Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 7 marca 2021

,,Dom pod strzechą”. Aresztowanie Bogusia. ( Eugenia Kuśnierczyk)

 ,,Dom pod strzechą”. Aresztowanie Bogusia. ( Eugenia Kuśnierczyk)

W Romanowie na drodze głównej klinkierowej wysadzono most przez wojsko polskie, by utrudnić Niemcom wkraczanie. Z płotów była zrobiona bariera, aby zabezpieczyć przed wpadnięciem do rzeki. Cały ruch ciężkich dział, czołgów i wozów pancernych odbywał się przez Kamienicę do Wanat i Częstochowę. Właściciel płotu zabrał zabezpieczającą barierę i postawił obok domu, odsłaniając bezmyślnie przepaść. Jadący motocyklem Niemcy wpadli do rzeki i zabili się. Zaczęły się represje. Ośmiu mężczyzn wyciągnięto z domu i rozstrzelano. Byli to Ferdynand Coner, Henryk Coner, Stanisław Chwist, Józef Łebek, Teofil Kidawa, Bronisław Sitek, Zygfryd Sitek. Ranny Ireneusz Cuglewski zdołał wyczołgać się do lasu.



Uroczystość państwowa przy obelisku znajdujący się przed budynkiem Urzędu Gminy w Kamienicy Polskiej. Przy obelisku p.Ireneusz Cuglewski. 2006r. Foto arch.

Niemcy chcieli spalić cała wieś. Zaczęli od Romanowa. Gdy ludzie zobaczyli łunę, znów zaczęli się pakować. Po kilku dniach tułaczki kolejna? Tym razem do Jaźwin, do gęstego lasu. Schroniło się tam wiele osób z Romanowa (Niemcy w to miejsce nie dotarli) - wrócili dopiero po dwóch tygodniach, gdy skończyły im się zapasy żywności. Znalazło się kilku obywateli wsi znających język niemiecki i uprosili o zaniechanie represji.


p.Mesjasz Józef rozstrzelany 4 września 1939r w Koniecpolu .Zbiory Muzeum Regionalnego w Kamienicy Polskiej.


Powołali się na fakt, że we wsi mieszkali przybyli ongiś koloniści niemieccy. Po paru dniach otwarto urzędy niemieckie. Kamienica Polska została włączona do Rzeszy wraz z okolicznymi miejscowościami. Granica przebiegała między Wrzosową a Błesznem. Częstochowa należała już do Generalnej Guberni. Szkolnictwo znalazło się w trudnej sytuacji. W drugiej połowie października 1939 r. okupanci pozwolili na otwarcie szkół podstawowych.



p.Chwist Stanisław rozstrzelany 7 września 1939r w Romanowie.Zbiory Muzeum Regionalnego w Kamienicy Polskiej

Zabroniono uczyć języka polskiego i geografii Polski. Polskie książki uczniom odebrano i spalono na stosie przed szkołą. Bibliotekę szkolną także zlikwidowano wywożąc jako makulaturę do Fabryki tektury Hasfelda na Klepaczce. W lutym nastąpiła przerwa w nauce z powodu braku opału i izb lekcyjnych. Dzieci polskie zostały bez szkoły ale nie bez nauki. Dotychczasowi nauczyciele pracowali w szkole do lipca 1940 r. Dzieci zbierały grzyby i zioła, robiono to, aby nie zrażać Niemców. Nauczycielami byli wówczas: Maria Wacicka, Maria i Antoni Pilcowie, Irena Krawczyk i Bronisława Fazan. Stanisław Kierat i Eugeniusz Krajewski ukrywali się. 11 kwietnia aresztowani zostali m.in.: kierownik szkoły Ryszard Czekalski, dyrektor kopalni Zygmunt Mianowski, rolnik Stanisław Błaszczyk, rolnik Ksawery Czerny (Niemcy poszukiwali także jego syna, Alfreda) oraz mój brat - uczeń Gimnazjum Liceum H. Sienkiewicza w Częstochowie, Bronisław Najnigier.



Na polanie p. Teofil Kidawa (rozstrzelany w okresie II wojny) , kobieta NN. Lata 30-te. Foto do rozpoznania. Udostępniła p. Marzena Ciekot.

W Kamienicy Polskiej utworzono ośrodek administracyjny (Amtkomisariat) dla 27 okolicznych wsi. Do pracy w biurach sprowadzono większą ilość rodzin niemieckich. Kilka rodzin polskich wysiedlono, przydzielając zastępcze, najczęściej jednoizbowe kwatery, np. w domu Stanisława Kuśnierczyka zamieszkała rodzina Tilów oraz dwie urzędniczki. W Kamienicy Polskiej mieścił się posterunek żandamierii, za apteką, w domu Szmidlika, Volksdeutscha (mówiono, że jest szpiegiem). We wrześniu otwarta została szkoła do której uczęszczało 30. dzieci osiedlonych Niemców i miejscowych Volksdeutschów. Uczył je niemiecki nauczyciel w budynku polskiej szkoły. Niemcy próbowali zmusić wielu mieszkańców do przyjęcia Volkslisty wiedząc, że wieś była kolonizowana przez Niemców i Czechów. Byli oni jednak już spolonizowani, ale to właśnie na nich skupiały się prześladowania. Żyli w ciągłym strachu przed wysiedleniem i aresztowaniem synów i córek. Ludność była przez czas okupacji pod silną kontrolą Niemców.



Zebranie sprawozdawcze ZBOWiD w Kamienicy Polskiej. 22 marca 1987r. Nauczyciele tajnego nauczania podczas okupacji. Kronika ZBOWID. Zbiory Muzeum Regionalnego w Kamienicy Polskiej.

Nasza rodzina, po aresztowaniu brata Bogusia w 1940 r., była zmuszana do podpisana Volkslisty. Ojciec (Antoni Najnigier) odmówił. 11 kwietnia 1940 r. zjawili się w naszym domu żandarmi. Przynieśli portfel i drobiazgi, które miał przy sobie aresztowany brat Boguś. Żandarm zwany „Kartofelkiem" powiedział: - To jest srogi Polok, zakładał konspirację i chciał zastrzelić Tregra, wyciągnął na niego broń. Po aresztowaniu matka na płaczu i modlitwie spędzała całe noce. Bardzo żałowała, że gdy wrócił z niewoli z Norymbergi nie pozwoliła mu, by poszedł z kolegami z liceum przez zieloną granicę na Węgry. Usłuchał jej jako dobry syn. Mógł też wyjechać tuż przed wojną legalnie z rodziną francuską Hennequin z Borku, gdzie był korepetytorem syna zawiadowcy - Roberta. Został w Kamienicy i założył konspiracyjną grupę „Czapka". Znajdował się na liście niebezpiecznych dla Rzeszy mieszkańców wsi. Aresztowany został w drodze do pracy na kopalnię „Wojciech". Matka nie widziała, jak przechodził obok domu pod eskortą żandarmów.



Przeniesienie ekshumowanych zwłok z Jaskrowa do Kamienicy Polskiej osób rostrzelanych w czasie II wojny światowej.1947r .Archiwum Kwartalnika ,,Korzenie"

Wzrok miał skierowany w okna - a matki tam nie było. Młody porucznik Walerian Mesjasz, Zygmunt Fazan, Kazimierz Dzierzyk, Antoni Macoch zostali umęczeni podczas przesłuchań w więzieniu na Zawodziu w Częstochowie a potem rozstrzelani w Lasach Jaskrowslcich. Młodszy brat Waleriana Mesjasza, Józef, został zastrze-lony w pierwszych dniach wojny pod Koniecpolem. Aresztowanych 11 kwietnia 1940 r. wywieziono po południu z budynku żandarmerii zakrytym samochodem w niewiadomym kierunku. Po tygodniu dowiedzieliśmy się, że przeszedł obostrzone przesłuchanie na gestapo i został zawieziony do więzienia w Lublińcu. Ja, Zosia Lipecka, woźnica od Mianowskiego oraz córka Błaszczyka, Bronisława Owca, odszukaliśmy aresztowanych jadąc rowerami najpierw do Blachowni (Blachstadt) a potem do Lublińca. Matka przygotowała czystą koszulę, skar-pety i chleb, który sama upiekła. Z paczką znalazłam się na gestapo w Lublińcu. Najpierw z pytaniem, czy tacy znajdują się w więzieniu a potem z prośbą o przepustkę i zmianę bielizny. Przepustkę uzyskaliśmy. Stanęliśmy u bramy ogromnego budynku z czerwonej cegły, otoczonego murem. Po okazaniu przepustki przeszliśmy więzienie śledczokarne. Dwie bra-my zamknęły się za nami z hukiem. Do widzenia nie doszło. Pozwolono jedynie na pojedyncze zmiany bielimy - brudna bielizna odnoszona była przez młodego więźnia pilnowanego przez dwóch żołnierzy. Gdy wymawiałam nazwisko mojego brata więzień je powtarzał. Jako ostat-nia otrzymałam paczkę a więzień cicho powiedział: - Jutro będą wywozić ich za Wrocław. Dał znać, że w środku paczki jest kartka. Żołnierz słysząc szept zdjął z pleców karabin i uderzył więźnia. Ten uciekając zasłaniał głowę rękami. Był z nami Fredek Szwymer. Mówiło się o nim „konfident". Wyrósł jak spod ziemi w więzieniu. Ruszyliśmy do jednej bramy, potem drugiej. Gdy wydostaliśmy się na ulicę Fredek zagadał mnie o kartkę, którą otrzymałam w brudnej bieliźnie. Z natury byłam nieufna. W ubikacji u Pawłowskich, bo tam się zatrzymaliśmy, kawałek stronicy „Rycerza Niepokalanej" z zaszyfrowaną wiadomością od brata schowałam w staniku. Litery były wykłute szpilką, pod światło można było odczytać przekaz dla naszej ro-dziny. Wobec nalegań Fredka, przy wszystkich pokazałam u Pawłowskich otrzymaną z więzienia brudną koszulę. Była zakrwawiona. Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr54, R.: XV, 3/2005

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz