod nr 134 zapisana jest Marianna Kwiatkowska - lat 40 - z Turzyna jako służąca u proboszcza w parafii Kamienica Polska, a pod nr 161 - Paweł Mizerski - organista. Księga, z której korzystałam, dotyczyła całej gminy a nie tylko wsi Kamienica Polska. Z wielu zapisów dotyczących Borku, Lepisza, Osin, Dębowca. Młynka, Poczesnej wymienię tylko jeden - bardzo smakowity pod względem językowym - w Zawiśnie u Feliksa Sosnowskiego zamieszkał Berek Zakon Fajtel vel Berliński - lal 28 - kupiec spekulant z gminy Koniecpol. Żegnając te czasy - bo w następnym artykule przejdę do lat 30. XX wieku - z przyjemnością notuję, że w tych latach, o których pisałam - wójtem gminy był mój pradziad Franciszek Kuśnierczyk.


Autor: Barbara Kaczkowska (Kraków)
Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr33, R.: X, 2/2000

HASTERMANEK.

 HASTERMANEK.

- Mamo, ratuj! - O rany, utopiec! - Wodnik, hastermanek! Utopca w naszych stronach widziała także babcia Helena podczas wielkiej powodzi na Kamieniczce, gdy była małą dziewczynką. Siedział sobie hastermanek nad szeroko rozlaną rzeką- żywej duszy wokół - trzymając nogi w mętnym, rwącym nurcie (pewnie po to, by ukryć przed ludźmi swoje szpetne,błoniaste stopy). Tak się jakoś dziwnie Helence przyglądał, że aż ją ciarki przeszły i uciekła znad wezbranej rzeki do domu Blachnickich co sił w nogach. Ale to było jeszcze za miłościwego cara Mikołaja Aleksandrowicza II. Czyżby obie te bajeczne postaci - car i hastermanek - odeszły od nas na zawsze jednocześnie? Widać karnieniczański hastermanek poszedł sobie precz później, skoro taplał się sporadycznie w księżym stawie jeszcze w latach dwudziestych, jak to wynika z rysunku taty.
Autor: Paweł Najnigier


A tak widział hastrmana znakomity czeski rysownik Josef Lada (ur. 17 XII 1887 w Hruśicach - zm. 14 XII 1957 w Pradze). Nasz kamienicki hastermanek wywodzi się najpewniej z „pardubickiej" linii wodników, utopców, wasermonów. W czeskiej tradycji hastrman ma cechy ludzkie (mały mężczyzna z dużą głową, z zielonymi włosami, amator fajki) i zarazem żabie (zielona skóra, zielone wybałuszone oczy, błona między palcami). Motyw wodnika popularny jest w czeskich bajkach i baśniach dla dzieci; wodnik jest tytułowym bohaterem powieści Milosa Urbana („Hastrman. Zeleny roman"). U naszych południowych sąsiadów, a także na Górnym Śląsku, traktowany jest bardzo serio. Iga Goral napisała naukowy szkic pt. Mit wodnika obrazowany nazwami barw w powieści Milosa Urbana „Hastrman". Opublikowany został w czeskim wydawnictwie „Legendy a myty ćeskea slovenske literatury", Praga 2008). Jedyny w Polsce pomnik utopca znajduje się w Bieruniu Starym. Ta część śląska nazywana jest także „żabim krajem". Kamienicki hastermanek był równie groźny i pamiętliwy, jak jego śląsko-czescy koledzy. Jedni twierdzili, że miał czerwony, inni że zielony kubrak. Z nogawki spodni wypływała mu woda. Jego ofiarami byli najczęściej powracający z nocnych hulanek podchmieleni osobnicy. (...)
Autor: ab
Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr72, R.: XX 1/2010

sobota, 8 kwietnia 2023

Nauczyciele XIX w. Kamienica Polska.

 Nauczyciele XIX w. Kamienica Polska.

W Archiwum Państwowym w Łodzi dochował się cenny dokument: rozkład składki szkolnej mieszkańców Kamienicy Polskiej z 1824 r. Opiekunem szkoły był wówczas proboszcz parafii koziegłowskiej ks. Stanisław Jasiński, nauczycielem Tomasz Fabiański pochodzący z Tarnowskich Gór (wówczas Georgenberg) na śląsku. W 1825 r. Fabiański wyprowadził się do Krzepic a obowiązki nauczyciela przejął Franciszek: Mader pochodzący z miejscowości Ryczka w Czechach.

Od 1826 r. opiekunem szkoły był ks. Jan Szymański z parafii Poczesna. Po jego śmierci w 1836 r. opiekunem został wójt Kamienicy Polskiej Ignacy Solarczyk, rodem z Gniazdowa Na miejsce Franciszka Madra, który przeniósł się do Huty Starej, przyszedł z Ochędzyna pod Wieruszowem Franciszek Hentschel. W latach 70. XIX w. nauczycielem był Dominik Kapuściński, w latach 90. Teofil Hiller. Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr64, R.: XXVIII 1/2008

Stanisław Krzaczyński ps. „Wolski” (ur. 15 kwietnia 1886 w Kamienicy Polskiej, zm. 2 września 1920 pod Modlinem)

 Stanisław Krzaczyński ps. „Wolski” (ur. 15 kwietnia 1886 w Kamienicy Polskiej, zm. 2 września 1920 pod Modlinem) – podpułkownik żandarmerii Wojska Polskiego. Stanisław Krzaczyński urodził się 15 kwietnia 1886 w Kamienicy Polskiej, w ówczesnej guberni piotrkowskiej Królestwa Polskiego. Przed I wojną światową był członkiem oddziału konnego „Sokoła”. W sierpniu 1914 wstąpił do Legionów Polskich. Był oficerem 2 pułku piechoty. Dowodził 15 kompanią oraz IV batalionem w zastępstwie Bolesława Roji. Uczestniczył w kampanii karpackiej i wszystkich walkach 2 pułku piechoty do lutego 1915. Awansował kolejno na: podporucznika (29 września 1914), porucznika (5 listopada 1914) i kapitana (15 maja 1915). 16 lutego 1915 został ciężko ranny prowadząc półbatalion Legionistów i kompanię Bośniaków do szturmu na Sołotwinę. Leczenie z odniesionych ran i rekonwalescencja trwała dziesięć miesięcy. 6 listopada 1916 pozostawał w stanie żywionych Personalnej Stacji Zbornej Legionów Polskich we Lwowie, jako niezdolny do służby na tyłach. W grudniu 1916 zastąpił porucznika Stefana Żerańskiego na stanowisku oficera placu w Krakowie. 2 maja 1917 został przeniesiony z 2 pułku piechoty do Sądu Polowego Komendy Legionów Polskich w Warszawie na stanowisko komendanta formującego się przy tym sądzie więzienia wojskowego. 11 czerwca 1917 został mianowany referentem w Oddziale „Polska Siła Zbrojna” Generalnego Gubernatorstwa w Warszawie. 15 sierpnia 1917 został zwolniony z Legionów Polskich bez prawa noszenia munduru.


2 grudnia 1918 został przyjęty do Wojska Polskiego i mianowany majorem w piechocie. Od 15 czerwca 1919 do 25 kwietnia 1920 był szefem Szefostwa Żandarmerii Polowej w Naczelnym Dowództwie. 2 września 1920 o godz. 14.30, w czasie podróży inspekcyjnej, utonął w wezbranych nurtach Wisły pod Modlinem. 9 września 1920 w kościele garnizonowym przy ulicy Długiej w Warszawie obyło się nabożeństwo żałobne, w którym uczestniczył ojciec, brat i siostra zmarłego.
30 września 1920 został pośmiertnie zatwierdzony z dniem
1 kwietnia 1920 w stopniu pułkownika, w żandarmerii, w grupie oficerów byłych Legionów Polskich. Stanisław Krzaczyński był także prezesem Komisji Rewizyjnej Polskiego Związku Giełdowego.
W czwartek 26 maja 1932 w Warszawie redakcja „Nowin Codziennych” opublikowała artykuł zatytułowany Galeria „żywych trupów”. Jak „umarł” i „zmartwychwstał” płk Krzaczyński. We wspomnianym artykule przypomniano, że pułkownik Krzaczyński był osobą bardzo popularną w środowisku warszawskim, odegrał aktywną rolę w zamachu Sapiehy i Januszajtisa, wpadł do Wisły, gdy płynął łodzią motorową, a jego zwłok nie wydobyto. Następnie redakcja poinformowała, że „znajduje się w posiadaniu materiałów i niezbitych dowodów”, że pułkownik Krzaczyński żyje, mieszka w Szwajcarii i utrzymuje „kontakt korespondencyjny z kilku wtajemniczonymi osobami w Warszawie”.
Źródło: https://pl.wikipedia.org/.../Stanis%C5%82aw_Krzaczy%C5%84ski

Kamienica po Powstaniu Styczniowym.

 Kamienica po Powstaniu Styczniowym.

Porównanie ksiąg ludności stałej z lat 40. ub. wieku z księgą obejmującą okres od upadku powstania styczniowego do początku naszego wieku daje wyobrażenie o zmianach demograficznych w obrębie tkackiej osady. Księga zaprowadzona po 1864 roku posiada duży format, zapisy po 1869 r. prowadzone są w urzędowym języku rosyjskim. Miedzy kartkami znajdują się rozmaite luźne dokumenty, głównie świadectwa urodzin i zgonów, a także potwierdzenia zawartych , poza Kamienica Polską, związków Małżeńskich. Najwięcej takich dokumentów napływało od burmistrza Łodzi oraz parafii św. Krzyża w tym miescie.

Im bliżej końca XIX wieku, tym więcej śladów bytności kamieniczan w Zawierciu, Hucie Bankowej w Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Żyrardowie. Księga, (...), pozwala śledzić daty przybycia do Kamienicy Polskiej takich rodzin, jak Kidawowie (z Cynkowa), Błaszczykowie (z Siedlca), Dragańscy z Biskupic, Blachniccy z Łojek i Gorzelni, Bieleccy i Rybakowie z Koziegłów, Rudzińscy z Żarek i wiele innych. Osada tkacka była atrakcyjnym miejscem nie tylko dla czeladników tkackich, farbiarzy, bielaczy płótna ale także przedstawicieli innych rzemiosł: cieśli, stolarzy, piekarzy, krawców, młynarzy. Spotykamy także karczmarzy, propinatorów, zegarmistrzów, szewców, murarzy. Ciekawe jest to, że większość piekarzy pochodziła ze Śląska: Sylwester Tomala z Tarnowskich Gór, Juliusz Grossman z Lublińca, Gabriel Sombek z Ostropy (dziś dzielnica Gliwic). Bednarz Piotr Sapota przybył z Niegowej, kowal Józef Skowroński z Kamieńska k. Radomska, młynarz Marcin Salamon z Olesna. Szewstwem zajmowano się w rodzinie Kidawów. Szewcem był także urodzony w Kromołowie Aleksander Berger. Adolf Błaszczyk był masarzem. Krawiec Walenty Łukomski pochodził z Częstochowy, Adam Siedlecki z Warszawy. Krawiectwem parał się pochodzący z Czech Franciszek Dziedzic oraz pochodzący z Rudnika Wielkiego Piotr Bednarczyk. Przedstawicieli fachu kowalskiego i stolarskiego spotykamy w rodzinach Łebków i Fazanów, którzy przybyli tuż zza ówczesnej granicy pruskiej. W pełnej interesujących szczegołów księdze odnajdujemy takie nazwisko pierwszego proboszcza nowo utworzonej parafii Kamienica Polska (wydzielonej w 1869 r. z parafii Poczesna) - ks. Aleksandra Dakowskiego. Ostatni wpisani do księgi (sygn. GmKP 74 r., Archiwum Państwowe w Częstochowie) to Kazimierz Giedryk (syn Adama i Agaty Strzeleckiej) ur. 28 XI 1861 r. i Wincenta Maria Rybicka córka Wincentego i Julii Zajączkowskiej ur. 5 IV 1874 r. Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie", R.VIII, nr.26, 3/1998

W zapiskach wyczytane.

 W zapiskach wyczytane.

Na terenie księstwa siewierskiego i baronatu koziegłowskiego pod zarządem biskupów krakowskich nie wolno byto osiedlać się ludności pochodzenia żydowskiego. Gdy obszar ten po trzecim rozbiorze Polski dostał się pod administrację Prus, jako tzw. Nowy Śląsk (Neu-Schlessien) utworzono dwa cyrkuły: siewierski i pilicki. Król pruski Fryderyk Wilhelm III wydal 5 września 1800 r. edykt gwarantujący ludności żydowskiej swobodę praktyk i zgodę na osiedlenie się w ziemi siewierskiej.

Jak świadczą dokumenty, Żydzi skorzystali z szansy. W aktach ślubów parafii kozjeglowskiej spotykamy Szaję Baumgarta z Żarek (syna Józefa i Hanki), który W 1821 ożenił się z mieszkającą w Kamienicy Teresą Myskowicz, córką Szmulka i Anny Michałówny. Świadkiem był m.in. Icek Myskowicz „rolnik w wsi Kamienica zamieszkały". 30 maja 1821 r. w Jastrzębiu urodził się Josek, syn starozakonnych Iska Aronowicza i Ewy Cherszlikówny. Wpisany został do akt cywilno-religijnych parafii koziegłowskiej. Tego samego roku w Cynkowie Litmer Wolf wziął za żonę Ruchlę Jakubowicz, córkę kramarza z Kłobucka. W latach 40. XIX w. mieszkał w Kamienicy Leyzer Kreutzberg pochodzący z Przyrowa (wcześniej nosił nazwisko Herszlikowicz) z córkami Hayką (wyszła za Szpigla) i Esterką (por. Księga ludności stałej - str. 6). W 1823 r. zmarła w Kamienicy 80-letnia Haja Jakubowiczowa w domu pod nr 18. (ak)

Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr21, R.: VII, 2/1997

1965r. Kariera w rytmie passdoble.