1968r. Olsztyński slalom z przeszkodami. Na codzień Olsztyn cichy jest i spokojny. Autobus MPK zabiera z przystań ku nielicznych pasażerów, z rzadka przejeżdża przez rynek inny pojazd. Czasem usłyszy się dźwięczące u sanek dzwonki, zaskrzypi śnieg pod czyimś spiesznym krokiem... Jest biało, pięknie i cicho. . Dopiero w niedziele Olsztyn zrzuca powszedni spokój, wita świąteczny dzień rozbawionym gwarem przybyłych turystów. Śpiący rynek wypełniają po brzegi samochody małe i duże, prywatne i z zakładów pracy. Mieszkańcy różnych miast Śląska przyjeżdżają tu po kilka godzin wypoczynku. Podczęstochowskie wczasowisko od wielu lat spełnia rolę miejscowości atrakcyjnej również zimą. Amatorzy jazdy na sankach i nartach szukając dogodnych dla siebie terenów wykorzystują wszystkie olsztyńskie pagórki. — Miejsca jest dosyć, można wybierać — mówi Stanisław Warkiewicz, przewodniczący komisji kulturalno-oświatowej przy Radzie Zakładowej zakładów ,,Koszutskiej”; który przyjechał z osiem- dziesięcioosobową wycieczką pracowników z zakładu. — Ale brak jest porządku.
Nie ma właściwie wyznaczonych torów zjazdowych. Ci, co jada z góry, wpadają na wchodzących pod górę, powstaje bałagan. Sam musiałem się wszystkim zająć. Wyznaczyłem drogi, bo przecież w tym rozgardiaszu o wypadek nietrudno. Wydaje mi się, że częstochowscy działacze sportowi mogliby się tą sprawą zalać. To przecież sprawa wypoczynku Wielu tysięcy ludzi... Do Olsztyna przyjechały tak że dzieci pracowników ZGH „Sabinów”. 60 maluchów od rana uwija się na sankach pod opieką dorosłych. Tu dopiero widać, ile zdrowej radości może dostarczyć taka prosta zabawa. jak jazda na sankach. Zapewniają o tym wesołe okrzyki i roześmiane oczy. Przewodniczący Rady Zakładowej Bogusław Nowakowski już przed kilku dniami zamówił w gospodzie „Pod Zamkiem” obiad dla uczestników wycieczki. Teraz widać znad talerzy tylko zaczerwienione uszy. Obiadowe porcje szybko znikają ze stołów. Nic dziwnego, po takiej zabawie! Po Obiedzie zaś — kulig. Na przedzie duże sanie zaprzężone w parę koni, naturalnie z dzwoneczkami, ą za nimi sznur małych’ saneczek — I w drogę po zaśnieżonym Olsztynie! Częstochowskie Zakłady Metalowe nie dysponują własnym pojazdem, ale wynajęto autokar z „Gromady” i 55 dzieci mogło wyjechać w niedzielę do Olsztyna. Za wozem osobowym sunęły wyładowane sprzętem sportowym dwa żuki. I tu również opiekunem wycieczki — przewodniczący Rady Zakładowej Ryszard Czerw. — Wyprawa udała s!ę znakomicie — stwierdza — ale mieliśmy kłopoty w gospodzie. Restauracja „Pod Zamkiem” jest stanowczo za mała. Nie może obsłużyć wszystkich niedzielnych gości, trzeba długo czekać, nie jest tu nazbyt czysto. Przecież to nie pierwsza zima i nie pierwsza niedziela, kiedy do Olsztyna przyjeżdżają turyści. Mankamenty na pewno znane są od dawna. Dlaczego nic się nie robi, żeby je zlikwidować? Przecież każda turystyczna niedziela, to źródło poważnych dochodów dla spółdzielczej gastronomii. Niestety, nikt tego nie wykorzystuje, a turyści narzekają. Jeszcze słońce oświetla olsztyńskie pagórki, jeszcze zabawa w pełni, ale zimowy zmrok zapada szybko. Zaczynający się o godz. 14 kulig jest ostatnią imprezą w programie dzisiejszego dnia. Pewnie najbardziej atrakcyjną, wszyscy jednak żałują, że zaraz potem trzeba wracać do Częstochowy. Na razie jadą drogą w kierunku zalewu...
Powroty do miasta nie sprawiają kłopotów wycieczkom przybyłym własnymi pojazdami. Gorzej wygląda sprawa powrotu pasażerów MPK. W autobusach tłok psujący radość całodziennej zabawy. Należałoby pomyśleć o uruchomieniu w niedzielę i święta dodatkowych wozów w ciągu całego dnia. Kłopotliwe są bowiem także dojazdy, a powroty zaczynają się już o godz. 13. Jako najbardziej pojemne, najlepiej nadawałyby się dla niedzielnych turystów przegubowce. Wygoda podróży zwiększy znacznie atrakcyjność wypraw do Olsztyna. Pozostaje sprawa zaopatrzenia. Chodzi głównie o ciepłą strawę. Niekoniecznie musi je dostarczać miejscowa gospoda. Przynajmniej na razie. Niedzielne potrzeby mogłyby zaspokoić organizowane doraźnie stoiska wyposażone w kuchnie przewoźne, sprzedające np. gorący bigos, flaczki lub kiełbasę z rożna. Pole do popisu dla Zakładów Gastronomicznych. MHD, PSS oraz GS. Olsztyn jest atrakcyjny z na tury rzeczy. Gościnnie przygarnia turystów ze wszech stron. Szkoda, że drobne niedopatrzenia zakłócają śnieżnobiałą radość. (ad. Źródło: Gazeta Częstochowska, 1968, [R. 13], Nr 3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz