Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 11 stycznia 2026

Piosenka - wierna towarzyszka życia człowieka

 Piosenka - wierna towarzyszka życia człowieka

Z losami każdego narodu, kształtującymi jego byt i trwanie na mapie świata obok bardzo wielu rzeczy i spraw natury ekonomicznej, oświatowej, cywilizacyjnej, ważne miejsce zajmuje kultura, a w niej muzyka, taniec, śpiew.
Właśnie minął kolejny karnawał, czas balów, zabaw, studniówek, herodów, kolęd. Starsze pokolenie naszej społeczności odszukuje w swej pamięci własne przeżycia związane z okresem karnawałów, kiedy to huczne bale, parady przebierańców, kuligi, zbiorowa pieśń i piosenka bratały ludzi, cieszyły oczy, radowały serca, kojarzyły przyszłe pary małżeńskie.
Wprawdzie tu i ówdzie zdarzają się próby ocalenia od całkowitego zapomnienia karnawałowych obyczajów w formie „ostatkowych" przebierańców czy elitarnego balu, to jednak tegoroczny karnawał upłynął w nudzie i cieniu zdarzeń dalekich od kultury. Powodem tego stanu jest niewątpliwie zubożenie społeczeństwa. Jest przecież oczywistością, że kiedy w domu „piszczy" bieda trudno o chęć czynnego uczestnictwa w rozrywkach kulturalnych.
Powoli lecz systematycznie stajemy się narodem „głuchych", a więc nie uczestniczącym czynnie w śpiewaniu pieśni i piosenek, które z natury rzeczy są ważnym ogniwem narodowej kultury. A jeszcze tak niedawno, jako Polacy, zaliczaliśmy się - obok Latynosów, narodów zamieszkałych w południowej Europie, Rosjan, Ukraińców, Białorusinów - do najbardziej rozśpiewanych narodów świata. Współczesna młodzież zagłuszona decybelami muzyki, czy wrzaskiem - a nie śpiewem - nie potrafi śpiewać, bo poza szkołą nikt jej do tego nie zachęca, nie uczy znajomości melodii i słów np. pieśni biesiadnych, patriotycznych, rozrywkowych. Zbiorowe śpiewanie staje się dla wielu młodych ludzi wstydliwe, a naśladownictwo ich idoli staje się niemożliwe, bo to melodia niechwytliwa a i słowa płytkie, banalne, bezsensowne. Nasi dziadkowie i rodzice sami, w sposób naturalny w oparciu o własną chęć i potrzebę śpiewali w czasie pracy, na imieninach, weselach, w domu, na wycieczce, przy ognisku znane od lat melodyjne i urokliwe w treści pieśni i piosenki. Dzisiejsza młodzież w gronie starszych, w okolicznościach zbiorowego śpiewu milczy, bo nikt jej nie nauczył ani słów, ani melodii. Kiedyś przy ognisku, przy dźwiękach harmonii głośnym echem rozlewał się na pola i lasy, nad rzeką śpiew radosny, refleksyjny. Dziś przy ognisku się nie śpiewa, lecz pije.
Z najnowszych badań wynika, że tylko 20 % młodych Polaków tańczy jeden raz w tygodniu, a 35 % nie tańczy w ogóle. Jest wręcz regułą, że gdy tylko podejmiemy pracę zawodową ochota do zabawy mija. Tylko dzięki zespołom śpiewaczym, pieśni i tańca, nauczycielom śpiewu w szkołach nie staliśmy się kompletnymi ponurakami.
Znamy ten problem z realiów naszego życia, gdzie zbiorowe śpiewanie podtrzymują członkinie KGW, koło rencistów i emerytów, członkowie zespołów pieśni i tańca.
W tych wszystkich rozważaniach trzeba zapytać: jak to jest, że w warunkach szkolnej edukacji dzieci i młodzież tak chętnie i radośnie śpiewają, a po wejściu w dorosłość przechodzą w świat „głuchych" na śpiew, muzykę, taniec? Jak dziś jest trudno znaleźć chętnych do nauki gry na akordeonie, gitarze, trąbce, czy być członkiem orkiestry dętej, zespołu muzycznego. Czy wina takiego stanu tkwi w modzie na łatwe życie, w lenistwie młodych, w braku zachęt ze strony rodziców, w braku środków finansowych? Oczywiście do wszystkiego potrzebne są chęci, które jednak nie wystarczą, bo chęć musi być wsparta fachową nauką instruktora, animatora.
Że może być inaczej, dowodzą przykłady ze zbiorowego śpiewania naszych pięknych polskich kolęd. Jest tak dlatego, że młodzież na równi ze starszymi zna słowa i melodie z życia rodzinnego, ze śpiewników, których brak w odniesieniu do pieśni i piosenek tych dawnych i współczesnych. A szkoda. Bo przecież człowiek nie tylko potrzebuje chleba, czy kiełbasy. Nie odrzucajmy więc bezmyślnie potrzeby śpiewania w czasie zabawy i odpoczynku, w chwilach zbiorowego życia towarzyskiego. W naszej narodowej skarbnicy kulturalnej są setki i tysiące pieśni i piosenek, które wzbogacają naszą wiedzę o życiu naszych przodków, głoszą miłość do ziemi naszego urodzenia, są radością dla stroskanych serc, lekarzem umysłów. Śpiew ubogaca człowieka, jest nieodzowny w kształtowaniu naszej wrażliwości na otaczające nas piękno, w czynieniu dobra wobec innych ludzi, jest pozytywnym czynnikiem w rozwoju intelektualnym i społecznym. Dla tych wszystkich wartości, jakie daje nam obcowanie ze śpiewem, muzyką, tańcem warto być ich czynnym uczestnikiem.

A karnawał? Być może powróci do swej „normalności", a więc będzie znowu miłym sposobem na kulturalną rozrywkę wzbogacającą nasze rodzinne i środowiskowe życie.

W bogatym dorobku naszej narodowej kultury poczesne miejsce zajmuje piosenka żołnierska, powstańcza, partyzancka. Jej źródłem tworzenia były losy i zdarzenia historyczne związane z walką o narodową wolność niepodległość Polski, szczególnie w pierwszej połowie wieku XX.
Zły los obdarzył nas wyjątkowo szczodrze wojnami i zrywami powstańczymi, w których uczestniczyły miliony żołnierzy. To oni byli inspiratorami i twórcami żołnierskich i partyzanckich piosenek i pieśni, czerpali natchnienie z własnych przeżyć.
Szczególnie bogatą spuściznę piosenek pozostawili po sobie uczestnicy wojny obronnej 1939 roku oraz żołnierze polskiego Państwa Podziemnego.
W okolicznościach obchodów 65. rocznicy wybuchu II wojny światowej oraz 60 rocznicy Powstania Warszawskiego godzi się choćby fragmentarycznie przywołać naszej pamięci piosenki, które śpiewali żołnierze po trudach służby dla ojczyzny, w czas manewrów na kwaterze, w drodze na bitewne pola, w leśnej partyzanckiej ziemiance, w obozach jenieckich, na długiej tułaczej drodze we Francji, Anglii, Włoszech, na bliskim wschodzie w piaskach Libii. Piosenka wojskowa była też obecna w życiu społeczeństwa w chwilach złych i dobrych, koiła żołnierski żal i smutek, niosła radość i nadzieję na szczęśliwy powrót z wojny, głosiła pochwałę dla męstwa i miłość do ziemi rodzinnej.
Niewątpliwie najbardziej znaną i chętnie śpiewaną była i jest piosenka „Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani, że na ciebie idą chłopcy malowani", opowiadająca o niedoli żołnierza idącego w bój. Ten wątek podejmuje także piosenka „Maszerują strzelcy, maszerują, karabiny błyszczą, szary strój".
Z werwą i humorem śpiewano piosenki „Rano, rano, raniusieńko, rano po rosie", i „Aniu, Aniu, wyjdź przed sień, wojsko wróci lada dzień". Piosenka mówiąca o rozstaniu z ukochaną to „Tam w pąkach bzu, gdzie altana, żegnało dziewczę ułana". Do rozstania nawiązują też piosenki „0 mój rozmarynie rozwijaj się, pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej, zapytam się" oraz „Rozkwitały pąki białych róż, wróć Jasieńku z tej wojenki wróć". O rozterkach i miłości do swej lubej mówi piosenka „Po gościńcu, po szerokim, gdzie się biała wstęga ściele, maszeruje oddział strzelców z komendantem swym na czele."
,,Śpij syneczku, śpij żołnierzu" to piękna, rzewna piosenka o matce pragnącej zachować życie syna, o jej cierpieniach i skardze nad jego grobem.
Równie urokliwa jest piosenka „Rozszumiały się wierzby płaczące, rozpłakała się dziewczyna ma", tak chętnie i dziś śpiewana. Pełną paletę barw żołnierskiego munduru ma w sobie piosenka „Ułani, ułani malowane dzieci, nie jedna panienka za wami poleci", a także przybyli ułani pod okienko, stukają, pukają, wpuść panienko". Pochwałę dla służby w marynarce głosi piosenka „Morze, nasze morze, wiernie ciebie będziem strzec, mamy rozkaz cię obronić, albo na dnie z honorem lec", a dla służby w mundurze lotnika piosenka „Lotnik skrzydlaty władca świata bez granic". Czy jednak w czas wrześniowej, wojennej burzy 1939 roku starczyło sił i chęci żołnierzom, aby w zbiorowym śpiewie szukać wytchnienia i siły do walki z najeźdźcą? W opisach losów polskiego żołnierza ten fakt jest w niewielkim stopniu obecny.
W wojennej skarbnicy narodu polskiego na trwale zapisały się również piosenki partyzanckie i powstańców Warszawy. Są one zbiorową skargą, poczuciem dumy i obrazem męstwa tych, którym los wyznaczył walkę w Ruchu Oporu. Do taj walki nawiązują piosenki i pieni „Jędrusiowia dola, partyzancka dola, „Mała dziewczynka z AK",„Marsz Mokotowa, „Idą, idą leśni," jak również smutne melodyjne, refleksyjne piosenki „Dziś do ciebie przyjść nie mogę", „Po partyzancie dziewczyna płacze", „Deszcz, jesienny deszcz" a nade wszystko pełna skargi piosenka „Warszawo ma". Do walki na barykadach Warszawy nawiązują piosenki „Hej chłopcy, bagnet na broń," „Pałacyk Michla, Żytnia, Wola, bronią się chłopcy od Parasola".
Oczywiście piosenek żołnierskich i partyzanckich, będących swoistą opowieścią losów obrońców Ojczyzny w 1939 i 1944 roku jest znacznie więcej. W zbiorze piosenek z lat II wojny światowej zatytułowanym „Niech wiatr ją poniesie", jego autor Tadeusz Szewara umieścił aż 210. Zbiór ten jest niezwykle cennym śpiewnikiem narodowym, który był i jest obecny wśród uczestników wojny, jest też obecny w życiu rodzinnym i towarzyskim. Są one zbiorową księgą pamięci o synach polskich matek, którym piosenka żołnierska i partyzancka wyznaczała drogę bohaterstwa, krwi i chwały.
Chyląc dziś nasze głowy przed obrońcami Ojczyzny, pochylmy je również nad piosenką żołnierską i partyzancką, pozostawioną nam we wianie przez tych, dla których była jasną gwiazdą w mrokach wojennych dni. Dziś po latach, kiedy ślady polskich wrześni 1939 i 1944 roku znaczą rzędy białych krzyży, od-najdźmy w naszej pamięci twarze na- szych rodaków, którym od tylu już lat wiatr w cmentarnych konarach drzew śpiewa i gra melodie, pieśni i piosenki, te z lat dzieciństwa i te niesione w żołnierskim plecaku na burzliwych falach wojny. W naszej narodowej skarbnicy kultury przechowywane są również pieśni ludowe związane z folklorem określonego regionu Polski. Prezentowane są szczególnie przez zespoły pieśni i tańca oraz kapele ludowe, wesołe, raźne, dowcipne tekstowo, skoczne, powolne, refleksyjne, głoszące pochwałę ziemi na której powstały. Najbogatszy repertuar prezentują zespoły regionu Mazowsza, Śląska, region kaszubski, rzeszowski, krakowski Ileż w nich wspaniałości melodii, słów, dumy i miłości sławiących polską mowę, tradycje, obyczaje, przenoszone z pokolenia na pokolenie. Podobne walory melodii i słów mają pieśni biesiadne. Spełniają jednak inną rolę a mianowicie, bawią uczestników wesela spotkań towarzyskich kich podróże wycieczkowiczów, łączą ludzi przy biwakach. Najchętniej korzysta z nich starsze pokolenie, które latami niesie w pamięci melodie i słowa piosenek tak przecież urokliwych i miłych dla uszu. Spośród wielu pieśni biesiadnych najchętniej śpiewane są "Czerwony pas, za pasem broń to strój to czycie górala, "Nie lej deszczu nie lej, bo cię tu nie trzeba", "Płonie ognisko i szumią knieje”, „Płynie Wisła płynie - po polskiej krainie", Dudni woda dudni w cembrowanej studni", Wieczorny dzwon", „Cyganką chciałabym być", „Dzwoń, dzwoń dzwoneczku", "Jarzębina czerwona", "Po nocnej rosie płyń wdzięczny głosie", "Polesia czar to dzikie knieje i moczary".


Jest naszym zbiorowym obowiązkiem aby nauczyć ich piękna młode pokolenie aby nie zostały zapomniane i na stałe weszły do repertuaru naszych biesiadnych pieśni.
Z pewną dozą smutku trzeba nam odnieść się do coraz bardziej zapominanych piosenek z dawnego repertuaru zabaw tanecznych, z wodzirejem na czele. Te wszystkie zamaszyste tanga, walczyki, bostony, slofoksy, poleczki przy śpiewie całej sali, tworzyły wspaniałą atmosferę łącząc młodzież i starszych uczestników sylwestra, czy innych zabaw. To było wspaniałe, kiedy dwieście głosów łączyło się w jeden , idący przez salę, które były przedmiotem wspomnień przez lata. Dawni twórcy piosenek łączyli ich walory melodii z pięknem tekstów, które radowały i wzruszały, które potem śpiewano nie tylko na zabawach, lecz również w małych grupkach młodzieży, którą nauczyli starsi koledzy, koleżanki i domownicy. Do dziś chętnie się je śpiewa w gronie miłośników piosenek sprzed lat. Ale też wiele z nich przeszło w niebyt i zapomnienie. Warto wiec przypomnieć choćby najbardziej znane w zadumie nucone przez ludzi srebrnego wieku" "Szkoda twoich łez dziewczynę, wszystko ma swój kres", „Przytul, uściśnij pocałuj, może ostatni już raz", „Ta ostatnia niedziela", "Chryzantemy złociste", "Jesienne róże, róże smutne herbaciane", „Stachu...."Szczęście trwa zwykle tak krótko", "Zimny drań”, "Zakochany księżyc", "Graj piękny cyganie", "To był twój błąd", "Siedem czerwonych róż", "Tylko we Lwowie", "Graj skrzypku graj", "Och nie zapomnij mnie", "Wszystkie rybki śpią w jeziorze". Łza się w oczach kręci na wspomnienie tych przepięknych piosenek z tamtych odległych już lat, a które nie mogą być zapomniane* O to powinno się postarać starsze i młodsze pokolenie, bo to są rodzynki w naszej skarbnicy narodowej i powinny żyć bez końca. Choć jest to utopia, postarajmy się aby melodie, pieśni i piosenki tak miłe naszemu sercu pozostały w nas i wokół nas jako pamiątkę po naszej młodości. Niech więc bardzo refleksyjna i prawdziwa będzie dla nas piosenka Połomskiego, której refren brzmi :"Piosenka przypomni ci te chwile co minęły, co w przestrzeń popłynęły, jak zwodnicze sny"...
Autor: Ireneusz Cuglewski
Źródło: "Drobiazgi Życia" - Ireneusz Cuglewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz