Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 26 grudnia 2022

DOM WODOCIĄGÓW.

 DOM WODOCIĄGÓW. Trzypiętrowy budynek administracyjny i mieszkalny, wzniesiony został przez amerykańską firmę Ulen and Company w latach 1926–27, u zbiegu ulic Strażackiej (w 1931 r. ta część została przemianowana na Katedralną) i Ogrodowej. W różnych latach dom posiadał adresy: ul. Katedralna 2, później Ogrodowa 15, od 1936 r. Orlicz-Dreszera 15, potem Armii Ludowej 15 i ponownie Ogrodowa 15. W latach 30. XX wieku dom, obrośnięty dziką winoroślą, otoczony był ogródkami: mniejszym od ul. Ogrodowej – z fontanną w ozdobnym basenie, i większym od ul. Katedralnej, z altaną i żywopłotem. Jak wspomina Robert Bankiewicz, który mieszkał tu w dzieciństwie: Dom był naprawdę piękny, mówiono wtedy – najpiękniejszy w mieście (...). Drzwi wejściowe były paradne, w nich belgijskie szybki rozszczepiały światło na tęczowo (...), schody do dwóch pięter krył czerwony chodnik mocowany cienkimi prętami.


Na parterze znajdowały się pomieszczenia biurowe i gabinet dyrektora przedsiębiorstwa, na I, II i III piętrze mieszkania były zajęte głównie przez pracowników wodociągów. Do 1939 r. mieszkały tu m.in. rodziny: Kazimierza Knauera, dyrektora Wodociągów Częstochowskich, Jana Szczodrowskiego, prezydenta Częstochowy, Dominika Zbierskiego, dyrektora Gimnazjum i Liceum im. R. Traugutta, senatora II Rzeczypospolitej, Stefana Bankiewicza, urzędnika Zarządu Miasta, później Wodociągów. Podczas okupacji niemieckiej w kamienicy zlokalizowany był punkt kontaktowy konspiracji Związku Walki Czynnej – Armii Krajowej. Od jesieni 1944 w mieszkaniu na III piętrze odbywały się zajęcia dla studentów Wydziału Prawa tajnych kursów akademickich. Po 1945 r. mieszkali tu nadal przedwojenni lokatorzy, znajdowały się biura Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. W latach 60. dyrekcję i biura Wodociągów przeniesiono na ul. Jaskrowską. W budynku przy ul. Katedralnej mieścił się Zarząd Dróg i Mostów. W maju 1985 r. gmach przekazano miastu. Obecnie znajdują się tu mieszkania lokatorskie. Autor: Juliusz Sętowski Źródło; Jasne, że Częstochowa, nr 59 / styczeń 2017

Zwyczaje kolędnicze.

 Zwyczaje kolędnicze. Niegdyś, począwszy od drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia aż do 6 stycznia386, po wsiach i miasteczkach zagłębiowskich chodzili kolędnicy. M. Federowski tak opisał ten zwyczaj: Po Bożem Narodzeniu poczynają się wszelkiego rodzaju kolędowania. Więc naprzód, począwszy od samych świąt, pastuszkowie ze wsi chodzą od chaty do chaty, śpiewają pieśni kolędowe, a opatrzeni drobnym datkiem idą dalej, dopóki nie obejdą wszystkich gospodarzy. Następnie […] proboszcz miejscowy wyrusza po kolędzie […]. Również w tym czasie po małych miasteczkach wieczorami żaki obchodzą wszystkie domostwa z gwiazdką387.Pod koniec XIX wieku w Zagłębiu Dąbrowskim oprócz pastuszków i kolędników z gwiazdą spotkać można bylo grupy oprowadzające na powróśle parobka okręconego grochowinami, który głosem naśladował niedźwiedzia. Niedźwiedź chodził w towarzystwie umorusanych węglem i sadzą, ubranych w łach - many kolegów udających Cyganów. W okolicach Sławkowa niedźwiedzia udawał chłopak odziany w kożuch przewrócony włosem na wierzch.


Niedźwiedź prowadzony był na łańcuchu przez grupę, w skład której wchodzili: kominiarz, Cyganka, Cygan grający na akordeonie, dziegciarz, konie, diabeł z ogromnymi widłami oraz postać zwana Macidulą ubrana w postrzępione łachmany388. Wszyscy przebierańcy mieli twarze zasłonięte maskami. Grupa wchodząc do domu mówiła, że zdychają im konie i proszą o jakiś dar. Po zakończeniu obchodu domostw z niedźwiedziem za zebrane datki kupowano alkohol i urządzano wspólną zabawę389. Jeszcze przed II wojną światową w Zagłębiu Dąbrowskim od św. Szczepana do Trzech Króli chodzono z szopką. Najczęściej byli to chłopcy niosący szopkę wykonaną z drewna, ewentualnie z tektury, ze słomianym dachem. We wnętrzu szopki umieszczano gliniane lub drewniane postacie Marii z Dzieciątkiem, Józefa, pastuszków i Trzech Króli. Wśród postaci ruchomych występował również Krakowiak, czarownica robiąca masło, diabeł, śmierć i dziadek z woreczkiem390. Za powinszowania i śpiewanie kolęd391 dzieci otrzymywały słodycze lub niewielkie sumy pieniędzy. Jeden z badaczy kultury Zagłębia Dąbrowskiego, J. S. Ziemba, w artykule zamieszczonym w „Wiśle”, podaje taki oto opis grupy kolędników z szopką: Szopka jest to mniejszy lub większy przyrząd w kształcie dom - ku z wieżyczkami: środkową, większą i bocznymi mniejszymi. W domku tym w głębi przedstawione jest Narodzenie Pańskie, niekiedy bardzo gustowne i ze smakiem urządzone; na froncie jest scena dla występu lalek, przedstawiających różne typy miejscowe i okoliczne […]. Z szopką chodzi kilku parobczaków lub chłopiąt, z których każdy ma przeznaczone zajęcie, mianowicie dwóch używa się do noszenia szopki na pasach i śpiewania kolęd, jeden do mówienia i śpiewania piosenek za lalki, które występują, trzech grajków (zwykle grają na „harmoniji”, skrzypcach i flecie) i jeszcze para pomocników392 . Grupy kolędników z gwiazdą obchodziły domy jeszcze w latach 60. i 70. XX wieku. Było to najczęściej dwóch lub trzech małych chłopców ubranych w kożuchy, z których jeden niósł ruchomą gwiazdę na kiju. Gwiazda wykonana była z przetaka oklejonego bibułą oraz papierem, w środku którego umieszczano palącą się świecę. W okolicy Sławkowa grupę takich kolędników nazywano pastuszkami. Pastuszkowie nieśli ze sobą gwiazdę, a czasem i prowadzili kozę, czyli wykonany z drewna łeb kozy z ruchomą szczęką osadzony na drewnianym kiju. Jeden z kolędników, chodząc na czterech nogach, trzymał kozę, która „skacze po izbie, goni i bodzie obecnych”393. Kolędnicy z kozą śpiewali kolędę, składali życzenia i mówili: „Moje Państwo, zdycha koza, dajcie kozie na lekarstwo”394. Koza wówczas się przewracała, a „jak koza się przewróciła, to trzeba było dać pieniądze, bo inaczej koza by dalej leżała”395. Za powinszowania otrzymywali najczęściej słodycze i drobne datki pieniężne. W badaniach prowadzonych w latach 70. XX wieku396 informatorzy wspominali jeszcze o chodzeniu z kłapacem. Jeden z chłopców nakryty był płachtą lub kożuchem, z przodu „sterczała głowa ośla wykonana z drzewa, której pysk był tak skonstruowany, że za pociągnięciem za sznurek czy ka - wałek rzemienia przyczepiony do dolnej części pyska, kłapał”397 . W powiecie myszkowskim i zawierciańskim chodzili kolędziorze – dorośli mężczyźni lub starsi chłopcy odgrywający sceny z narodzenia Jezusa, a także śpiewający kolędy w towarzystwie muzykantów. Najczęściej poprzebierani byli w różne postacie z historii o królu Herodzie i kolędowali nie tylko na terenie własnej wsi, ale również sąsiednich398. S. Ciszewski wspomina, iż w tym samym czasie, co kolędnicy, chodzi grupa Herodów399 : Są to młodzi chłopcy poprzebierani w kostiumy z kolorowego papieru […]. Bywa ich zwykle czterech: jeden w papierowej koronie reprezentuje króla Heroda, dwóch innych z drewnianymi pałaszami jego marszałków, a ostatni ubrany w koszulę i papierową infułę anioła400 . Zwyczaj chodzenia Herodów401 – najokazalej prezentującej się grupy kolędniczej w Zagłębiu Dąbrowskim – powszechny był jeszcze w połowie ubiegłego stulecia402. Była to grupa starszej młodzieży i dorosłych nazywana także marszołkami lub Heródami403, chodząca po domach i odgrywająca przypowieść o niegodziwym królu Herodzie404. W jej skład wchodziło niekiedy nawet dwanaście405 osób, ale nie mogło w niej zabraknąć postaci króla Heroda, marszałka, Turka, Żyda, śmierci, anioła i diabła. Czasami do grupy dołączał ułan bądź jeszcze jeden marszałek, pojawiał się również ksiądz, grabarz oraz ministrowie. Za inscenizację widowiska otrzymywali jajka, kiełbasę, ciasto, wódkę lub pieniądze. Od Nowego Roku do Trzech Króli zagłębiowskie domy obchodzili Trzej Królowie. Byli to starsi chłopcy ubrani w długie stroje przypominające szaty królewskie. Często wykorzystywano do tego celu narzuty i kapy z łóżek. Na głowie mieli papierowe korony, które mogły być ozdobione sreberkiem bądź złotkiem. Trzej Królowie śpiewali kolędy i wygłaszali rymowane teksty życzeń, za co otrzymywali pieniądze lub alkohol. Niewiele zachowało się zwyczajów kolędniczych do czasów współczesnych. Pod koniec lat 80. i na początku 90. ubiegłego wieku w Sosnowcu istniała grupa herodowa w dzielnicy Zagórze. Powstała przy klubie osiedlowym Tip-Top i była inicjatywą jednego z mieszkańców. Grupa ta obchodziła domy przez kilka lat z rzędu. Jednym z powodów z jakich zaprzestano kolędowania, była, jak mówi jeden z kolędników: „niechęć mieszkańców do wpuszczania ich do domów”406. Sosnowiecka tradycja Herodów odrodziła się w 2013 roku. Wówczas dzięki wsparciu Zagórskiego Stowarzyszenia Regionalnego „Pakosznica” powstała, składająca się z podopiecznych Zespołu Pieczy Zastępczej sosnowieckiego MOPS-u, grupa herodowa. Nie jest to grupa spontanicznie tworzona przez społeczność, lecz teatralna. Przedstawia wprawdzie historię o Herodzie, ale z wplecionymi nowymi, pierwotnie niewystępującymi wątkami tj. śpiewanie kolęd przy akompaniamencie gitary lub występowanie postaci przedtem nieobecnych w tego rodzaju grupie kolędniczej np gospodyni407. Natomiast jeszcze do chwili obecnej drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia kolędnicy chodzą w Zdowie408. Jest to autentyczna grupa herodowa składająca się z chłopców w wieku ok. 16–18 lat przebrana za: króla, marszałka, anioła, diabła i śmierć. Zwyczaj przetrwał niemalże w niezmienionej formie, jednakże, co podkreślają mieszkańcy Zdowa, jeszcze kilka lat temu kolędziorze chętnie goszczeni byli w każdym domu. Obecnie wiele posesji jest ogrodzonych, z zamkniętą furtką i grupa kolędnicza nie jest wpuszczana na podwórze i do domu – aby tam, zgodnie z tradycją, przedstawić opowieść o królu Herodzie.

Źródło: Tropem badaczy Zagłębia Dąbrowskiego, str. 152-157, aut: Dobrawa Skonieczna-Gawlik, Wyd: Regionalny Instytut Kultury w Katowicach 2016

CHŁOPIEC Z ROMANOWA.

 CHŁOPIEC Z ROMANOWA.

Gdy przed laty w bibliotece w Kamienice Polskiej znalazłem książkę Pt. Chłopiec z Romanowa, zacząłem zastanawiać się, który to z mieszkańców naszej letniskowej miejscowości został sportretowany i wyróżniony w sposób szczególny. Okazało się, że autorka — Monika Warneńska — swą opowieść poświęciła XIX-wiecznemu powieściopisarzowi Józefowi Ignacemu Kraszewskiemu, który co prawda urodził się w Warszawie (28 lipca 1812 n), ale wychowywał się w Romanowie. Niestety, nie w naszym, ale gdzieś hen na Lubelszczyźnie. Mocno zawiedziony odłożyłem książkę na półkę. Nie tyle z powodu niechęci do autora ponad dwustu historycznych powieści, ale dlatego, że pani Warneńska wybrała sobie Kraszewskiego, a przecież i w naszym Romanowie na pewno znalazłby się ktoś godny uwiecznienia. Tak sobie wówczas pomyślałem. Czy miałbym szansę — pod wpływem książki Warneńskiej — konkurować z Wacławem Dankiem, najlepszym znawcą dzieł Kraszewskiego? Na polonistyce fascynacja tym nieco staromodnym gawędziarzem mogłaby u kolegów z roku wzbudzić co najmniej politowanie. W kanonie lektur do egzaminu z literatury XIX wieku znajdowała się tylko jedna powieść Kraszewskiego Ulana. Wymagający prof. Tadeusz Bujnicki akurat o Kraszewskiego na egzaminie mnie nie zagadnął. Ulanę przeczytałem, a jakże, nawet bez wstrętu. Dziwne, że polskie kino nie zainteresowało się nigdy utworem kryjącym w sobie wątek miłosnego zauroczenia. Określenie „chłopiec z Romanowa" tylko żartobliwie można odnieść do jakieś mieszkańca sołectwa przy dawnej „klinkierówce". Miałbym kilka propozycji, ale ich nie zdradzę. Winien jestem choćby kilka słów o Romanowie, który rozsławił autor Starej baśni - „tytan pracy pisarskiej , porównywalny z Balzakiem. Romanów dzieciństwa Kraszewskiego, wciąż przez niego wspominany w rozlicznych listach, choćby z powodu wspaniałych jodeł (których - jak twierdzą znawcy przedmiotu - nigdy w Romanowie nie było) znajduje się w gminie Sosnówka koło Białej Podlaskiej (nigdyś Białej Radziwiłowskiej) w województwie lubelskim. Był to majątek należący do babki Kraszewskiego- Anny Malskiej. Dziś w dworku mieści się Muzeum im. J.I.Kraszewskiego. Warto dodać, że drugie muzeum poświęcone pisarzowi znajduje się w Dreźnie przy ul. Nardstrasse 28, gdzie autor Kordeckiego mieszkał w latach 1873 - 1879.

W 1879 Kraków urządził Kraszewskiemu huczne obchody jubileuszu 50-lecia pracy pisarskiej. Jubileusz był pretekstem do do wielkiej manifestacji polskości, na którą zjechało ponad 10 tysięcy uczestników. W trzydniowych obchodach brała udział m.in. Helena Modrzejewska. Jubilat otrzymał, jak donosiła ówczesna prasa, 257 prezentów, 156 dyplomów i 509 telegramów. Obiad wydany w Sukiennicach dla dostojnego jubilata składał się z następujących dań: barszcz, zupa jarzynowa, paszteciki, łosoś reński, pstrąg, polędwica a la financiere, kalafiory, groszek zielony, sama, zając, kuropatwa, kapłon, pularda, kompot mieszany, sałata zimowa, lody owocowe, sery, kawa, wina (białe węgierskie, tokajskie, czerwone budzyńskie, szampańskie). W roku 1974 artyści skupieni wokół Piwnicy pod Baranami" zorganizowali w pałacu magistrackim w Krakowie czyli dawnym pałacu Wielopolskich (obok kościoła Franciszkanów) swoistą replikę uroczystości z 1879 r. Ceremonię poprowadził niezrównany Piotr Skrzynecki, ubrany w staropolską delię, w kołpaku z czaplim piórem. W uroczystościach brało udział Bractwo Kurkowe, był tort na pięćset osób, a szampana i chryzantemy ufundował dyrektor „Petrochemii". Kelnerów wypożyczono z „Wierzynka". Na sali znaleźli się konsulowie USA, ZSRR i Francji. W postacie historyczne wcieliły się znane osobistości: kustosz Muzeum Narodowego Marek Rostworowski w Mikołaja Zyblikiewicza, prezydenta Krakowa, Andrzej Wajda przemawiał jako Stanisław Koźmian, Zofia Niwińska była Heleną Modrzejewską, Jacek Woźniakowski, dyrektor Wydawnictwa „Znak" — hr. Tarnowskim, w roli wystąpił młody reżyser teatralny Maciej Prus, co samo w sobie było zabawne. Gwiazda „Piwnicy" Ewa Demarczyk odśpiewała pod portretami cesarza Franciszka Józefa i cesarzowej Elżbiety Kaiserlied (Boże ochroń. Boże wspieraj nam cesarza i nasz kraj). Chór filharmonii zaśpiewał kantatę na cześć jubilata do słów Władysława Anczyca, prezenty przyniesione dla jubilata zostały rozlosowane później przez uczestników tego niecodziennego przedsięwzięcia., które zapewne nie mógłoby odbyć się w żadnym innym mieście ówczesnej Polski. Wróćmy na chwilę do jubileuszu z 1879 r. Sędziwy pan Kraszewski pod koniec trzydniowych obchodów zasłab. Ha, trudno, bywa i tak, ale przynajmniej poczuł smak wielkiej literackiej sławy, o której pisane współcześni — z Twardochem, Miłoszewskim i Witkowskim na czele — mogą jedynie pomarzyć. W Polsce jest 16 miejscowości o nazwie Romanów oraz osiedle w Łodzi — kiedyś samodzielna wieś. Nazwa ma charakter dzierżawczy, oznacza miejsce, które należało do kogoś o imieniu (lub nazwisku) Roman. Istnieją też w Polsce miejscowości o nazwie Romanow. Za pomoc udzieloną powstańcom w 1863 roku zesłany został na Syberię brat Kraszewskiego — Lucjan. Wśród uczestników powstania 1863-64 spotykamy kilku Kraszewski, m.in. Stefana Kraszewskiego, który poległ 13 V 1863 w bitwie pod Minkowcami na Wołyniu (skąd pochodził) oraz Konstantego Kraszewskiego, oficera żandarmów powstańczych — powieszonego przez Rosjan w Dźbowie (dziś dzielnica Częstochowy, w dniach powstania wieś rządowa), ale nie byli spokrewnieni z autorem Starej baśni. Czy nazwa Romanów wiąże się z dynastią Romanowów? Na temat genezy nazwy Romanowa w Lubelskiem nic chcę się wypowiadać. Mogę tylko lojalnie dodać, że w pobliżu znajduje się miejscowość Aleksandrów. Czy na pewno na cześć cara Aleksandra? Tego nie wiem. Na łamach „Korzeni" próbowałem udowodnić, powołując się na akta parafii Poczesna, że nazwa Romanów funkcjonowała o wiele wcześniej, niż carem Rosji został (w roku 1801) Aleksander I. Imperator rzeczywiście w 1822 r. przejeżdżał przez były folwark Romanów — w drodze na Kongres Świętego Przymierza w Weronie — tyle że folwark od 1818 był już rozparcelowany na huby (i przymiarki), które nabyli koloniści nowo utworzonej gminy Kamienica Polska, tkacze i rolnicy. Była to doskonała okazja, by zmienić nazwę na... Aleksandrów. Z kolei Mikołajowem (na cześć cara Mikołaja I Romanów zwać się nie mógł, bo też car Mikołaj I Pawłowicz Romanow-Oldenburg-Schleswig Holstein-Gottrop, ur. w Carskim Siole (Gatschina) 6 VII 1796 r., po śmierci Aleksandra I w 1825 ogłoszony carem Rosji, a w 1829 koronowany na króla Polski, po doświadczeniach buntu dekabrystów (krwawo stłumionego) sprawował rządy autorytarne, nie odbywał (w przeciwieństwie do poprzednika) podróży po Królestwie Polskim. Jest mało prawdopodobne, by zgodził się na ustępstwa na rzecz mieszkańców osady tkackiej, a szczególnie dotyczących spłat ciążącego na nich długu. Nawet kuszony wykwintnymi płócienkami. Romanów próbowano nazwać w latach 30. XX w. Józefowem, na cześć gen. Józefa Hallera, ale nazwa nie przyjęła się. Za to legenda o udzieleniu bezzwrotnej pożyczki przez cara ma się dobrze. Trzeba by przejrzeć wszystkie dokumenty Banku Polskiego w Warszawie z lat 1818 — 1831, by potwierdzić (lub obalić) mit o szczodrości któregoś z Romanowów.
Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr99 , R XXVI , 4/2016r

niedziela, 25 grudnia 2022

KOLĘDA.

 KOLĘDA.

Zbliża się północ. Bijące dzwony wzywają na uroczystą mszę świętą zwaną pasterką. Kościoły pełne ludzi wybuchają kolędą „Bóg się rodzi". Reymont w „Chłopach" opowiada: „Zatrzęsły się od tego drzewa i zadygotały od tej serdecznej wichury głosów i tak się zwarli duszami, wiarą i głosami, że jakby jeden głos śpiewał, bił pieśnią ogromną że wszystkich serc rwącą, aż pod te święte nóżeczki Dzieciątka". Śpiew tej pięknej polskiej kolędy Franciszka Karpińskiego rozpoczynał i rozpoczyna święta Bożego Narodzenia. Tey kolędy i inne ukochali tak bardzo Polacy, ale w ogóle kolędy kocha Europa i świat. Jak powstały i co w nich jest tak niezwykłego? Polsce pierwotnie były to pieśni ludowe związane z obrzędami Nowego Roku i z obyczajem składania życzeń gospodarzom przez służbę. Rozliczano się wtedy także z najemną czeladzią godzono na kolejny rok pracy, bo z końcem roku wygasały umowy najmu. Temu wszystkiemu towarzyszyły zabawy, śpiewy, rozdawanie podarków, poczęstunek. Przykładem jednej z najwcześniejszych ludowych pieśni noworocznych, zwanych kolędami gospodarskimi, pochodzącą z „Ludycji wieśnych" drukowanych u Ungera w Krakowie w 1544 roku, którą śpiewano przymawiając się do podarków, jest pieśń, której refren brzmi: Maszlii nam daci. Nie daj nam długo staci. Boć nas będzie uziąbaci.,
W innej kolędzie domawiano się jedzenia: „Skakały bosy pod niebiosy, chciały kołaczy i kiełbasy".Te noworoczne pieśni miały charakterystyczną trójdzielną budowę: na początku były życzenia powodzenia, szczęścia i urodzaju, następnie prośby o datek i wreszcie podziękowania; za podarki tzw. kolędę. Te kolędy mają długą historię, bo wywodzą się ze starożytnej tradycji rzymskiej. Na przełomie grudnia i stycznia konsulowie obejmowali urzędy, co było powodem hucznych zabaw, śpiewania pieśni dziękczynnych, dawania podarków. Zwyczaje te przejęło chrześcijaństwo. W 46 roku p.n.e. Juliusz Cezar zadecydował, że będzie to 1 stycznia. Nazwa kolęda pochodzi od łac. calendae — pierwszy dzień miesiąca. Nieco później miejsce tych kolęd zajęły inne pieśni religijne, z którymi ten termin się związał. Były to pieśni kościelne i świeckie o narodzeniu Chrystusa, o Betlejem, o gwieździe betlejemskiej, o pasterzach i ich darach dla Jezusa, o trzech królach spieszących do szopy z hołdem, o żłobku betlejemskim, Maryi i Józefie, o zwierzętach w szopie i aniołach nad nią. Śpiewano je przez cały okres świąteczny, bo aż do 2 lutego. Te kolędy wywodzą się z hymnów łacińskich o Bożym Narodzeniu komponowanych we Włoszech już w średniowieczu i rozpowszechnionych w całej Europie przez zakony franciszkańskie, tak jak kult Dzieciątka Jezus i misteria o narodzeniu Chrystusa.

Według legendy autorem pierwszej kolędy był św. Franciszek. Najstarsze polskie kolędy przełożone z kancjonału łacińskiego, a także z czeskich (od Czechów zapożyczyliśmy ok. 30 kolęd) pochodzą z XV wieku. Do nich zalicza się „Zdrow bądź Królu Anjelski" — rękopis z 1424 roku oraz śpiewana dotychczas kolęda-chorał „Anioł pasterzom mówił", przetworzona z oryginału łacińskiego „Angelus pastoribus", a pochodząca z XVI wieku., W XVI wieku powstała także „Kolęda" Jana Kochanowskiego. Oryginalna polska twórczość kolędnicza rozwijała się bujnie w XVII i XVIII wieku. Powstają wtedy liczne teksty kolęd o dużej wartości literackiej m. in. „W żłobie leży" pióra wielkiego polskiego kaznodziei ks. Piotra Skargi, śpiewana do melodii poloneza koronacyjnego króla Władysława IV. Barokowy poeta Jan Żabczyc, autor „Symfonii anielskich" stworzył wiele kolęd i pastorałek. Wśród nich znajdują się: „Przybieżeli do Betlejem", „A wczora z wieczora", „W dzień Bożego Narodzenia", „Przy onej górze". W melodiach do jego kolęd znajdują się stare melodie taneczne: kujawiaki, mazury, polonezy. Kolędy pisali uznani poeci baroku — Hieronim Morsztyn i Wespazjan Kochowski. To wtedy powstają np. „Gdy się Chrystus rodzi", „Jezus malusieńki", ,Ach, ubogi „ żłobie", „Tryumfy króla niebieskiego, „Gdy śliczna Panna", „Mędrcy świata monarchowie". W baroku powstała piękna kolęda-kołysanka „Lulajże" Jezuniu", do ludowej melodii, a której fragment wplótł Fryderyk Chopin do swojego scherza h-moll. Kolęda ta i jej melodia znalazły się także w „Betlejem polskim" Lucjana Rydla i w „Wigilii na Syberii" Jacka Kaczmarskiego. Później, bo w XVIII wieku, kolędę „Bóg się rodzi" („O narodzeniu Pańskim”) stworzył Franciszek Karpiński. Pochodzi ona z cyklu „Pieśni nabożne". O zbiorze tym, tak mówił poeta do króla Stanisława Augusta Poniatowskiego: „Według możności pieśni moje składałem w myśl pokazania ludowi [...]powinności względem Boga i bliźniego i jak kochać ojczyznę mają". I tak, w ostatniej zwrotce tej kolędy śpiewamy:
Podnieś rączkę, Boże Dziecię, błogosław ojczyznę miłą, w dobrych radach, w dobrym bycie, wspieraj jej siłę swą siłą, dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami [...]. Legenda mówi, że melodię do tej wielkiej kolędy skomponował Karol Kurpiński, jednak najprawdopodobniej melodia jest przetworzeniem poloneza koronacyjnego Stefana Batorego. Do znanych autorów kolęd należy romantyczny poeta Teofil Lenartowicz, który napisał liryczną, rzewną kolędę „Mizerna cicha stajenka licha". Poczynając od XVII wieku, w kolędach zaczynają pojawiać się wątki ludowe. W opowieść biblijną o narodzeniu Jezusa wnikają elementy folkloru polskiego. Głównym motywem jest wędrówka pasterzy do Betlejem z pokłonem i darami dla Dzieciątka np.
A kiedy pasterze do Betlejem zaszli, a któren miał podarek, to z sobą ponieśli. Jan chudy wziął dudy, a Maciek kukiełkę, Mikołaj kopę jaj natoczył w kobiałkę.
W ten sposób powstały skoczne pastorałki, śpiewane głównie w domach. Ich cechą charakterystyczną jest serdeczna poufałość wobec Jezusa, który chociaż jest Bogiem, to przecież narodził się Maluśki, maluśki kieby rękawicka. alibo, alibo kawalecek smycka[...]. Ponadto wypadało zaprosić małego Jezuska z lichej szopy do ciepłej chaty albo nawet pognać do Betlejem prosiaka, bo było ono blisko, gdzieś za Wieliczką. Urokliwe współczesne wiersze -pastorałki tworzył ks. Jan Twardowski. Bohaterami ich są głównie zwierzęta ze stajenki betlejemskiej, którym mieszkańcy szopy są bardzo bliscy. W „O zachowaniu się osiołka i wołu w Noc Narodzenia" czy w „W kropki zielone" rozbrykany osiołek Matce Boskiej łzę zdmuchnął jak niebieską bombkę [...], Anioła, co przyfrunął mokrą mordką potrącał, a gdy zobaczył we żłobie Dzieciątko to w najświętsze rączki chuchał [...]. Napisał także ks. Twardowski współczesną wersję kolędy „Bóg się rodzi, moc truchleje", w której biegli do Betlejem ci najprostsi: niespokojni-czy się nie przeziębił, czy gwiazda w ostatniej chwili go nie przestraszyła, czy miał suche pieluszki, czy przy pięknie śpiewającym aniele nie dostał chrypki, czy go siano nie podrapało [...]". Współczesną kolędą jest napisana przez o. Mateusza Jeża w klasztorze oo. Jezuitów w Nowym Sączu: „Nie było miejsca dla Ciebie", zwana kolędą sądecką. Wydana w 1938 roku poszła za sądeczanami do sowieckich gułagów, do hitlerowskich obozów koncentracyjnych, co przydało jej melancholijnej rzewności, a także nazwy kolędy obozowej. Do formy i treści kolęd nawiązują także poeci współcześni np. Stanisław Grochowiak („Kolęda"), Josif Brodski („Kolęda stanu wojennego") czy Krzysztof K. Baczyński („Kolęda"). Na koniec, zacytujmy jeszcze raz ks. Twardowskiego i jego odpowiedź na pytanie: „Dlaczego śpiewamy kolędy?" [...] Dlatego, żeby podawać sobie ręce, Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie, Dlatego, żeby sobie przebaczać, Żeby każda czarodziejka po trzydziestu latach nie stawała się czarownicą.
Autor: Barbara Kaczkowska Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr95 , R XXV , 4/2015

O rudach żelaznych na ziemiach b. Królestwa Kongresowego. Odczyt wygłoszony przez inż. górn. Stanisława Kontkiewicza (syna) w dniu 13 kwietnia na zebraniu Koła w Dąbrowie Górniczej (frag.) Część3. Stosunki robotnicze.

 O rudach żelaznych na ziemiach b. Królestwa Kongresowego. Odczyt wygłoszony przez inż. górn. Stanisława Kontkiewicza (syna) w dniu 13 kwietnia na zebraniu Koła w Dąbrowie Górniczej (frag.)


Część3. Stosunki robotnicze.

Co się tyczy stosunków robotniczych na kopalniach rudy, to sprawa ta nie przedstawiała dotychczas żadnych trudności. Pojedyncze kopalnie zatrudniają nie więcej jak 300 — 400 ludzi. Kopalnie te są dość odległe jedne od drugich i robotnicy rekrutują się przeważnie z miejscowych rolników, zamieszkujących sąsiednie wsie. Większość z nich posiada własne grunta, mniejszość dzierżawi pola od obywateli, tak, że prócz pracy na kopalniach zatrudnieni są jeszcze częściowo i na roli. Tylko nieznaczna część są to wyrobnicy, nie mający innych środków utrzymania. Zwykle w miesiącach letnich część robotników odchodzi do robót w polu, zwłaszcza synowie gospodarzy. W miesiącach zimowych napływ ludu jest znaczny i w tym czasie pędzi się zwykle więcej robót przygotowawczych.

Źródło: CZASOPISMO GÓRNICZO-HUTNICZE Zeszyt VI. Warszawa — Kraków, Czerwiec 1919. Rok IV.

Huberman Bronisław (1882–1947)

 Huberman Bronisław (1882–1947), skrzypek, pedagog. Ur. 19 XII 1882 w Częstochowie, był synem Jakuba Jankiela, nauczyciela muzyki w szkole żydowskiej, i Aleksandry z Goldmanów, bratem Stanisława, pseud. Juliusz, działacza Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL), członka Komunistycznej Partii Niemiec, Komunistycznej Partii Polski, który po 1932 przebywał w Związku Radzieckim.



Pierwsze lekcje gry na skrzypcach pobierał u Mieczysława Michałowicza i J. Rozena. Mając 7 lat, wykonał publicznie VII Koncert skrzypcowy P. Rode’a. W 1891 koncertował w sali Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, a w początkach 1892 w salach redutowych wykonał m.in. II Koncert skrzypcowy L. Spohra oraz partię pierwszych skrzypiec w kwartecie P. Rode’a. W tr. występował także w Łodzi, Częstochowie (w sali teatru przy I → Alei 19) i Piotrkowie. W maju 1892 wraz z rodzicami udał się do Berlina, gdzie został przedstawiony J. Joachimowi; dzięki jego wstawiennictwu dał szereg koncertów, m.in. w Wiedniu oraz w miejscowościach uzdrowiskowych, zarabiając na swoją edukację muzyczną. Od tr. rozpoczął w Berlinie regularną naukę. W połowie 1893 opuścił Berlin, występował w miastach niemieckich, a także w Holandii, Belgii i Francji. W Paryżu pobierał lekcje u M. Marsicka. W 1894 wystąpił na koncercie w Londynie. Wówczas w darze od Jana hr. Zamoyskiego otrzymał skrzypce Stradivariusa z 1773. Zamoyski przez pewien czas opiekował się Hubermanem, organizował mu koncerty w Marienbadzie i Lwowie. Pod koniec 1894 grał w Berlinie, a 12 I 1895 wystąpił w Wiedniu. W następnym roku również w Wiedniu wykonał Koncert skrzypcowy Brahmsa w obecności kompozytora, który dobrze przyjął interpretację młodego artysty (ofiarował mu swą fotografię z dedykacją). Po serii koncertów w Austrii, Niemczech, Francji i Rumunii w 1897 wyjechał na tournée do Stanów Zjednoczonych, a na przełomie 1897 i 1898 występował w Warszawie, Rydze i Kijowie. W 1901 wystąpił w Krakowie, a w 1902 w Berlinie, Bukareszcie i Wiedniu. 15 V 1903 w Genui grał na skrzypcach należących ongiś do Paganiniego, przechowywanych w miejscowym ratuszu. Pod koniec tr. dokonał swego pierwszego nagrania płytowego dla firmy G&T. Huberman dawał koncerty w różnych ośrodkach muzycznych Europy, wielokrotnie występował w miastach polskich (m.in. 1 I 1908 w Częstochowie razem ze skrzypkiem Ryszardem Singerem), wszędzie był entuzjastycznie przyjmowany przez publiczność. W 1909 ponownie grał w Genui (w Teatro Carlo Felice) na skrzypcach Paganiniego (podczas koncertu dobroczynnego na rzecz ofiar trzęsienia ziemi w Messynie). Podczas I wojny światowej mieszkał na stałe w Berlinie, parokrotnie koncertował w Warszawie, także w Częstochowie (11 IV 1917 razem z pianistą wiedeńskim Leopoldem Spielmanem, ponownie 8 I 1918) i Łodzi (wiosną 1918 z pianistą Eugeniuszem d’Albertem). W latach 20. był u szczytu sławy; dawał wówczas koncerty w Stanach Zjednoczonych i w krajach europejskich, w tym często w Polsce (Warszawa, Kraków, Poznań, Wilno, Lwów), dokonywał nagrań płytowych. W 1927 podczas obchodów 100. rocznicy śmierci Beethovena występował w Wiedniu (razem z I. Friedmanem i P. Casalsem). W 1929 koncertował po raz pierwszy w Palestynie. W 1932 był jurorem I Międzynarodowego Konkursu Śpiewu i Gry Skrzypcowej w Wiedniu. Zajmował się też dydaktyką, udzielając prywatnych lekcji. Angażował się w działalność polityczną, interesował się zwłaszcza ideą Paneuropy, publikując na ten temat artykuły prasowe. W końcu 1932 na skutek antysemickiej polityki nazistów opuścił Berlin i przeniósł się do Wiednia. Tu uczestniczył w obchodach 100. rocznicy urodzin Brahmsa, wykonując razem z A. Schnablem, P. Casalsem i P. Hindemithem jego tria i kwartety fortepianowe. Odrzucił zaproszenie na koncerty z Berliner Philharmoniker, występując we wrześniu 1933 z listem otwartym rozpowszechnianym w Pradze, Paryżu i in. miastach i opublikowanym w „New York Times”. W 1934–36 prowadził mistrzowską klasę skrzypiec w Akademii für Musik und Darstellende Kunst w Wiedniu. Równocześnie nadal koncertował w Austrii, Polsce, na Węgrzech, w Anglii, Szwajcarii, Holandii, Włoszech, w Palestynie i w Stanach Zjednoczonych (1935). Wielokrotnie dawał koncerty na cele charytatywne. W 1936 osiadł na stałe w Szwajcarii, w Corsier-sur-Vevey. Utworzył orkiestrę symfoniczną w Tel-Awiwie (od 1946 Israel Philharmonic Orchestra); swój pierwszy koncert dała 28 XII 1936 (pod dyrekcją A. Toscaniniego). W 1937 koncertował w Austrii, Stanach Zjednoczonych i Australii. W październiku tr., w drodze na Sumatrę doznał kontuzji obu rąk w katastrofie lotniczej. W 1938 podjął z powrotem działalność koncertową. W 1939–40 występował w Europie, Palestynie i w Afryce, później wyjechał do Stanów Zjednoczonych. W 1944 w Nowym Jorku uczestniczył w koncercie muzyki polskiej pod dyrekcją Grzegorza Fitelberga, wykonując I Koncert skrzypcowy Karola Szymanowskiego. W 1946 wrócił do Szwajcarii. Koncertował w Brukseli, Londynie, Paryżu i Lucernie. Publikował artykuły na tematy muzyczne, był autorem pracy Aus der Werkstatt des Virtuosen (Wiedeń 1912, po polsku Z warsztatu wirtuoza, Katowice 1954). Zm. 16 VI 1947 w Corsier-sur-Vevey. Odznaczony m.in. Orderem Odrodzenia Polski (1926). Jego imieniem nazwano ulicę w Częstochowie oraz → Filharmonię Częstochowską.

Jego żoną była Elza Galafrés, miał z nią syna Johna.

Zofia Helman, Bronisław Huberman, [w:] Encyklopedia muzyczna PWM, część biograficzna pod red. E. Dziębowskiej, Kraków 1993, s. 312–313 (tu fot.); Leon Tadeusz Błaszczyk, Żydzi w kulturze muzycznej ziem polskich w XIX i XX wieku. Słownik biograficzny, Warszawa 2014, s. 114–115; – Juliusz Sętowski, Rodowód geniusza. Jeszcze o Bronisławie Hubermanie, „Gazeta w Częstochowie” dodatek do „Gazety Wyborczej” 1999 (30 IX), s. 4; Piotr Szalsza, Bronisław Huberman, czyli pasje i namiętności zapomnianego geniusza. Monografia muzyczna skrzypka – wirtuoza, Częstochowa 2001; – „Goniec Częstochowski” 1908, nr 1, s. 3, 1909, nr 16, s. 3, nr 17, s. 2, 1937, nr 288, s. 7 (dotyczy brata, Stanisława); „Tydzień” (Piotrków) 1892, nr 15, s. 3; „Wędrowiec” 1892, nr 1, s. 54–55.

Autor: Juliusz Sętowski
Źródło: https://encyklopedia.czestochowa.pl/hasla/huberman-bronislaw

Akta gminy Rudnik Wielki

 Akta gminy Rudnik Wielki

W 1864 roku nastąpiły zmiany w dotychczasowej organizacji wiejskich na terenie Królestwa Polskiego Ukaz o urządzaniu gmin wiejskich z dnia 19 lutego (2 marca) 1864 roku stanowił, iż gmina składa z wiosek i kolonii oraz folwarków i dworów właścicieli ziemskich, a władzę w gminie sprawuje samorząd gminny reprezentowany przez: zebranie gminne, wójta gminy oraz sołtysów. Sprawy sporne z terenu gminy miał rozpatrywać Sąd gminny wraz z ławnikami. Nowego podziału na gminy miał dokonać zgodnie z w/w ukazem Komitet Urządzający. Zebranie gminy stanowiło organ uchwałodawczy, władzę wykonawczą sprawował wójt wybierany na zebraniach gminnych. Pomocnikami wójta w gminie byli sołtysi, wybierani na zebraniach gromadzkich i zatwierdzani przez naczelnika powiatu. Każda gmina powinna była posiadać pisarza, który prowadził księgi gminne i korespondencję. W razie potrzeby gminy mogły mieć poborców podatków, inspektorów szkółek i szpitali, gajowych, stróżów i innych urzędników gminnych. Według ukazu do kompetencji wójta gminy należały następujące sprawy: ogłaszanie rozporządzeń władz, czuwanie nad porządkiem w miejscach publicznych i nad bezpieczeństwem osób i własności, zapobieganie włóczęgostwu i żebractwa, donoszenie zwierzchności o samowolnym wychodzeniu mieszkańców z gminy, przedsiębranie nakazanych środków zaradczych przeciw pożarom, pomorowi bydła, itp., klęskom żywiołowym, przedsiębranie środków przeciw wszelkiego rodzaju przestępstwom, wykonywanie w przepisanych prawem wypadkach wyroków sądowych, czuwanie nad przechowywaniem znalezionych w gminie rzeczy lub odebranych od osób podejrzanych rzeczy, broni itp. Z innych ważniejszych spraw, należących do kompetencji wójta należy wymienić: zwoływanie zebrań gminnych, wykonywanie ich uchwał, utrzymanie dróg w należytym stanie, nadzór nad sołtysami, naznaczenie kwater dla wojska, zarządzanie funduszami gminy, wydawanie mieszkańcom paszportów, nadzór nad karczmami, austeriami, wszelkiego rodzaju zakładami i instytucjami (szkoły, ochronki, szpitale, itp.).Wójt był podległy naczelnikowi powiatu. Na mocy ustawy z dnia 19 (31) grudnia 1866 roku został wprowadzony nowy podział administracyjny Królestwa Polskiego. W miejsce istniejących 5 guberni utworzono 10 guberni, w tym nową Gubernię Piotrkowską. W Guberni Piotrkowskiej został utworzony nowy powiat będziński, wydzielony z dotychczasowego powiatu olkuskiego. Zgodnie z Postanowieniem o podziale miast i gmin w powiatach z dnia 5 (17) stycznia 1867 roku Komitetu Urządzającego w Królestwie Polskim zbiorcza gmina wiejska Rudnik Wielki, która istniała już przed utworzeniem nowego powiatu, znalazła się w powiecie będzińskim Guberni Piotrkowskiej. Powyższy stan utrwaliło Postanowienie o rozgraniczeniu powiatów nowych 10 guberni Królestwa Polskiego z dnia 29 grudnia (10 stycznia) 1867/1868 roku. Postanowieniem o przemianowaniu na osady niektórych miast w guberni piotrkowskiej z dnia 20 marca (1 kwietnia) 1870 roku miasto Koziegłowy postanowiono rozdzielić na osadę i przyłączyć do gminy wiejskiej Rudnik Wielki.

W okresie 1870 – 1914 funkcjonowała gmina wiejska Rudnik Wielki, której siedziba mieściła się w Koziegłowach. W okresie I wojny światowej gminy Rudnik Wielki i Koziegłowy znalazły się w powiecie Będzin - Sosnowice, pod okupacją niemiecką. 4 sierpnia 1915 roku na zebraniu gminnym miejscowości: osada Koziegłowy oraz Kolonia Wylęgi, Reczek, Rosochaci i Świnic, zwołanym przez Sędziego Gminnego 4 Okręgu Ruszkowskiego, stosownie do wezwania Wielmożnego Naczelnika Będzińskiego Powiatu z dnia 15 lipca 1915 rok nad. N 7002, utworzono z ww. miejscowości (wydzielonych z gminy Rudnik Wielki) nową gminę Koziegłowy. Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu niepodległości, gmina Rudnik Wielki, bez terenów wchodzących w skład utworzonej przez Niemców w 1915 roku gminy Koziegłowy znalazła się w powiecie będzińskim, który został włączony do województwa kieleckiego. Po 1918 roku zasadniczą zmianą w funkcjonowaniu samorządu gminnego było wprowadzenie Dekretem o ustanowieniu Rad Gminnych na obszarze byłego Królestwa Kongresowego z 27 listopada 1918 roku jako nowego organu Rady Gminnej, w skład Rady wchodzili: wójt i 12 radnych wybieranych na 3 lata. Do zakresu działalności Rady należało: przygotowanie wniosków i budżetu na zgromadzenie Gminne oraz czuwanie nad wykonaniem jego uchwał; zawiadywanie nieruchomościami i funduszami, należącymi do gminy lub przez nią zarządzanymi; kierownictwo i dozór nad instytucjami i zakładami gminnymi: mianowanie, kontrola i usuwanie urzędników gminnych (za wyjątkiem pisarza gminnego); kontrola działalności wójta. Na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 12 grudnia 1926 roku o podziale powiatu będzińskiego i utworzeniu nowego powiatu zawierciańskiego siedzibą władz powiatu w Zawierciu gmina Rudnik Wielki została wcielona do nowoutworzonego powiatu zawierciańskiego. Następne zmiany w ustroju władz gminnych zostały wprowadzone Ustawą z dnia 23 marca 1933 roku o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego i Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 2 sierpnia 1934 roku w sprawie wykonania ustawy o częściowej zmianie samorządu terytorialnego. W/w przepisy jako organy ustrojowe gminy wiejskiej wymieniały: radę gminną, zarząd gminy, wójta, i jako dwóch zastępców podwójcich. Członkami rady gminnej byli: wójt, podwójci i radni gminni. Zarząd gminy składał się z wójta, podwójciego i 2 ławników. Kontrola wewnętrzna gospodarki gminnej należała do wójta jako przełożonego, natomiast stałym organem kontrolnym ramienia rady gminnej była komisja rewizyjna wybierana przez radę gminną. Nadzór państwowy nad gminami wiejskim sprawował wydział powiatowy, który zatwierdzał niektóre uchwały rady gminnej. Na podstawie art. 16 i 107 ustawy z dnia 23 marca o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego dokonano został w powiecie zawierciańskim podział gmin wiejskich na gromady. W skład gminy Rudnik Wielki wchodziły: -gromada Cynków: 1. wieś Cynków, 2. gajówka Cynków- Borek, 3. kolonia Cynków –Dąbrówka, 4. Kolonia Cynków – Graniczna, 5. pustkowie Cynków – Kluzy, 6. pustkowie Cynków – Koziołki, 7. leśniczówka Cynków - Leśniczówka, 8. pustkowie Cynków – Lubice, 9. pustkowie Cynków – Łazy, 10. pustkowie Cynków - Podpiaski, 11. pustkowie Cynków – Podbór, 12. pustkowie Cynków – Pogrudza, 13. Kolonia Cynków – Poręba, 14. Kolonia Cynków – Skwarkowe, 15. pustkowie Cynków – Warmuzica, 16. pustkowie Cynków – Zabijak, -gromada Gniazdów: 1. wieś Gniazdów, 2. kolonia Mzyki -gromada Rudnik Mały: 1. wieś Rudnik Mały, 2. pustkowie Rudnik Mały – Zielone Górki -gromada Rudnik Wielki: 1. wieś Rudnik Wielki, 2. pustkowie Rudnik Wielki – Hucisko, 3. pustkowie Rudnik Wielki – Kołyski, 4. kolonia Rudnik Wielki – Komorniki, 5. kolonia Rudnik Wielki – Kozłowiec. Powyższy stan utrzymał się do wybuch II wojny światowej. 26 października wszedł w życie dekret Fürera i kancelrza Rzeszy Niemieckiej o administracji okupowanych polskich obszarów z dnia 19 października 1939 roku. Dekret ten dzielił zajęte przez wojska niemieckie obszary II Rzeczpospolitej na tereny włączone do Rzeszy oraz okupowane obszary podległe władzy Generalnego Gubernatora. 26 października wszedł w życie inny dekret Adolfa Hitlera tzw. dekret o strukturze i zarządzie obszarów wschodnich z dnia 8 października 1939 roku. Na mocy tego dekretu część obszaru Polski została wcielona do Rzeszy. Gmina Rudnik Wielki należała do: Provinz Schlesien (Breslau), Regirungs Bezrik Opeln. Źródło: 
https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/zespol/-/zespol/75169 

1965r. Kariera w rytmie passdoble.