Jaki pseudonim miał Czerny?
Najstarszy czytelnik Korzeni ma 94 lata. To pan Stanisław Nowotny z Zawady, wnuk Józefa Nowotnego, wójta gminy Kamienica Polska. Urodził się 29 kwietnia 1911 r. Całe życie związał z Zawadą. Jego dziadek kupił tu ziemię od Blachnickich. Stanisław Nowotny zaprzysiężony został do konspiracji osobiście przez Alfreda Czernego w 1942 r. Otrzymał pseudonim „Andrzej". W grupie byli ponadto: Tadeusz Ficenes oraz Franciszek Hajnrych. Nowotny pełnił funkcję łącznika. Kilkakrotnie przewoził materiały do Zawiercia, Kozieglówek i Siedlca. Rozmowa zeszła na temat egzekucji w Siedlcu Dużym jesienią 1943 r. Na łące, w miejscu, w którym znajduje się kościół, powieszono dziesięciu mężczyzn - w odwecie za śmierć żandarma. Kolejnych dziesięciu wywieziono do Oświęcimia i zamordowano. Jadwiga Wiśniewska w monografii gminy Koziegłowy (Dzieje miasta i gminy Koziegłowy, Katowice 1996, s.132-133) wymienia ich nazwiska. Byli to mieszkańcy Siedlca, Pustkowia Siedleckiego, Wylągów, Gniazdowa, Jastrzębia, Rosochacza i Rudnika Wielkiego.
W wojsku (rekrut z cenzusem) p.Alfred Czerny. Modlin wrzesień 1937r. Udostępniła p.Jadwiga Lipecka- Wielgomas.
Choć śmierć żandarma nastąpiła najprawdopodobniej w wyniku zatrucia samogonem, podejrzenie padło na „pol-skich bandytów". Z kolei ludność Siedlca za sprawców nieszczęścia uznała konspiratorów z Kamienicy Polskiej: pochodzącego z Siedlca Józefa Lipeckiego i jego szwagra, Alfreda Czemego. Dlaczego? Bo wiedziano, że są w konspiracji. Ciało żandarma zostało nieumiejętnie zamaskowanej co wyklucza tezę, iż była to przemyślana akcja partyzantów. W Siedlcu uważano, że żandarm nie był wcale taki zły („swój chłop, bo lubił się napić") zaś jego następca Franz Vonke zasłynął z okrucieństwa. Józef Lipecki zginął w kwietniu 1944 r. podczas próby aresztowania go w domu Czernych w Kamienicy Polskiej. Śmiertelne strzały otrzymał z ręki kolonisty niemieckiego, Webera z Zawady. Alfred Czemy uniknął aresztowania. (Mówiono, że Niemcy chcieli aresztować go już 1940, ponieważ się ukrywał - aresztowano jego ojca).
Kamienica Polska 1936r. Zdjęcie grupowe członków stowarzyszenia ,,Strzelec", Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Plac przy starej remizie OSP w Kamienicy Polskiej. W ostatnim rzędzie siódmy od prawej stoi p.Józef Lipecki. W samym środku drugiego (przed wojskowym) siedzi p.Zofia Lipecka z d.Czerny, pierwsza z lewej to p. Irena Szejn. Foto do rozpoznania . Z albumu rodzinnego p.Szejn.Udostępniła p.Anna Walenta
Młodzi chłopcy z Kamienicy Polskiej wiązali się z oddziałem Jana Kurpińskiego „Ponurego". Z relacji Józefa Litarskiego wynika, że szukano kontaktu z odziałami podległymi PPS (m.in. oddział „Znicza"), a to z racji popularności tej partii wśród kamieniczan. Zapleczem konspiracyjnym Lipeckiego i Czernego były okolice Rudnika Wielkiego, Koziegłów, Koziegłówek, Siedlca, Jastrzębia a także Rudnik i Mstowa. W lasach siedleckich i pod Jastrzębiem dochodziło do spotkań, tu także znajdowały się ziemianki -skrytki. Wśród osób związanych z działalnością Czarnego pan Stanisław wymienia Bogusława Wardyńskiego, Jana Prauzę, Pawła Walentę, Jadowskiego i panią Skorską w Koziegłowach.
Kapral podchorąży Czesław Alfred Czerny. ok 1939r. Zdjecie wykonano w Warszawie. Z albumu rodzinnego Jadwigi Lipeckiej. Udostępnił p.Andrzej Kuśnierczyk.
Dzięki udostępnionym przez Pawła Najnigiera pamiętnikom jego ojca, Bronisława Najnigiera, wiemy, jak wyglądało typowanie a następnie werbowanie zaufanych ludzi do działającej w Kamienicy Polskiej pierwszej siatki konspira-cyjnej. Zalążkiem była znana w całej okolicy drużyna koszykówki, w krórej prym wiedli Tadeusz Polaczek i Bolesław Caban. Organizowały się także nauczycielki, by prowadzić zabronione przez okupanta nauczanie. W tej grupie najaktywniejsze były Wacława Mesjasz, która w 1939 z straciła dwóch braci, Bonifacja Sitkówna, Czesława Klar, wreszcie Michał Walenta i Czesław Skowroński. Bronisław Najnigier napisał we wspomnieniach (spisanych w 1971 r.), że Fredek (wszyscy w Kamienicy używali tej zdrobniałej formy imienia), wrócił z wojennej tułaczki, po ucieczce z transportu jenieckiego, w połowie października.
Poczet sztandarowy Szkoły Podchorążych Broni Pancernej. Trzeci od lewej za sztandarem p. Alfred Czerny.? .1938r. Udostępniła p.Jadwiga Lipecka -Wielgomas.
Z udostępnionego nam przez Jadwigę Lipecką-Wielgomas osobistego kalendarzyka Alfreda Czemego wynika, że 22 października znajdował się jeszcze we Lwowie, odnotował bowiem datę kontrolowanych całkowicie przez Sowietów wyborów do Ukraińskiego Zgromadzenia Narodowego. Tak więc w Kamienicy mógł pojawić się pod koniec miesiąca, może nawet dopiero w listopadzie. Oddajmy głos Najnigierowi: „ Trzecim w naszej założycielskiej kompanii, trójce organizatorskiej, był szwagier Fredka (mąż Zosi), Józek Lipecki. Znałem go jeszcze ze szkoły powszechnej. Pochodził z Siedlca. przytulonego z drugiej strony lasów za Romanowem, w kierunku Koziegłów. Tam nie bylo siedmioklasówki, więc kończył ją w Kamienicy. Był o rok czy dwa starszy ode mnie (..) Skróconą służbę wojskową, podchorążów-kę, odbyt jeszcze przed wojną. Był saperem-pirotechnikiem. Cichy, poważny, sumienny i obowiązkowy - pasował do naszej paczki i naszych planów jak ulał. Nasze pierwsze spotkanie odbyło się w domu Czernych, pod Romanowem, w malej izdebce od podwórza. Fredek był głową i duszą sprzysiężenia, monterem i koordynatorem kilku pionów. Do jego zadań należało w szczególności nawiązywanie kontaktów z innymi ewentualnymi organizacjami oraz przygotowanie zaplecza, rezerwy, naszego pospolitego ruszenia spośród starszych rocz-ników 30, 40- latków. (..)
Zawody w biegu narciarksim (12km) o odznakę sprawnościową Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej w Modlinie .Pierwszy z lewej p. Alfred Czerny. Udostępniła p.Jadwiga Lipecka -Wielgomas.
Zaproponowaliśmy wójtowi założenie gminnego Komitetu Niesienia Pomocy Najbiedniejszym.(..) Ambitny Klar zapalił się do projektu, uzyskał aprobatę komendanta żandarmerii, sam zgodził się stanąć na czele obywatelskiego, honorowego komitetu.(..) Niewielka suma wyasygnowana z kasy gminnej oraz złotówkowe wkłady mieszkańców gminy stanowiły zalążkowy kapitał zakładowy - fundusz obrotowy Komitetu. Za te pieniądze Fredek dzięki znajomościom i koligacjom ojca na Śląsku, w Lublińcu zakupił i przywiózł podwodami do wsi pierwszych kilka worków mąki i jeden cukru (..). Każda niemal rodzina, zwłaszcza te, które nie posiadały własnego skrawka ziemi, mogła nabyć po jednym do dwóch kilogramach mąki i kilkadziesiąt deka cukru. Następny wypad wiódl aż do Wieliczki, po sól. Fredek dwoił się i troił dokonując coraz to większych zakupów. Niekiedy obracał dwa lub trzy razy w tygodniu, przywożąc po kilkanaście lub kilkadziesiąt worków żywności." W wyprawach do Lublińca podwodami uczestniczył pan Stanisław Nowotny. Jakże szybko zapomniano w Kamienicy o tym okresie działalności Czemego. Wielu powtarza nieprzychylnemu opinie, skwapliwie kolportowane przez tych, którzy podczas okupacji nie „zhańbili się" jakąkolwiek działalnością na rzecz ogółu. Najnigier wspomina o dramatycznym wydarzeniu, gdy w noc sylwestrową 31 grudnia 1939 r.
W wojsku p. Alfred Czerny (pierwszy rząd trzeci od lewej) ok 1937r. Udostępniła p.Jadwiga Lipecka -Wielgomas.
Do pokoju w domu Czernych, w którym cała trójka założycielska przeglądała wyniesioną potajemnie księgę ludności gminy (tę samą, która znajduje się dziś w archiwum w Częstochowie), wszedł żandarm, z pochodzenia Austriak. Fredek księgę ludności wsunął do łóżka i przykrył pierzyną. Dekonspiracja pociągnęłaby za sobą opłakane skutki dla Komitetu. Młodzi ludzie udali, że celem spotkania była hazardowa gra w karty. Trzeba dodać, że w skład patrolu wchodził sam komendant posterunku oraz Nowoczek, żandarm pochodzący ze Śląska. Najnigier wymienia wszystkie zapasowe meliny przygotowane na użytek grupy konspiracyjnej. Obok met w Jastrzębiu, Osinach, w młynie Patorskich w Korwinowie, także w Kiedrzynie i Grabówce. Najnigier rozważał możliwość ucieczki na Zachód, przez Słowację, Węgry, Jugosławię bądź Rumunię. Największym ciosem dla kamieniczan była egzekucja czwórki kamieniczan torturowanych wcześniej w więzieniu na Zawodziu w Częstochowie. Z szóstki aresztowanych zwolnieni zostali Jan Blachnicki, jako małoletni, oraz Alfred Szwy-mer. Pozostałych rozstrzelano. Założycielska trójka musiała z konieczności działać ostrożniej. W rezerwie pozostawali więc członkowie ochotniczej formacji z sierpnia i września, Jan Błaszczyk, Stanisław Polaczek i Zygmunt Coner. Pierwszymi zaprzysiężonymi byli Tadeusz Polaczek, bracia Dojwowie (Gutek i Stanisław), Bogusław Wardyński, Bolesław Caban, wreszcie Stanisław Skowroński. W następnej kolejności: Mieczysław Łebek, który stracił ojca w romanowskiej egzekucji, Józef Dróżdż z Osin i Julian Krok z Poczesny. Przysięga była składana w pozycji klęczącej, palce lewej ręki składano na krucyfiksie a palce prawej ręki unoszono go góry. Przysięga miała charakter wojskowy. Najnigier napisał także hymn, dostosowany do melodii Roty oraz piosenkę zatytułowaną „Marsz straceńców". Dobrze zapowiadająca się akcja werbunkowa mająca na celu wyłonienie dowódców przyszłych „trójek" i „piątek" została przerwana aresztowaniami.
Komorowo. 1938r. Czyszczenie broni przed obozem parku manewrowego . Pierwszy z prawej z bronią p. Alfred Czerny. Udostępniła p.Jadwiga Lipecka -Wielgomas
Miejscowi volksdeutsche przystąpili do działania. Najaktywniejsi byli Treger, Klepin i Datschke, którzy zaalarmowali zastępcę komendanta żandarmerii Aloisa Matauscha. Żądny awansu Matausch wystosował pismo do władz powiatowych i gestapo. Datschkemu marzył się urząd wójta. W raporcie do władz napisano, że w Komitecie usadowili się działacze przedwojennego Strzelca (na tę organizację Niemcy byli szczególnie uczuleni), a głównymi podejrzanymi byli były wójt Brzozowski, Stanisław Błaszczyk oraz Bronisław Najnigier, któremu Treger wypomniał incydent z pierwszych dni września, gdy w mundurze junaka PW, z pistoletem, zawrócił Tregera spod Romanowa. Wójt Klar utrzymał swe stanowisko; Klepin prowadził uruchomioną w domu Brzozowskiego gospodę, a Treger został zarządcą fabryczki Elsnera w Zawadzie, w której był przed wojną brygadzistą. Majątek Komitetu został zagarnięty, a Fredkowi Czememu, który nie chciał wydać przywiezionych z Lublińca towarów posiniaczono twarz i wybito zęby. Denuncjatorzy osiągnęli swój cel: pozbyli sic Polaków, weszli do zarządu i wyznaczyli sobie pensje. Sprawdziła się odwieczna teza, że głównym motorem ludzkich działań nie są idee lecz pieniądze. Na korzyściach ekonomicznych oparty był system Trzeciej Rzeszy. Niemcy korzystali z zagrabionego złota (wspomina o tym Ireneusz Cuglewski w swej książce), nieważne czy pochodziło ono z kościelnych kielichów czy mienia żydowskiego. Ich potęga wynikała z grabieży w podbitych krajach Europy i z niewolniczej pracy podludzi. W kwietniu 1940 r. grupa kamieniczan (m. in. kierownik szkoły Czekalski, Najnigier, sołtys Flak, Mianowski) wylądowała w Dachau. Inni „wrogowie Rzeszy" wywożeni byli do Oświęcimia, np. Władysław Lach z kopalni „Wojciech".
Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr54 , R XV , 3/2005r







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz