Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 18 stycznia 2026

Sąd Pokoju w Koziegłowach.

 Sąd Pokoju w Koziegłowach.


Przy ulicy Woźnickiej był sobie kiedyś Sąd Pokoju. Taka najniższa instancja sprawiedliwości lokalnej, której broń Boże wykpić nie wypada, gdyż formuła ta działa jeszcze w rozwiniętych demokracjach i zyskuje na znaczeniu. Sąd taki mógł pojednać zwaśnionych, spór rozstrzygnąć, a nawet zesłać na krótki pobyt do aresztu. Kto oglądał westerny będzie wiedział, o co chodzi. Bardziej ciekawym proponuję wejście na salę rozpraw i uczestnictwo w takim procesie.



Dnia 16 Października 1916 roku wpłynęła do Sądu Gminnego w Koziegłowach skarga:

Skarżący Antoni i Zofia małżonkowie Oliwa ze wsi Anonimowej, gminy Koziegłówki, przeciwko Antoniemu Ogniowi i synom jego Stefanowi i Tadeuszowi z tejże wsi.

Skarga
We wrześniu 1916 roku we wsi Anonimowej wymienieni oskarżeni Ogień kilkakrotnie wyrządzili nam obelgi ustne i czynne bijąc nas kijami, popychając nas, grożąc zabiciem oraz nazywając nas słowami obelżywymi, których nie godzi się nawet powtarzać.
Prosimy Sąd Gminny ukarać Antoniego Ognia i synów jego Stefana i Tadeusza Ogniów podług prawa i przysądzić od nich na naszą korzyść koszta sądowe.
Świadkowie nasi: 1. Piotr Matyja 2. Franciszek Cesarz 3. Wiktoria Cesarz wszyscy z tejże wsi.

Sąd zakwalifikował obelgi czynne, słowne i pogróżki pod paragraf 6 i wyznaczył termin rozprawy na 29 Listopada 1916 r. W dniu tym zmuszony był jednak sprawę odroczyć w związku z niestawieniem się świadka. Nowego terminu rozprawy też nie wyznaczono ze względu na przebywanie tegoż świadka w więzieniu. Rozprawa w komplecie odbyła się dopiero 28 Lutego 1917 roku. Na wstępie świadkowie złożyli Przysięgę Katolicką następującej treści:

Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, w Trójcy Świętej Jedynemu, iż w sprawie niniejszej, w której przez sąd na świadka wezwany zostałem, nie powodując się ani przyjaźnią, ani pokrewieństwem, ani chęcią zysku, ani też innymi jakimikolwiek względami sumiennie zeznam rzetelna prawdę i nie zataję nic z tego, co mi jest wiadomem, pomnąc, że z tego wszystkiego obowiązany będę zdać sprawę przed prawem i Bogiem na ostatecznym Jego sądzie. Tak niech mi dopomoże niewinna męka Zbawiciela mojego Jezusa Chrystusa. Amen.

Po przyjęciu przysięgi przez sędziego, Sąd przystąpił do przesłuchania świadków, o czym z poniższego protokołu.

Dnia 28 Lutego 1917 r. Sad Gminny w osadzie Koziegłowy, Powiatu Będzińskiego w komplecie:
Przewodniczącego Stefana Ruszkowskiego i asesorów – Jana Będkowskiego, Szczepana Luli, rozpatrzył sprawę karną ze skargi Antoniego i Zofii, małżonków Oliwa na Antoniego, Stefana i Tadeusza Ogniów o pogróżki, obelgi czynne i słowne.
Oskarżycielka Zofia Oliwa w imieniu swoim i w imieniu swego męża na podstawie upoważnienia, popiera skargę. Oskarżeni: Antoni Ogień, Stefan Ogień nie przyznali się do winy. Twierdzą, że Antoni Oliwa bił Stefana Ognia, a Tadeusz Ogień bronił brata rozdzielając bijących się. Świadkowie pod przysięgą zeznali: 1. Piotr Matyja – w jesieni 1916 roku widziałem jak Antoni Ogień powrozem uderzył Zofię Oliwa, stojącą na swoim podwórku we wsi Anonimowej i nazwał ją „ty świdroku”. Na kilka dni przed tym widziałem jak Stefan Ogień trzymając w ręku kamień groził nim Zofii Oliwa, stojącej na swoim podwórku. Spór stron podobno wynikał z posiadania sadu spadkowego. Więcej w tej sprawie nie wiem. 2. Franciszek Cesarz – w jesieni 1916 roku widziałem jak Antoni Ogień przyszedłszy na podwórko Zofii Oliwa groził jej trzymanym w ręku powrozem. Więcej nic nie wiem. 3. Wiktoria Cesarz – w jesieni 1916 r. widziałam jak Tadeusz Ogień 6 razy uderzył Antoniego Oliwę kijem to jest podkulkiem, a Stefan Ogień trzymał Antoniego Oliwę za głowę. Było to w sadzie będącym w posiadaniu Oliwowej. – Potem Tadeusz Ogień podbiegł do stojącej na drodze Zofii Oliwa i łokciem ręki trzy razy szturchnął Oliwową. – W końcu obaj młodzi Tadeusz i Stefan Ogniowie, rzucali kamieniami do stojącego w sadzie Antoniego Oliwy. Więcej nic w tej sprawie nie wiem.

Świadkowie ze strony oskarżonych:

Petronelia Kolasa – w jesieni 1916 r. słyszałam spór między stronami o wypas bydła. 5. Franciszek Fikier- nic o obelgach stron – nie wiem. 6. Marianna Psonka – w jesieni 1916 r. widziałam jak Antoni Oliwa w sadzie bił Stefana Ognia żerdzią. Na krzyk Stefana Oliwy, przybiegł brat jego Tadeusz i kijem uderzył Antoniego Oliwę dwa razy. Więcej nic w tej sprawie nie wiem. Strony na wniosek Przewodniczącego nie pogodziły się
Wyrok ogłoszono.
Sędzia St. Ruszkowski, Sekretarz Sądu, Krajewski.
Zadecydował
Antoniego Ognia ukarać aresztem na dni trzy, Stefana Ognia ukarać aresztem na dni dziesięć i ściągnąć od Nich na rzecz Zofii Oliwa kosztów sądowych rubli trzydzieści niepodzielnie z opłatą sądową na rubli dwadzieścia zapisać na przychód kary, oraz ściągnąć od Ogniów na rzecz Zofii Oliwa zwrot kosztów za leczenie rubli 2 kopiejek 50.
Podpisani: Ruszkowski, Będkowski, Lula.
Nakaz wykonawczy z dnia 15 Marca 1917 nr 43 wydano Zofii Oliwa.

Koszty leczenia przedstawione przez stronę skarżącą nie zyskały aprobaty sądu i z ogólnej kwoty 16, 5 rubla zaliczono tylko 2,5 rubla.

Starszy Felczer L. Siapsia Za udzielenie pomocy felczerskiej przez kilka razy silnie pobitemu Antoniemu Oliwa, a także żonie Zofii Oliwa (5 rbi) pięć rubli otrzymałem. Koziegłowy dn. 17.IX.1916 L. Siapsia
Antoni Oliwa zapłacił za Liqor Aluminii acetici na okłady rubli jeden kop. 50. Koziegłowy 17 IX 16 r. Apteka w Koziegłowach B. Juraszyński – Aptekarz
Ja Józef Okularczyk z Piotrem Matyją odebraliśmy od Antoniego Oliwy 10 rubli za furmankę do felczera. Za niepiśmiennych podpisuje się Stanisław Okularczyk.
Sprawa nr 611/1917
Decyzja
z dnia 28 Lutego 1917 r.
Sąd Gminny w osadzie Koziegłowy, Powiatu Będzińskiego rozpatrzył niniejszą sprawę: Znalazł, iż zaprzysiężonym zeznaniem świadków: Piotra Matyi, Franciszka Cesarz, Wiktorii Cesarz i Marianny Psonka – ustalono, że w jesieni 1916 wyrządzili Zofii Oliwa obelgi czynne, a mianowicie: Antoni Ogień uderzył ją powrozem, Stefan Ogień grożąc trzymanym w ręku kamieniem i Tadeusz Ogień uderzając trzy razy Zofię Oliwa łokciem ręki, że obelgi czynne między Antonim Oliwa i Antonim Ogień odbywały się wzajemnie – równo, jakowo na mocy 1 p. 138 art. Ustawy o karach nie podlegają karnej odpowiedzialności.

Tu ciekawostka: Areszt koziegłowski nie mógł przetrzymywać więźnia skazanego na więcej niż 3 dni. Stefan Ogień, aby odbyć 10 dniowy wyrok musiał się udać do Będzina, który będąc naszym powiatem leżał jakby w innym państwie (Niemiecka Strefa Okupacyjna) Zaproszenie do odsiadki brzmiało, więc tak:

Bendzin, den 7 Mai 1917
Es wird ersucht Thaddaus Ogień zwecks Verbüsung der gegen ihn – durch Urteil des Gemeindegerichts in Koziegłowy vom 28 Fe. 1917 j. erkannten Strafe von 10 Tagen in das Gerichtsgefängnis Bendzin, (Kosakenkaserne) einzuliofern, da er- sich auf die an ihn ergangene Ladung zum Strafantritt freiwillig nich gestellt hat.

Uprasza się Tadeusza Ognia umieścić w Będzińskim więzieniu sądowym (Koszary Kozackie) w celu odsiedzenia 10 dniowej kary, która została na niego nałożona wyrokiem Sądu Gminnego w Koziegłowach dnia 28 Lutego 1917 roku. Ponieważ nie stawił się dobrowolnie na przesłane wezwanie dotyczące odpokutowania kary.

Tadeusz Ogień udał się z własnym prowiantem do więzienia w dniu 3 lipca 1917 i wrócił po 10 dniach, bez szkody dla rozpoczynających się żniw. Sąd Gminny w Koziegłowach rozpatrywał też sprawy wiekszej wagi, a jedna z nich trafiła do królewsko – polskiego Sądu Najwyższego, który uznał rozstrzygnięcie Sądu w Koziegłowach za właściwe, a wytknął pomyłkę Sądowi Okregowemu w Sosnowcu. Poniżej treść tego orzeczenia

KRONIKA SĄDOWA (24/1918)
Orzeczenie królewsko – polskiego Sądu Najwyższego w przedmiocie kompetencji Sądów Pokoju w sprawie działu spadku włościańskiego, w której jednooześnie jest żądanie usunięcia osoby obcej od działu. W dniu 22 kwietnia 1918 r. królewsko-polski Sąd Najwyższy rozpoznawał skargę kasacyjną obrońcy Marjanny Flakowej na decyzję królewsko-polskiego Sądu Okręgowego w Sosnowcuz dnia 4 grudnia 1917 r. w sprawie o dział spadku po Jakóbie Janickim. Po wysłuchaniu głosów obrońców stron i wniosków Prokuratora, zważywszy:
1) że Marjanna Flakowa wystąpiła przed Sąd Gminny w Koziegłowach o dział spadku po jej ojcu Jakóbie Janickim, właścicielu osady włościańskiej, po uprzednim usunięciu od działu
Kazimierza Okularczyka, jako trzeciego nabywcy sched spadkowych, i Sąd Gminny powództwo to uwzględnił, ale Sąd Okręgowy w Sosnowcu wyrok ten uchyli! i sprawę, jako nie ulegającą rozpoznaniu Sądu Gminnego w myśl art. 1491 Ust. Post. Cyw., umorzył;
2) że w skardze kasacyjnej na decyzję Sądu Okręgowego Flakowa podnosi przedewszystkim zarzut obrazy art. 1490 Ust. Post. Cyw., na mocy którego Sądy Gminne są właściwymi do sądzenia spraw, dotyczących spadków i wynikających stąd działów, a więc i sprawy niniejszej, i zarzut ten jest w zupełności usprawiedliwiony, albowiem w myśl art. 1489 i 1611 w związku art. 54 p.4 i art. 257 p. 6 Ust. Post. Cyw.,właściwość sądu ze względu na przedmiot sprawy określa istota żądań powoda czyli konkluzja skargi powodowej, gdy zaś powództwo Flakowej obejmowało żądanie działu spadku włościańskiegoi usunięcia od tegoż działu osoby obcej, nie zachodzi żadna wątpliwość, że w myśl wyraźnego brzmienia art. 1490 р. 1 Ust. Post. Cyw właściwym do rozpoznania tej sprawy był Sąd Gminny,a tym samym powołany przez Sąd Okręgowy art. 1491 do danego wypadku nie może mieć zastosowania;
3) że z wyłuszczonymi w odpowiedzi małżonków Okularczyków na skargę kasacyjną wywodami, jakoby przedmiotem sprawy był nie dział spadku, lecz spór o odzyskanie części nieruchomości, nabytej przez małż. Okularczyków,niepodobna się zgodzić, są one bowiem w sprzeczności z wyraźnym brzmieniem konkluzji powództwa Flakowej, które i Sąd Okręgowy określił, jako „akcję o działy;”
4) że wobec powyższych danych Sąd Okręgowy nie miał zasady do uchylenia się od rozpoznania żądań powoda co do ich istoty, a przeto decyzja, wyrzekająca umorzenie sprawy, nie może być pozostawiona w swej mocy; Z tych pobudek Sąd Najwyższy, nie wchodząc w rozbiór pozostałych zarzutów, przytoczonych w skardze kasacyjnej, decyzję Sądu Okręgowego w Sosnowcu z dnia 4 grudnia 1917 r. z powodu obrazy art. 1490 Ust. Post. Cyw. кasuje i sprawę do ponownego osądzenia Sądowi Okręgowemu w Częstochowie przesyła.

Od 3 Stycznia 1918 r. sędzią pokoju został Stanisław Bauerertz. (Koziegłowy – Królestwo Polskie – strefa okupacyjna rosyjska)
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1919 r. Sąd przeszedł przez dwie zmiany organizacyjne:

Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 11 lipca 1921 r. w przedmiocie dyslokacji sądów pokoju w powiecie Będzińskim w okręgu sądu okręgowego w Sosnowcu. Na mocy art. 3 dekretu z dn. 7 lutego 1919 r.
§1 Znosi się sądy pokoju w Koziegłowach, w Łazach, II-go Okr. w Dąbrowie oraz III-go Okr. w Dąbrowie.
§2. Włącza się do właściwości terytorialnej sądu pokoju w Żarkach miasto Koziegłowy oraz gminy Koziegłowy, Koziegłówki, Poraj i Rudnik Wielki; wyłacza się gminę Włodowice.

Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 9 sierpnia 1927 r. o dezlokacji sadów pokoju w powiatach będzińskim, zawierciańskim w okręgu sądu okręgowego w Sosnowcu. Na mocy art. 3 dekretu z dnia 7 lutego 1919 r. o dezlokacji sądów, zarządzam co następuje:
§5. Wyłącza się z okregu sądu pokoju w Żarkach gminy Koziegłowy, Koziegłówki i Rudnik Wielki.
§6. Tworzy się sąd pokoju w Koziegłowach obejmujący gminy Koziegłowy, Koziegłowki, Pińczyce i Rudnik Wielki.
(Minister Sprawiedliwości A. Meysztowicz)

W takich ramach sąd przetrwał do września 1939 roku. Ostatnim jego sędzią był niejaki Chuma, a sekretarzem Józef Gwizda.

Na marginesie tematu o gminnym wymiarze sprawiedliwości warto jeszcze zajrzeć do jednej z wielu kronik kryminalnych, które były wszechobecne w ukazujących się gazetach dwudziestolecia międzywojennego i wcześniej. Wyłania się z nich ponury obraz tamtych czasów.

Śląski Kurier Poranny
Organ Związków Zawodowych Zjednoczenia Zawodowego Polskiego i Zjednoczenia Kolejowców Polskich na Śląsku.

Zaginięcie rolnika.
W dniu 7 bm. (7 czerwca 1938 r.) wyjechał z Koziegłówek pow. zawierciańskiego na kopalnię Radzionków w Buchaczu po węgiel parą koni i porządnym wozem gospodarskim, zamożny tamtejszy rolnik, 42-letni Józef Zasadzin i dotąd nie powrócił. Miał on zakupić na kopalni Radzionków węgiel, który chciał przywieźć do domu i miał na ten cel przy sobie 40 zł. Zaniepokojony jego nieobecnością ks. Władysław Zasadzin, powiadomił miejscową policję, a ponieważ nie dało to żadnego rezultatu, zwrócił się obecnie o pomoc w wyszukaniu zaginionego do policji śląskiej. Począwszy od Woźnik miał on jechać szosą wojewódzką do Radzionkowa. Rodzina jego jest po prostu zatrwożona brakiem jakiejkolwiek wiadomości o nim i przypuszcza, że padł on ofiarą zbrodni.
Sukces śląskiej policji.
Ponura zbrodnia w lesie.
By zdobyć 40 zł niewyśledzony dotąd sprawca zamordował rolnika. Przez z górą tygodniem donosiliśmy o tajemniczym zniknięciu rolnika Józefa Zasadzina ze wsi Koziegłówki w powiecie zawierciańskim, który wyjechał na Śląsk parokonnym wozem po węgiel na kopalnię „Radzionków” w Buchaczu, zabierając na ten cel z domu 40 zł.
Ponieważ zawiadomienie miejscowej policji nie dało rezultatu, rodzina zaginionego zwróciła się o pomoc w wyszukaniu rolnika do policji śląskiej. Tajemnica zaginięcia Zasadzina wyjaśniła się wczoraj (25 czerwca 1938 r.) po południu.
Już przedtem policja śląska uzyskała informację, że Zasadzin zabłądził po drodze i przejechał na teren niemiecki, gdzie został przytrzymany za nielegalne przekroczenie granicy i osadzony w areszcie, a konie zarekwirowane do robót polnych, ale informacje te nie budziły zaufania – po sprawdzeniu okazały się nieprawdziwe. Tymczasem wczoraj po południu robotnicy leśni Jan Kościelny i Jan Nowak z Żyglinka (pow. tarnogórski) znaleźli na pograniczu powiatu tarnogórskiego i lublinieckiego w lasach księcia Donnersmarcka, po lewej stronie szosy wojewódzkiej około 200 mtr w głąb lasu w gąszczu, parokonny wóz z tabliczką „Józef Zasadzin z Koziegłówek” a w wozie zwłoki mężczyzny w kompletnym rozkładzie. Konie również były martwe i przypuszczalnie zdechły z głodu, bowiem dyszel był zupełnie niemal zjedzony, a również znajdujące się w pobliżu drzewka, do których konie mogły dosięgnąć, były zupełnie ogryzione.
Na miejsce przybył prokurator Lisiecki z Tarnowskich Gór, który wydał zarządzenie przeprowadzenia sekcji zwłok. Trupa zabezpieczono do dyspozycji komisji sądowo – lekarskiej. Z uwagi na zagnanie koni w głąb lasu, w gąszcz daleko od szosy i brak pieniędzy, jakie Zasadzin przy sobie posiadał, jest rzeczą niewątpliwą, że dokonano na jego osobie mordu rabunkowego i to najprawdopodobniej przez przygodnego pasażera, który musiał Zasadzina poprosić o podwiezienia i w stosownej chwili go zamordował, poczym obrabował i konie zagnał w las, chcąc w ten sposób opóźnić moment odnalezienia zwłok i wykrycia mordu.
Zasadzin wyjechał z domu przed 17 dniami. Rodzinę jego już powiadomiono i wezwano do przybycia.

Ta niewyjaśniona dotąd zbrodnia była przez lata przedmiotem wielu spekulacji. Starsze osoby wspominając dwudziestolecie międzywojenne (1919 – 1939) i to morderstwo prawie zawsze mówiły o biedzie, która niosła takie zagrożenia. Złodziejstwo z bronią w ręku było wtedy popularnym zawodem. Do tego jeszcze różne porachunki zwaśnionych rodzin, sąsiadów i działaczy stronnictw politycznych. Sądy Gminne miały, więc stale zajęcie. Powojennym następcą Sadu Pokoju w Koziegłowach był Sąd Grodzki. Pojawił się jednak jakiś bałagan organizacyjny w Ministerstwie Sprawiedliwości ponieważ w ciągu 3 miesięcy 1949 roku wydano dwa sprzeczne rozporządzenia. Pierwsze z dnia 2 lipca 1949 r. o zniesieniu Sądu Grodzkiego w Koziegłowach i drugie z dnia 22 września 1949 r. w sprawie uchylenia rozporządzenia o zniesieniu Sądu Grodzkiego w Koziegłowach. Obydwa rozporządzenia podpisał ten sam minister. Sąd przeniósł wtedy swoją siedzibę z ulicy Woźnickiej do domu Pankratiewa i orzekał najczęściej o osobach uznanych za zmarłe, tych które w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęły w czasie wojny. Bywało i tak, że nikt tego nie dociekał , bo z wojny nie powróciły całe rodziny, a nawet społeczności. Tak było w przypadku Żydów Koziegłowskich. Likwidacja sądów grodzkich nastąpiła już 20 lipca 1950 r.
Autor: Leonard Jagoda
Źródło: http://historia.kozieglowy.org/r-11-spacerkiem-po-miescie/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz