Wypadek samochodowy pod Romanowem . 1936r
W ub. wtorek przed południem auto ciężarowe (Kl. 71857), załadowane materiałem stolarskim, a prowadzone przez samego właściciela Aleks. Nowakowskiego z Częstochowy (ul. Bór 7) jechało z Częstochowy do Zagłębia i na szosie za Romanowem na t.zw. „lisowym dołku", gdy auto wymijało jadącą w przeciwnym kierunku jednokonną furmankę, zaszedł z nieustalonej jeszcze. przyczyny fatalny wypadek, który cudem tylko nie zakończył się tragicznie. Furmanka napełniona była ściółką z lasu, a powoził nią w zastępstwie właściciela Ant. Ficenesa z Kamienicy Polskiej 45 - letni mieszkaniec tamt Ferd. Zajbert. W momencie mijania się auta z furmanką, przestraszony koń wspiął się nogami i jakoby rzucił się na pędzące auto, doznając przy tym okropnego poranienia. Zajbert wyszedł bez szwanku, jedynie u furmanki został ułamany dyszel. Natomiast niefortunne auto, skręcając w chwili zderzenia nagle w bok, stoczyło się z wysokiego nasypu szosy i przewróciwszy się kilka razy, stanęło normalnie na kołach, przyczem kierowca Nowakowski nie doznał poważniejszego szwanku, oprócz ogólnego potłuczenia lekkiego. Na miejsce wypadku śpieszyło mnóstwo ciekawych z pośród okolicznej ludności oraz zatrzymywały się także przejeżdżające szosą auta i furmanki. Policja z Kamienicy Polskiej prowadzi dochodzenie, które niewątpliwie wkrótce wyjaśni: kto w danym wypadku ponosi winę, czy mianowicie sam koń nieszczęsny, który bojąc się auta, rozbrykany wpadł na auto, czy tez kierowca, albo wreszcie fatalny wypadek poprostu.
Źródło: Goniec_Czestochowski_Nr_270_1936.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz