Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Ze wspomnień o Teofilu Polu.

 Ze wspomnień o Teofilu Polu.



Zdjęcie portretowe p.Teofila Pola.Pierwszy Prezes i założyciel z gronem aktywnych społecznie osób Gminnej Spółdzielni ,,Samopomoc Chłopska". Współorganizator Spółdzielni Rękodzielników i Tkaczy.Po wojnie z jego incjatywy powołano Spółdzielnie Tkaczy i Dziewiarzy im.Norberta Barlickiego .Zmarł w 1966r.Foto udostępnił p.Włodzimierz Gall.Archiwum ,,Korzeni"

Kim był Teofil Pol? Pamiętać go mogą jedynie przedwojenne roczniki mieszkańców Kamienicy Polskiej. Dlatego chciałbym przypomnieć, co uczynił dla lokalnej społeczności. W poprzednim numerze kwartalnika nadmieniłem o jego tajnym nauczaniu w Zawadzie podczas okupacji. W 1945 roku, tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej, zajął się działalnością spółdzielczą. Wspólnie z gronem aktywnych społecznie osób założył Gminną Spółdzielnię „Samopomoc Chłopska", której był pierwszym prezesem. Następnym jego dokonaniem było współorganizowanie Spółdzielni Rękodzielników i Tkaczy. Znaczna część starszych mieszkańców Kamienicy Polskiej i okolic właśnie z pracy, w tej spółdzielni zawdzięczała emerytury. Teofil Pol wykorzystał swe dawne znajomości w Łodzi, szczególnie w fabryce Geyera, skąd otrzymywał przędzę do produkcji. Chciałbym przypomnieć, że Pol był absolwentem Technicznej Szkoły Rolniczej w Pszczelinie (miejscowość wchodzi obecnie w skład aglomeracji warszawskiej). Przez wiele lat pracował jako wiceprezes Towarzystwa Kooperatystów w Łodzi. W 1905 r. był aresztowany, z kilkoma kolegami, przez władze car-skie, gdy przebywał jeszcze w Kamienicy Polskiej. Pieniądze zebrane przez rodziny aresztowanych i przekazane, w formie łapówki, doprowadziły do zwolnienia. Powodem aresztowania był kontakt z zamachowcem, który w Herbach Starych zastrzelił w pociągu rosyjskiego generała, o czym jakiś życzliwy rusofil doniósł carskim władzom. Za swój patriotyczny obowiązek uznawał wtedy nauczanie języka polskiego, z czego skorzystał mój nastoletni wówczas ojciec. W Łodzi należał do grupy organizatorów demonstracji z ramienia Socjal-Frakcji Rewolucyjnej, najprawdopodobniej była to jakaś bojówka PPS. Podczas demonstracji przedmiotem walki z carską ochraną stał się sztandar z orłem zrywającym się do lotu z odrzuconymi na bok kajdankami. To zdarzenie miało miejsce już po wybuchu I wojny wojny światowej. Jego cztery młodsze siostry miały do niego żal oto, że nie zabrał je na tę demonstrację.



Ci brutale nie mieliby śmiałości z nami walczyć o ten sztandar - twierdziły naiwnie. (Jedną z tych sióstr była moja mama Waleria). Cała rodzina łącznie z babcią Florentyną (dziadek Franciszek Pol zmarł w 1906 r.) mieszkała przy ul. Wólczańskiej — przecznica Piotrkowskiej. Babcia, wraz z najstarszą córka Stanisławą i najmłodszą Józefą prowadziły sklep. Antonina była szwaczką, a Waleria pracowała jako tkaczka w fabryce Geyera. Dziś w tej fabryce znajduje się Centralne Muzeum Włókiennictwa, które zwiedzaliśmy z wycieczką z Kamienicy Polskiej jesienią ub. roku. Teofil Pol zajmował się podczas I wojny światowej organizowaniem pomocy dla rodzin, których mężczyźni byli na wojnie. W 1918 r. brał udział ( w składzie bojówek PPS) w rozbrajaniu garnizonu niemieckiego.





Teofil Pol z żoną.

Po odzyskaniu niepodległości jako działacz Towarzystwa Kooperatystów przyznawał się do współpracy ze Stanisławem Wojciechowskim (1869-1953), drugim prezydentem RP. Po odejściu z prezesury Towarzystwa Kooperatystów w Łodzi otrzymał znaczną odprawy finansową. Kupił za nią tzw. Klebrowiznę czyli okolice dzisiejsiej ul. Magazynowej (100 ha). Wraz ze swym szwagrem Julianem Dusielem, za pożyczkę, nabył Niegolewkę (80 ha) k. Czarnego Lasu na Śląsku, gdzie gospodarował aż do czasu wysiedlenia przez Niemców. Klebrowizna została rozparcelowana w wyniku reformy rolnej. Powołana po wojnie z inicjatywy Teofila Pola Spółdzielnia Tkaczy i Dziewiarzy im. Norberta Barlickiego (taką nazwę przyjęła w latach 50.) rozwijała się dynamicznie.



Zakupiono nawet działkę i materiał na budowę pomieszczeń produkcyjnych, spółdzielnia posiadała już 22 mln zł, ale „ludowy fiskus nałożył 20 mln domiaru i w ten sposób skończył się sen o rozwoju. Partia (PZPR) postawiła warunek: spółdzielnia nie zostanie rozwiązana, jeśli pozbędzie się prezesa —kułaka. Tak, tak — powiedział Pol —nie będę przeszkodą dla spółdzielni. I odszedł ze stanowiska. Zmarł w 1966 r. w wieku 80 lat (na raka trzustki). Spółdzielnia Tkaczy i Dziewiarzy przetrwała do 1989 roku.

Autor: Włodzimierz Gall Źródło: Kwartalnik historyczny Kongregacji Genealogicznej ,,KORZENIE” nr 95, R. XXV, 4/2015

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz