Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 8 marca 2021

Dziadek Blachnicki.

 Dziadek Blachnicki.

Stanisław Blachnicki był członkiem orkiestry dętej w Kamienicy Polskiej od około 1910 roku, a po zawiązaniu się orkiestry kopalnianej w Borku, grywał i tu, i tam. W orkiestrze kamie-nickiej był zwyczaj odwiedzania domu muzykanta — solenizanta. Było granie i był poczęstunek. Jeśli w danym dniu było kilku solenizantów, to odwiedzali każdego po kolei, trwało to czasem do rana. Gdy pewnego razu muzykanci szli do dziadka Stanisława, napatoczył się Franek B. I to z koniem! Do niezbyt dużej izby wszedł wraz ze zwierzęciem, mówiąc, że wyjdzie dopiero, gdy dadzą im (obojgu!) się napić. Tak też się stało, przynajmniej jeśli chodzi o Franka. Jednak konia nie zdołał wyprowadzić, bo ten nie potrafił się obrócić w ciasnej izbie. Wspólnymi siłami konia wypchnięto, a wręcz wyniesiono tyłem razem z Frankiem. W orkiestrze kopalnianej dziadek Stanisław posiadał terminarz imienin, gdy spotykali się na próbie orkiestry, najpierw otwierał kalendarz i ogłaszał: dzisiaj jest (lub było w ostatnich dniach) takiego to świętego i należy odegrać „Sto lat". Zwyczajowo solenizant stawiał po kielichu. Przed wojną orkiestra w Borku miała duże uznanie u ówczesnego dyrektora — Francuza z pochodzenia — rozmiłowanego w muzyce.



Pierwszy skład orkiestry dętej OSP Kamienica Polska ok 1915r.(Pierwszy rząd: od lewej ,2 p.Jabłoński,4 pierwszy kapelmistrz Hofman ,6 p.Pączek,7 p.Kalinowski.Drugi rząd od lewej: 1 p.Górniak,3 p.Ratman,4 Blachnicki Stanisław.Trzeci rząd od lewej ;3 p.Mader,5 p. Krachulec,6,p.Zajbert .Foto z albumu p.Bryk

Starsi muzykanci wspo-minali z rozrzewieniem imieniny ks. Stanisława Dudy, również miłośnika orkiestry, który mówił np., że muzykant jak gra w kościele, to tak, jakby się modlił podwójnie. Granie było na werandzie plebanii, poczęstunek z gąsiorkiem nalewki również. Orkiestra była zapraszana corocznie na poświęcenia pól do Jastrzębia. Po uroczystej procesji do czterech ołtarzy, rozstawionych na całej długości wsi, odbywała się zabawa w remizie strażackiej. Muzykanci wracali czasem majowym lub czerwcowym świtem polnymi drogami do Kamienicy — różnymi drogami, jak komu było dogodnie. Ulubioną melodią dziadka Stanisława była „Uciekła mi przepióreczka w proso". Odpowiadał mu, grający na największym instrumencie, Walenty Godzina melodią „Zielony mosteczek ugina się". Tak na marginesie — sam brałem udział w takiej uroczystości w Jastrzębiu pod koniec lat 70. Kapelmistrzem był wtedy Jan Haczyk, tylko że nas zawieziono i przywieziono przed wieczorem samochodami „Robur" z fabryki tektury Klepaczka. A teraz na poważnie. Co udało nam się ustalić: Stanisław Blachnicki był synem Antoniego i Franciszki z d. Czemy. Żył w latach 1885 — 1958. Miał trójkę rodzeństwa: siostrę Matyldę wyszła za Antoniego Nowotnego. Mieli sześcioro dzieci: Marię, Władysława, Antoniego, Helenę, Tadeusza i Jana.
Brata Antoniego poślubił Najnigrównę. Mieli czworo dzieci: Jana, Stanisławę, Eleonorę i Natalię. Wyprowadzili się do Częstochowy. Antoni pochowany jest na Rakowie. Brata Romana — poślubił Antoninę Markowską. Ich syn Jan, to partyzant z czasu drugiej wojny. Stanisław w 1906 roku poślubił Helenę Mader (ur. 1884 r.), córkę Ferdynanda Madra i Franciszki z Jungów. Zaraz po ślubie, w 1906 roku, został wcielony do carskiej armii („poszedł w sołdaty", jak mówiono dawniej). Z tego okresu zachowało się zdjęcie Stanisława w mundurze orkiestranta. Wrócił z wojska ok. 1909 roku. Jak to się stało, że już po 3 latach? Nie wiadomo.



Po prawej Stanisław Blachnicki w wojsku armii carskiej (Rosja).Foto ok 1910-15.Z albumu p.Bryk

Przecież służba mogła trwać nawet 25 lat! Po powrocie do żony urodziły się w krótkim czasie dzieci: córka Genowefa — wyszła za Eugeniusza Holeczka — i to są rodzice mojej żony Kryspiny. córka Henryka wyszła za Bolesława Klara. córka Elżbieta zmarła w Łodzi po chorobie, jako młoda kobieta. bliźnięta: Jerzy Stanisław (zmarł jako niemowlę) i Bogusław — poślubił Zofię Grajcar. córka Krystyna zmarła w Niemczech (w latach wojny) na skutek wypadku w polu. Po śmierci Heleny dziadek w 1926 roku poślubił Helenę Najnigier. Z tego związku urodziło się troje dzieci: syn Marian poślubił Marię Golis. syn Zygmunt poślubił Alfredę Sirek. córka Kazimiera wyszła za Stanisława Galla, a po jego śmierci za Jana Kopacza.



Dzieci Stanisława Blachnickiego: Kazimiera, Zygmunt i Marian

Na załączonej fotografii jest właśnie ta trójka pociech Stanisława i jego drugiej żony Heleny (ok. 1935 r.). Blachniccy do Kamienicy przybyli z Łojek i Gorzelni koło Częstochowy, gdzie na początku XVII wieku uruchomiono nowoczesną drutarnię i blacharnię do produkcji drutu i blach stąd miejscowość Blachownia. Jak wywodzi prof. Jan Miodek, często nazwiska przyjmowano od wykonywanych zawodów (nie tylko w Polsce) np. od kowala — Kowal, Kowalczyk, Kowalik, Kowalski, itp., od młynarza — Młynarz, Młyńczyk, Młynarczyk. Być może nazwisko Blachnicki przyjęto od ludzi wytwarzających blachę. Tylko najliczniejszy w Polsce Nowak, to ktoś nowy, nowoprzybyły do danej miejscowości. A dziadek Stanisław miał całkiem inną umiejętność: krycie papą i smołowanie dachów. p.s. W czerwcu gościliśmy panią Barbarę Podgórską z Warszawy (wnuczkę Anny, siostry Heleny Blachnickiej z d. Mader). Odnalazła w Kamienicy mogiły swoich przodków: dziadka Leona Kuśnierczyka i pradziadków Ferdynanda i Franciszki Madrów. Może o wrażeniach z pobytu w Kamienicy opowie na łamach „Korzeni"?
Autor: Stanisław Bryk Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr98, R.: XXVI, 3/2016

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz