Z Kamienicy Polskiej. Sylwester 1934r
Z inicjatywy tutejszej Straży Pożarnej dorocznym zwyczajem odbyła się w miejscowym Domu Ludowym zabawa sylwestrowa, która cieszyła się dużem powodzeniem publiczności i naogół wypadła mile i ładnie, jak przystało zresztą na kulturalną wieś. Jednakże i w Kamianicy Polskiej zabawa sylwestrowa zakłóccna została drobnym „Incydentem", który wprawdzie porównać się nie da do tych awantur i bijatyk krwawych, jakie towaszyrzyły zabawom sylwestrowym w okolicy, lecz ze względu na osoby, wchodzące tu w grę, warto o tym „incydencie" napomnieć... Mianowicie, gdy podczas zabawy nadeszła uroczysta- chwila: północ, w tym celu na moment pogaszono na sali światło, poczem szanowany tutaj wielce działacz społeczny, blisko 70-letni starzec p. dr. K. Giedryk chciał wygłosić przemówienie okolicznościowe na powitanie Nowego Roku. I właśnie pewien „inteligentny" młodzieniec, niejaki. p. P., będąc w różowym humorze.., ustawicznie przeszkadzał p. doktorowi Giedrykowi, przedrzeżniając go i nie pozwalając mówić. Oczywiście, że .,popisy" owego młodziczka wywołały powszechne oburzenie na sali i kto wie czy nie dałyby powodu do jakiegoś doraźnego zbiorowego wymiaru satysfakcji ze strony podnieconej publiczności, która nie tyczyła sobie bynajmniej, aby podchmielony młokos kpinkował z poważnego starca, — gdyby nie stanowisko tego samego p. dr. Giedryka. który, nie chcąc widocznie dopuścić do ja kiegoś zajścia, czemprędzej kończył swoje krótkie przemówienia polecając kapeli grać do tańca że jako w tańcu łatwiej oburzenie publiczności się łagodzi... Jot,Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_006_1934

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz