Między legendą a prawdą.
Mój ojciec nie doczekał 90. urodzin, zmarł 3 sierpnia tego roku. Dzięki jego opowieściom ukazało się w Korzeniach kilka ciekawych artykułów. Lubił opowiadać o różnych zdarzeniach z okresu swojego dzieciństwa, pracy zawodowej w kopalni i o latach okupacji. Był miłośnikiem naszego kwartalnika, numer czytał po kilka razy. Gdy byłem u taty trzy dni przed jego śmiercią - a nic nie wskazywało, że są to jego ostatnie dni - opowiedział mi interesującą historię, sięgającą XIX albo nawet XVIII wieku. Otoż-pomiędzy Czarką a kolejką, która prowadziła do dawnej kopalni „Piotr" rósł las, który poźniej został wykarczowany, w związku z prowadzoną eksploatacją górniczą.
Czarka. Lewy dopływ Warty, czerpiący swe zasoby ze strug leśnych i mokradeł w rejonie Domońska, uchodzący do Warty w pobliżu tzw. Pustkowia Kowackiego. Ta niewielka rzeczułka stanowiła po rozbiorach granicę Prus Południowych i Nowego Śląska, po 1809r. dzieliła departament kaliski od krakowskiego, wyznaczała granicę między powiatem częstochowskim, a olkuskim, następnie zawierciańskim i myszkowski m. Oddzielała posiadłości wsi Jastrzębie od majątku Kamienica Polska, należącego w drugiej połowie XVIII w. do Ignacego Wędrychowskiego, a następnie małżonków Sadowskich. Nad Czarką usytuowane były kopalnie rudy żelaza "Józef", "Piotr I-IV", nieco dalej "Wiesława" i "Aleksander". Była niegdyś Czarka czystą, bystrą rzeczką, tworzącą na wiosnę rozlewiska. Miały tu swe siedliska czajki, a w wodach żyły dorodne szczupaki. Po melioracji przeprowadzonej w latach 60-ych XX w. jest to zaledwie strumyk.
Część tych terenów dzierżawił pan Kita z Borku. Podczas rekultywacji wykopywał z ziemi zmurszałe, stare pnie drzew. Poszycie w tym miejscu było podobne do leśnego, doskonale to pamiętam. Koło znajdującej się tam leśniczówki była cembrowana studnia. Prawdopodobnie ukryto w niej kiedyś złotą uprząż. Poszukiwaczy skarbów nie brakowało. Pod osłoną nocy kopali w ziemi. Krótko po wojnie pojawiło się dwóch osobników z mapami i wykrywaczem metalu. Wypytywali o najstarszych mieszkańców górniczej osady. Jedną z nich była wówczas pani Dudkowa, pochowana potem na cmentarzu w Kamienicy. Pytali ją o leśniczówkę i cembrowaną studnię.
Nie potrafiła jednak udzielić im istotnych informacji. Ojciec widział, jak penetrowali pola wzdłuż Czarki. Podobno niczego nie znaleźli. Przypomniałem sobie, że na końcu wsi Jastrzębie na pewno była leśniczówka, a leśniczym był pan Rarok. Nazwisko brzmiało dla mnie z francuska. Kiedy w dzieciństwie wracaliśmy z kolegami do domu z grzybobrania lub zbieranią jagód, zawsze gasiliśmy pra-gnienie przy tej studni. Potem dom leśniczego spłonął. Nigdy go nie odbudowano. Myślę sobie: czy to tylko legenda? A może ukryte w studni skarby czekają na szczęśliwego znalazcę? Autor: Marian Bednarczyk (Ruda Śląska) Źródło: Kwartalnik ,,Korzenie” nr59, R.: XVI, 4/2006


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz