Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 27 listopada 2023

Antoni Rosikoń

 Antoni Rosikoń

Żyję, bo praca nigdy mi się nie znudziła, a kolej, to moja miłość...
Tak w jednym z ostatnich wywiadów podsumowal swe życie 106-letni Antoni Rosikoń, profesor dr inżynier budowy dróg i mostów, specjalista z zakresu zabezpieczeń obiektów kolejowych przed wpływami eksploatacji górniczej. W chwili śmierci byl najstarszym profesorem w Polsce oraz najstarszym mieszkańcem aglomeracji śląskiej.


Urodził się w czerwca 1907 roku w Gródkowie, niedaleko Będzina. Był synem Wojciecha i Heleny z domu Nikodem. Ojciec był kolejarzem, obsługiwał przejazd na linii Ząbkowice-Grodziec. Wojciech pochodzil z Choronia. Jego ojciec, Kacper (zm. 1942 r.) miał trzech synów: wspomnianego Wojciecha, Jana i Franciszka oraz córkę Mariannę. Ja jestem wnukiem Franciszka.
Kiedy ojciec Antoniego otrzymał w spadku pól ojcowizny, przeniósł się do Choronia. Ojciec bardzo chcial ksztalcić syna, ale we wsi szkoly nie byto. Na szczęście byl dwór. Właściciele państwo Bylińscy mieli troje dzieci i wynajmowali nauczyciela ,na kondycję". Na prośbę ojca zgodzili się by Antoni uczestniczył w lekcjach. Gimnazjum im. Romualda Traugutta w Częstochowie (obecnie 11 liceum Ogólnoksztalcące, gdzie jest upamiętniony jako najstarszy absolwent) kończy zdaniem matury w 1925 roku.
Trudne początki wspomina tak: Trafiłem do gimnazjum utworzonego przez upaństwowienie prywatnego Gimnazjum Kożmińskiego. Miałem bardzo slabe przygotowanie z klasy trzeciej Gimnazjum Szudejki (byłem tam tylko przez jeden — ostatni rok istnienia gimnazium). Na okres miałem niedostateczny z pięciu przedmiotów. Ogarnęła mnie apatia. Postanowilem przejść do szkoły tech-nicznej. Nauczyciele machnęli na mnie ręką. Ale w ciągu trzech tygodni przerwy świątecznej, coś — jakieś spotkanie wywarło na mnie wrażenie. Postanowiłem uczyć się intensywniej. Pierwszą osobą, która zauważyla moją zmianę, był nauczyciel łaciny, Rysik [...] .
[...] Dostałem promocję do klasy piątej z jednq poprawką. Wychowawca powiedział do mnie - skoro na półrocze miałeś pięć dwój, to nie wypadalo, abyś dostal promocję bez dwói. I dali mi niedostateczny z polskiego, z którego zawsze miałem dostateczny". Uczy się. Wkrótce udziela korepetycji, oszczędza 550 złotych. A to musi starczyć na pierwszy rok studiów. Wybrał związany z koleją kierunek studiów— Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. W każde wakacje dorabial na kolejne lata studiów, nabierając doświadczenia zawodowego. Dyplom obronił 15 stycznia 1932 roku z wynikiem bardzo dobrym, uzyskując tytuł inżyniera dróg i mostów. Od 1932 roku był pracownikiem PKP — gospodarzem odcinka kolei od Tarnowskich Gór do Chorzowa Batorego. Na kolei było się urzędnikiem, nie była to twórcza praca, ale znalazłem sobie coś w rodzaju poligonu doświadczalnego. To były czasy kryzysu gospodarczego. Górnictwo po raz pierwszy wyszło z propozycją, by całkowicie wybierać węgiel spod torów. Poparłem ten pomysł, ale potem tor i wiadukt trzeba było, podnieść o półtora metra. To był bardzo ryzykowny eksperyment, ale udało się. — wspomina. Już wtedy konstruował różne urządzenia pomiarowe, czym zadziwił Niemców w czasie pobytu w 1935r roku na wystawie w Norymberdze. Okupację spędził w swym rodzinnym Choroniu. Zatrudnił się wówczas w kopalni rudy żelaza w Żarkach, a jego biuro stało się przykrywką do dzialalności konspiracyjnej. Powtórnie zadziwia Niemców, ratując w roku 1942 budowę szkieletowej konstrukcji pieców prażalnych rudy.
Zaraz po wojnie znów dokonywał pionierskich kolejowych wyczynów. Tory przekuwano na prześwit 1524 mm. Przez Katowice szła linia szerokotorowa - opowiada profesor. Dla armii wieziono żywność, w druga stronę m.in. urobek z kopalń. Wyspecjalizowalem się w tym, by w tor rosyjski wplatać tor polski. Chyba już pod koniec lutego 1945 roku węgiel mógł pojechać w głąb Polski.
Osobiście pilotował pierwszy pociąg. Jego inżynierskie osiągnięcia można mnożyć. Pracował przy budowie linii kolejowych, mostów, wiaduktów i innych obiektów. Projektowali rozbudowywał wiele rozwiązań komunikacyjnych w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym i Rybnickim Okręgu Węglowym. Jednak najbardziej interesowała go mechanika gruntów, zwłaszcza na terenach objętych szkodami górniczymi. Stal się specjalistą zapraszanym przez różne kopalnie, które prowadziły wydobycie pod miastami. Z czasem osiągnął taki autorytet, że wykonywano jego polecenia nawet nie pytając, jak do tego doszedl. Pod jego kierownictwem po raz pierwszy przesunięto na szy-nach cały budynek. Miał opinię najwybitniejszego specjalisty w swojej dziedzinie w Polsce. Stworzył Katedrę Budowy Kolei na Politechnice Śląskiej. Później został na tej uczelni dyrektorem Instytutu Dróg i Mostów, ale nie awansował.
Odmawiał wstąpienia do PZPR, twierdząc, że co niedziele chodzi do kościoła i nie może być jednocześnie katolikiem i marksistą. Dopiero nadanie tytułu naukowego Profesora Nauk Technicznych w dniu 25 maja 2001 przez Prezydenta RP bylo zwieńczeniem jego ogromnego dorobku. Pracuje praktycznie do końca. W wieku 100 lat wydaje książkę. Wydanie ostatniej opóźnia operacja wzroku. Nie zdążył... Na czym polegał sekret jego długowieczności. Żył normalnie, nie przestrzegal żadnej diety, nie uprawiał sportów. Ale był zagorzałym piechurem, dużo chodził. Nigdy nie mial samochodu — wolał rower. Ukochał swój Choroń, ukochał Jurę. No i pamięć —wręcz fenomenalna. I do tego ta inżynierska intuicja poparta ogromnym doświadczeniem.
Autor: Jerzy Maszczyk
Źródło: „Trzy Granice. Spisane historie Gminy Poraj”, str 20-21 http://ugporaj.pl/.../3Granice-Historie-Gminy-Poraj-www.pdf 

Jeszcze o poczcie w Kamienicy Polskiej.

 Jeszcze o poczcie w Kamienicy Polskiej.

W celu usprawnienia służby pocztowej Ministerstwo Poczt i Telegrafów wydało zarządzenie, aby urzędy pocztowe starały się o zjednanie odpowiedzialnego przedstawiciela z każdej wsi, który podjąłby się sprzedawać znaczki do listów i utrzymywać skrzynkę oraz przewozić korespondencję w niej złożoną, a z poczty dostarczać przybywającą. Będzie to wspaniałe udogodnienie.

Każdy obywatel bez jakiegokolwiek’ trudu wyśle codziennie swoje pisma i również łatwym i niekosztownym sposobem otrzyma je z poczty: Cieszą się mieszkańcy obwodu pocztowego w Kamienicy Polskiej tą doniosłą nowością. Jedno ich tylko dręczy — to nieodpowiednie umieszczenie agencji w środku wsi Kamienica Polska, zamiast w środku obwodu, w Romanowie, Zarząd gminy Kamienica Polska, sprawca tej niedogodności, nie chce na prawić tego błędu i usiłuje rządzić agencją według własnego widzimisię. Ostatnio naprzykład, naskutek prośby Zarządu Gminy skierowanej do dyrekcji Poczt i Telegrafów w Krakowie, został zmieniony kurs, dowożący pocztę z Poraja z przedpołudniowych godzin na 16-tą z minutami wieczorem, co spowodowało taką okoliczność, że wszelka nadeszła korespondencja musi nocować na poczcie, a sobotnia czekać do poniedziałku, ponieważ agencja III stopnia jest czynną tylko do 17 godziny. Zaledwie zdąży przyjąć i posortować korespondencję do czasu zamknięcia. O rozniesieniu jej przez listonosza niema mowy. Drugą bardzo ważną niekorzyść nastręcza tan fakt, że nie może agencja operować żadną większą sumą pieniędzy ze względu na to, że nie wolno ich pozostawiać na noc w urzędzie. Listy odchodzące przysyła Zarząd Gminy o godzinie 13 jakby nie chciał uznać przepisu regulującego godziny urzędowania agenta. Przy agencji brak jest mieszkania dla jej kierownika, co stwarza bardzo wielki minus znowu przez Zarząd Gminy nieprzewidziany. Mieszkańcy innych wsi, należących do obwodu nie są informowani o wszystkich tych zarządzeniach i zmianach i stąd narażeni są na poważne niedogodności. Mają jednak nadzieję, że nowy włodarz powiatu częstochowskiego, p. starosta Rogowski, rozpatrzy Ich prośbę, wniesioną w początkach października r ub. i sprawę poczty w Kamienicy Polskiej tak ureguluje, jak tego wymagać będzie dobro większości. Źródło: SŁOWO CZĘSTOCHOWSKIE, nr 18, Wtorek d n ia 22 stycznia 1935 r.
 

Teatr amatorski w Koziegłowach. 1935r

 Teatr amatorski w Koziegłowach. 1935r

W ubiegłą niedzielę w godzinach wieczornych staraniem koła rodzicielskiego, na czele z p. Marją Cesarzową i p. Marją Żarnowiecką przy szkole powszechnej w Koziegłowach, odbyło się w sali straży pożarnej przedstawienie amatorskie pt. „Krzywda nagrodzona” Porozińskięj i Nowy Rok 1935 w wykonaniu dzieci szkolnych. Dochód z przedstawienia został prze znaczony na kupno instrumentu muzycznego w postaci basa dętego dla szkoły. W ten sposób pragnienie zabiegliwego o kapelę nauczyciela p. Władysława Kańtocha zostaną w części bodaj zaspokojone. Przedstawienie podobało się licznie zgromadzonej publiczności to też nieszczędziła rzęsistych oklasków dla małych amatorów. Źródło: Słowo Częstochowskie : dziennik polityczny, społeczny i literacki. R.5, nr 18 (22 stycznia 1935)

Kolonia Kurnos, związki z podczęstochowskimi koloniami tkackimi.

 Kolonia Kurnos, związki z podczęstochowskimi koloniami tkackimi.

Na związki Kurnosa z Kamienicą Polską i Hutą Starą A, w kontekście kolonizacji zwracał uwagę Andrzej Kuśnierczyk w 80. numerze "Korzeni", zainspirowany poszukiwaniami Marii Michniewskiej. Śledząc materiały źródłowe można istotnie dostrzec związki mieszkańców tej podbełchatowskiej kolonii z koloniami pod Częstochową. Już pierwsze pokolonizacyjne zapisy metrykalne parafii Kaszewice (właściwej dla Kurnosa), dotyczące małżeństw, przekonują nas o częściowo wspólnym pochodzeniu Kurnosian i Kamieniczan.
W dniu 22 września 1823 r. w Kaszewicach (nr 9/1823) ślubują Ignatz Steiner i Anna Helena Peikert - z Kurnosa. Trzy lata później, w Koziegłowach ślubuje... Franz Steiner (1800-) i Elisabeth Leeder (1802-1845) - z Kamienicy Polskiej. Trzy z czterech wymienionych osób łączy wspólne pochodzenie. Steinerowie i Leedrówna rodzą się bowiem w Kronstadt (ob. Kunštát; parafia loco); dodatkowo Ignacy i Franciszek to... rodzeni bracia. Na marginesie, Franz i Elisabeth Steinerowie osiadają ostatecznie w Kurnosie.


Z parafii Kronstadt pochodzili (na pewno) mieszkańcy Kamienicy:
- Theresia Bittner, żona Franza Wimmera, urodzona w 1793 w Schwarzwasser (ob. Černá Voda) i zmarła w 1856 w Kamienicy;
- Joseph Lerch, mąż Marianny z Polaczków, urodzony w 1807 w Kronstadt (ślub w Pocześnie).
W 1841 r. trafiamy na niespotykaną sytuację. W Kaszewicach ślubują (nr 17/1841) Franciszek Dittrich z Joanną Kunert. Rodzice Franciszka - Anton (1776-1850) i Cecylia z Heidenreichów (1793-1844) - Kurnosianie - mieszkali w trzeciej dekadzie XIX w. w Hucie Starej A. Tu przyszły na świat ich dzieci: Antoni (1820) i Filipina (1826), o czym świadczą zapisy metrykalne par. św. Zygmunta w Częstochowie (odpowiednio nr 74/m/1820 i nr 60/1826). W całej tej sytuacji nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie okoliczność, że zgodnie z treścią aktu ślubu z Kaszewic, Franciszek powinien urodzić się w 1822 r., ale nie w Hucie, lecz... na Morawach (Merotein/Mirotínek)! Potwierdza to odnaleziony przeze mnie wpis z ksiąg metrykalnych parafii Trdkov (niem.: Pürkau) i ta sytuacja - tymczasowego powrotu pary kolonistów do ojczyzny - jest dla mnie nowym doświadczeniem w ramach projektu Huta-Kamienica. Dla uzupełnienia podam, że Joanna Kunert, córka Ignacego i Joanny pochodziła z nierozpoznanej wsi "Galnaw" na Śląsku (w innym akcie - z 1846 r. - brata Joanny Józefa pada nazwa miejscowości Wilczyce i nazwisko matki - Joanna z Zamów).
Rok 1841 obfituje w kolejne niespodzianki. I tak akt małżeństwa nr 22/1841 z Kaszewic informuje nas o ślubie... brata Franciszka, Antoniego Dittricha (*1820). Na próżno szukać jednak w akcie wzmianki o urodzeniu młodzieńca w Hucie! Podobnie jak przy zapiskach dot. Franciszka, odnotowano (tym razem błędnie), że Antoni urodził się w... Merotein. Małżonką starszego z braci Dittrichów została Joanna z Brandtów, pochodząca z Voigtsdorf (Wójtowice) w Kotlinie Kłodzkiej córka Christiana i Julianny z Dinterów. Z tej rodziny Brandtów wywodził się Alfons Brandt (1868-1925), słynny skrzypek, patron szkoły w Kurnosie.
W roku 1847 zmarł w Kurnosie Christoph Fiedler, pochodzący z miejscowości Ritschka (Říčky v Orlických horách), pozostawiwszy po sobie owdowiałą żonę, Theresię Schröfel. Z pierwszą żoną (Theresia Luckem), Christoph miał córkę Mariannę (1818 Ritschka), która w 1844 r. wyszła w Pocześnie za Józefa Langa, a w 1850 r. tamże - za Jana Hertla.
Jan i Marianna małżonkowie Hertlowie około 1860 r. (pomiędzy 1857 a 1860) przeprowadzili się z Huty Starej do Kurnosa. Przy bracie mieszkała w Kurnosie siostra - Eleonora Wiktoria, która w 1858 r. wyszła w Kaszewicach za Franciszka Wendelina Krausa (w 1857 mieszkała jeszcze w Hucie).
W tym czasie w Kurnosie osiedlili się również inni Hucianie: rodzina Alberta i Genowefy z Maitznerów m. Mrazów (Mraz, Mras) - pomiędzy 1852 a 1856; rodzina Jana i Marii z Habigerów m. Hertlów (Hertl) - pomiędzy 1858 a 1860 (rodzice ww. Jana i Eleonory Wiktorii); rodzina Jana i Anny z Langów m. Wedrów (Weder) - pomiędzy 1859 a 1861; rodzina Franciszka Karola i Anny z Treitnarów m. Wedrów - pomiędzy 1859 a 1863; rodzina Antoniego i Teresy ze Schwartzów m. Wedrów - pomiędzy 1862 a 1863; wdowa (?) Franciszka z Treitnarów Portele z dziećmi (aktu zgonu męża Józefa nie znalazłem ani w Pocześnie, ani w Kaszewicach) - przed 1862. Pomiędzy 1872 a 1874 r. do Kurnosa przybyła wdowa Joanna z Portelów Fazan.
W Kurnosie osiedlali się również Kamieniczanie. W kaszewickiej księdze zgonów z roku 1856 odnotowano śmierć urodzonego w Kamienicy Polskiej Jana Hartwicha (1841-1856), syna Johanna Nepomuka Hartwicha (1814 Tanndorf, ob. Jedlová) i Pauliny z Hanusów (1819 Böhmisch Skalitz, ob. Česká Skalice), kolonistów z Kurnosa (ślub zawierali w Pocześnie w 1840 r.). W księdze małżeństw z tego samego roku znajdujemy informację o ślubie wspomnianego wcześniej Antoniego Dittricha (wdowca po Joannie z Brandtów) z urodzoną w Kamienicy Teresą z Batzdorfów (córką zmarłego Józefa i Magdaleny z Leedrów), będącą wówczas na służbie w Słupi (par. Kaszewice; akt nr 15/1856).
Jako ciekawostkę dla genealogów zainteresowanych Truskolasami (w szczególności z częstochowskiego towarzystwa) podam fakt, że 16 listopada 1835 w Kaszewicach Piotr Myzik trzydziestoośmioletni wdowiec po Józefie z Berenców (+17 marca 1835), fryszer, zamieszkały w Smugach, a urodzony w Truskolasach z Łukasza i Marianny ze Zdunków zmarłych w Praszczykach, poślubił osiemnastoletnią pannę Weronikę Pelcel, córkę Józefa i Elżbiety zamieszkałych w Trząsie, urodzoną w "Groszczynicach" w Czechach Cesarstwa Austriackiego... (nr 18/1835)
Autor: Piotr Gerasch
Źródło: http://hutastara.blogspot.com/.../kolonia-kurnos-zwiazki... https://osadnicy.info/.../cmentarz-ewangelicko-augsburski..

Ludność gminy Żarki podpala własne mienie. 1935r

 Ludność gminy Żarki podpala własne mienie. 1935r

Niespotykana rozmiarami plaga pożarów znowu nawiedziła gminę Żarki, położoną niedaleko Częstochowy. W nocy ubiegłej około godz. 21 równocześnie w trzech wsiach tej gminy powstały pożary, którę wyrządziły szkody, sięgające zgórą 100.000 zł. We wsi Wysoka spłonęło 6 domów i 4 stodoły na ogólną sumę 30.000 zł. W osadzie Żarki pastwą żywiołu padło 40 stodół, których wartość oblicza się na 50.000 zł., we wsi Jaworznik, która nosi nazwę „Płonącej wsi” pastwą ognia padło 9 domów, 2 stodoły. Straty wynoszą 20.000 zł.

O ile w pierwszych 2 wypadkach zachodzi podejrzenie, że pożar powstał z podpaienia, to co do Jaworznika, niezbicie ustalono, że miało tam miejsce złośliwę podpalenie. Charakterystycznym jest faktem że luność Jaworznika przyglądała się płonącym domom i nie czyniła niczego, aby choć w części ratować dobytek sąsiadów . W br. jest to już trzeci pożar skutkiem podpalenia w tej miejscowości. Tłumaczy się to tern, że stan moralny i kulturalny tej wsi jest wyjątkowo niski. Obecnie wobec komasacji przeprowadzonej w tej wsi w związku z tern z konieczności opuszczenia zabudowań, ludność puszcza swój dobytek z dymem. Źródło: Słowo Częstochowskie : dziennik polityczny, społeczny i literacki. R.5, nr 125 (1 czerwca 1935)

Rudnik Wielki , Rudnik Mały - nazwiska najstarszych rodów.

 Rudnik Wielki , Rudnik Mały - nazwiska najstarszych rodów.

Rudnik Wielki – aktualnie gmina Kamienica Polska - od momentu powstania wsi przez ok. 260 lat zawsze należał do parafii Koziegłowy. Dopiero w 1911 roku została erygowana przez biskupa Stanisława Zdzitowieckiego nowa parafia w Starczy - wydzielona z parafii w Poczesnej. Wówczas stała tam tylko drewniana kaplica do której w niedziele i święta dojeżdżał z Poczesnej ks. Ferdynand Cichocki (pierwszy proboszcz). W 1919 r. do nowej parafii przyłączono wieś Rudnik Mały a w 1922 r. Rudnik Wielki.Warto przypomnieć, że budowę obecnie istniejącego w Starczy kościoła murowanego rozpoczęto dopiero w 1928 roku a konsekrowano 29 września 1935 r.


Do tego czasu wszystkie dokumenty związane z faktem urodzin, ślubu lub zgonu sporządzane i gromadzone były w księgach kościoła koziegłowskiego Św. Marii Magdaleny i Bożego Ciała, parafii istniejącej już ok. 1402 roku.Pierwotna parafia Koziegłowy od chwili powstania w XIV wieku. „tytułowała się pod wezwaniem Bożego Ciała, aby potem być pod wezwaniem św.Marii Magdaleny na który to dzień odpust w Koziegłowach ustanowiono”.Na terenie Koziegłów jest drugi kościół p.w. św. Barbary, dawniej szpitalny z 1670 r.
Dla poznania historii Rudnika, jego przynależności administracyjnej, informacji o ludziach tu mieszkających księgi parafialne stanowią bezcenne źródło informacji. Będę się powtarzał za istniejącymi na ten temat w internecie opracowanimi, ale wiedzę poniższą „w formie pigułki” chcę dedykować wszystkim tym, którzy nie mieli styczności z genealogią.
Brak podstawowej wiedzy o księgach kościelnych, historii przynależności administracyjnej i parafialnej danej miejscowości utrudnia szukanie korzeni przodków.Zanim wymienię z imienia i nazwiska najstarszych mieszkańców(rody) Rudnika Wielkiego i Małego, kilka więc słów o źródłach z których tą wiedzę czerpałem czyli trochę o „elementarzu początkujących genealogów”.Księgi parafialne obejmują: księgi metrykalne które mogą nosić nazwę: Księga Ochrzczonych(Liber Baptisatorum) lub Księga Urodzonych (Liber Natorum), Księga Zaślubionych (Liber Matrimonium lub Liber Copulatorum), Księga Zmarłych (Liber Mortuorum lub Liber Defunctorum)albo Księga Pochowanych (Liber Sepultorum).Księgi metrykalne w swym charakterze to współczesne Księgi Stanu Cywilnego. Księgi parafialne to również Księgi konsystorskie – materiały bardzo dokładnie dokumentujące działalność parafii (np. powołania i odwołania proboszczów, dokumentacja remontów, zbiórek pieniędzy, uposażenia plebanii, akty darowizn itp.) Wśród ksiąg konsystorskich prowadzone są m.in.: Księga Zapowiedzi, Księga Ogłoszeń parafialnych, bierzmowanych itp.Bardzo pomocnymi stają się również tzw. Alegaty (alegat) – dokument będący załącznikiem, podstawą wystawienia innego dokumentu. To niezmiernie ważna pomoc w momencie, kiedy „urywa nam się ślad” parafiana/ki, który zawarł związek małżeński z osobą będącą członkiem innej parafii. Tam znajdziemy zapis w jakiej parafii zawarł związek małżeński.Gdzie szukać.Obowiązek prowadzenia ksiąg parafialnych wynika z prawa kanonicznego. Księgi metrykalne zaprowadzono w wyniku uchwał podjętych na soborze trydenckim (1545-1563). Najpierw prowadzono księgi ochrzczonych i zaślubionych, później również zmarłych. Obowiązek prowadzenia wykazów parafian to wynik obrad prowincjonalnego synodu Piotrkowskiego z 1607 roku.Pod koniec XVIII w. zaczęto wprowadzać państwową rejestrację stanu cywilnego. Państwo korzystało z rejestracji kościelnej prowadzonej przez proboszczów.W odniesieniu do parafii Koziegłowy i innych terenów objętych zaborem rosyjskim powstała odrębna rejestracja państwowa. Wprowadził ją najpierw w 1808 roku w Księstwie Warszawskim Napoleon (Kodeks Cywilny) a po wcieleniu Księstwa do Królestwa Polskiego w roku 1815 przepisy rejestracji także utrzymano. Na ich mocy każdą księgę sporządzano w dwóch egzemplarzach.W roku 1825 proboszczowie oficjalnie stali się urzędnikami stanu cywilnego i mieli obowiązek sporządzania również duplikatu księgi. Duplikaty te do dziś znajdują się w urzędach stanu cywilnego. Po 100 latach od ich wytworzenia przekazywane są do archiwum państwowego.W przypadku ksiąg koziegłowskich początkowo „obowiązki Urzędnika Stanu Cywilnego gminy Koziegłowy, powiatu siewierskiego Departamentu Kaliskiego sprawował organista Koziegłówczany” Franciszek Majcherczyk.Księgi metrykalne w Koziegłowach – jak i w innych parafiach - pisano początkowo po łacinie. Od mniej więcej 1800 roku do czasu ograniczenia autonomii Królestwa Polskiego - a więc do 1867/8 roku - prowadzone były w języku polskim.

Później wyłącznie w języku rosyjskim aż do I wojny światowej.Język polski w koziegłowskich księgach metrykalnych (i terenach wyzwalanych spod zaboru rosyjskiego) pojawia się ponownie ok.1916/17 roku.Na mocy Kodeksu prawa kanonicznego od 1917 roku oprócz oryginalnej księgi parafie zobowiązane były do prowadzenia duplikatu księgi, który corocznie przekazywano do archiwum kościelnego. Nie mam pewności od kiedy obowiązek ten przestał istnieć.We wczesnych księgach sporządzanych w języku łacińskim najczęściej wpisywano tylko datę chrztu, bez daty urodzenia. Od XVII wieku zaczęto wpisywać również datę narodzin, a w księgach zgonów pojawiała się albo data pogrzebu, albo śmierci (niestety, najczęściej bez wskazania która to z nich). Dodatkowo wpisywano także numer domu, w którym mieszkała zmarła lub urodzona osoba.Na podstawie tych właśnie zapisów sporządziłem zamieszczony niżej wykaz mieszkańców Rudnika Wielkiego i Małego z podaniem numeru domu ich zamieszania.W księgach z tego okresu często wpisywano chorobę będącą przyczyną śmierci, a także wieku zmarłych i zaślubionych, później także wieku osób zgłaszających zgon lub narodziny albo będących świadkami ślubu. To istotne informacje (niestety bardzo często nierzetelne) ułatwiające np. odnalezienie akt urodzenia zgłaszającego po zapisie o jego wieku.Kościelne księgi metrykalne co do zasady przechowywane są „wieczyście” w kancelarii parafii która je wytworzyła. Najpierw prowadzono jedną księgę dla całej parafii, z czasem zakładano księgę dla każdej miejscowości z osobna. Większość zapisów dot. Rudnika Wielkiego i Małego prowadzono w jednej księdze obejmującej równocześnie wszystkie miejscowości Parafii Koziegłowy których skład ulegał częstym zmianom.W 1786 roku parafię Koziegłowy stanowiły miejscowości:

Cynków, Gęzyn, Gniazdów, Jastrzębie, Kamienica, Koziegłowy, Rudniki, Siedlec, Woysławice należących do dekanatu siewierskiego (Księstwo siewierskie - baronat koziegłowski),(Parafia Koziegłowy stan na 1827 rok)
Cynków, Gężyn, Gniazdów, Jastrzębie ,Koziegłowy, Koziegłowy dwór, Osiek kurońskiego, Rudnik mały, Rudnik wielki, Rzeniszew, Siedlec ,Winowno, Woysławice - województwo krakowskie, obwód olkuski, powiat lelowski, dekanat siewierski, oraz Kamienica polska i Klepaczka przynależne również do parafii Koziegłowy, ale administracyjne przynależne do województwa kaliskiego, prowincji wieluńskiej, powiatu i dekanatu częstochowskiego.(Parafia Koziegłowy stan na 1867 rok)
Gężyn ,Jackowizna, Jastrząb (Gmina Choroń), Gliniana góra, Hamernia młyn, Smardzów (Gmina Koziegłowy) , Cynków ,Dąbrówka, Gniazdów, Mzyki, Rudnik mały, Rudnik Wielki, Siedlec ,Wylągi pustkowie – (Gmina Rudnik Wielki) gubernia piotrkowska, powiat i dekanat będziński.(Parafia Koziegłowy stan na 1900 rok)
Gężyn ,Jastrząb (Gmina Choroń), Koziegłowy fol, Pasieka, Pomykacz ,Wojsławice, (Gmina Koziegłowy), Cynków, Dąbrówka, Gniazdów, Koziegłowskie w., Koziegłowy os., Łysa Górka ,Mzyki , Rudnik Mały, Rudnik Wielki, Siedlec, Wylągi (Gmina Rudnik Wielki). Jak wspomniałem księgi kościelne po upływie 100 lat przekazywane są do archiwum państwowego. Zdecydowana większość dokumentów wytworzonych w parafii Koziegłowy przechowywana jest w archiwum Państwowym w Częstochowie przy ul. Rejtana 13.Znajdują się tu niestety tylko akta od roku 1869. Wcześniejsze przekazane były do archiwum w Warszawie a te w czasie powstania spłonęły.Zainteresowanych poznaniem historii Rudnika Wielkiego i Małego kieruję do inwentarza Akt Stanu Cywilnego Parafii Koziegłowy w archiwum częstochowskim - Nr Zespołu 240.W ostatnich latach genealodzy śa świadkami podejmowanych przez archiwa inicjatyw mających na celu digitalizację i udostępnienie za pośrednictwem Internetu elektronicznej kopii aktów metrykalnych. Projekt polega na skatalogowaniu, digitalizacji i udostępnianiu akt umieszczanych następnie na witrynie szukajwarchiwach.pl.Kolejnych – znacznie starszych dokumentów parafii Koziegłowy - należy szukać w Archiwum Archidiecezji Częstochowskiej im. ks. Walentego Patykiewicza w Częstochowie przy ul. św. Barbary 41. Zainteresowanych wykazem odsyłam na stronę naszego Towarzystwa gdzie zamieszczono m.innymi Katalog zdigitalizowanych Ksiąg Metrykalnych – wynik mrówczej pracy ks. dr hab. prof. UR Władysława WLAŹLAKA.Ale i bez udawania się do czytelni archiwów można dotrzeć do sporego zasobu dokumentów dotyczących parafii Koziegłowy poprzez FamilySearch. Link do tej organizacji:https://familysearch.org/search/image/index... największa organizacja genealogiczna z której zasobów korzystają genealodzy całego świata chcący dowiedzieć się o historii swojej rodziny lub dotrzeć do dokumentów źródłowych (m.innymi oryginały ksiąg kościelnych dot. aktów urodzenia, zgonu ślubów) FamilySearch gromadzi, archiwizuje i udostępnia międzynarodowe rekordy historyczne od ponad 100 lat. Jest sponsorowana przez Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Można korzystać z usług FamilySearch i ich zasobów online za darmo.Przywołany wyżej link odnosi się do wykazu dokumentów kościelnych tylko parafii Koziegłowy. Przestrzegam jednak, że w wykazie - zbiorze dokumentów Koziegłów FamilySearch pomyłkowo zamieściła również dokumenty dotyczące parafii Koziegłówki.Analizując księgi parafii Koziegłowy natknąłem się na zapis sporządzony w 1648 rokua więc z początków istnienia wsi vide:
http://www.genealodzy.czestochowa.pl/.../506-rudnik... treści:
"Roku 1648, dnia 18 (nieczytelne) Ja, Jan Gorzkowski, pleban w Koziegłowach, ochrzciłem dziewczynkę nadając jej imię Elżbieta, córkę Katarzyny Florkowej ze wsi Rudnik, ojciec nieznany. Rodzicami chrzestnymi byli Bartłomiej Oczkowski z młyna Oczko, młodzian i Regina Oczkowska, żona Grzegorza Oczkowskiego z młyna Burkacie (Burkat?)".To prawdopodobnie jeden z pierwszych zapisów w Liber Baptisatorum parafii Koziegłowy dotyczący mieszkańca Rudnika.Z lektury akt urodzeń, ślubów i zgonów ustaliłem, że najstarszymi zamieszkującymi Rudnik Wielki i Mały w latach 1780-1815 były rodziny o nazwiskach:
Bakota, Bednarczyk, Bukat, Brdąkała, Churas, Czaja, Cuglewski, Czerwik, Ciuk, Cierpiał, Dzikowski, Filipczyk, Flak, Góral, Górniak, Gorzelak, Hak, Janicki, Jankowski, Jarząbek, Jędrzejewski, Kulawik, Kaczmarczyk, Kapuściński, Kopacz, Kozłowski, Korek, Kotuch, Kot, Kozieł, Kopytko, Kulik, Księżyk, Lachman, Lewkowicz, Liszczyk, Liduk, Majorczyk, Mańczyk, Masłoń, Mastalerz, Morawiec, Matyja, Nowara, Nierobiś, Oborski, Orda, Olszewski, Ordon, Ptak, Paliga, Pełka, Sirek, Sitek, Strąk, Walentek, Wrazidło, Ziembiński, Ziora.Rudnik Mały w 1810 roku miał 23 domy w których zamieszkiwały następujące rodziny:Dom nr 1 - Szczepan Oborski z rodziną
Dom nr 2 - Ziora Tomasz lat 30 + żona Jadwiga nazwisko rodowe Kretówna
Dom nr 5 - Jan Bakota + żona Marianną
Dom nr 6 - Księżyk Jan l.40 + Marianna z Kaczmarzyków l.40
Dom nr 8 - Kopacz Wincenty z rodziną oraz rodzina Mikołaja Płaszowskiego
Dom nr 9 - Góralik Marcin l.30 + Barbara z Niedzielskich l. 22
Dom nr 10 - Ziora Szczepan l.30 +Agnieszka z Mastalerzów l.30
Dom nr 11 - Froch Marcin l. 30 + Agata z Płoszów l. 30
Dom nr 14 - Liduk Tomasz l.30 +Anna Urbanianka l.24
Dom nr 15 - Bakota Jan l.40 + Elżbieta Księżykowa l.26
Dom nr 16 - Aleksy Kot + żona i Zuzanna
Dom nr 18 - Ptak Mikołaj z rodziną
Dom nr 20 - Kulik Bartłomiej l.40 + Tekla Kaczmarzanka l.28
Dom nr 21 - Lis Józef l.40 + Anastazja z Płanetów l.40 oraz rodzina Hak Tomasza
Dom nr 22 - Krol Kasper l.30 + Barbara ze Śmietanów l. 30
Dom nr 23 - Churas Wojciech l.30 + Jadwiga ze Słotów l.30 (moi przodkowie)Rudnik Wielki - posiadał 22 domy, które zamieszkiwali:Dom nr 1 - Lewkowicz Wulf l.40 +Rachela Markówna l.30
Dom nr 2 - Kozłowski Ludwik z rodziną
Dom nr 3 - Słota Franciszek z żoną Marianną
Dom nr 4 - Zajdlig Józef l.30 + Agnieszka z Mościckich l.40
- oraz rodzina Księżyk Jana
Dom nr 5 - Kotuchna Piotr l. 40 + Franciszka z Jędrzejewskich l.25
Dom nr 6 - Wrazidło Stanisław l.40 + Marianna z Maciągów l.20
Dom nr 7 - Sierek Jan l.50 + Rozalia z Lipców l.40
Dom nr 8 - Kopacz Wojciech l.40 + Rozalia z Nowaków l.30
- Kopacz Jan l.30 + Joanna Ziorzyna l.24
Dom nr 9 - Ziembiński Walenty l.40 + Franciszka z Nawarów l.30
- oraz rodzina Piotra Nawara
Dom nr 10 - Gorzelak Wojciech l.40 + Katarzyna W? l.40
Dom nr 12 - Dzikowski Antoni l.30 + Zofia? l.30
- oraz rodzina Księżyk Jana
Dom nr 13 - Kucharski Kazimierz l.50 + Katarzyna z Cuglewskich l.40
Dom nr 14 - Jędrzejewski Maciej l.50 + Marianna z Wywiałów? l.30
- Czerwik Szymon l.40 + Mariannna z Gorzelaków l. 40 S
- oraz rodzina Szymona Jedrzejewskiego
Dom nr 15 - Badora Paweł l.50 + Marianna z Liszczyków l. 30
- Gorzelak Antoni l.40 + Marianna z Dziuków l. 30
- Gorzelak Bartłomiej? + Marianna Kowalczanka l. 40
Dom nr 16 - Kowalski Antoni l.40 + Katarzyna z Lisów l. 21
Dom nr 17 - Dziuk Paweł l.30 + Marianna Kaczmarzanka l.24
Dom nr 18 - Liszczyk Jakub l. 40 + Magdalena Kotuch l. 30
Dom nr 21 - Krawczyk Andrzej l.40 + Katarzyna Łacalewna? l.40
Dom nr 22 - Piotr i Marianna Liszczykowie + rodzina Marcina Strąk
- oraz rodzina Kapuścińskiego Franciszka. Sądzę, w Rudniku Wielkim bardzo ważnym ośrodkiem społeczno-gospodarczym była wówczas karczma. Tu znajdowali odpoczynek nie tylko liczni furmani, ich konie oraz podróżni.To tu odbywały się zebrania wiejskie, wesela i wszelkiego rodzaju zabawy - słowem wielka część barwnego życia społeczeństwa wiejskiego.Karczmy zazwyczaj były własnością albo dziedziczną karczmarza - zwykle z nadania-, lub właściciela wsi, który je wydzierżawiał karczmarzom.W 1810 roku „karczmę w Rudniku prowadził” żyd nazwiskiem Lewkowicz Wulf z żoną Rachelą. Mieszkał w Rudniku Wielkim pod numerem 1.Jak wynika z ksiąg, Lewkowicz był wówczas jedynym mieszkańcem wsi Rudnik Wielki „pisać umiejący”. Kiedy w 1810 roku urodził mu się syn Abram podpisał się imieniem i nazwiskiem – po hebrajsku.Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich T. IX, wydany w latach 1880 -1914 nakładem Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego podaje, że Rudnik Wielki w 1827 roku posiadał 34 domy i 176 mieszkańców a w Rudnik Małym było 31 domów i 189 mieszkańców.Na podstawie ksiąg kościelnych możliwe jest ustalenie z imienia i nazwiska wszystkich mieszkających w 1827 roku w Rudniku Dużym i Małym, ale przyporządkowanie nazwisk do numeru domu jest już niemożliwe. Ksiądz Stanisław Jasiński proboszcz koziegłowski w tym okresie takowych informacji w księgach kościelnych nie podawał..Cytowany wyżej Słownik podaje, że ok. 1880 roku Wieś Rudnik Wielki ma już 46 domów, 436 mieszkaców, 462 morgi roli. Rudnik Mały ma 32 domy, 305 mieszkańców i 301 mórg roli.Na podstawie ksiąg parafialnych sporządziłem zestawienie ludności Rudnika Wielkiego obejmującego lata 1873-91. Wykaz potwierdza dane zawarte w Słowniku i obrazuje powolną, ale stałą tendencję wzrostową liczby mieszkańców Rudnika Wielkiego. Wertując Księgi ludności stałej wsi Rudnik Mały i Rudnik Wielki (sygn.46-54 - Akta gminy Rudnik Wielki II poł. XIX wieku do1945 - można bez problemów sporządzić wykaz istniejących od II połowy XIX wieku aż do lat powojennych domów i ich mieszkańców. Ta bardzo szczegółowa ewidencja umożliwiająca równiez analizę trendów migracyjnych mieszkańców obu wsi.Na koniec wyjątki z lektury Akt Gminy Rudnik Wielki:W 1922 roku Radnymi Gminy są: Jan Lula, Jan Janiec, Antoni Gorzelak, Szczepan Lis, Józef Oleksik, Paweł Cesarz, Antoni Konopka, Kacper Rychlik, Wojciech Nemś, Wadysław Paliga, Aleksy Cesarz.
Wójtem gminy jest Kacper Nawara, sołtysem wsi Rudnik Duży Aleksander Walentek a w Rudniku Małym Teofil Olszewski.Akta Gminy to bardzo interesująca lektura mówiąca m.innymi o wysokości zarobków urzędników ówczesnej gminy Rudnik Wielki, starostwa będzińskiego, województwa kieleckiego.Pensja wójta 300.000 marek, sekretarza - 480.000 Mk, woźnego gminy 96.000 Mk.Był to okres szalejącej inflacji na którą powołali się radni w jednym z pism:„Wobec strasznego skoku w międzyczasie od 1 stycznia do chwili obecnej cen na wszelkie artykuły pierwszej potrzeby pobierane dotychczas przez pracowników gminnych wynagrodzenie nie wystarcza na najwłaśniejsze nawet potrzeby, przeto przedłożono Radzie Gminy uchwalenie podwyższenia dla pracowników gminnych wynagrodzenia o 100% dotychczasowych poborów od 1 lipca 1922 roku”. Woźny gminny zagroził odejściem i podwyższono mu uposażenie od 1 lipca 1923 roku na 100.000 Mk..Wyciąg z zeszytu kasowego Dozoru Szkolnego gminy Rudnik Wielki na 1923 rok kalendarzowy:

„Marianowi Kolasięskiemu nauczycielowi z Rudnika Wielkiego na opał szkoły w Rudniku Wielkim na rok szkolny 1923 171.000 marek.
na utrzymanie czystości w szkole 35.000 marek.
na oświetlenie i materiały piśmienne na cały 1923 rok 15.000 marek.
Opiece szkolnej w Rudniku Wielkim a,canto remontu budynku szkolnego (postawienie pieca w klasie tejże szkoły) 200.000 marek.
Marianowi Kolasięskiemu, nauczycielowi w Rudniku Wielkim dodatek drożyźniany od Gminy na 1923 rok kalendarzowy - 16.600 marek.


W Uchwale nr 9 z 1923 roku: „Rada Gminna jednogłośnie wyraża swoją opinię na wydanie mieszkańcowi wsi Rudnik Wielki Józefowi Zemła tytułem zwrotnej pożyczki jednego metra jęczmienia i pół korca owsa na zasiew wiosenny, stosownie do wniesionego przez niego do Urzędu gminy Rudnik Wielki w dniu 14 marca 1922 roku zgłoszenia”. Źródło http://genealodzy.czestochowa.pl/.../469-rudnik-wielki... Opracował p.Florian Huras

Dr. Juliusz Kalinka naczelnik powstańczy Częstochowy w roku 1863

 Dr. Juliusz Kalinka naczelnik powstańczy Częstochowy w roku 1863

Tej pięknej postaci zasłużonego budziciela życia umysłowego w dawnej Częstochowie, obywatela, który w ciągu jedenastoletniego swego pobytu w naszem mieście działał czynnie i twórczo na wszystkich polach pracy społecznej i wreszcie naczelnika powstańczego miasta w tragicznym roku 1863, postaci doszczętnie zapomnianej, zasypanej grubym popiołem niepamięci słusznie należał się akt restytucji. To też p. Halina Laskowska za naszkicowanie wprawdzie bardzo sumarycznej sylwetki dr. Kalinki na publicznem posiedzeniu Towarzystwa Popierania Kultury Regjonalnej zasługuje na wyrazy szczerego uznania. Dr. Juljusz Kalinka urodził się w Bolechowicach pod Krakowem w roku 1821, jako drugi syn sędziego trybunału krakowskiego. Kraków wówczas był jeszcze wolnem miastem i rządził się własnemi prawami.

Był on niejako ostatnim szczątkiem potężnego, niegdyś niepodległego państwa, rozebranego przez wrogie potencje. Miał on trzećh braci Aleksandra, adwokata, który osiadł w Kielcach, Walerjana i Kazimierza. Z 4-ch braci Kalinków szczególnie szeroko zasłynął Walerjan Kalinka, znakomity autor „Ostatnich 1st panowania Stanisława Augusta”, „Sejm u Czteroletniego ” i wielu innych prac, agent dyplomatyczny Rządu Narodowego w Sztokholmie, który wkrótce po upadku powstania przywdział sutannę. Wszyscy czterej bracia byli zapamiętałymi niepodległościowcami. Juljusz Kalinka po ukończeniu wydziału medycznego osiadł w roku 1843 w Kielcach, gdzie o kilka lat wcześniej osiedlił się jego starszy brat Aleksander, który w roku 1846 wmieszany był w tragicznie zakończony spisek ks. Ściegiennego. Dr. Juljusz Kalinka stosunkowo pomyślnie wyszedł z grożącej mu katastrefy. Został on przesiedlony w głąb kraju i w r. 1851 przybył do Częstochowy, gdzie w kilka miesięcy potem został mianowany zastępcą ówczesnego lekarza miejskiego dr. Wizenberga, wielce zasłużonego miastu, jako inicjator budowy szpitala N. Marji Panny. Był to już wówczas człowiek stary, sterany wiekiem i ciężką pracą i cały ciężar obowiązków i odpowiedzialności spadł na dr. Juljusza Kalinkę, tembardziej, że w Częstochowie w latach tych szalała epidemja cholery, zbierającej obfite żniwo śmierci. W roku 1853 dr. Wizenberg uległ ciężkiemu atakowi paraliżu i stanowisko lekarza miejskiego objął dr. Kalinka. Autor niniejszego sprawozdania miał sposobność niejednokrotnie rozmawiać o dr. Kalince z ludźmi starszej generacji, którzy bądź osobiście go pamiętali, lub znali z opowiadań rodziców. Do tej drugiej kategorji należał zmarły w roku 1926 inż. Peszke, pasierb założyciela i długoletniego właściciela apteki na Nowym Rynku Wendego. W tej to aptece dr. Kalinka był codziennym gościem. Wspomniany przez p. Laskowską dom na Nowym Rynku, kupiony na własność przez dr. Kalinkę, jest drugim od ulicy Narutowicza domem. Dr. Kalinkę doskonale pamiętał zmarły przed 8 laty starszy felczer bp. Jakub Broniatowski, który pod jego kierowaicwem stawiał pierwsze kroki na polu zawodowem i z jego polecenia w roku 1863 przewoził tajne papiery do Krakowa. Przeszło 80 letni już starzec z rzewnym sentymentem wspominał dr. Kalinkę, charakteryzując go, jako; człowieka niezwykłe ofiarnego, prawdziwego arystokratę umysłu i serca. Powróćmy jednak do prelekcji p. Laskowskiej, która dość szczegółowo scharakteryzowała usiłowania dr. Kalinki wzniecenia pewnego ruchu umysłowego w sennej wówczas Częstochowie, a w szczególności jego zabiegi nad stworzeniem w Częstochowie czytelni i resursy obywatelskiej. Zbliżały się jednak wypadki 1862 63 r. Wicher dziejowy zaczął dąć na martwą sadzawkę częstochowską. Dr. Kalinka staje na czele ruchu patrjotycznego w Częstochowie i organizuje na Jasnej Górze nabożeństwo za pięciu poległych. Ze służby miejskiej ustąpił on w dn. 23 marca 1861 r., otrzymując na odchodne podziękowanie za wzorową służbę od inspektora generalnego służby zdrowia. W tym przełomowym momencie swego życia był on powtórnie żonaty. Pierwszą jego żoną była młodo zmarła Joanna z Kurnatowskich, drugiej żonie było na imię Wiktorja. W 1862 r. został on wybrany pierwszym prezesem Rady Miejskiej, powołanej do życia dekretem margrabiego Wielopolskiego. W roku 1863 zbierał on podatek narodowy w powiecie częstochowskim i wieluńskim. Jego prawą ręką był urzędnik kolejowy Stawecki. Tytułem uzupełnienia prelekcji p. Laskowskiej warto za znaczyć, że dr. Kalinka, jako mąż zaufania Rządu Narodowego, w okresie, gdy pewien odcinek kolei Warszawsko-Wiedeńskiej tuż za Częstochową w kierunku Zawiercia znajdował się w rękach powstańców, wydawał osobom wyjeżdżającym z Częstochowy przepustki na przejazd koleją, honorowane przez powstańców. To podwójne życie dr Juljusza Kalinki, który w dzień odwiedzał chorych, a po nocach przyjmował emisarjuszy powstańczych i utrzymywał stały kontakt z Krakowem i Warszawą, skończyło się w czerwcu 1863 r. Po klęsce oddziału pułk. Przybyłowicza i por. Kajetana Kraszewskiego, bratanka znakomitego pisarza, przejęte zostały niektóre listy dr Kalinki i pewnej nocy czerwcowej dr. Kalinka,, uprzedzając niechybnie grożące mu aresztowanie, potajemnie opuścił Częstochowę i wyjechał do Galicji. Kilka miesięcy, spędził on w Krynicy, ratując nadwątlone zdrowie. Po powrocie z Krynicy został sparaliżowany i zmarł 19 marca 1864 r Władze rosyjskie na krótko przed jego śmiercią rozkazały mu wrócić do Częstochowy pod groźbą konfiskaty domu, który tymczasowo został zajęty przez wojsko, i dopiero pod koniec 1863 roku ze względu na jego ciężką sytuację finansową uchyliły konfiskatę i zezwoliły na wysyłanie mu do Krakowa stałego zasiłku w wysokości 60 rb miesięcznie. Tak przedstawiają się koleje życiowe tego człowieka, który zasłużył sobie na dobrą pamięć częstochowian. (m. f.) Źródło: Słowo Częstochowskie : dziennik polityczny, społeczny i literacki. R.5, nr 43 (21 lutego 1935

1965r. Kariera w rytmie passdoble.