Okolice Częstochowy w świetle podań ludowych. Blich i Ostatni Grosz.
Przed kilkudziesięcioma laty na przestrzeni ulicy Krakowskiej od kościoła św. Rodziny aż do mostu na Warcie, gdzie dziś stoją piętrowe, dwupiętrowe i nawet trzypiętrowe kamienice ciągnęła się nieprzerwanie aż do rzeki Konopki, dopływu Warty, szmaragdowa zieleń łąk. Na łąkach tych mieszkańcy okoliczni blichowali tj. bielili płótno. Stąd cała dzielnica otrzymała nazwę Blich. I dziś jeszcze mieszkańcy tej części ulicy Krakowskiej na zapytanie, gdzie mieszkają, odpowiadają "na Blichu" a nie na Krakowskiej ulicy, jakkolwiek urzędowo nazwa Blich nie istnieje.
Inaczej powstała nazwa przedmieścia Ostatni Grosz. Do dziś dnia przy tak zwanym trakcie Krakowskim stoi długi, parterowy budynek murowany z dachem wysokim, spiczastym, to stara karczma żydowska. Dawniej okalał ją bór sosnowy, który potem wycięto.
Karczma na Ostatnim Groszu, która ongi należała do Żyda, a potem przez czas jakiś do p. Krawczyńskiego, obecnie jest własnością p. Proszowskiego, współwłaściciela zakładu kamieniarskiego p.f. "Kruszyński i Proszowski".
Do tej karczmy przydrożnej chętnie wstępowali kmiotkowie, powracający z odpustów lub jarmarków, przepijając zarobione pieniądze. Często się zdarzało tak, że przepijali ostatni grosz nie przypisując sobie, naturalnie, winy, lecz twierdząc, że karczma ma coś zaczarowanego tak, że nie można oprzeć się pokusie póty, aż przepije się ostatni grosz. Mniemanie to jeszcze więcej się utwierdziło, skutkiem następującego wypadku. Pewnego razu jeden z włościan okolicznych, sprzedawszy krowę na jarmarku w Częstochowie, wstąpił wraz z sąsiadami do karczmy "na jednego". Uczynny szynkarz wciąż nalewał siwuchy, dopóki kmiotek nie przepił wszystkich pieniędzy.
Wtenczas chciał, by mu szynkarz zborgował, lecz Żyd odmówił kredytu. Kmiotek nie wiedział co robić, zaczął szukać po kieszeniach i ku wielkiej radości znalazł jeszcze całego miedziaka "Dawaj Żydzie wódki za ten ostatni grosz" krzyknął butnie i rzucił Żydowi groszaka. Żyd nalał gorzałki, chłop wypił i wyszedł z karczmy. Chłodne powietrze wieczorne, przepojone wonią sosnowej żywicy, orzeźwiło biedaka, który teraz dopiero zrozumiał, iż przepił wszystko i nie ma z czym wracać do domu. Ogarnęła go rozpacz. Nie widząc żadnego wyjścia, postanowił powiesić się. Na wpół pijany chwycił powroza, okręcił go koło szyi i zawisł na pobliskiej sośnie. Jękom chrapliwym konającego wtórowały głuche poszumy sosnowego boru i dzikie wycie wichru. O tragicznym losie wisielca wkrótce dowiedziała się ludność okoliczna i zaczęła od tego czasu nazywać karczmę "Ostatni Grosz". Od karczmy zaś otrzymała nazwę cała wieś, obecnie stanowiąca przedmieście Częstochowy, liczące przeszło 9000 mieszkańców. Stanisław Rumszewicz
Żródło: Goniec Częstochowski, Nr 176 z 18 lipca 1915, s. 2. Foto z albumu p. Zbigniewa Zębika https://www.facebook.com/photo?fbid=760193077669060...
Żródło: Goniec Częstochowski, Nr 176 z 18 lipca 1915, s. 2. Foto z albumu p. Zbigniewa Zębika https://www.facebook.com/photo?fbid=760193077669060...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz