Łączna liczba wyświetleń

sobota, 6 marca 2021

,,Tkacz “ w Kamienicy Polskiej. (St. G. „Goniec Częstochowski" 1910, nr 89 ( z 28 IX), s. 2 )

 ,,Tkacz “ w Kamienicy Polskiej. (St. G. „Goniec Częstochowski" 1910, nr 89 ( z 28 IX), s. 2 )

Kamienica Polska jest kolonią przemysłową nad rzeka Wartą i Kamieniczką w pow. częstochowskim w odległości paru wiorst od stacji Poraj kolei warszawsko-wiedeńskiej. W początkach XIX stulecia (w 1818 r.) osiedlili się tu koloniści z Czech i Moraw, przeważnie tkacze. Kobiety przędły na kołowrotkach cieniutką przędzę lnianą i konopną, mężczyźni tkali na ręcznych krosnach piękną bieliznę stołową. Zarobki z tego źródła płynące starczały na przyzwoite utrzymanie rodzinom tkackim. Niektórzy zabieglejsi i umiejętniejsi tkacze podorabiali się nawet w Kamienicy.



Pracownicy Chrześcijańskiej Spółdzielni "Tkacz" zarządzanej przez majstra Franciszka Szejna (na zdjęciu siedzi w środku w jasnym ubraniu) - przejętej w drugiej połowie latach 20.XX w. przez Spółkę Akcyjną "Warta" z Częstochowy. Po wojnie obiekt nazywany był "Częstochowianką" z tej racji, że była to filia Częstochowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego. Fotogafię wykonał zakład Andrzeja Męcika z Zawiercia. Zdjęcie ze zbiorów p. E.Jędrzejewskiego - Archiwum "Korzeni". Udostępnił p.Andrzej Kuśnierczyk

Ale czasy się zmieniają. Tkactwu ręcznemu przybył groźny konkurent w postaci siły mechanicznej w postaci fabryk wyrabiających tkaniny mniej trwałe, natomiast o wiele tańsze i efektowniejsze. Wartość pracy ręcznej wskutek tego spadła, zarobki tkaczów obniżyły się. Z czasem doszło do tego, że większość tkaczów kamienickich pracowała głównie dla pośredników — handlarzy dostarczających przędzy (niesnutej i niezwijanej) właścicielom warsztatów tkackich i płacących od zrobionej sztuki towaru. Rodzina złożona z 3-4 osób pracujących zarabiała 4 do 5 rb. Tygodniowo; lwią część zarobków pochłaniał przedsiębiorca-pośrednik. Taki stan rzeczy trwał przez szereg lat ostatnich.



TKACZ Spółka Akcyjna.Kamienica Polska 30.12.1922r Rodzaj własności: Świadectwo tymczasowe imienne,Nominał:100 x 10 000 mk. Pochodzenie dokumentu: p.Ryszard Kowalczuk.Żródło http://akcjepolskie.pl/lista-akcji-searchapi?page=193

Do domów niezamożnych tkaczów coraz częściej zaczęła zaglądać bieda. To ich skłoniło do samoobrony przed wyzyskiem. Przed paru laty zabrali się do organizowania spółki wytwórczo-handlowej. „Trzeba się wziąć za ręce", mówili niektórzy, „trzeba wspólnie o lepsze warunki pracy walczyć". Ale robota organizacyjna nie szła. Nie wszystkim bowiem była na rękę praca zrzeszona. Handlarze - pośrednicy widząc się zagrożonymi w swych interesach, starali się przeciwdziałać powstaniu kooperatywy. Nie szczędzili też pracy, a nawet wydatków, aby dobre zamiary unicestwić. Robili to oczywiście skrycie, udając jednocześnie przyjaciół wyzyskiwanych niemiłosiernie tkaczów. I może dotychczas robota organizacyjna nie posunęłaby się nawet o krok, gdyby nie zjawił się w Kamienicy Polskiej człowiek młody, energiczny, śmiały i rzutki, o dużym zmyśle organizacyjnym - w osobie proboszcza ks. Zygmunta Sędzimira. Rozejrzawszy się w sytuacji, zbadawszy sprawę dokładnie, zabrał się energicznie do roboty. Począwszy od września r. z. do 1 maja r. b. odbyło się pięć zebrań organizacyjnych dosyć licznych. Na zebraniach tych omówiono warunki, przedyskutowano statut, posłany do legalizacji, poczyniono kroki przedwstępne. Przeszkody tymczasem piętrzyły się: niechętni przyszłej spółce handlarze intrygowali jak mogli, aby do zawiązania się kooperatywy nie dopuścić.



Zdjęcie z wystawy przemysłu włókienniczego w Warszawie.Jan Cianciara prezentuje bawełniane wyroby z Kamienicy Polskiej.Z lewej strony ręczny warsztat (krosno). Lata 30-te.Towarzystwo Zakładów Włókienniczych

Silna wola zwyciężyła jednak. Statut został zatwierdzony i w dniu 1 maja r. b. odbyło się ostateczne zebranie organizacyjne, na którym powołano zarząd z trzech osób złożony, mianowicie z pp. Al. Szmidli, Fr. Wagnera i Ant. Grucy. Ks. Z. Sędzimir został kierownikiem moralnym spółki do czasu jej zupełnego zorganizowania się. Do spółki zapisało się na razie 80 udziałowców posiadających z górą 100 warsztatów tkackich ręcznych. Wysokość udziału określono na 50 rb. Z zastrzeżeniem jednak, iż, jeden stowarzyszony nie może posiadać więcej niż 3 udziały. W ten sposób dało się uniknąć przewagi możniejszych w stowarzyszeniu i jednocześnie zapewnić ustrój demokratyczny „Tkacza". Wszystkie urzędy płatne i honorowe w stowarzyszeniu pełnić mogą tylko członkowie, nawet i posiadać swój warsztat tkacki. „Tkacz" jest kooperatywą wytwórczo-handlową. Zarząd nabywa przędzę i już zupełnie gotową, tj. snutą i zwijaną, rozdaje do roboty stowarzyszonym, płacąc im od zrobionej sztuki 2 rb. 15 kop. do 4 rb. 20 kop.



Dyplom cechowy Urzędu Starszych Zgromadzenia Tkaczy w Kamienicy Polskiej wydany p.Józefowi Gallowi potwierdzający zdolność i biegłość w sztuce tkackiej i uznaniem go za mistrza tkackiego w dniu 8 grudnia 1927r.Udostępnił p.Michał Gorzelak.

Zapewnia to pojedynczemu tkaczowi 5 do 8 złotych dziennego zarobku. Sprzedażą wyrobionych tkanin zajmuje się zarząd. Po zamknięciu roku czyste zyski podzielone zostaną pomiędzy udziałowców, oczywiście po odtrąceniu stosownej części na kapitał zapasowy i rezerwowy. Obecnie wyrabiane są przez spólkę kamienicką tkaniny bawełniane bluzkowe i koszulowe przeważnie. Tkaniny te sągustowne, trwałe i stosunkowo tanie. Na niedawno odbyty w Warszawie zjazd stowarzyszeń spożywczych ks. Z. Sędzimir zawiózł kilkadziesiąt sztuk towaru. Znaczną część rozebrali delegaci do swych sklepów lub dla siebie, pozostałe kilka sztuk zabrał sklep przemysłu ludo-wego przy ul. Brackiej nr 18. Stowarzyszenie „Tkacz" liczy na poparcie społeczeństwa polskiego a głównie pokrewnych mu instytucji, tj. kooperatyw spożywczych, które na brak zbytu uskarżać mu się nie pozwolą.
St. G. „Goniec Częstochowski" 1910, nr 89 ( z 28 IX), s. 2 Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr85, R.: XXIII, 2/2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz