Janina Najnigierówna do Tadeusza Macocha. (2)
Kamienica Polska, dn. 30 V 1935 r
Tadeczku!
Nie wyobrażasz sobie może nawet, jakie i chwile przeżywaliśmy dzisiaj. Pomyśl tylko -poświęcenie własnego sztandaru. Szalenie cieszyłam się na tę uroczystość - wierzyłam święcie, że Bóg tak pokieruje, że wszystko pójdzie ładnie i dobrze. Tak więc też wypadło. Wczoraj wszystkie druhny i niektórzy druhowie byli u spowiedzi - dzisiaj kiedyśmy już wszyscy wzięli udział w procesji dookoła kościoła i weszli do kościoła przystąpiliśmy do komunii świętej. Następnie sam akt poświęcenia.
Rozwinął sie sztandar i zdało się, że załopotał skrzydłami orzeł biały, a Matka Najświętsza spojrzała swemi łagodnemi oczyma na hufce młodzieży żeńskiej i męskiej, które z 13. sztandarami zjechały się na naszą uroczystość. Śpiewaliśmy tę nową mszę Jubilamus, (..) - wszyscy mówią, że śpiew poszedł bardzo dobrze. W środku sumy kazanie ks. sekr. Z. Lipy. I znów, jak na Zjazdach dało się słyszeć jego słowa „Drogie druhny i kochane chłopiska". Kazaniem swoim podbił wszystkie serca obecnych. Po nabożeństwie defilada z orkiestrą naturalnie a później ... później wszystkie druhny nasze i druhowie zebrali się na scenie przy sztandarze, a wszyscy inni na sali.
Święto druhen Kam. Pol. 1936 r. Ks . Kaczmarzyk w środku.Foto z albumu p.B.Krajewskiej w Muzeum Regionalnego w Kamienicy Polskiej Święto druhen Kamienica Polska(przed plebanią)wraz z ks L. Kaczmarzykiem. 24 maja 1934r .Z albumu p.Barbary Kaczkowskiej (z domu Kuśnierczyk)
Na wstępie przemówił i wbił gwóźdź nasz asystent ks. Kaczmarzyk, drugi ks. Jastrzębski i powiedział tak, że aż serce się krajało, a łzy to jak groch spadały z oczu. I trzeba było kilka razy uciekać ze sceny lub kryć się za inne druhny, aby się nie rozpłakać, a i to nie można było się powstrzymać. (...) A teraz padła komenda „baczność ! na sztandar patrz!" i głowy wszystkich druhen zwróciły się na sztandar i nastąpiła chwila przyrzeczenia, które odebrał ks. Asystent.(...) Całość zakończyliśmy „apelem". Ale zapomniałam jeszcze o samym wręczeniu sztandaru chorążyni i chorążęmu w osobach: druhny Haliny Rybakówny i druha K. Mesjasza. I znów rozrzewniający widok: klęczą oboje, lewe ręce podniesione w górę i złożone do przysięgi, prawe zaś chwytają sztandar, a usta znów wypowiadają śmiało i otwarcie: „Sprawie służ!" i „Gotów! ".(.)
Nieistniejący dom obok posesji p. Kuśnierczyk .Siedziba stowarzyszenia KSM w Kamienicy Polskiej .1936r.Z albumu p.Barbary Kaczkowskiej (z domu Kuśnierczyk)
Pomyśl, co to jest poświęcenie sztandaru dla prawego druha, czy głęboko myślącej i wierzącej w nasze sprawy druhny, zresztą na pewno nie było ani jednej osoby na sali, kórej by taki moment nie wzruszył. Tadeczku! ja wierzę, że my zwyciężymy, a społeczeństwo, jak zauważy, ks. Jastrzębski, może wreszcie zrozumie nasze cele i dążenia i współpracować, a nie utrudniać prace nam będzie. Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr46, R.: XIII, 3/2003



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz