Z Poczesny. Wieczornica Misyjna. 1936r
W niedzielę 13 b. m. odbyła się w tutejszym Domu Katolickim uroczysta wieczornica misyjna, przeniesiona z Niedzieli misyjnej. Przed i w czasie wieczornicy przepiękne utwory muzyczne odegrała, orkiestra druhów z Huty Starej, która dzięki gorliwej opiece p. Langa coraz lepiej się rozwija. Orkiestra grała w zwiększonym składzie, gdyż po raz pierwszy razem z druhami wystąpili mali mandoliniści — beniaminkowie naszej orkiestry.Po odegraniu marsza chór parafialny odśpiewał trzy utwory. Wspólpraca misyjna została zobrazowana przez dwie deklamacje, wygłoszone przez druhny: Kuziorowiczównę Adelę i Bączyńską Janinę. Konieczność współpracy misyjnej była myślą przewodnią pierwszej deklamacji. Nie wolno nam się wymawiać biedą we własnym kraju, gdyż Polacy mają obowiązek oddania krajom pogańskim tego, co u nas tysiące lat temu dokonała praca misyjna. Dziś, gdy swoboda nam świeci, Gdy wolność dali, nam Nieba, Nie wolno nam łamać chleba Dla biednych murzyńskich dzieci... A Żydów tłumy bogacić, Oddawać im polskie mienie, Dla nich grosz i ziemię tracić, Na to pozwala sumienie?? Druga deklamacja odwoływała się doli tych, którzy kochają Boga i wypełniają jego święte prawa, ale na los pogan oczy i zamykają. ..... Kto pogan wspiera, kto im nesie wiare, Kto ich z przepaści zepsucia ratuje, Ten składa Bogu najmilszą ofiarę, Ten im zbawienie własne zasługuje." Sekretarka Kat. Stow. Kobiet p. Ociepowa w krótkim referacie przedstawiła konieczność współpracy misyjnej i bogate tejże współpracy owoce. Przez współpracę misyjną nie tylko szerzymy chwałę Bożą, ale wyświadczamy dobrodziejstwa dla bliźnich i w swoje serce wprowadzamy radość i wesele, gdyż nic nas tak nie rozraduje, jak świadomość, żeśmy innym do szczęścia dopomogli. Następnie druhny odegrały jednoaktową sztukę p. t. „Jak trwoga to do Boga", czyli jak biały przemienił się w murzyna. Sztuczka była pięknie odegrana i wesołymi scenami ubawiła wszystkich obecnych. Największą atrakcją naszej wieczornicy było odmówienie przez Władzię Kuziorowiczównę „Zdrowaś Mario" po chińsku oraz występ „murzynki" Reikre z Jeratsytuh (czyt. wspak). Z wielkim napięciem oczekiwano przybycia czarnego gościa. Wreszcie na scenie ukazała się 10-letnia „murzynka" i w języku Luganda odmówiła „Zdrowaś Mario". Następnie śpiewając na melodię „O mój rozmarynie", przedstawiła się zebranym: „Wszyscv tu myślicie, skąd ja jestem. Ja się Wam przedstawię, prawdę wyjawię, Nie chcę kłamać, Przyjechałam do Was z niedaleka. Choć mam czarne włosy. Ręce, twarz i buty, Jestem z Huty.” Wybuchy śmiechu i rzęsiste oklaski były oznaka zadowolenia z miłego rozczarowania. Piękne podziękowanie złożone wierszem przez „murzynkę" i marsz odegrany przez orkiestrę zakończyły pod niosła wieczornicę. Wielka liczba zebranych świadczyła o zrozumieniu idei misyjnej w naszej parafii. Uczestnik.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz