Konstanty Ćwierk. Autor: Leonard Jagoda
W roku 1917 mieszkańcy przygranicznego Gniazdowa, w którym dotąd obecność Moskali była zwykłą codziennością, mogli mieć problem z adaptacją do nowej sytuacji. Ktoś to rozumiał i postanowił przysłać do wsi nauczyciela, który posieje tu nowe ziarno polskości w zniewalanych przez dziesięciolecia umysłach. Tym człowiekiem był Konstanty Ćwierk, aktor, nauczyciel, dziennikarz, pisarz i poeta, a później więzień i ofiara hitlerowskiego obozu w Mauthausen Gusen. (nr 45374 zm. 22.08. 1944 r.) Taką cenę, taką ofiarę, takim losem trzeba było zapłacić za wypełnianie patriotycznych powinności w tamtych czasach. Zaczął właśnie w Gniazdowie, gdzie został nauczycielem i kierownikiem szkoły. Tu mieszkał ze swoją żoną Zofią (aktorką) i pierwszym ich dzieckiem. Starsi mieszkańcy wspominali, że Ćwierk nie był zwykłym nauczycielem. Jego pasja teatralna przenosiła się na wszystkich i każdy coś grał, recytował i śpiewał, albo też majstrował przy scenografii. Zofia wspominała po latach, że początki ich pracy na wsi nie były łatwe. Miejscowi przybyszów z miasta traktowali z dystansem i nieufnością. We wsi stale tlił się konflikt religijny z Mariawitami, którzy tu przy wsparciu władz carskich wybudowali swój kościół. Zdarzało się, że Zofia miała trudności z kupieniem mleka czy kaszy dla dziecka. Z czasem sytuacja się zmieniła i Ćwierkowie stali się jedną z najpopularniejszych i najbardziej szanowanych rodzin w Gniazdowie. Duża w tym zasługa Konstantego, który niemal natychmiast po przyjeździe do wsi zaangażował się nie tylko w pracę nauczyciela, ale także w działalność społeczną. Organizował kursy dla dorosłych analfabetów, przyczynił się do założenia Ochotniczej Straży Pożarnej i biblioteki młodzieżowej. Stworzył amatorski zespół teatralny. W Gniazdowie, Konstanty Ćwierk mieszkał i pracował tylko dwa lata. Do rodzinnego Sosnowca powrócił w sierpniu 1919 roku na usilne nalegania dyrektora Araszkiewicza, który zaproponował młodemu nauczycielowi i literatowi zatrudnienie na nowych, zdecydowanie korzystniejszych niż przedtem warunkach. Po wyjeździe z Gniazdowa jego więzi z naszym terenem nie zostały zerwane. Co tydzień można było przeczytać w zagłębiowskiej prasie jakiś jego felieton, wiersz lub komentarz. Nie zaprzestał też pisać w obozie koncentracyjnym ku pokrzepieniu wiary i nadziei więźniów. Przed wojną Ćwierk przyjeżdżał do Koziegłów zawsze, kiedy działo się tu coś ważnego. Był, kiedy Ziemianki święciły swój sztandar (1935) i kiedy powstawał Związek Młodzieży Żeńskiej Polskiej. Pełno życzliwych wspomnień na jego temat znajdziemy dziś w sieci internetowej i warto je przeczytać. Jego wiersze, mimo upływu czasu nic się nie starzeją. Łatwo też można spostrzec, że są bardzo teatralne i pisane z myślą o aktorach.
Ach, przyjemna jest zabawa
I wesołość fakt ten znaczy,
Gdy czytają rzecz tę samą,
A tłumaczą ją inaczej.
Jeden czyta głośno „białe”,
Druga za się znów osoba
Krzyczy „czarne” jeszcze głośniej,
No, bo jej się tak podoba.
„Bądź tu mądry!” – myślisz sobie,
„Kogo słuchać, o, rozpaczy,
Gdy czytają rzecz tę samą,
A tłumaczą ją inaczej?”
Nie łam sobie próżno głowy!…
Wszyscy z prawem w Polsce zgodni.
Bo czytają polskie prawo
Tak, jak komu jest wygodniej.
Autor: Leonard Jagoda
Źródło: http://historia.kozieglowy.org/r-12-piechota-przez-wies/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz