Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 6 kwietnia 2021

Fabryka „Natalin” w Masłońskim — początek. Część 2

 Zamieszki w „Natalinie" 

Gazeta „Echo Łodzi" z 20 czerwca 1937 r. informowała o proteście pracowników fabryki „Natalin" w Masłońskim (powiat zawierciański). Na ogólną liczbę ponad 250 zatrudnionych, 130 okupowało fabrykę. W celu przełamania strajku Zdzisław Hasfeld (syn Leona) sprowadził z Częstochowy formację uzbrojoną określoną w artykule jako „Straż Wartownicza". W trakcie zajść strażnik o nazwisku Zieleniec został ranny rzuconą butelką, a sam oddał strzał z broni palnej, raniąc w pachwinę pracownika fabryki — Stanisława Kuklę (źródło: 16). 


Samochody Hasfeldów i innych 

Wg stanu na grudzień 1936 r. Hasfeldowie posiadali co najmniej pięć pojazdów — tyle zostało zakwalifikowanych do pomocy dla wojska. Dowiadujemy się o tym z „Kieleckiego Dziennika Wojewódzkiego" nr 26 z 15 grudnia 1936 roku (na www.sbc. wbp.pl). Dziennik zawiera ogłoszenie Urzędu Wojewódzkiego Kieleckiego z 7 grudnia 1936 o ustaleniu list kolejności osób zo-bowiązanych do dostarczenia jako środków przewozowych na rzecz wojska w czasie pokoju samochodów, motocykli i rowerów w roku 1937. Hasfeldowie z Natalina gm. Poraj posiadali pojazdy osobowe o numerach rejestracyjnych: • KL-12641 (4 osobowy — właściciel: Janina Hasfeld) • KL-12642 (jw.) • KL-12643 (4 osobowy — właściciel Zdzisław Hasfeld) • KL-12644 (7 osobowy — właściciel jw.) • KL-42455 (5 osobowy — właściciel jw.) — źródło: 23.                                                                                                              Józef Matynia opowiada: „(.. .) Zdzisław Hasfeld mial też samochód ciężarowy, którym rozwożono tekturę do Sanoka, do Poznania. Nie wiem, skąd brali paliwo do samochodów. Zdzisław miał w zakładzie dwa samochody osobowe. Citroena i Mercedesa. Było dwóch kierowców, obaj o tym samym imieniu i nazwisku: Józef Walenta i Józef Walenta. Jeden był blondynem, a drugi ciemny. Stąd dało się ich odróżnić (...)". Na liście posiadaczy samochodów w Myszkowie i w Żarkach, pomijając nazwiska wszystkich znanych właścicieli fabryk, w roku 1936 byli ponadto: Demoulin Teodor — Myszków, fabry-ka papieru; Oberlaender Hugon — Myszków ul. Kościuszki 12; Stępień Władysław — Myszków ul. Kościuszki 78; Goj Stanisław — Myszków; Wierzchleyski Tadeusz — Mijaczów, Myszków; Pajchel Mieczysław — Żarki ul. Kościuszki 19 (to lekarz i farmaceuta żarecki); Wyporska Stanisława — Żarki ul. Kościuszki 14; Soja Józef — Żarki ul. Kościuszki 15 (jeden pojazd osobowy i jeden ciężarowy) — źródło: 23. 



  Praca w zakładzie „Natalin" 

Józef Matynia opowiada: „( ..) W zakładzie Natalin pracowałem rok przed wojną i w czasie wojny do 1942 r., bo potem się już ukrywałem, Niemcy mnie złapali i wywieźli do obozu. Przed wojną w zakładzie praca szła na trzy zmiany. Pracowali ludzie z Tarnawy, Gęzyna, Wysokiej Lelowskiej, Suliszowic. Było na pewno ponad sto osób zatrudnionych. Około 200 wg mnie. Na godzinę w fabryce było 1,5 lub 2 zł. A za pracę w polu to było wtedy po złotówce. To można policzyć, ile było na miesiąc. Kolejarze to dobrze żyli wtedy. Maszynista zarabiał 400 zl. A krowa 100 zł kosztowała. Nauczyciel 150 zł, kierownik szkoły 200 zł. Pół litra wódki kosztowało wtedy 2 zł. W zakładzie produkowane były walizki z twardej, polerowanej tektury. Powstawały z tego ścinki i ja te ścinki, czy odpadki, woziłem na wózku. Te odpady tekturowe wykorzystywali szewcy i inni też. Brali to z zakładu. Woziłem też twarde polerowane tektury. To był dwukołowy wózek z dyszlem do pchania, czy ciągnięcia. Kółka miał takie trochę większe jak od roweru (..)".                                                                  Mirosława Pasek opowiada: „( ..) Jestem urodzona w roku 1951. Mój dziadek Jakub Gurbała pracował u Hasfelda. Był koniu-szym, opiekował się stajnią, powoził powozem. Dziadek miał tam, na terenie zakładowym, mieszkanie i moja mama Janina Gurbała się tam urodziła (..)".                                          Irena Strzelczyk opowiada: „(...) U Hasfelda przed wojną pracował Żyd, który nazywał się Giebot. Był tu z żoną, bez dzieci. To był urzędnik w zakładzie (..)".                                                                            Mieczysława Grzybowska i Leszek Maladyn opowiadają: „(...)                                                            Mama — Jadwiga Maladyn z domu Torbus, pracowała przed wojną u Hasfelda. Pracę dawał, ale płacił najgorzej ze wszystkich zakładów. Pracowała na przetwórstwie, co polegało m. in. na zszywaniu tektury. Walizki robili w Klepaczce z tektury lakierowanej walizkowej. A pracownice koszyczki robiły — tak na własne potrzeby, ze ścinków tej twardej tektury lakierowanej. Pocięły sobie kawałki i robiły same tak „na lewo" koszyczki. Kratki na jajka robili w zakładzie na pewno już przed II wojną. Były kratki na kacze jajka i na kurze, czyli na większe i mniejsze jajka. Po wojnie Hasfeld mamy nie chciał zatrudnić, bo musiałby na czworo dzieci płacić zasiłek (...)". Inna mieszkanka Masłońskiego tak opowiada: „( ..) Za sprawą Hasfeldów już przed II wojną. w Masionskim była elektryczność Kable na słupach były, prąd Hasfeld dawał do domów swoich pracowników. Była tzw. „szwedzka turbina". Jej przegląd trwał dwa tygodnie. Stefan Flak był kierownikiem „od prądu" i „od kotłowni". Antoni Czerniak (zmarły w 1931 r.) był majstrem w zakładzie. W szkole wówczas to była jedna sala, a uczyła tam pani Straszakówna. Było też osiedle zakładowe z bramą wjazdową. Nad bramą był herb Hasfeldów. Na terenie osiedla w domkach mieszkali urzędnicy zakładowi. Np. pan Klusek — był kasjerem, Stefan Bulski — urzędnikiem był. A w czasie wojny wraz z siedmioma innymi był zabrany przez Gestapo. Tak samo Szmalowie — ojciec i syn. Był też pan Filar — rodzina ze Szmalami (...)". 


Patent Hasfelda — podkładki do jajek 

Zdzisław Hasfeld zgłosił 27 czerwca 1939 r. do urzędu patentowego wynalazek — nakładkę/podkładkę do jajek, która miała zapobiegać ich tłuczeniu się w dotychczas stosowanych kratownicach. Wkrótce wybuchła wojna i polski urząd patentowy nie wypowiedział się w tej kwestii, ale w aktach zakładu zachował się projekt graficzny i opis wynalazku, który przed II wojną światową już produkowano w „Natalinie". Materiał nakładki to elastyczna tektura. Nakładka była zupełnie nowym dodatkiem do stosowanych dotychczas kratek. Była dolną, falistą powierzchnią z otworami, kładzioną pod zwykłą kratkę (kratka jest znana i obecnie choćby z opakowań bombek choinkowych). W otworach umieszczano jajka, nakładano kratkę, a na nią kolejną część patentowej nakładki, również posiadającą otwory. Górna część była płaska, a dolna falista, dla lepszej elastyczności. Produkowano ją w trzech odmianach, w zależności od wielkości jajek, które „wpadały" w przygotowane otwory i pofalowane dno. W ten sposób ta płaska część mogła stanowić podstawę dla kolejnej falistej podkładki umieszczonej na niej, itd. Istniała też wersja łączonej drucikami części dolnej i górnej (jako całość) w jedną powierzchnię. Nakładkę Hasfelda przedstawiamy na szkicu w książce (źródło: 83 i 84). Patent na opisaną wyżej podkładkę został przyznany, tyle że przez administrację niemiecką, w roku 1944. Wówczas „Natalinem" nie zawiadywał już Zdzisław Hasfeld, a mianowany przez Niemców administrator Wiktor Nowak. Nadanie patentu ogłoszono w „Wiadomościach Urzędu Patentowego" wydanych w 1944 r. w „Warschau"...: Klasa patentu, podklasa, grupa, podgrupa: 81c, 20 Numer patentu: 33016, Nazwisko/nazwa właściciela patentu: Zdzisław Hasfeld, Zakłady Przemysłowe Natalin unter kommisarischer Verwaltung (w ramach tymczasowego administrowania), Lokalizacja: wieś Masłońskie koło Częstochowy Tytuł wynalazku: Podkładka do jaj pakowanych w skrzyniach lub pudłach, Data zgłoszenia: 27. 6. 1939, Data udzielenia: 23. 5. 1944 (źródło: 129).                                 Przypisy: 

16. „Przykre zajścia w fabryce kartonu. ,,Bójka straży wartowniczej  ze strajkującymi robotnikami", notatka prasowa ,,Echo Łodzi" z 20 czerwca 1937 r.  

23. Kielecki Dziennik Wojewódzki nr 26 z dnia 15 grudnia 1936 roku (na stronie internetowej www.sbc.wbp.p1) 

83. Akta sprawy „Zakłady przemysłowe „Natalin" Zdzsław Hasfeld, Masłońskie k/Poraja, sprawa nacjonalizacji przedsiębiorstwa 1948-1959", Archiwum Państwowe w Łodzi, sygnatura 39/374/0/1/229. 

84. Akta sprawy „Zakłady przemysłowe „Natalin" Zdzisław Hasfeld, Masłoński Piec k/Poraja, Myszkowskie Zakłady Papiernicze, sprawy nacjonalizacji przedsiębiorstwa 1948-1958", Archiwum Państwowe w Łodzi, sygnatura 39/374/0/1/228 

129. „Patenty na wynalazki", strona 39, w: Wiadomości Urzędu Patentowego, rok XXI, zeszyt 6, Warschau, dnia 30 czerwca 1944 r.                                                                                                       Źródło: "Historie Lokalne na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej" , Tom VI, ,, Masłońskie" (gmina Poraj) w aktach , dokumentach i wspomnieniach, Autor: Anna Zagroba , Tomasz Baryła, wyd. Kraków 2021, str. 154-158

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz